Misiunia w sylwestra nie potrafiła sama wyjść z bazy, tylne łapki odmówiły posłuszeństwa. Byliśmy u weterynarza, dostała zastrzyki na wzmocnienie i przeciwzapalne. W Nowy Rok było lepiej, Misiunia co prawda nie chodziła za dużo tylko na siku, ale łapki tylne wydawały się mocniejsze. Wczoraj znowu źle, nie chciała jeść, wychodziła na podwórko, nie miała siły wrócić. Byliśmy dzisiaj w lecznicy usg pokazało zmiany w pęcherzu i najprawdopodobniej zmianę nowotworową na śledzionie. Lekarz twierdzi, że to nie jest przyczyną problemów z łapkami, podejrzewał zatrucie no ale to raczej niemożliwe. W badaniu pojawiła się krew w kale. Jutro będą wyniki z krwi, zobaczymy co dalej. Misiunia dostała antybiotyk w zastrzyku, wlew podskórny na wzmocnienie. Przytulam moją dziewusię i wierzę, że będzie dobrze