-
Posts
19714 -
Joined
-
Last visited
-
Days Won
4
Content Type
Profiles
Forums
Events
Everything posted by Sarunia-Niunia
-
Boże.... czytam to wszystko i.... wyć mi się chce.... niestety, prócz deklaracji pomocy finansowej nic więcej nie mogę ze swojej strony zaproponować... chylę czoła na Waszą realną chęć pomocy i staram się wierzyć, że przy nieocenionej pomocy Waszej i Pani Wet uda się pomóc temu biednemu Piesiowi!!! Jestem tutaj, śledzę z uwagą to, co robicie i jestem pełna uznania dla Waszych działań!!!
-
dziwni są ludzie... chce się pomóc Psu, a ludzie choć sami niewiele robią, a wręcz nic (kropelki na taaakie oczko!), to jeszcze nie przyjmą pomocy... Aniu, a czy Pan wie, że ewentualne leczenie będzie sfinansowane, że Ich nic to nie będzie kosztowało??? Może ludzie nie mają pieniędzy i najzwyczajniej się krępują, albo boją, że będą musieli zwracać jakieś koszty???
-
Bardzo mocno trzymam kciuki za pomoc dla Piesia... tak dobrze byłoby, gdyby udało się pomóc, żeby nie cierpiał... opowiem Wam coś z mojego doświadczenia, z ostatniego czasu (zeszły tydzień)... u mojego 12 letniego jamnisia po badaniu osłuchowym w gabinecie wet (przez dwóch lekarzy) został wstępnie zdiagnozowany jako kompletnie niewydolny jeżeli chodzi o serduszko, więc czym prędzej pognaliśmy do kardiologa na specjalistyczne badania mając też wiedzę, że niedomaga od ponad 5 lat kardiologicznie (jak to zwykle u starszych jamnisiów bywa między innymi niedomykalność zastawek), i podczas specjalistycznych badań okazało się, że wcale nie ma dramatu, że to co osłuchowo wetowi bez specjalizacji daje okrutne szmery w sercu to... starcze zwiotczenie tkanki płucnej... a może tak też jest i u tego bidulka? przecież to psi Senior? może wcale serduszko nie jest w dramatycznym stanie? piszę to Aniu, żebyś miała taką wiedzę, żebyś mogła Państwu powiedzieć, że wszystko trzeba sprawdzić, serduszko też!!! Trzymajcie się, działajcie kochane!!! oczywiście, że dorzucę się do deklaracji dla Seniora!!!
-
i ja trafiłam na wątek Bidulka z wątku Tasiuli od anici... Boże.... słów brakuje... biedny Piesek cierpi, a ludeczki pewnie sprzątają przed świętami i "czasu nie mają".... ech... co to w ogóle za tłumaczenie, że nie chcą smutku??? a to, że ich wierny Przyjaciel cierpi, nic dla nich nie znaczy???? niestety, moim zdaniem, chyba jedynym wyjściem jest interwencja...
-
Taksa - chwila jamniczej radości :D - jak dobrze że jesteś :)
Sarunia-Niunia replied to anica's topic in Już w nowym domu
Boże.... słów brakuje... biedny Piesek cierpi, a ludeczki pewnie sprzątają przed świętami i "czasu nie mają".... ech... niestety, chyba jedynym wyjściem jest intrwencja... lecę na wątek biedaczka, nie będziemy Tasiuli "zabałaganiać" wątku... -
Taksa - chwila jamniczej radości :D - jak dobrze że jesteś :)
Sarunia-Niunia replied to anica's topic in Już w nowym domu
Boże, biedny Pieseczek... a może rzeczywiście załóżmy dla Niego wątek, zróbmy jakiś bazarek??? wspólnymi siłami damy radę, tylko żeby zrobić ten zabieg jak najszybciej, żeby ten Psina już nie cierpiał... -
Tolek i jamniki korabiewckie---> nowe fotki.
