Czwartek dzień jak co dzień aż do wieczora .
O godzinie 13 mój laptop zwariował itd okazało się ,że muszę cały system i sterowniki zainstalować na nowo czyli miałam zajęcie a psy się nudziły .Aleks kilkakrotnie mnie odwiedził ale byłam zajęta , nie było nic do jedzenia więc był na dole u rodziców. Wieczorem mama odbierała kwiaty na cmentarz , tata oglądał mecz .Maksiu spał a Aleks się bawił misiem .Kilka razy dzieci zadzwoniły do furtki o cukierki. Ja nadal zajęta więc sprawę obsługiwał tata ,w między czasie wróciła mama z kwiatami .Nie ma w domu piwnicy tylko mała spiżarnia w której je zostawiła. Kolejny dzwonek do drzwi kolejne cukierki minęło trochę czasu mama wchodzi do mnie i pyta o Aleks , nie ma go .Zgłupieliśmy i poszukiwania wystartowały tata szukał ulicę mieszkamy przy cmentarzu przed 1 .XI mamy autostradę obok domu , mama podwórko ja cały dom po krzykach nerwach nawoływaniu , mama otwiera spiżarnię a na środku podłogi z cały bożym spokojem leży ALEKSANDER Wielki i czeka na wypuszczenie. Ani nie pisnął , szczeknął cokolwiek .....to było moje halloween