-
Posts
1016 -
Joined
-
Last visited
Content Type
Profiles
Forums
Events
Everything posted by dota&koka
-
Ale jaja, rurek ma dom!!!!!! I to świetny!
dota&koka replied to sleepingbyday's topic in Już w nowym domu
Marlenko,chętnie bym pomogła,ale mam w tej chwili dwóch tymczasowiczów "specjalnej troski".Welsh dziś zaczyna treningi i kurację psychotropami,a Twix jest niewidomy,przygłuchy i schorowany-jest podejrzenie nowotworu :( tym samym już mam pełne ręce roboty przykro mi,nie mogę pomóc,choć bardzo bym chciała -
udało się umówić na wizytę dziś o godz 19.15 na chwilę obecną koszt 90zł,zobaczymy na miejscu czy mam dar przekonywania ;) Twixio w nocy spał jak zabity,chyba wieczorne zabiegi u wetki strasznie go zmęczyły :) rano zaraz po przebudzeniu wypił dwie miski wody.jedzenie ma nadal w nosie.dał mi dziś wymiziać się za uszami,więc zaczynamy robić postępy. czekamy na wieczór z niecierpliwością
-
jeśli chodzi o resztę dolegliwości,zdaniem wetki,za dużo w ciągu tygodnia zadziało się w jego życiu,zbyt dużo wrażeń,nowych miejsc,ludzi.dlatego może nie mieć apetytu.a wody po prostu nie mógł znaleźć :( kaszel minął,temp nie ma,bo kładzie się obok piecyka :) jedynie oczy...chyba dziś nie zmrużę oka.jest mi strasznie źle
-
dzisiejsza wizyta powiedziała nam tyle,że na biegu trzeba zabierać Twixa do dr garncarza :( nie jest dobrze,nie chcę tragizować,ale muszę to napisać.jest źle.dwie wetki dziś zaglądały mu w oczka i nieźle mnie niechcący nastraszyły,że to wygląda bardzo źle... ciotki,pełna mobilizacja,jutro umawiam się na jak najszybszą wizytę. martwię się potwornie :( nie chciałam tego pisac,ale muszę..wg wetek,to moze byc nowotwór:placz:
-
ja też boję się psychotropów...najbardziej martwi mnie ew. uzależnienie.ale wierzę,że behawiorystka wie co robi. co do konga,rozejrzę się jutro w sklepach koło mnie,ale coś mi się zdaje,że ceny będą podobne. widzę,ze w "keko" jest sporo taniej i to ten duży.tylko ciekawe ile przesyłka,ja ślepa i nie dopatrzyłam się. od jutra zaczynamy naukę.po chałupie muszę porozwieszać sobie na każdym kroku kartki pt "KONSEKWENCJA" :) nie odpuszczać,nie litować się,nie zniechęcać. wszystko dla tych słodkich shrekowych oczek :) zastanawiam się,jak bardzo trzeba być "zdolnym" żeby ukształtować takiego psa.on się tak dziwny przecież nie urodził. ale jest i mały plusik całej sytuacji-P.Jagna powiedziała mi,że Welsh jeszcze nie jest z tych najgorszych,miała do czynienia z cięższymi przypadkami.bardzo ratuje nas fakt,że on chce kontaktu (w dziwny sposób to okazuje,bo inaczej nikt go nie nauczył) i jest bardzo ciekawy świata,zwłaszcza na spacerach (nawet w tych mniej znanych miejscach,pomimo ogromnego strachu nie kładł się plackiem na ziemi jak to bywało wcześniej,ale węszy,rozgląda się,zagląda w zakamarki) i to jest nasz punkt zaczepienia,nasza linia startu.oby to nie był maraton,a meta była naznaczona słodkim zwycięstwem Welsha.
-
i po krzyku :) Welsh,gdyby był ludziem,już dawno powinien trafić do psychiatryka.... on jest wielkim kłębkiem nerwów,skupiskiem wszystkich możliwych lęków. ja dałam mu poczucie stabilności,wymyślił sobie,że przy mnie nic mu się nie stanie,a kiedy znikam (wychodzę z domu) dosłownie świat wali mu się na głowę.dziś na spacerze zapoznawczym z P.Jagną pokazał co potrafi-na widok pana z miotłą mało nie wyskoczył mi z obroży (ale pomimo strachu,jest ciekawy świata i to będziemy wykorzystywać w treningach) oprócz 3 stron "instrukcji obsługi" Welsha (min trenowanie "oszukiwanego" wychodzenia z domu) niestety nie obejdzie się bez psychotropów...dla mnie to jest tragedia.no i wątpię,żeby ktokolwiek zdecydował się na adopcje psa który prawdopodobnie baaardzo długi czas będzie leczony takimi silnymi lekami,o ile nie będzie zmuszony zażywac je do końca życia :( Aniu,zapłaciłam P.Jagnie tylko 100zł.jako że Welsh jest moim tymczasowiczem, (nie psiakiem stałym) i to dogomaniackim,potraktowani zostaliśmy ulgowo. jednak nie zwrócę różnicy jeśli pozwolicie-mam do wykupienia 2 leki(Anafranil 3op x17,34+Afobam 2 op x13,20-zapas na miesiąc)+koniecznie kong,i koniecznie czerwony,rozmiar xl.znalazłam na allegro,niestety cena z wysyłką ok 75zł.muszę zwrócić się do Was o pomoc finansową na w/w zakupy :( recepty dostałam na zapas,kuracja będzie trwać długo...pierwsze efekty powinny być widoczne po 3 tygodniach. i zaczynamy treningi.ostre treningi.zadań mamy mnóstwo do wykonywania :)
-
Ewanko,Luisien,wetka na razie nic nie powiedziała.mam go obserwować-kiedy kaszle,o jakiej porze to się nasila,ile razy wymiotuje i czym itd itp. na razie opieramy się na relacjach Luisien,tym samym kontynuujemy leczenie rozpoczęte w Radomiu. ja się upieram,aby jak najszybciej skonsultować się z okulistą.Twix jest apatyczny na pewno przez swoją ułomność.myślę,że na spacerach drepcze jak dziadziuś,bo tak strasznie uważa żeby się o coś nie rozbić :( gdyby udało się wrócić mu wzrok,wróciłby mu wigor i radość z życia. znalazłam drugą plamę wymiotków na dywanie.czyli Twix w nocy zwymiotował żółcią 2 razy znikam.za chwilę Welsha odwiedzi behawiorystka :)
-
do grubo po północy chłopczyk smacznie spał.strasznie długo. niedawno wstał,zaczął dreptać po mieszkaniu,więc pomyślałam że chce na spacerek...nic bardziej mylnego....pół godziny dreptania na nic.nawet siusiu nie było. wróciliśmy,a on dalej drepcze.mam wrażenie,że on próbuje nauczyć się na pamięć nowego terytorium. siedzi teraz u dzieci w pokoju i buszuje w niepozbieranych zabawkach hihi Kalva,witamy :)
-
[quote name='anawa']Żadnego przymykania oka i litości nad koto-Shrekowym spojrzeniem...... Przypominam: behawiorystka nadchodzi :)[/QUOTE] obiecuję:NO MERCY ;)
-
jestem od razu poszliśmy do wetki.zaaplikowała zastrzyk (mi na samą myśl że ja mam to zrobić stawało się słabo ;) )chłopak był grzeczny,nawet nie jęknął.ale kiedy dobrała się do jego uszu,zaczął powarkiwać.potem kłapnął powietrze,aż w końcu wetki rękę.do krwi. a uprzedzałam,że ma bolesne te uszy :) wetki zdaniem,jego ślepota może być pourazowa.zajrzała (na ile sie dało) mu w ząbki i oceniła jego wiek na góra 6 lat.w tym wieku nie mam mowy żeby pies miał takie problemy ze wzrokiem. dlatego proszę,skupmy się na diagnozowaniu Twixa.jeśli pozwolicie,umówię się na wizytę u dr garncarza,oczywiście najpierw zorientuję się w kosztach. jeśli jest szansa że Twix odzyska wzrok,było by wspaniale ją wykorzystać. luisien,napisz proszę co jadł u Ciebie. na razie zwiedził całą chałupę,zajrzał w każdy kąt.w drzwiach wejściowych powitała go Koka,Welsh natomiast nawet mordki nie wystawił z klatki.nowy przybysz nie zrobił na nim żadnego wrażenia,i vice versa :) dwa razy wpadł na ścianę.pomimo,że wygląda to dość komicznie,jest dla mnie bardzo przykre.oby jak najszybciej nauczył poruszać się po "salonach"
-
wreszcie jestem,pod telefonem również.dziś dodzwonienie się do mnie graniczyło z cudem,dziewczyny przez 2 godz próbowały,a ja siedziałam w łazience z Koką w wannie i wybierałam jej "niespodzianki" pomieszane z liśćmi w których raczyła się wytarzać w parku :angry: czekamy na chłopaczka niecierpliwie,dzieciaki są już poinstruowane jak mają się wobec niego zachowywać.
-
no właśnie,zapomniałam dopytać kto,jak,gdzie,o której przywiezie do wawy chłopaczka,czy skądś mam go odebrać,czy dostawa będzie pod same drzwi ;) nic nie wiem,a muszę jakoś się zorganizować. Moni12,wyślę Ci numer konta,ale za cholerę nie wiem czy mam te IBANy czy nie,zaraz sprawdzę. decydujcie,gdzie wstępnie diagnozujemy Twixa-wawa czy radom.tu koło mnie jak wspominałam ambulatorium niet,trzeba byłoby gdzieś w wawe uderzać i ceny nie takie jak trzeba :/ Luisien,ja wrzucam fotki na [url]www.tinypic.com[/url] i tam same mi się odpowiednio przycinają,klikam tylko website/email i szafa gra.potem tylko kopiuję link z linijki pt.Kod IMG forów i paneli dyskusyjnych,wklejam w posta i srruuu. czy nr rachunku iban PL1140...bla bla to właśnie to?takie cuś widnieje przy nazwie mojego konta
-
[quote name='luisien']Wyżej jest o wetce "po kosztach":)[/QUOTE] wreszcie ktoś zwrócił uwagę co napisałam ;) a na poważnie-naprawdę moja wetka pod względem finansowym jest ok. mojego pierwszego tymczasowicza Pako leczyłam u niej na kaszel.długi,męczący kaszel. chodziliśmy co drugi dzień przez 2 tyg na zastrzyki i płaciłam 12-15 zł za same leki.złotówki nie brała ode mnie za wizytę.zawsze kiedy do niej pójdę z Koką,czyści jej uszy (czasem trwa to i pół godz.) i wkrapla lekarstwa-najczęściej za darmo,niekiedy weźmie 5 zł.jej córka jest groomerem,za pełną toaletę Koki,strzyżenie i trymowanie płacę 50zł.to też niewiele.jedyna niedogodność to brak ambulatorium-bad. krwi czy prześwietlenia trzeba wykonywać gdzie indziej