Sarunia-Niunia replied to JamniczaRodzina.'s topic in Już w nowym domu
ojej, biedny Bazylek... to musiało dawać niemiłe dolegliwości Niuniusiowi... Pozdrawiamy Was i zdrówka życzymy z serca - wiemy, jak ono potrzebne i ważne... u nas w ciągu 10 dni czwórka z szóstki Maluchów zaliczyła lekarza... w dwóch przypadkach - Koruni i Tinulki - tak naprawdę stał się CUD... poza jamniczymi dziewczynkami przykre epizody mieli Maxiulo i Tarunia... ech, dzieje się dzieje, a Korulka i Maxiulo to już prawdziwi Seniorzy... na szczęście Nercio i Gajka jakoś w tych perypetiach przetrwali... Jeszcze raz szybkiego powrotu o zdrówka i formy dla Bazylka i moooc uścisków dla reszty Jamniczej Rodzinki - kochamy Was!!!!!!!!!!!!!! -
Jasiulku ((*)) Kochaniusia... pamiętałam dzisiaj o Tobie od rana... Twoje odejście 3 lata temu było dla nas wszystkich bolesnym szokiem... przecież już wszystko szło ku dobremu... ech... będziesz w naszej pamięci na zawsze.... ufam w to, że gdzieś TAM czekacie na nas Wy - wszyscy nasi Najukochańsi Przyjaciele, i że naprawdę kiedyś będzie nam dane być razem już na zawsze, na wieczność... Psia brama do nieba Odszedłeś, lecz wciąż jesteś W moim sercu na zawsze zalegniesz W moje ciało wstąpiła Twa dusza Tak, że niestraszna mi powódź lub susza Kiedy stanę przed bramą Z łaską mi daną I zobaczę dostojne anioły To zatęsknię do psiej sfory Rzucę okiem na bramę do Nieba I szepnę ,,Mnie tam iść nie potrzeba Ja chcę iść tam, gdzie Astra odeszła Chcę z powrotem z tym miksem zamieszkać" Anioł westchnie, poda mi rękę A gdy już cała zblednę Popatrzy mi w oczy i szepnie: ,,Wybór należy do Ciebie" Doprowadzi mnie do pewnej bramy Przy której jakiś pies ukochany Ze skrzydłami i aureolą na głowie W moim języku dostojnie powie ,, Nikt jeszcze nie wybrał z ludzkości Nosów, ogonów, mięsa i kości Zostanie Ci to wynagrodzone" I założy mi PSIĄ aureolę... Czuwaj nad nami zza chmurki... do zobaczenia...
-
jestem... No więc Tisiula wystraszyła nas nie na żarty... dość powiedzieć, że była chyba przez moment niemalże.... TAM.... W ub. piątek ( to było 17-go), jak co dzień Maluchy jadły sobie śniadanko, na szczęście (jakoś tak się przyjęło), zawsze jest się z Nimi podczas posiłku w kuchni. Tak było i tym razem, ale wyjątkowo wtedy (tego dnia Rafał miał urlop, i nie wiem, jak to się stało, że o 9,20 już nie spał???), byliśmy w kuchni we dwoje... no więc Dzieciaki zajadają ze smakiem, i nagle Rafał (stał przodem, ja tyłem) mówi "co jest Tisiula, co jest???? więc odwracam się, i widzę, że Tisia... przewraca się na prawo przy misce, a lewe przednia i tylna łapka zaczynają bardzo mocno drżeć... pierwsza myśl: atak padaczki??? ale Tisia traci przytomność... więc panika, krzyk, totalny szok - co robić??? krzyczę: Rafał, reanimuj Ją!!!! ułożył Ją na podłodze na prawym boku i zaczął uciskać klatkę, ja w tej panice