-
Posts
10410 -
Joined
-
Last visited
-
Days Won
44
Content Type
Profiles
Forums
Events
Everything posted by WiosnaA
-
No extra :) U Marcella bez zmian:(. Majka gimnastykuje się i zaprasza do zabawy,ale nie bardzo udaje się jej go rozruszać,..czasami na trochę. Wstawiłam kocią budkę,najpierw na podłodze (nie chciałam rano wypraszać z sofy),zmieściłby się,..ale ją olał, sii :) Nowa była,upiorę i może do klatki wstawię. Niespodzianki pachnące robię... w mig wiedział jak się zabrać:)
-
Szarpanie psów ,szturanie nogą... opinia ludzi o tym ośrodku jest zła...ja osobiście nie korzystałam z ich usług,nic nie widziałam....tak myślę,że może tam szkolą na wzór Cezara M No ogólnie można powiedzieć ,że nie ma :(...bierze niby z ręki,ale wciąż z obawą...w miarę spokojnie chodzi po kojcu przy mnie,ale widzę,że wciąż się boi :( Jaka jest prawda,trudno mi powiedzieć i napisałam "ponoć"...ludzie mówią,piszą w necie,że przerywali szkolenia,bo tak szkola i psy się bały. Córka kiedyś chciała ze swoim pieskiem pójść u nas na szkolenie i nam tam odradzono.
-
Wywiad zrobiłam już kiedyś solidny...znasz "Dla psa kiełbasa" behawiorystkę?...ma tez hotel domowy,..mojego Amiczka[*] nie chciała przyjąć,bo powiedziała,że jest agresywny !!,..a on w życiu zęba nie użył,nawet wargi nie podniósł na nikogo :(.....szczekający jedynie był:( ..i po tym tak okresliła :( Sama zresztą chodziłaś z Amiczkiem i znałaś go :(
-
Kupiłam leki ,od jutra zaczynam podawać. Spotkałam się dziś w Białymstoku osobiście p.Aliną Bendiuk, znany szkoleniowiec na Podlasiu z długoletnim stażem. Czytać książki, pić kawę przy kojcu,miziac i bawić ze swoimi psami.Nic nie narzucać Marcelowi,dać czas psiakowi niech dojdzie do siebie,zacznie sam podchodzić jak poczuje pewniej.Obroże i smycze pochować,to w dalszym okresie. Jak pozwala to masaż robić.Praca na długie miesiące. Brałam pod uwagę p.Alinę do ew. spotkań przy nauce wyjścia na smyczy w późniejszym czasie,że może będę potrzebować pomocy,ale chciałam też poznać Jej zdanie co do postępowania obecnie. Zgodziła się pomóc, jeżeli później by była potrzebna. Na ile kiedyś przy Morisku dostawałam strasznie rozbieżne rady od specjalistów jak zabrać się do oswajania dzikusa i miałam młyn w głowie, o tyle w przypadku Marcelka wszyscy z którymi rozmawiam,ich rady idą jednym torem.(może akurat tak trafiam,nie wiem) Nie krępuję się dzwonić do specjalistów,radzić,pytać w ważnych psich sprawach ,bo moje przeczucia to jedno,ale usłyszeć opinię osoby doświadczonej często mi pomaga bardziej ukierunkować się lub skorygować siebie. Dziś u weta spotkałam identyczną sunię jak Marcelek !...normalnie istny sobowtór!....wprost uwierzyć nie mogłam...kropla w kroplę,nawet kołnierz biały miała (jedynie troszkę węższy) i na uszkach troszkę ciemniejszy nalot jest u Marcelka....i tak czekając , rozmarzyłam się,... wyobraziłam ,że to Marcelek tak grzecznie siedzi :)
-
Dziękuję. Marcelek jest pieskiem bardzo zagubionym w życiu, ale na prawdę jest fajny. Sama niewiele mogę, ale łańcuszek Ludzi może zdoła jakoś odmienić jego życie :(.....ten maluszek zasługuje na lepszy los, oczka przestraszone, ale proszą o to :( Tak, moje założenia co do podejścia pracy były dobre. 200zł. Faktury mieć nie będę,bo jak pisałam Pani pracuje w lecznicy w Warszawie,nie prowadzi własnej działalności i na naszym terenie nie działa. Muszę przyznać Tobie tu trochę racji,bo tak było.Moja porażka nie ma jednak znaczenia, po prostu żal mi patrzeć na maluszka w jakim jest stanie:( Miniony tydzień wrzuciłam właśnie na totalny luz, chodzę do niego,gadam,nie wymagam....ale podsypiam u niego :)... Nie zapomnę jak mi napisałaś o tym spaniu z Morisem :) Pomyślałam na początku,co ta kobieta mi gada:):) no żeby z normalnym,ale dzikusem ?:)...sens jednak znalazłam dosyć szybko :) Marcel zaczął brać jedzonko z ręki normalniej, patrzy przyjaźniej, znów chodzi przy mnie spokojniej... Ale jak pomyślę,kiedy dojdziemy do obroży i smyczy,to podwójnie mi żal Marcelka:( Pewnych rzeczy póki co jednak nie przeskoczę pomimo, iż bardzo bym chciała:(
-
Jesteśmy dziś po blisko 3 godzinnym spotkaniu z Panią Magdą-behawiorystką z długoletnim stażem. Na zbliżenie nas do kojca Marcelek zareagował strachem,trochę podobnie jak na faceta z oddali.Poszło sii,koo i zaczął biegać.P.Magda obserwowała i zrezygnowała z wejścia (nie z powodu,że się bała). Chciała zobaczyć reakcję na mnie samą w kojcu, czy np. pozwoli mi się dotknąć ...jak weszłam ,usiadłam na sofie,to Marcel schował się za mnie i z za poduszki obserwował p.Magdę.Po naszym wyjściu zaczął rwać posłanka. Podejrzewam,że powodem był kaptur na głowie u Pani,wieje u nas mocno,a ja o kapturze zapomniałam powiedzieć:( Podobnie wcześniej zareagował na mnie jak podeszłam kiedyś w kapturze na głowie:( Ale może być tak,że na każda obcą osobę będzie tak reagować,tego jeszcze nie wiem. Pani obejrzała filmiki,omówiliśmy wiele spraw,zaordynowane zostały leki z dokładną rozpiską podawania. Muszę jednak we własnym zakresie postarać się o recepty,ponieważ p.Magda pracuje w Warszawie i tu na Podlasiu nie ma możliwości wypisania recepty.Przez znajomość z p.Gabrielą zgodziła się z nami spotkać i pomóc. Jutro jestem umówiona ze swoją wetką porozmawiać w temacie zaleconych leków dla Marcelka. Dostałam dużo wskazówek jak mam pracować,co kiedy wprowadzać. Łatwo nie będzie i praca na długi okres:( Dostosowana do reakcji i zachowań Marcelka,na ile będzie gotów pokonywać kolejne etapy,a tempo zapewne będzie mozolne:( Nie ponaglać,nie pospieszać ! ,Spokojnie oswajać, odwrażliwiać, budować zaufanie. Potwierdziła,to co jednogłośnie słyszałam od kilku specjalistów zasięgając wcześniej rad...Broń Boże żadnego siłowego rozwiązania, żadnego wyciągania z kojca!...to nie jest piesek,któremu wystarczy pewne rzeczy pokazać,bo nie zna chodzenia na smyczy,czy lekko nieufny.On boi się mnóstwa rzeczy,a jego strach momentami jego samego przerasta.Pies ma złe doświadczenia z ludźmi,z rzeczami i nieciekawa przeszłość mocny ślad w główce zostawiła:( Leki same nic nie zdziałają i praca z nim jest konieczna,....tak długo,aż sama spokojnie ubiorę...:( Nie byłabym sobą abym nie poruszyła tematu mojego gadania :)...Mam z Marcelem rozmawiać!,mogę nawet bajki mu opowiadać , a głos "matczyny" (wiem,że przy szczeniakach udowodnione) jest nawet wskazany. Głos jest narzędziem do budowania wzajemnej relacji i zacieśniania bliskiej więzi,łagodny będzie go uspokajał. Określony zasób słów,albo pojedyncze słowa wypowiadane są przy nauce komend,tak postępuje się na szkoleniach.(dokładnie tak mi się wydawało) My do etapu szkolenia z Marcelkiem nie dorośliśmy jeszcze :( Tym samym utwierdziłam się,że przegadane setki godzin z Moriskiem o rybach i grzybach,nasze przekomarzanie i gry w warcaby miały rację bytu:) Zapytałam również o budę.Nie wstawiłam do kojca w obawie o złą reakcję jako na nowość w kojcu, i że może nie zawsze w schronie mógł do budy się dostać,mogły być przy tym kłótnie psów i przypomni ew.złe skojarzenia,zwłaszcza,że przede mną nie próbował się chować. P.Magda powiedziała,żeby drewnianej budy nie wstawiać, można spróbować postawić na jego sofie w kącie miękką budkę taką jak dla kotów,tylko większą.Mam taką sporą dla kotów,przywiozę jutro z domu i zobaczę czy nie będzie za mała.Jeśli okaże za mała,to najwyżej kupimy. P.Magda powiedziała,że Marcelek nie jest agresywnym psem,a jest zalęknionym maluchem, jest kupką pełną strachu,na co mogło mieć wpływ wiele czynników z wcześniejszego życia.To,że wcześniej używał ząbków,musiał być w totalnym przerażeniu pod "ścianą" bez możliwości na inną reakcję. W najbliższym czasie będę w kontakcie z Panią i mam zdawać relację co kilka dni. Mam ogromną nadzieję,że leki pomogą i można będzie zacząć normalniej pracować z Marcelkiem.
-
Oko,to wiadomo jakie :) Pod nadzorem wszystko musi być :( Potrzebny mi facet na podwórku :(...do ogrodu,do drzewa po stronie ogrodu Marcela,..zepsuła się klamka od drzwi tarasowych i śpimy w nie zamkniętym domu...czekam ze wszystkim na przyszły tydzień:( Aj,a jeszcze tyle nowości na działce Marcelka czeka :(
-
Wiem,że skojarzenie,że kieszeń.....na drugiej jednak leży jedzonko.Nie sądzę,że bardziej polubi rękę przez klikanie. Głos mu nie straszny,a brzdęknięcie o pręt łyżką peszy jego i się odsuwa,czasem nawet odskoczy i dodatkowa praca do przyzwyczajania z klikaniem nie uśmiecha mi się :) Wczoraj dotarło jedzonko i smaczki Marcelka. A poprzednio w paczce z szelkami była adresówka, taka zakręcana.Wrzucili luzem do pudełka i nie zauważyłam wyjmując szeleczki,wypadła na podłogę. Dziękujemy ślicznie!
