-
Posts
10410 -
Joined
-
Last visited
-
Days Won
44
Content Type
Profiles
Forums
Events
Everything posted by WiosnaA
-
Odpoczywamy wszyscy,to jeszcze Wam opowiem ciekawostki z życia na wsi:) Choć krótko tu mieszkam i na uboczu,to ludzie wiedzą,że mam pieski i znają też ich kolory:) Któregoś dnia idę z Lumi, a jakaś Pani (mało tu znam jeszcze ludzi) jedzie rowerem i mówi.....ooo,i białego ma pani pieska :) Wczoraj idziemy tą polną dróżką co na ostatnim filimiku i widzę z daleka,że na środku drogi stoi jeep ,duża maszyna do siana i dwóch panów...myślę,zaraz pewnie ruszą i Lumi maszyny wystraszy,przez pola będziemy musieli ominąć.Dochodzimy coraz bliżej a oni wciąż nie ruszają,myślę super,na spokojnie Lumi zapozna się z czymś nowym....okazuje się,że jeden z panów jest trochę mi znajomy i widząc mnie z daleka celowo maszyny nie uruchamiał :)....mówi,że czekał aż przejdę z psami,bo wiedział (skąd,nie wiem),że mam nowego bojaźliwego psa :):)...nie sądziłam,że wieści aż tak szybko się roznoszą:)...ale nowa tu jestem i pewnie mają mnie na oku:)
-
Z jedzeniem może tak jest jak piszecie,zobaczymy jak będzie dalej. Szykuje mi się dwóch piechurów:) Na początku Lumi zerkała raz na mnie raz na Moriska,później coraz częściej już na Moriska.A ten zupełnie nie zwracał uwagi, tylko głowa do dołu i sunie,bo jemu tylko wystukane km w łapkach się liczą:),wąchanko na koniec ,na drogę powrotną zostawia...taki ma zwyczaj:)...jak jest w "transie",to Moris nie rozgląda się na boki,nie interesuje go,że tam ktoś jedzie czy nas mija i to Lumi pomaga.Mądre z niej psisko. Najgorzej,że Moris chodzi tylko po mojej lewej,a Lumi tylko po prawej:) ,ale próbują się jakoś dogadać i coraz lepiej wspólny rytm łapią:) Na pola od wczoraj zaczęliśmy jeździć autem :) ..uczymy się grzecznie czekać na pozwolenie wyjścia ,bo u nas pieski nie wyskakują same. Pieski po powrocie,.
-
Na moje oko raczej w porządku,nie ma specjalnie kamienia, dosyć ładne jak na ten wiek...chyba,że któryś z ostatnich,gdzie nie zobaczyłam.Pozaglądam jeszcze. Chciałam troszkę przyoszczędzić puszki,żeby na dłużej starczyły i wieczorem dodawać suchej,no i żeby nie zbuntowała się później jakbyśmy przechodzili zupełnie na suchą. Może Murka zajrzy,to napisze jak u niej z jedzeniem było. Mi się wydaje,że ona bardziej chyba niejadek taki,bo nad smaczkiem się zastanawia,czy się schylić,jedne pasują inne powącha .. stres już z niej schodzi i luźniej czuje się w domu i przy mnie.
-
Wam to może być mało ciekawe :), Marcel stoi i się rozgląda:),albo chodzi przy mnie,albo nosem niuchnął moją nogę:) ..toż to najnormalniejsze rzeczy by się wydawało, ale nie w przypadku Marcelka:(...dla mnie wczorajszy dzień to był kosmos,bo tak wyluzowanego jeszcze go nie widziałam :) , zaskoczył mnie mega w wielu punktach i byłam bardzo szczęśliwa:):)...dziś postępów brak,ale i cofki na szczęście też nie było.
