Trochę po nudzę,i popiszę,a wiec u Amfetki jest trochę lepiej:multi:,a wiadomo że z tak ciężką chorobą,to może być różnie,nadal trzymamy mocno kciuki za dziewczyny,aby jak najwięcej czasu spędziły razem,i dużo zdrówka:)
Wczoraj jak pielęgnowałam Oscarka,to zobaczyłam że ma ranę na jąderkach,musiał się gdzieś skaleczyć,zdezynfekowałyśmy mu ranę(a Synek był tak zadowolony że hej:evil_lol:),dzisiaj idziemy na spacerek do lasu,jest chłodno,ale nie pada,dzisiaj mamy barszczyk,Synek też dostanie,ale oczywiście bez fasoli:lol:
Piłeczka nadal jest cała,Oscar nosi ją sobie po mieszkaniu:crazyeye:,a potem idzie spać na swoje legowisko,ale piłeczkę ma koło siebie,jakiś taki maniak się zrobił