Trzeba na spokojnie tłumaczyć, tak jak Agat napisała, że to nie zamach na prywatność, tylko troska o żywe stworzenie.
Ja zawsze podkreślam w rozmowach, że nie przychodzimy oglądać mieszkań, tylko poznać ludzi.
I zadaję pytanie "czy gdyby Pani uratowała jakąś biedę i szukała jej domu, to czy oddałaby ją nie sprawdzając w czyje ręce trafi?"
I że nie domek z ogrodem, albo wypasione mieszkanie są ważne tylko ludzie.
Jeśli z dobrym człowiekiem ma się do czynienia to to do niego trafia.