Jump to content
Dogomania

sylwija

Members
  • Posts

    13559
  • Joined

  • Last visited

Everything posted by sylwija

  1. pięknie dziękuję niestety, 33 kot na pokładzie :( poszłam dzisiaj tylko po pomidory.. wróciłam z kotem. prawdopodobnie wyrzucona, domowa koteńka (zostawiłam telefon w tym warzywniaku, gdyby ktoś szukał), bo zadbana, czysta bardzo głodna była, przestraszona i zagubiona jest drobniutka, malutka - waga max. 3 kg. młodziutka - ząbki jeszcze delikatne, jeszcze takie igiełki pękata za to. dostała tabletkę na odrobaczenie i za 2 tyg. albo szczepienie, albo sterylka, jeśli się okaże ciężarna..
  2. trzymać kciuki, trzymać - bardzo proszę :)
  3. no ja tak byłam przekonana do tej adopcji, że już paszport wyrobiłam na panią Anję :(
  4. dzwoniłam do p. Anji - nie odebrała, nie oddzwoniła. wczoraj wysłałam maila - brak odpowiedzi rozmawiałam z Basią, co robiła wizytę pa - zgadza się, że wygląda, jakby wszystko rozbijało się o kasę. nie pisałam o tym wcześniej, bo to osobiste sprawy p.Anji, ale jedynie to budziło obawy Basi po wizycie - nie do końca jasna sytuacja z byłym mężem p.Anji. w ankiecie Pani napisała, że w przypadku jej wyjazdu,choroby itp, Zelda będzie przebywała u jej eks, że tam dom z ogrodem i w ogóle, mówiła mi też, że są ze sobą w dobrych kontaktach. z rozmowy wynikało, że jej zdeterminowana, że zależy jej na Zeldzie, że 'stanie na głowie' okazuje się jednak, że z eksmężem się sądzą, zabrał jej samochód, psa.. ja nie widzę z jej strony żadnej inicjatywy. nigdy do mnie nie zadzwoniła.
  5. planowana podróż Sheldona do domu - w sobotę nabliższą to trochę daleko, ale namówiłam męża i pojedziemy z nim, coby stres zminimalizować, Sheldona, oczywiście :) w jedną stronę to jakieś 3,5 godzin. ale wracając, na groby dziadków zajrzymy ;) jeszcze Sheldona zachipuje, może jutro, bo i tak z kotką muszę jechać. pięknie dziękuję konfirm31 za wizytę pa - miło było porozmawiać :) uważam, że to bardzo dobry dom, mam nadzieję, że Sheldon wykorzysta szansę przepraszam, że nie pisałam wcześniej, ale choruję ciągle :(
  6. leczymy sie z kk jeszcze cieplutka Esterka :)
  7. nikt do nas nie zagląda, a już na pokładzie 32koty, z czego co najmniej 12 mogłoby iść do adopcji.. maluszki dostawy zabaweczki, pozmieniałam im imiona, mamusia została Sana, a pozostałe: Salvadore, Grace, Magnolia(kolorowa) jakoś mi tak pasuje. wiecie, jak to jest, jak sie ma zwierzaka przed sobą, coś pasuje, coś się nie klei bo troche sie zalamalam dziewczyna, ktra apelowala o ratunrek dla rodzinki, mowila, ze albo ona albo jej mama adoptuja mamuske kocia, a jak zapytalam dzisiaj wprost, to sie okazalo ze nie - nie zaskoczylo mnie to zreszta, przyznam. ale .. smutne.. ale rozgłasza koty itd./
  8. kciuki wskazane, w niedzielę wizyta pa :)
  9. trochę się pochorowała i słabo z głosem, ale jutro zadzwonię, zapytam, czy Pani ma jakieś propozycje
  10. samochód zabrał mąż, choć podobno jej, ale musi sąd wydać wyrok (swoją drogą, jak do weta, czy coś..) ja najbardziej się boję, bo transport pewnie wcześniej, czy później, taniej czy drożej, da radę załatwić, ale co będzie, jeśli cokolwiek się nie ułoży, różnie może być. wiadomo. ja zastrzegam, że Zelda ma wrócić do mnie, ale, jak Pani teraz nie jest zdeterminowana, to tym bardziej w przypadku jakiś problemów - czy to Zeldy, czy pani - bez Pani pomocy, jak to zrobię, jak Zelda wyląduje w schronisku, jak ją wyciągnę. moze trochę chaotycznie piszę, ale wiecie, o co mi chodzi, na pewno..
  11. a ja znów taką biedę spotkałam na szczęście labradory.org mają dla niej miejsce i transport do tego dt :) tylko oby się udało 'capnąć'
  12. koniecznie. już ponad trzydziestka jest... Klara wczoraj miała operację - amputację ogonka. nie udało się, mimo wielomiesięcznych starań, doszło do martwicy'. trzymajcie kciuki, proszę, bardzo się martwię, jak proces gojenia, czy Klara nie naruszy i w ogóle.. ja jestem chora koszmarnie, nei wiem, czy nie grypa mnie dopadła. postaram się w najbliższym czasie wrzucić faktury - też na psie wątki aa, no i małe aniołki się smarczą.. a cały czas na antybiotyku
