Jump to content
Dogomania

Pies Wolny

Members
  • Posts

    2164
  • Joined

  • Last visited

  • Days Won

    1

Everything posted by Pies Wolny

  1. Widocznie faktycznie jesteśmy z innych landów. Większość gmin nowych landów. A jeśli chodzi o podatek to gdzieś robicie błąd, albo w sztuce albo jest coś inaczej kwalifikowane niż Pani myśli. Operacje i utrzymanie w klinice. Przykład z Berlina : operacja guza Stikera 380 E plus badania wstępne 70,0 E plus cytologia 40,0 E plus trzy dni pooperacyjne 3 x 30 E - łącznie 580,0 E = bardzo dobra cena po znajomości z powodu skrócenia okresu obserwacji pooperacyjnej. Guz Stikera u nas : operacja 250 PLN plus badania wstępne 80 PLN plus cytologia 75 PLN plus pięć dni obserwacyjnych 5 x 60 PLN = 625 PLN = ca 160 E. Nie podaję celowo cen leków stosowanych po zabiegu, bo od dawna już na prośbę paru niemieckich wetów kupuję im leki w Polsce. Widzi Pani różnice ? Może podać przykłady z operacji ortopedycznych z wszczepem łącznika kostnego ? Są jednak takie kliniki w Polsce, które robią zabiegi, opłacane rzeczywiście przez niemieckie organizacje i tam rachunki, choć to prowincja są często większe niż w Warszawie. Żebyśmy się dobrze zrozumieli takie rachunki są przedkładane niemieckiemu płatnikowi. Ile płaci jego polski kontakt mnie proszę nie pytać.
  2. Niufek, Pani Niufek czy to był żart czy coś więcej, czy mniej - nie mnie to sądzić, ja wiem co napisałem. Nie mam pretensji o Pani odpowiedź, niby dlaczego mam mieć. Może i żart. Ok. Co do paragrafu 11 uważam , że to Pani jest w błędzie. Po pierwsze nie jest to żadne zarządzenie, ale treść ustawy Deutscher Tierschutzgesetz. Nie został on wprowadzony żadnym zarządzeniem Urzędu Weterynaryjnego lecz na ich wniosek jako poprawka do ustawy przez niemiecki parlament. I nie wzięła się znikąd. Proszę odpowiedzieć sobie na pytanie czy posiadając zgodę na Haltung (czasowe przetrzymywanie) psów zgodnie z par. 11 ustawy płaci Pani podatek od tych psów, czy schroniska płacą podatek od umieszczanych tam psów. Ile psów może posiadać osoba fizyczna, nie wykonująca działalności o której mowa w par. 11 ustawy i czy musi płacić za nie podatek ?. Otóż osoba fizyczna podatek musi płacić i może mieć tych psów do 5 szt. (nie znam prawa lokalnego wszystkich Landów niemieckich - może są jakieś wyłączenia). Schroniska i kwalifikowane Pflegestelle z par. 11 - nie płacą. Nie spotkała pani wniosków organizacji pro-zwierzęcych o wprowadzenie takiej regulacji, ja tak. Inne, dot. m.in. kontroli nad handlem, transportem można znaleźć jeszcze w historycznej prasie z tego okresu lub w przekazach od starszych już bardzo działaczy tychże organizacji. Co do UE jak do tej pory to żadne regulacje w sprawach, o których mówimy w ramach UE nie obowiązują. Wiążące jest wyłącznie prawo krajowe i taka jest unijna dyspozycja. Różnic w tych regulacjach w krajach unijnych jest ogrom, choćby Wielka Brytania z jej kwarantanną , Francja z gąsiorami - raczej ich wątrobami i wiele innych, że o regulacjach dot. transportu zwierząt nie wspomnę. Zauważam, też tę bardzo pozytywną decyzję, nie wiem tylko czy na szczeblu Landowym , czy federalnym o uznaniu odpisów na organizacje posiadające status OPP na terenie UE. Wreszcie będzie można powiedzieć jasno i wyraźnie przyjaciołom z Niemiec - jeśli chcecie