pomyślałam (na szczęście!!!) o tym, żeby otworzyć buziol i wyciągnąć język... więc chcę otworzyć buziak i szok - ścisko-szczęk.... jeszcze większa panika... więc na siłę, na trzy ręce zaczęliśmy otwierać buzię i jak się już udało to oczom ukazał się dramatyczny obraz - siny język, zupełnie zapadnięty do środka, zupełnie bez możliwości wyjęcia go, no nie było szansy.... na szczęście Rafał "poszedł na całość" (ja kompletnie spanikowałam), włożył Jej maksymalnie głęboko palec, jakoś docisnął do dołu, pociągnął i ten język jakby "odbił".... jeszcze kilka uciśnięć i Tisia zaczęła dochodzić do siebie... jak już stanęła na łapki była kompletnie oszołomiona, jakby spadła z chmur, albo... wróciła z innej przestrzeni... nie wiem, le to wszystko trwało - dzisiaj myślę, że kilka minut, może 2, może 3, nie wiem, może dłużej... wiem jedno, to były okrutne minuty trwające wieczność... dopiero, jak Tinia doszła do siebie puściło w nas... to był dramat; patrzyłam na Nią, tuliłam Ją mając świadomość, że właśnie teraz, jak trzymam Ją w objęciach mogła leżeć nieżywa.... ech... po wszystkim oczywiście do lekarza - badanie osłuchowe nic nie stwierdziło, pało kilka podejrzeń co do diagnozy, natomiast zdecydowaliśmy się na wizytę u lekarz kardiolog... w poniedziałek Tisia miała robione EKG, echo serca, badanie przesiewowe serca i RTG przełyku z kontrastem, w celu stwierdzenia czy nie występuje rozstrzeń przełyku. Wyniki są dobre - na szczęście!!! Ostatecznie w RTG pokazało niewielką zmianę w przełyku, co zostało zdiagnozowane jako mechaniczne uszkodzenie śluzówki (najpewniej na skutek właśnie utknięcia pokarmu). Tisia dostała syrop do podawania 1/2 godziny przed jedzeniem przez 2 tygodnie. Każdy posiłek musi być dobrze rozdrobniony, miękki. Jedzenie ma podawane na wysokości japki (póki co trzymam miskę w ręce i serwuję jedzenie małymi porcjami, kąskami niemal. Nie muszę dodawać, że każdy posiłek to teraz dla mnie totalna trauma... Pytałam, co robić, jak reagować, gdyby (nie daj Boże) taki incydent się powtórzył?, no więc mamy postępować tak, jak właśnie wtedy, w ten nieszczęsny piątek... pocieszające w tym wszystkim jest to, że zareagowaliśmy prawidłowo, że najpewniej uratowaliśmy Tisi życie... Elunia, pokaż proszę Twojej Oli te wyniki, to RTG - jestem bardzo ciekawa jej opinii... proszę...
-
Nasza Kochana, Niezapomniana Ewa((*))....
-
Taksa - chwila jamniczej radości :D - jak dobrze że jesteś :)
Sarunia-Niunia replied to anica's topic in Już w nowym domu
Zaglądam do Tasiuni... co u Was Kochane??? My w piątek ratowaliśmy życie Tisiulki... jutro o 14 mamy wizytę i badania u kardiologa... nasza Maleńka była niemal po tamtej stronie :'( .... -
Było SUPER!!!!!!!!!! Mnie też żal tamtych czasów, kiedy zaglądałyśmy do siebie i było rodzinnie, jamniczo... i pomagało się sierotkom tak z serca, potrzeby...