-
Pyra, on by wyszedł razem, i nawet szedł może kawałek... i bardzo szybko znalazłby własną drogę :)....tak by to wyglądało:) To są nowe zachowania Marcela na filmach,których wcześniej nie było. Marcel nie nawiązywał kontaktów z psami (poza Majką jak miał humor) i obecnie go nie interesują,ale zaczął psy obserwować i robi podejścia w naśladowaniu.
-
Droga przed nami jeszcze daleka,ale zaczynam wierzyć,że obecnie daje jakąś nadzieję. Tu specjalnie Wam nagrałam,że jak jest całe towarzystwo Marcelowi nie chce się wchodzić na wybiegu.Jak Marcel zostaje sam albo tylko z Mają ,to nie ma problemu.W kojcu,w domu idealnie słucha i migiem wchodzi.Bardzo dobrze klatka mu się kojarzy. koniec:)
-
Wcześniejsze filmy na razie odpuszczę,bo i czasu nie mam i mam na dzieję będą przeszłością.Może przy okazji. Mam również nadzieję,że nie będę już pisać o dniu fajnym,by zaraz w kolejnym o dniu fatalnym u Marcela:( Działanie leków jest widoczne,ale zauważam również ogromny wpływ Lumi na Marcela zachowanie.Wraz z jej pojawieniem się i po nocy z sofą,Marcela stosunek do mnie zaczął się zmieniać.Przy niej wprowadziliśmy też trochę zmian.Wczoraj miał superowy dzień,dziś troszkę słabszy,ale ma prawo na wahania,bo leki nie wytworzyły jeszcze bariery terapeutycznej w mózgu i czas potrzebny. W każdym razie wszystkie filmiki są z dnia wczorajszego i zauważycie masę szczegółów,które wcześniej były nie do osiągnięcia:( Nam dni tak upływają...czasu chwilę znaleźć musicie,żeby te wszystkie urywki obejrzeć:)
-
Lumi ciągle jeszcze stres trzymał i uznałam,że potrzebny do tego jest rudy:) On,nie za bardzo w razie gdyby smyczami go owinęła i troszkę później myślałam o wspólnych wyjściach,ale Lumi nieźle już radzi i wędrujemy we trójkę. Wsparcie towarzysza okazało się mega pomocne Lumisi. Wczoraj dotarło jedzonko i pycha smaczki dla Lumi.Bardzo dziękujemy. Ale Lumi ogólnie słabo je,mało jak na takiego psa. Rano dostają puszki i ładnie zjada,a na wieczór trochę z suchą puszkę mieszam i chrupeczki to tak fajnie obluzuje zostawiając je w misce:) Nie wiem,czy stres ją trzyma i jeszcze jedzonko nie wchodzi,czy chrupki nie smakują (josera sensiplus mam). Jak z jedzeniem było u Murki?,jaka karmę tam jadła?
-
I u Marcela też tak p.Magda mówiła. Mówiła,że kiedyś będzie można spróbować odstawić,ale z jego kondycją psychiczną raczej zostanie na Seronilu. P.Magda mówiła,że Marcel może się zmienić kompletnie w innego psa, jakbym miała dwa różne psy. Oby,oby Ewuniu tak było jak u Twoich znajomych. Domek Marcelkowi bardzo pomaga, ale najlepszym moim posunięciem było zostawienie klatki w kojcu. Ratuje Marcelkowi życie i dziś jest jego oknem na świat. A wracając do ogonka,..w pewnych sytuacjach ogonek zaczął "tańczyć" na mój widok :):)...tak ,dobrze przeczytaliście,na mój widok:):)
-
Elu,dotarła wpłata za Nexgard 38zł. Bardzo dziękuję. Jak już dzień filmowy macie ,to jeszcze biegusiem z porannego dziś wyjścia wstawię z kolegą (limit dzienny youtuba przekroczyłam i z nowego konta filmiki) Na prawdę fajna sunieczka,bardzo się stara zrozumieć o co mi chodzi i za każdym wyjściem robi jakiś postęp.
-
Nie dotarliśmy jeszcze do świetlicy zobaczyć kiedy będzie zabawa (w dawnych czasach,dziś disco), ojj, wyszykujemy się wtedy:) Wczoraj zwiedziliśmy pola i dziś wieś od zaplecza zaczęliśmy,znaczy za stodołami chodzimy:) Wczoraj Lumi mocno zestresowana była na spacerkach,ale na ostatnim , blisko domu schyliła się już powąchać.Dziś było dużo wąchanka,jednak stres również trzymał,bo pojedyncze traktory,rowery,samochody przejeżdżały,boi się ,ale tragedii nie było i dzielnie spisywała. Lumi musi mieć jasne sygnały co ma robić,czego oczekuję i szybko łapie. Wszak 8 lat,to na ludzki czas ponad 50 za kratami:(,..co się dziwić,że świat jej jest dziwny i straszny:(...człowiek po takiej odsiadce też czułby się dziko na wolności i bał wielu rzeczy. Jedzonko z ręki je ładnie,sama jednak nie podejdzie jeszcze do mnie.W kojcu długo nie chce być sama,odpocznie trochę i zaczyna kombinować z wyjściem.Jak jestem blisko,wtedy leży spokojnie.Nie kocha mnie jeszcze,ale jak dojdziemy do setki (km oczywiście),to pokocha. Na razie krótkie spacery robimy i kilka dziennie. Wczorajsze filmy z naszego wałęsania,
-
Rozi,wiem,że lezy Ci ten maluch na sercu pisząc nawet o wypuszczeniu,że to też dla jego dobra ...ja też mam z tyłu głowy to wypuszczenie,bo smycz ciągle działa jak płachta na byka,a nie chciałabym aby lato w zamknięciu spędził:(, ale jeszcze troszkę i zobaczymy. A teraz jeszcze Lumi przeżywasz:)...nie martw się,jest dobrze,jest zgoda i zagród w domu już nie mamy :)...Marcelek jest chwiejny i bardzo szybko wybucha,nerwy ma rozhuśtane, ale zachodzą zmiany na lepsze po lekach i pobyt Lumi też mu pomoże,czuję to:) U Lumi w kojcu kilka razy wszyscy dziś byliśmy(ona za domkiem i nie załapała się) i Marcelek gotów do wyjścia z innymi :)....grzecznie jednak wędruje do klatki. Kolejka do dzisiejszej kolacji (Lumi bliżej kuchni siedzi i nie uchwyciłam),..Marcelek piątkę przy kolacji dziś u mnie dostał :) mam sporo filmów ,ale czasu mi szkoda bo psiaki potrzebują,..zbiorę się któregoś dnia i hurtem wstawię.
-
* Skoro przeczytałaś... to wiesz co robisz * https://www.mp.pl/pacjent/leki/lek/74201,Afobam-tabletki * Dorzucenie kolejnego leku może ustabilizować ale niekoniecznie. Dlatego napisałam obserwuj psa * Na psychiatrii zwierząt się nie znam ...., mam tylko ukończone 2,5 letnie studium psychiatryczne na którym psychiatrię wykładali nauczyciele akademiccy (z akademii medycznej)- psychiatrzy, duża część wykładów była wspólna z wydziałem lekarskim + roczna praktyka w szpitalu psychiatrycznym ***************************************************************************** ....nie działa mi multicytowanie, Muszę wrócić do tych postów,bo osoby mnie nie znające mogą myśleć,że jestem jakaś głupia,czy kompletnie nieodpowiedzialna. Molly nie ma wiedzy, a pisze jakby ją miała...po studium dwuletnim ,czy rocznej praktyce doświadczenia się nie ma z lekami,a na zwierzęcej sama pisze ,że nie zna. Przy takich lekach trochę to nie poważne i może szkodzić...nie mi,bo ja twardo stąpam po ziemi,ale w