-
Posts
26462 -
Joined
-
Last visited
-
Days Won
2
Content Type
Profiles
Forums
Events
Everything posted by łamAga
-
Mój pies po kastracji nie chciał się bawić , w zasadzie pierwszy tydzień to nie chciał się ruszać za bardzo , bo gdy szedł to końcówki szwów gilały go po pachwinach i szybko siadał nie wiedząc co się dzieję :shake: a po tygodniu to już nie pamiętał że coś tam w ogóle miał robione ;) mimo iż kastracja była nie planowana to uważam ja za bardzo dobre rozwiązanie ;)
-
Hmmm mój pies był kastrowany ale weterynarz nie kazał mi zakładać mu kołnierza , czytam te posty i tak myślę czy mój (psa) weterynarz jest tak nieodpowiedzialny czy po prostu robił to inna metodą albo jest innego zdania hmm....
-
"Pseudohodowle - nie popieram"? dla gabinetów wet
łamAga replied to sleepingbyday's topic in Pseudohodowle
Moim zdaniem najpierw trzeba ludzi uświadomić iż to że suczka musi chociaż raz mieć małe jest mitem i jedną wielką bzdurą !!!! myślę że od tego trzeba by było zacząć taka kampanie i takim nagłówkiem tytułować każdy plakat ;) -
Jak dla mnie [URL="http://www.dogomania.pl/forum/members/96819.html"]tortilla[/URL] jest bez sumienia :-( ja tez kupiłam psa "wadliwego" i w życiu nie wyobrażam sobie oddać go komukolwiek , jak dawałam go do weterynarza na zabieg i musiałam go tam zostawić na parę godzin to myślałam że się rozbeczę wychodząc bez niego z gabinetu i w domu nerwowo patrzyłam na zegarek i na telefon kiedy wreszcie zadzwoni wet żebym przyszła po mojego psa :-( no ludzie jak można być tak bezdusznym i tak przedmiotowo traktować zwierzęta :angryy:
-
pewnie tak :cool3: przed chwilą wróciłam z nim ze spaceru , u nas jest chlapa więc był ubłocony po sam łeb , chciałam mu wsadzić łapy w miskę z ciepłą woda to narobił takiego pisku jak by go ktoś ze skóry obdzierał :shake: no i pozostało czekać aż wyschnie i się wykruszy :evil_lol:
-
Dziś na stronie wirtualnej polski natrafiłam na bardzo interesujący artykuł który moim zdaniem każdy miłośnik zwierząt powinien przeczytać Cytuję : " Zwierzę oficjalnie przestało być rzeczą 21 sierpnia 1997 roku. Może to i szkoda, bo za zniszczenie przedmiotu grozi w Polsce kara do 5 lat pozbawienia wolności, a za zakatowanie - ze szczególnym okrucieństwem - czującej, wrażliwej na ból istoty, której wg art. 1 Ustawy o ochronie zwierząt człowiek jest winien "poszanowania, ochronę i opiekę", można dostać maksymalnie 2 lata więzienia, choć i ta kara jeszcze nigdy nie została orzeczona. A najsmutniejsze jest to, że instrumenty karania sprawców bestialskich czynów istnieją. Tylko ludziom, którzy stoją na straży naszego bezpieczeństwa, nie chce się ich używać. Bo Ustawa o ochronie zwierząt, która właśnie obchodzi 12-lecie obowiązywania, wcale nie jest taka zła - kuleje "tylko" jej zastosowanie. Oczywiście, przepisy można i z pewnością warto pod różnymi względami doprecyzować - na przykład jasno wskazując, że psa nie można trzymać przez całe jego życie na łańcuchu, zamiast mętnie tłumaczyć: "Uwięź, na której jest trzymane zwierzę, nie może powodować u niego urazów ani cierpień oraz musi mu zapewnić możliwość niezbędnego ruchu." (art. 9 ust. 2). Brak konkretów prowadzi jak zwykle do nadużyć. Bo co to właściwie oznacza "możliwość niezbędnego ruchu"? Każda osoba znająca choćby podstawowe potrzeby psa odpowie bez wahania, że dla jego zdrowia (oraz stabilności psychicznej, w tym braku agresji) konieczna jest możliwość swobodnego biegania przynajmniej przez część dnia. A taki sędzia z drugim prokuratorem uzna na przykład, że metrowy łańcuch w zupełności wystarczy. Przesadna precyzja też nie jest rozwiązaniem, ponieważ prowadzi tylko do wymieniania w nieskończoność tego, co dozwolone oraz zabronione - w miarę pojawiania się nowych pomysłów w głowach oprawców. I tak trzeba będzie po kolei dodawać, że czworonoga nie wolno bić, kopać, podpalać, wyrzucać przez okno, z pędzącego samochodu czy z mostu, przywiązywać do torów przed jadącym pociągiem, głodzić, związywać drutem kolczastym - wyobraźnia ludzka w tym zakresie jest naprawdę nieograniczona. Niezależnie od walki o potrzebne zmiany warto więc skupić się na tym, co już jest. A jest ustawa może nie doskonała, jednak całkiem dobra, dająca możliwości ukarania sprawców bezsensownie okrutnych czynów. Gdy przyjrzymy się postępowaniom sądowym, wyrokom i statystykom, widać, że to nie prawo jest problemem. Problemem są ludzie, którzy to prawo interpretują na korzyść sadystów. Przede wszystkim znakomita większość spraw nigdy nie trafia na wokandę. Pierwszego "odsiewu" dokonują policjanci. Często w ogóle nie chcą przyjąć zgłoszenia (nawet mimo podania np. danych sprawcy) albo próbują wyperswadować złożenie zeznań. Jeśli już rozpoczynają dochodzenie, zwyczajowo jest ono prowadzone z, eufemistycznie rzecz ujmując, umiarkowanym entuzjazmem. Kończy się najczęściej na umorzeniu, ewentualnie upomnieniu czy mandacie. Tylko wyjątkowe przypadki - nagłośnione, ewidentne i takie, o rozpatrzenie których dbają zdeterminowani aktywiści - mają szansę trafić do prokuratury. Tu jednak czeka następna selekcja. Prokuratorzy nader chętnie umarzają postępowania oraz odwlekają rozpatrywanie odwołań. Na tym etapie do utrzymania sprawy w toku niezbędne jest prawdziwe zdecydowanie. Jeśli obrońcy zwierząt walczą uparcie, przedstawią świadków i dowody, historia może znaleźć finał w sądzie. Co oczywiście nie oznacza, że sprawca, któremu udowodniono winę, zostanie ukarany. Na koniec wszystko zależy od emocji sędziego, a konkretnie od tego, czy jest wrażliwy na krzywdę wobec zwierząt. Niektórzy są - jak sędzia Katarzyna Naszczyńska z Sądu Rejonowego w Szczecinie, która w październiku 2004 roku wydała wyrok bezwzględnego pozbawienia wolności za zabicie psa. 40-letni Zbigniew Sz. Powiesił psa swojego znajomego, gdyż ten podobno kiedyś ugryzł go w rękę. "- Wziąłem go na smycz. Przewiesiłem przez gałąź i tak był, aż zdechł" - opisywał skazany. Sędzia i prokurator zgodnie uznali, że było to działanie ze szczególnym okrucieństwem. Ponieważ Zbigniew Sz. był już wcześniej karany za pobicie człowieka (dostał wtedy wyrok w zawieszeniu) i nie wykazał żadnej skruchy, dostał wyrok ośmiu miesięcy więzienia. – Ludzie muszą zrozumieć, że prawo chroni zwierzęta – tłumaczyła sędzia Naszczyńska w uzasadnieniu. – To nasi przyjaciele, czasem opiekunowie, stwarzają poczucie bezpieczeństwa, to istoty żyjące Sędzia i prokurator zgodnie uznali, że było to działanie ze szczególnym okrucieństwem. Ponieważ Zbigniew Sz. był już wcześniej karany za pobicie człowieka (dostał wtedy wyrok w zawieszeniu) i nie wykazał żadnej skruchy, dostał wyrok ośmiu miesięcy więzienia. – Ludzie muszą zrozumieć, że prawo chroni zwierzęta – tłumaczyła sędzia Naszczyńska w uzasadnieniu. – To nasi przyjaciele, czasem opiekunowie, stwarzają poczucie bezpieczeństwa, to istoty żyjące Wykorzystanie możliwości ukarania sprawców okrutnych czynów to jednak nieliczne wyjątki. W standardzie jest raczej bagatelizowanie bestialstwa wobec zwierząt, które według większości przedstawicieli prawa oraz wymiaru sprawiedliwości jest czynem o „niskiej szkodliwości społecznej”. Pokazał to już pierwszy wyrok wydany na podstawie ustawy w sierpniu 1998 roku. Mężczyzna, który zabił psa ze szczególnym okrucieństwem – m.in. zadał mu 17 ran kłutych, zmiażdżył podstawę czaszki i wybił oko – musiał zapłacić 600 zł grzywny i wpłacić 400 zł na konto Towarzystwa Opieki nad Zwierzętami oraz pokryć koszty procesu. Śmiesznie niski wyrok rozczarował obrońców praw zwierząt, a zarazem pokazał, że dostępne środki prawne nie będą wykorzystywane przez sądy. Do tej pory zresztą nie są. Mieszkaniec Gubina kopał swojego psa po całym ciele, dusił łańcuchem zawiązanym na szyi, powodując liczne obrażenia - w tym krwiaki oraz uszkodzenia krtani, które doprowadziły do powolnej, bolesnej śmierci zwierzęcia (sprawa miała miejsce w 2007 roku). Czyn został uznany za popełniony ze szczególnym okrucieństwem, mimo to sędzia wydał wyrok 1 roku pozbawienia wolności... w zawieszeniu. Orzekł także nawiązkę na rzecz Towarzystwa Opieki nad Zwierzętami oraz podanie wyroku do publicznej wiadomości. Inny pies, przywiązany na półmetrowym łańcuchu do betonowej, pozbawionej wyściółki "budy", był głodzony, co też uznano za znęcanie się. Mężczyzna - mieszkaniec Pawłowic w gminie Żerków - dostał karę 8 miesięcy pozbawienia wolności. Także w zawieszeniu, choć, jak twierdził sędzia Andrzej Starkowski "Najciekawsze jest to, że mężczyźnie wydaje się, że nic złego nie zrobił". Ciekawe czy nie, podobnie myśli większość sprawców. Alicja P., pracująca na stanowisku kierownika schroniska dla zwierząt w Orzechowcach przez 14 miesięcy, zmieniła placówkę w prawdziwą umieralnię: psy były głodzone i pozbawione opieki weterynaryjnej, zagryzały się nawzajem, masowo umierały z powodu chorób oraz braku pożywienia. Zginęły setki psów i kotów, odchodząc w koszmarnych warunkach. Sprawa została nagłośniona, była szeroko dyskutowana w mediach oraz na forach internetowych miłośników zwierząt. Za swoją działalność Alicja P. usłyszała wyrok - nawiązkę w wysokości 2 tysięcy złotych na rzecz schroniska w Orzechowcach. W uzasadnieniu sędzia podał, że oskarżona stworzyła w Orzechowcach warunki, które "urągały nawet psom". Za urwanie (na oczach dzieci) głowy miniaturowemu królikowi, który "zdziczał, a poza tym podrapał" mieszkańca Nowej Huty, ten ostatni usłyszał wyrok: cztery miesiące pozbawienia wolności. W zawieszeniu. Łagodność sądów potwierdzają statystyki Ministerstwa Sprawiedliwości. Choć liczba spraw kończących się wyrokami systematycznie wzrasta (od 214 w 2000 roku do 397 w 2005), należy to jednak przypisać raczej coraz częstszym przypadkom okrucieństwa oraz większej liczbie zgłoszeń niż większemu zainteresowaniu losem czworonogów. Zresztą do sądu trafiają wyłącznie najbardziej drastyczne, wyjątkowo dobrze udokumentowane, nagłośnione przypadki - a i tak często zasądzana jest po prostu grzywna. Wyroki pozbawienia wolności też się zdarzają, jednak w około 90 procentach orzekane są w zawieszeniu. Poza tym nawet prawomocne wyroki więzienia zazwyczaj są uchylane przez sądy wyższej instancji. Znowu ze względu na nieśmiertelną "znikomą szkodliwość społeczną czynu". Łatwo jednak udowodnić, że ta szkodliwość wcale nie jest nikła, tylko stanowi realne zagrożenie także dla ludzi. - Nie mogę się zgodzić, że znęcanie się nad zwierzętami ma znikomą szkodliwość społeczną – zaprzecza dr Ryszard Kulik, psycholog społeczny z Uniwersytetu Śląskiego. - Agresja ma wspólne podłoże, niezależnie od tego, kogo dotyczy. Ktoś, kto znęca się nad zwierzęciem, w innych sytuacjach może takie zachowania przenieść na ludzi. Nastoletni oprawcy, którzy znęcali się nad kociakiem, pobili (ze skutkiem m.in. wstrząsu mózgu) również dwie dziewczynki, które stanęły w obronie czworonoga. Znaczna część katów zwierząt ma już historię aktów przemocy wobec ludzi. Rozwiązań tej patologii nie trzeba szukać daleko. I wcale nie chodzi o to, by zamykać za kratami każdego, kto uderzy psa na ulicy, ale by reagować adekwatnie do sytuacji, na przykład w mniej poważnych przypadkach skłaniać się raczej w kierunku zmiany sposobu myślenia sprawcy. Ponieważ częstym powodem okrucieństwa jest zwykła bezmyślność, niewiedza, że zwierzę też myśli i czuje. - Kara powinna wywoływać zmiany w psychice sprawcy - podkreśla dr Kulik. - Lepszym pomysłem niż wsadzanie do więzienia byłaby praca na rzecz schronisk dla zwierząt czy stowarzyszeń działających na ich rzecz, gdzie sprawca zmieniałby swoją postawę i mógłby zadośćuczynić wyrządzonej szkodzie. Oczywiście katowanie, bicie, podpalanie, topienie, duszenie dla przyjemności to już drastyczne zwyrodnienie, które trudno odwrócić, pokazując smutne mordki bezdomnych schroniskowych zwierzaków. Niewiele da jednak pokazowe ukaranie kilku (spośród tysięcy!) sadystów, którzy ze szczególnym okrucieństwem znęcają się nad bezbronnymi stworzeniami. Badania nad przestępczością pokazują jasno, że najskuteczniej odstrasza nie wysokość kary, ale jej nieuchronność. Sensownym wyjściem jest więc na przykład automatyczne zasądzanie wysokiej kary pieniężnej dla każdego, kto umyślnie i bez powodu zabije zwierzę. Z przeznaczeniem, rzecz jasna, na schroniska lub organizacje pomagające naszym braciom mniejszym. Pomogłoby też przywrócenie możliwości występowania tych właśnie organizacji w roli oskarżyciela (obecnie mogą pełnić tylko funkcję oskarżyciela posiłkowego). Gdyby zbieraniem dowodów i zeznań zajmowali się ludzie, którym rzeczywiście zależy na ukaraniu sprawców, a nie na możliwie najszybszym zamknięciu śledztwa, kary dla groźnych sadystów zapewne nie byłyby tak symboliczne. Tymczasem pozostaje działać zgodnie z obowiązującym prawem. Ale działać dla dobra ofiar, nie katów. Magda Bożek " Nie bądźmy obojętni na los zwierząt !!!!
-
moim zdaniem psy w obrębie zaludnionych miejsc powinny być prowadzane na smyczach czy to łagodne czy też bardziej agresywne ....
-
ja używam kolczatki ale rzadko , od kiedy zaczęłam pracować z psem na posłuszeństwo mogę używać jej coraz rzadziej :multi::multi::multi::multi:
-
Poszerzona lista ras psów uznawanych za agresywne
łamAga replied to Dina2's topic in Rasy 'agresywne'
dokładnie , to jest bez sensu , bo wiele z tych ras wykluczyła bym z tej listy a zamieniła całkiem innymi :shake: -
słodziutka :loveu::loveu::loveu::loveu: a ząbki na pewno ostre :lol:
-
[quote name='Anka i Trufi'] A cieczki w okolicy mnie wykańczają, on się zrobił taki nieznośny dosłownie 2 tygodnie temu, jak 3 panny w okolicy równocześnie zaczęły mu pachnieć. Jajek pozbywamy się w przyszłym tygodniu, cały czas się zastanawiam czy to jakoś pomoże....[/quote] Miałam dokładnie taka sama sytuację , kiedy jakaś suczka w pobliżu miała cieczkę Neron był nie do zniesienia , piszczał , latał od okna do balkonu i cały czas chciał iść na dwór , w momencie kastracji to się zmieniło ( z tym że ja wykastrowałąm go z przyczyn chorobowych ) teraz możemy nawet przejść koło suki z cieczką a on nawet jej nie obwącha , w domu spokój żadnego piszczenia i latania do okien ;) i wcale nie prawdą jest że pies po kastracji przytyję , jeżeli ma zapewnioną odpowiednia ilość ruchu to nic takiego nie będzie miało miejsca ;)
-
[quote name='ewtos']Bo to są różne rodzaje wody, kałuże, sadzawki czy jeziora to wody stojące o określonej temperaturze , bardziej dla psa miłe i przewidywalne niż np." wąż" z którego wypływa woda o różnym nasileniu i różnej temperaturze(po dłuższym czasie używania węża masz już wodę wręcz lodowatą).Użycie węża to skuteczny sposób rozdzielenia psów w razie wzajemnego ataku a na pewno nie przyjemny zabieg higieniczny.[/quote] No tak rzeczywiście ;) dodam tylko że ja nie miałam zamiaru lać psa wodą :) chodziło raczej oa taka mała mgiełkę żeby go ochłodzić , a co do kąpieli to nawet jak nabiorę ustanej wody z wanny (na działce) to Neron od razu ucieka i jest wielce obrażony jak się go tą woda poleje , ale sam do tej wanny wskoczy i nawet się w niej położy :cool3:
-
Poszerzona lista ras psów uznawanych za agresywne
łamAga replied to Dina2's topic in Rasy 'agresywne'
Hmmmm od kiedy to "· 24. owczarek niemiecki" jest uznawany za rase agresywną ???????? :roll: -
Piękny pies :loveu::loveu::loveu::loveu: i rewelacyjne zdjęcia :)
-
Najdziwniejsze komentarze dotyczace waszych psów :) [2]
łamAga replied to dog_master's topic in Wszystko o psach
[B]paulina2904[/B] - ale tekst z tym cudem był dobry hehehehe jak dokonają takiego cudu to ja chętnie też dam mojego psa na reproduktora :bigcool: kurcze ale ludzie mają pomysły :2gunfire: -
Jedna z moich ulubionych ras to Owczarek Belgijski czarny :loveu: kurcze przepiękny psiak ;) nie znam się na Hodowlach więc nic nie moge polecić jedynie to żeby bliżej poznać ta rasę ;) w tej rasie nie było by problemu ze suczka :) a Owczarka niemieckiego czarnego szczerze mówiąc widziałam tylko na fotografiach :) piękne psy :)
-
Hihihihih dobre i to , bo wtedy miała byś BIG problem :lol: a tak swoja drogą to ciekawe że tu się boi wody a w misce nie hmmm;)
-
Mój pies bardzo kocha wodę , tapla się w każdej napotkanej kałuży a jak widzi jakieś większe bajorko to leci jak szalony do wody i się w niej pluska :multi: łapie w pysk wodę , skacze , łapami trzaska , widać że ma z tego niezłą frajdę , ale jak ma się wykąpać to jest masakra , wyrywa się , piszczy , jak deszcz pada to ucieka do domu , a jak już widzi że ktoś bierze do ręki wąż z wodą to ucieka aż się za nim kurzy hmmmm , jak to jest możliwe żeby pies tak różnie reagował na wodę ?? czy ktoś z was ma taki sam problem z psem ??;)
-
Co do zapachu z pyska psa to ja stosuje takie kostki czyszczące zęby pedigree , bardzo fajne i na prawdę Neronowi z pyska nic nie zalatuję ;)
-
[IMG]http://img441.imageshack.us/img441/5361/1850.jpg[/IMG] [IMG]http://img34.imageshack.us/img34/6302/255xy.jpg[/IMG] [IMG]http://img412.imageshack.us/img412/6205/p1080115.jpg[/IMG] [IMG]http://img268.imageshack.us/img268/111/p1080156.jpg[/IMG] [IMG]http://img143.imageshack.us/img143/6453/p1080169.jpg[/IMG]
-
[CENTER][FONT=Palatino Linotype][COLOR=Black][SIZE=5]Taka sobie zbieranina zdjęć[/SIZE][/COLOR][/FONT] :lol::lol::lol::lol: [IMG]http://img525.imageshack.us/img525/915/49393842.jpg[/IMG] [IMG]http://img32.imageshack.us/img32/5520/91417983.jpg[/IMG] [IMG]http://img156.imageshack.us/img156/8339/64466991.jpg[/IMG] [IMG]http://img32.imageshack.us/img32/4227/112nb.jpg[/IMG] [IMG]http://img412.imageshack.us/img412/5318/11135.jpg[/IMG] [/CENTER]
-
[IMG]http://img34.imageshack.us/img34/6922/dsci0021hh.jpg[/IMG] [IMG]http://img42.imageshack.us/img42/4190/kopiadsci0001.jpg[/IMG] [IMG]http://img156.imageshack.us/img156/6011/kopiadsci0031.jpg[/IMG]
-
[CENTER][FONT=Palatino Linotype][COLOR=Black][SIZE=5]Dziecięce lata Nerona [/SIZE][/COLOR][/FONT] [IMG]http://img4.imageshack.us/img4/8923/30476661.jpg[/IMG] [IMG]http://img177.imageshack.us/img177/1500/16953962.jpg[/IMG] [IMG]http://img34.imageshack.us/img34/6161/dsci0002b.jpg[/IMG] [IMG]http://img512.imageshack.us/img512/8209/dsci0003nv.jpg[/IMG] [IMG]http://img42.imageshack.us/img42/1781/dsci0016s.jpg[/IMG] [/CENTER]
-
[quote name='yamayka'][B]doglov [/B]- super! :multi: widzisz już różnice między "tresowaniem" psa a współpracą podczas której wszyscy są zadowoleni? :lol: pisz o dalszych sukcesach![/quote] Dokładnie ;) pies zadowolony :multi: ja szczęśliwa :multi: jak tylko będę miała okazję nagrać filmik z naszych sukcesów to na pewno go tutaj zamieszczę ;);););)
-
[quote name='Mada:)']mala - rozumiem, że swoje śniadanko i kolacyjkę zjada bez problemu, bez grymasów? :) Jeśli tak, to... może by tak 'spalić' miskę? Tzn. pies nie dostaje jedzenia w misce dwa razy dziennie, tylko bierzesz te 'paproły' do saszetki i fruuu na spacerek. ;) Podczas ćwiczeń skarmiasz cały posiłek. Pies najedzony i jednocześnie po sesji szkoleniowej. Wówczas, żeby nie być głodnym, będzie zjadał nagrody ze smakiem. Kiedy natomiast dostaje jedzenie w domu bez powodu (bez zapracowania sobie na to), jest najedzony i nie zależy mu potem na nagrodzie podczas ćwiczeń, w związku z tym nie wykonuje poleceń. Rozumiesz, o co chodzi? :)[/quote] Na początku wydawało mi się że ta metoda nie zadziała na Nerona , myślałam sobie "przecież jak on w domu je jak za kare to nigdy nic nie zrobi za jedzenie":shake: ale dzisiaj sobie mówię "spróbuje " , wzięłam Nerona na głodniaka na spacer a do worka napakowałam jego dzienna porcję suchej karmy , po drodze jak widziałam psa odwracałam jego uwagę a gdy pies przeszedł nagradzałam go jedzonkiem a on ze szczęściem go chrupał , później na polu trenowaliśmy chodzenie przy nodze i zatrzymywanie się na komendę , aż sie palił do wykonywania poleceń a nagrody wcinał jak by to co najmniej była polędwica z najwyższej półki :multi: Dziękuję za radę :lol: pies wykonuję z radością polecenia a i przy okazji jest najedzony ;);););) super metoda !!!!;)