pomagać nam w psich sprawach to bardzo prosimy tu na miejscu u nas, bo po pierwsze zabiegi i leczenie jest zdecydowane tańsze, a po drugie wszystkie inne koszty też są mniejsze. I możemy poddawać się waszej kontroli na każde żądanie, tak jak będąc OPP w Polsce podlegamy polskiej kontroli na każde zawołanie naszego fiskusa. Czyż nie o to chodzi ? . Mnie jak najbardziej. Powiem więcej, ja już przywożę niemieckie psy z ich opiekunami do Polski na zabiegi chirurgiczne, bo jest taniej. Co do info o par.11 jako dyskryminującym to napisz proszę jaśniej bo nie bardzo rozumiem o co chodzi i kto uznał ten par. za dyskryminujący. I na koniec jeśli zgadzasz się z tezą o konieczności zmian przepisów w Polsce w psio-kociej tematyce to witam w klubie. Przedstaw w takim razie swoje cele i będziemy mieli natychmiast odpowiedź na Twoje pytanie :
  3. Wiesz Niufek chyba zupełnie Ciebie nie rozumiem. Kto Twoim zdaniem ma zmieniać przepisy w naszym kraju. Fakty dokonane, nieznaną siłą czy skoordynowana inicjatywa obywatelska. Skąd wiesz, że coś może , a coś innego nie może być wprowadzone czy realizowane. A jak powstał par. 11 w Niemczech, który o ile wiem posiadasz. Ktoś go se wprowadził, czy wymusiły jego wprowadzenie organizacje pro-zwierzęce niemieckie. A może popatrz wstecz jeszcze dalej i powiedz skąd wzięły się takie postulaty w Niemczech. Czy to aby historia się nie powtarza. Przechodzimy tu w Polsce tę samą chorobę którą przechodzili Niemcy 25-30 lat wstecz. Jeśli teraz nie podejmiemy walki o zmiany przepisów prawa, zmiany mentalności ludzi, urzędników - to urzędasy znajdą sami rozwiązanie, nieco inne niż byśmy chcieli. Im dłużej będziemy siebie sami oszukiwać wyręczając urzędników, wierzyć w to, że na poziomie gminy coś się załatwi tym więcej będzie psiego bólu i nędzy. Jak przyjdzie stan 'W' w psiej sprawie to każdy nakaz i zakaz będzie mógł być wydany i nie licz na to , że czarny scenariusz sam się unicestwi. PS. Rozumiem, że o drodze polskich psów do polskich labów via Deutschland nic nie wiesz.
  4. To może rozwiń listę propozycji, którą bardzo czytelnie i rozsądnie przedłożyła Wellington jako wstęp i zaproszenie do dyskusji. Ciekawe, że tam gdzie proszą o przekazanie uwag i opinii jest nas tak mało albo wcale - mam na myśli poselski zespół ds ochrony zwierząt. Tam jest początek pola do uprawy. Dlaczego fundacja ARGOS działa można rzec wyłącznie z siły woli własnego napędu i nie jest przez nas wspierana masowo. To droga o którą przecież pytasz, bo dalej mam nadzieję, że nie piszesz po to aby wspomagać handlarzy wszelką psiną i kociną.
  5. Ja mam pytanie do Ciebie : a co Ty proponujesz zamiast masowych wywozów i nabijania handlarzom kasy. Jeśli udajesz, że nie widzisz tego , że jest to już gałąź przemysłu handlowego, bo przesłania Ci ten problem te być może 5 % dobrych adopcji do Niemiec to trudno. Twój problem. Koń jaki jest każdy widzi - widzi co chce widzieć. Ja uznaję Ciebie za szczęściarę, życiowego farciarza, któremu jeszcze nie zdarzyło się widzieć nekrologu psa przez siebie adaptowanego do kraju 'szczęśliwości wszelkiej'. Nie wierzę też, że nie stać Ciebie, osoby z takim doświadczeniem do głębszej refleksji. Twoje usiłowanie wzbudzenia u mnie poczucia winy za te co nie osiągnęły i nie osiągną szczęścia wyjazdu do Niemiec - wybacz