[SIZE=2]U mojego psa skutkowała taka metoda: kiedy Czarek wskakiwał na mnie podnosiłam do góry kolano robiąc jednocześnie krok do przodu, odpychając psa i pozbawiając go równowagi. Stale na niego napierałam, dopóki nie przestał. Wtedy dopiero gdy przestał, mowiłam dobry pies i go nagradzałam. Natomiast, moim zdaniem, nie wolno nic do psa mówić, dopóki nie przestanie, a zwłaszcza: nie wolno. Odpychając psa w milczeniu, bardzo szybko oduczysz go tego.
Napieranie na psa nie ma na celu wyrzadzenia mu krzywdy czy zadania bólu. Jedynym celem jest pozbawienie psa tego co jest dla niego bardzo ważne, czyli równowagi.
Zauważcie, że gdy psy się bawią, też można zauważyć jak wzajemnie się spychają. Robią to czasem delikatnie, czasem bardziej agresywnie, niemniej napierają na siebie i odpychają się.
No codzienne rytuały.... To niezmiernie korzystnie wpływa na adaptację w nowych warunkach. Koniecznie to powiedzcie nowemu Panu Cypiska :)[/SIZE]