Słuchajcie, czy gdybym mogła małą kocinkę-dzikuskę wziąć do siebie na tymczas, to czy byście wsparli nas karmą i żwirkiem? Byłaby jakaś realna szansa na pomoc?
Oczywiście nie chcę, byście to traktowali jako moją zuchwałość...ale Tak sobie myślę czy jest szansa by małej pomóc... a siedzi mi w głowie... zwłaszcza, że obecnie malutka już w lecznicy, a tam raczej nie siedzi też za darmo... Nie ukrywam, że taka pomoc byłaby sporym odciążeniem dla nas.