  13. ja Pani Anji nie skreślam bynajmniej, tylko., no mam obawy, szcz. że na początku mówiła, że stanie na głowie, żeby Zelda do nich trafiła, że na pewno samochód załatwi itd, a teraz jakby oczekiwała, że się wszystko załatwi, a to nie jest proste. Pani może tylko w weekend gdzieś pojechać, do granicy na przykład, ale nie ma czym, a też nie może znaleźć kogoś, to jej pomoże w tym transporcie ja też , podobni, jak Toffika, nie puszczę Zeldy w taką trasę z jakimś kurierem, czy z kimś kto nie ma doświadczenia z psami, a koszty, żeby specjalnie ktoś pojechał - to przecież każdy liczy w obie strony i wychodzi 1500-1600 zł. Pani chyba mogłaby koszty paliwa, ale . zdaje się, że też liczy tylko do granicy.. zadzwonię, jak trochę głos odzyskam i konkretnie porozmawiam, bo na moje maile odpowiadała zaraz, a jak wysłałam wzór umowy i zapytałam, w jakim stopniu partycypować w kosztach, to jakoś, jakby nie dostała maila. propozycja atulek była bardzo dobra i naprawdę wyjątkowa, ale tez przecież wymagająca i kłopotliwa dla atulek, jej męża, rodziny. ja też musiałabym wziąć dzień wolny w pracy. Pani Anja tak się cieszyła, że Basia, która robiła wizytę pa, Zeldę jej przywiezie, ale.. w ogóle nie zastanawiała się, że dla nas - do tej Dębnicy to też ponad 550 km, tez pieniądze, czas, że to nie jest proste.. nic to, zobaczymy, co z tego wyjdzie. Paszport wyrobiony, juz na nazwisko Pani Anji. czeka..
  14. tez na to liczę i dziękuję za wsparcie :) nie dziękuję, kciuków nie puszczaj :) sprawa aktualna, zaraz wyślę na pw kontakt do Pani Ewy, bardzo dziękuję, znasz historię Sheldona od początku, więc chętnie skorzystam z propozycji :)
  15. dziękuję pięknie atulek za propozycję, niestety Pani Anji nie udało się zorganizować ze swojej strony transportu więc na tę chwilę znów nic nie mamy a ja nie wiem, czy nie ogłaszać jednak Zeldy, to kawał drogi, a ja nie widzę ze strony Pani Anji dużego zaangażowania oczywiście, może się mylę, ale.. nie wiem, zadzwonię do niej jeszcze po weekendzie i zapytam, czy w ogóle ma jakieś propozycje. bo ważne jest, żeby przyszły DS się starał, wykazał inicjatywę
  16. chcialabym sie z Macia skontaktowac, numer telefonu przepadl, maila nie moge znaleźć, pw nie moze odbierac, na fb napisalam, ale na razie bez reakcji ktoś pomoże?
  17. nie chciał zdjęć.. jesienny pies ;) czy zimę już w swoim domku spędzie? taki troszkę zadumany dzisiaj Sheldon
  18. no ja jestem :) ostatnio wysłałam umowę, żeby Pani wiedziała, co będzie do podpisania i pytałam o ten Gorlitz, a w czwartek wieczorem dzwoniłam i z nią rozmwaiałam
  19. do Piaseczna to dla mnie żaden problem :) byłoby super :)
  20. zdecydowanie są :( wciąż mi czasu brak, a wydatki non-stop :( z Warki, z Warszawy.. może być do Zgorzelca-Gorlitz chyba przejście graniczne niestety, z tym Łukaszem z fb się nie uda. rozmawiałam w końcu, jedzie dzisiaj czy jutro, ale nie może wziąć Zeldy, bo jedzie już z jednym psiakiem, jakby Zelda miała do 10 kg, to jeszcze by wziął a specjalnie-osobny kurs, to 1500zł by musiał policzyć
  21. no czekamy na 10/10, bo dopiero po tej dacie moze odbyc sie wizyta pa ale chec jest, ankieta wrocila.. Sheldon podekscytowany ;)
  22. tak,tylko tez musi sie zorganizowac to jakos polowa drogi, czyli po ok. 600 km z obu stron
  23. piękne dzięki :) niestety, na arzie ten chlopak się nie odezwał, napisałam pw, podałam telefon, poprosiłam o jego numer. na arzie cisza ceny od pati-c - do swabisch hall 1600, do granicy - 1150 do granicy grzegorz s. - 600-630 ale czekam, moze da znak jeszcze ten chłopak, co do Szwajcarii sie wybiera..
  24. :) dziękuję oczywiście
×
×
  • Create New...