jest, .....no właśnie co Ty chcesz mi powiedzieć. A podałaś choć jednego burmistrza gminy polskiej do sądu o to, że gmina przez niego kierowana nie wykonuje swoich zadań statutowych. Ustawy są w Polsce dla wszystkich ...... do łamania. Co Ty w tej sprawie zrobiłaś. Wybacz ja mam inny sposób na życie i 'inny przepis na pranie' w tych sprawach. Proszę Cię zadawaj pytania na które da się odpowiedzieć, również sobie samej. A teraz MORBITAL. Nie sądź przypadkiem, że masowych eutanazji w polskich schroniskach da się uniknąć jedynie wywózką psów do Niemiec. Ta wiara, że to coś u nas rozwiązuje to totalna brednia. Ty zwalniasz z obowiązku całą tą urzędniczą bandę nierobów z wykonywania przez nich samych ich obowiązków. Jak długo jeszcze Niemcy będą brali i ile. Te badania nad lekami ostatniego rzutu, z wyboru się kończą, jeśli wiesz o czym piszę. Związek niemieckich lekarzy weterynarii prędzej czy później osiągnie sukces i wprowadzona będzie taka regulacja, że zamkną tę możliwość 'pomocy inaczej'. W tej sytuacji na przestrzeni roku do trzech, przy takiej nad-populacji psów, około 8 mln w Polsce, urzędnicy znajdą metodę na 'wyregulowanie' tego problemu. jak myślisz jakie to będzie rozwiązanie. Kawa na ławę : "....pies i kot jako gatunki nie są w żaden sposób zagrożone wyginięciem, potrzeba regulowania ich populacji jest oczywista, ......" - znasz to. Nie ? - szkoda. Więc przed zadawaniem pytań z serii niemożliwych spróbuj jeszcze raz przemyśleć to co chcesz napisać i cel jaki ma to wywołać. I nie sądź przypadkiem, że to mój atak pod twoim adresem. Dla mnie każdy może mieć inne zdanie i swój 'przepis na pranie'. Do zobaczenia w akcji.
  6. [quote name='dana']Tylko czy to jest uczciwe:roll:. Dana wybacz, ale muszę powiedzieć, że na tak zadane pytanie odpowiedzi nie ma. Po prostu nie ma . Zapytaj co możemy zrobić, aby nasze polskie psie bidy nie były narażane na ból i cierpienie, na koniec śmierć w różnego rodzaju eksperymentach i badaniach, często paranaukowych z niedookreślonym pożytkiem naukowym, obojętnie gdzie w Europie. Co zrobić by nie umierały w transportach, nie przeziębiały się śmiertelnie, nie zarażały nawzajem śmiertelnymi chorobami, by w końcu ich kaci przestali na ich bólu zarabiać fortuny na swoje, wybacz słowa, gooowniane, nic nie warte i nie mające nic wspólnego z humanoidami życie. Jak takie chwasty ludzkie eliminować ze społeczności ogólnej, także naszej zwierzofanów, zwierzolubów czy jak tam nas nazwać. To są ważniejsze pytania. Można odnieść wrażenie, że ktoś tu przegina bo epatuje nas widokiem i świadomością oczywistego bólu słabszych istot i ich totalnej bezbronności. Ja tak nie uważam, bo wszystko jest do pokazania po to , aby przestrzec. Nasze, ludzkie psychiczne odczucia są gooowno warte na przeciw fizycznego i psychicznego bólu bezbronnych zwierząt, realnego bólu, który niestety często powoduje nasza żądza pieniądza albo tępota i brak wyobraźni. Jak uniknąć tego co można uniknąć teraz, jutro, w najbliższych dniach - pytaj o to. Inne pytania obecnie nie maja sensu. Można wywołać jedynie uczucie, wrażenie totalnej bezsilności, jaką ma pies na łańcuchu. Ale to można i to da się zwalczać. Bez wiary w to nasze jakiekolwiek działanie nie ma sensu.
