I mi jest smutno i trochę wesoło. Bo z jednej strony ten nowy domek a z drugiej ta strata. Ale myślę sobie, że ta pani nie jechałaby tylu kilometrów, gdyby nie przemyślała tego wcześniej. Gdy ja jechałam po moją Zulkę, to w sumie nikt o mnie nic nie wiedział. Wiem jak psy przeżywają stratę swoich kompanów.....
A Twoja Mama ma dziś chyba dołka...
Myślę, że Rudolf szybko zawładnie serce swojej nowej pańci i będziemy mieć dobre wiadomości.Na pewno.Nie jest możliwe aby z jego charakterem nie zawładnął nowym domkiem.:lol: