serio, ten pies nie akceptował nikogo innego za wyjątkiem mnie, taty, mamy i sąsiadki która do nas wpadała :evil_lol: tylko ja go mogłam ciągać za uchole, siadać na nim i robić cokolwiek bym chciała :loveu: Potrafił ugryźć innych ludzi, więc zawsze jak przychodzili inni ludzie to był zamykany w kojcu. I tak za wyjątkiem kur miał na sumieniu życie Arona, zagryzł go :(