-
Taksa - chwila jamniczej radości :D - jak dobrze że jesteś :)
Sarunia-Niunia replied to anica's topic in Już w nowym domu
Aniu... dzisiaj robiłam zamówienie w Zooplus i zamawiałam dla swoich Maluchów schodki http://www.zooplus.pl/shop/psy/transporter_klatka_dla_psa/akcesoria_samochodowe/rampy_zderzaki_pies/134640?rrec=true - rozmawiałam z Dorotą (o podglądnęłam tutaj, że Elunia wspomniała o "namiarach"), więc Dorota powiedziała mi, że ma właśnie te z Zooplus i świetnie się sprawdzają! (moje zamówienie już polecialao ;) ), ale są też regulowane miseczki w promocji (dużej promocji) http://www.zooplus.pl/shop/psy/miski_karmniki_dla_psa/miska_metalowa/miska_podwojna/400592?rrec=true, może warto, żebyś sobie zajrzała i zamówiła jednak dla Taisiulki...co prawda pojemność 1,6l. jest dość duża, jednak wysokość minimalna to tylko 9 cm... musiałabyś popróbować, czy to dla Tasiulki nie za wysoko?! Anulko, przytulam cieplusio Ciebie i Tasiunię - trzymajcie się dziewczyny i nie dajcie się (złym myślom też)!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!! -
Taksa - chwila jamniczej radości :D - jak dobrze że jesteś :)
Sarunia-Niunia replied to anica's topic in Już w nowym domu
Aniu, tak czytam, czytam i kompletnie nie wiem co napisać.... Jedno wiem - że na pewno drętwiejesz z niepokoju :( ....straszne to jest, taka obawa, niepokój i niepewność, ech... Aneczko, sercem i myślami jestem z Tobą i Tasiulką - miejcie się dobrze, jeszcze tylko 2 dni i będziemy wiedzieć coś więcej!!! -
Tinulka nasza Tinusia ma dzisiaj swoje 5-te urodzinki... ... w maju 2013 roku zawitała w naszym domu zastraszona, maleńka 7-mio miesięczna Jamnisia... wszystko było dla Niej traumą, a jedną z największych... ludzka ręka... tego, czego to Maleństwo musiało doświadczyć możemy się tylko domyślać... Dzisiaj Tinuś zwana Tisią jest kochaną, radosną Psinką <3 życzymy Ci Maleńka 100 jamniczych latek, bądź z nami jak naaajdłuuużej Kruszynko - baaardzo Cię kochamy!!!!
-
Taksa - chwila jamniczej radości :D - jak dobrze że jesteś :)
Sarunia-Niunia replied to anica's topic in Już w nowym domu
4 tygodnie pewnie zlecą, ale czy to aby nie zbyt odległy termin? Ja tam się nie znam, ale skoro wyznaczają tak odległe terminy, pewnie wiedzą co robią! Przypuszczam, że gdyby miałoby być coś rzeczywiście niedobrego badania byłyby od razu... Anusiu, trzymam za Was kciuki, a moje Maluchy wszystkie 28 łapek :) -
Taksa - chwila jamniczej radości :D - jak dobrze że jesteś :)
Sarunia-Niunia replied to anica's topic in Już w nowym domu
Anusiu, nawet nie wiem co napisać... W każdym razie trzymam kciuki i życzę Wam z całego serca zdrowia i zdrowia i zdrowia!!!! -
stara Mania,mix maltańczyka, za TM
Sarunia-Niunia replied to kora78's topic in Psy, które pożegnaliśmy....
Maniu[*] Kochana... pamiętamy o Tobie Kruszyneczko... Basiu, ciepło przytulam, wiem, jak w takie dni wszystko wraca... -
Taksa - chwila jamniczej radości :D - jak dobrze że jesteś :)
Sarunia-Niunia replied to anica's topic in Już w nowym domu
O Jezu, Aneczko... miejmy nadzieję, że diagnoza się nie potwierdzi, oby!!! Pamiętaj jednak, żeby (w razie potwierdzenia) skonsultować Tasiulkę u innego lekarza... -
Nerunio - 7 latek!!! Nasz Kochany Pioruś kończy dziś (umownie) 7 latek :) Żartujemy, że Niunio został pierwszoklasistą ;) Nero zwany (jak już pewnie wszyscy wiedzą) Piotrusiem, jest pociesznym, wiecznym dzieciaczkiem. Ponieważ dzisiaj pada, dzień jest szary i dżdżysty, Neruś postanowił spędzić go w łóżku, hehehe :) , a co będzie się przejmował ;) Neruśku, życzymy Ci sto jamniczych latek, bądź zdrowy Skarbie i taki, jak jesteś - bądź naszą radością i pociechą nasz mały, rozkoszny Pluszaczku <3 !!!