-
Sowo,Ty chcesz, żeby moja ręka była jeszcze straszniejsza?:):) Praca klikerem w pojedynkę z psem może i jest dobra . Z Marcelkiem natomiast ważniejsze jest mi, żeby obserwował zachowanie psów,wzorował się na nich. W grupie, a zwłaszcza mojej grupie :), kliker nie przejdzie...sznurem i to migiem, wszystkie się zmyją spod kojca:). Marcelkowi mój głos nie jest straszny ,a chyba nawet trochę podoba (czasem fajnie zareaguje jak zagadam z ogrodu) ,moja obecność też nie jest specjalnie straszna,...sama ręka zrobiła się czymś złym. Powoli,ale mam nadzieję,że jakoś tę stratę odrobię.To podstawa do dalszej pracy.Szkoda tylko straconego czasu:(
-
Z leżącej rękawiczki raczej weźmie, z rękawiczki na ręku obecnie prawie pewne,że nie,..ale spróbuję póxniej. Zraził się do mojej ręki,boi się i odpuściłam na razie ....schodzi do jedzonka jak kładę do miseczki,..szybko zeskakuje prawie za każdym razem,zbiera okruszki,rozgląda się,ale jak tylko rękę wyciągam to zmyka na sofę. Do filmu chciałam pokazać obecną reakcję na moją rękę,jak go mocno stresuje :(..,jak bacznie każdy ruch ręki obserwuje:( Z Livka dziś rozmawiałyśmy,że może Marcelek miał jakąś styczność z prądem i stąd złe skojarzenie?...może w czasie łapania jakiś paralizator był?...dwa tygodnie zaraz,a on zapomnieć nie może :(
-
Spotkanie z behawiorystką p.Magdą Błaszkiewicz z Warszawy przełożone mamy na poniedziałek. Pani pracowała w klinice Bemowo,a obecnie na Pradze.Teraz urlopuje na podlasiu i mamy możliwość spotkania osobiście, na czym mi bardzo zależało. Pierwsza wizyta min. 2 godz - koszt z dojazdem 200zł- w cenie dalsze konsultacje telefoniczne/meilowe przez okres 3 m-cy. Mam nadzieję,że spotkanie będzie owocne i da się jakoś ruszyć Marcelka z jego obecnego stanu:( Publikacje specjalistów na temat lęku, lek. wet. Aleksandra Słyk-Przeździecka "Zalękniony psi mózg" - "Uporczywy lęk przed konkretnymi sytuacjami, zjawiskami i przedmiotami określany jest mianem fobii. Jest to utrzymujące się, nieadaptacyjne i degeneracyjne zaburzenie zachowania, któremu towarzyszy silne pragnienie unikania wywołujących je bodźców". Marcelek za wszelką cenę próbuje uniknąć takich spotkań :(....kij z mopem,smycz,mężczyzna- od razu nerwy,skakanie,bieganie ,wspinanie się i próby wydostania się z kojca :(......bałam się węża włączyć podlać drzewka,ale będę musiała niebawem. (link skopiować trzeba) file:///C:/Users/LAPTOP~1/AppData/Local/Temp/str_060-67.pdf Objawy poznawczo-emocjonalne i behawioralne, - wypisz wymaluj jakie ma Marcel :( screen zrobiłam, Publikacja dr.Jolanty Łapińskiej, http://www.zoopsychologia.com.pl/wp-content/uploads/2013/09/terapia-leku_WWP_11-12_2019-1.pdf "W sytuacji gdy zwierzę odczuwające strach nie ma możliwości kontrolowania sytuacji i podjęcia stosownych działań w celu uniknięcia zagrożenia, np. ucieczki, zwiększenia odległości, strach może przerodzić się w lęk. " Pisząc wcześniej,że pies zawsze musi mieć wybór,nie dodałam,że chodziło mi w sytuacjach zagrożenia (te moje skróty myślowe:)
-
Uuu,jak bogato Ciocia zaopatrzyła księciunia :)...nie napisałam,że uszka mamy jeszcze.Będzie zapas. Aż nie mogę uwierzyć jak strasznie długo tkwi w nim uraz i pamięć o prądzie z ręki :( Weźmie delikatnie Czasami!.. jak usiądę przy nim,natomiast żeby podszedł jak kiedyś do smaczka na filmie nie ma opcji :( ...nawet po nocy (chrupek już nie zostawiam) przy śniadaniu,kiedy jest głodny. Przegłodzić solidnie się nie da,bo zaraz się denerwuje...zaczyna denerwować się jak się spóźniam ze śniadaniem,albo za małą porcję rano dostanie :( Psy liżą mi ręce, mlaskają przy śniadaniu,on patrzy,chce mu się, ale zejdzie dopiero jak położę do miski,a z ręki obok miski najlepszego kęsa nie weźmie :(...pięć podejść do śniadania robimy,żeby choć raz schylił , ale w zaparte idzie:(...boi się i już. Głodem wziąć Marcela nie ma opcji:(...chociaż jedzenie wciąż jemu jest bardzo ważne. No nic,jestem cierpliwa...