razie gdyby innym rady w tej kwestii padały. Dlatego m.in. też ten post piszę. I szczerze mówiąc zabolała mnie ta instrukcja i obserwuj... Od dwóch miesięcy nic innego nie robię tylko obserwuję i zajmuję się Marcelem. Z własnej i nie przymuszonej woli to czynię!, kosztem swoich psów i swoich spraw. Odłożyłam swoje prace zupełnie na bok,bo zwyczajnie jest mi szkoda tego psa i chce mu pomóc. Widać chyba od początku po wpisach na wątku i z relacji prawie każdego dnia dość szeroko opisywanych,że psa miałam prawie non stop na oku. Z lornetką siedziałam jak szłam do domu i patrzyłam jak łapki układa np.po kulkach,a tu wręcz się dziwię,że przy psychotropach ktoś możne pomyśleć,że nie obserwuję psa:( Jestem osoba odpowiedzialną wbrew temu kto i co myśli o mnie. Nie leczę psa (ani ludzi) wg.ulotek! (choć zawsze czytam),..tylko wg.zaleceń lekarzy i stosuję się do wytycznych Lekarzy! Nawet kulek od Poker nie mogłam przyjąć (choć ponoć nie kolidują),bo takie dostałam zalecenie. Co to są psychotropy chyba każdy wie ,z byle powodu raczej się ich nie bierze i chyba nikt nie lekceważy ile,co i jak łyka .Uważam,że każdy rozsądny człowiek czyta,zwraca uwagę w ulotce na skutki uboczne przy Każdym leku nie mówiąc o już tej grupie. Piszę nazwy leków,bo niby czemu mam nie pisać,leki są poważnego kalibru i ludzie (a są tu również lekarze) muszą wiedzieć z czym mamy do czynienia. Afobam nie ma nic wspólnego ze stabilizacją nastroju! Afobam został zalecony Marcelkowi tylko na lęki. Na stabilizację nastroju będzie tylko Seronil! On ma leczyć i docelowo utrzymywać Marcelka w równej formie. Afobam natomiast będzie wycofywany jak tylko stan Marcela pozwoli i zostanie sam Seronil. Seronilu nie można było wprowadzać wcześniej zanim nie zapanuje się nad najgorszymi lękami Marcela, dlatego dopiero niedawno został wprowadzony i obecnie Musi być na Dwóch lekach!....nie ja w sprawie leków to mówię,a specjalista od psychiatrii zwierząt,p.Magda Błaszkiewicz. To tak z grubsza,bo wpisem Moli moglibyście pomyśleć,że drugi lek niepotrzebny,że ja leki podaję psu w ciemno,nie obserwuje go i w ogóle... Tak nie jest,Marcel jest pod ścisłym nadzorem p.Magdy od pierwszego spotkania.Uważnie obserwuję,dostaję dokładne wytyczne co ,jak,ile i kiedy wprowadzać. Afobam działa,widzę poprawę u Marcelka co do lęku i oby szło dalej w tym kierunku.Jeszcze,żeby się udało ustabilizować.
-
Psy lubią ścielić po swojemu i później leżą na plastiku. Dawno miałam kupić posłanko Promyczkowi,ale wyleciało totalnie z głowy. Kupiłam takie,..wygodne,nieprzemakalne,solidne,sprawdzone,prania częstego nie wymaga,bo szmatką mikrofibrową idealnie się czyści.Od wielu lat od tego sprzedawcy kupuję posłanka i na podwórko pontony. Obecnie trzeci sezon będziemy używać na zewnątrz. Za jakiś tydzień powinno być u Was. https://allegro.pl/oferta/legowisko-dla-psa-kanapa-hobbydog-mala-l-80x55-6061708054?snapshot=MjAyMS0wNS0zMFQyMzowNDo1MS4yNzBaO2J1eWVyO2E3ODc1ZTkxYTFkNTAxOTg5ZDdmNzE3NGVjZWVhOTYxYTg2NmY2ZmU2NWZiNTZkODAyMWU0NGE2N2Q1NjVlMmM%3D