  7. [quote name='niufek']Moze tu znajdziesz odpowiedz: http://www.nauka.gov.pl/mn/_gAllery/40/90/40901/20080909_Wykaz_jednostek_doswiadczalnych.pdf i tu : http://www.nauka.gov.pl/mn/_gAllery/34/58/34588/20080131_Zwierzeta_Laboratoryjne_Hodowane_w_Osrodkach_Naukowych_w_Polsce.pdf no i nie wiem czy jeszcze istnieje ,ale : Vegie - Wegetarianizm - Ekologia :: DEMO POD GLAXO SMITH KLINE W POZNANIU 2008.02.28 Glaxo jest najwiekszym inwestorem na rynku farmaceutycznym w Polsce, swoje zlecenia wykonuje w najwiekszym kontraktowym laboratorium testujacym na zwierzetach HUNTINGDON LIFE SCIENCES, w którym kazdego dnia ginie 500 zwierzat zabitych w przerazajacych meczarniach i torturach w imie pseudo nauki i duzych pieniedzy, które plyna ze sprzedazy „lekarstw”. Od 1981 roku systematycznie ujawniane sa informacje przez osoby pracujace wewnatrz lab o zaniedbaniach w tym miejscu. na ulicy Grunwaldzkiej 189 siedziba GLAXO SMITH KLINE w Poznaniu Niufek to znaczy, że psy wyadaptowane do Niemiec trafiają powrotnym transportem do Polskich labów ?:angryy::angryy:. To byłby przekręt nie lada.:crazyeye: Jeśli coś wiesz o tym proszę podaj szczegóły.:mad: Ja osobiście na taki ślad nie trafiłem, ani na to, że psy z Polski jadą też na wschód, Ukraina czy Rosja. Nie myślę tu rasowcach reproduktorach, bo te jak najbardziej tak.
  8. Tu podaję link do stron Argos/BOZ - procedura rozpoczęta. Będą następne.:angryy: Schronisko w Wieluniu No jakie miłe zdjątko Cruelli. Bela51 - dzięki za wsparcie.
  9. Skoro MałGośka cytuje statut to ja też pewnie mogę, a jak nie mogę to i tak zacytuję. Taki już jestem. § 8. Fundacja została powołana w celach: a) niesienia pomocy porzuconym i krzywdzonym zwierzętom, głównie poprzez umieszczenie ich w schroniskach, b) udzielania pomocy placówkom niosącym pomocy zwierzętom bezdomnym, c) wspierania wszelkich działań w zakresie zwalczania bezdomności zwierząt, d) popierania i upowszechniania dogoterapii jako metody rehabilitacji w wybranych schorzeniach dzieci, młodzieży i dorosłych, e) propagowania właściwego stosunku do zwierząt. Pytanie : jak ma się treść tego par. do dobrostanu stłoczonych ponad wszelką miarę psów w schronisku w Wieluniu, przewidzianych nominalnie dla 65 psów ?. Wg PLW było ich 198, faktycznie jednoczasowo ca 130. Stan psów opisała Emir w relacji pokontrolnej w schronisku w Wieluniu. Jak myślicie ile trzeba było psiego nieszczęścia, żeby te wieści dotarły 300 km dalej. Emir na byle pierdołowate telefony nie ma czasu reagować, choć wszystkie sprawdza. § 9. Fundacja realizuje swoje cele poprzez: a) prowadzenie schronisk dla bezdomnych zwierząt, ……….. Jakimż to schroniskiem są Szczyty. To przecież nie jest schronisko, to hodowla. § 13. Do zadań Rady należy: 1) kontrola i nadzór nad realizacją głównych kierunków działań Fundacji, 2) występowanie z wnioskami dotyczącymi działalności Fundacji, 3) wyrażanie opinii w sprawach przedłożonych jej przez Zarząd, 4) rozpatrywanie i zatwierdzanie sprawozdań z działalności Zarządu oraz udzielanie mu absolutorium. Biorąc pod uwagę oświadczenie MałGośki Rada Fundacji w pełni akceptowała proceder odbierania psów z ościennych gmin Wielunia, nielegalny, bo jednoznacznie umowa z Burmistrzem Wielunia mówi o psach wieluńskich, nie innych gmin. To było powodem wypowiedzenia umowy na administrowanie schroniskiem w Wieluniu. Szkoda, że nie doszło do procesu. Sprawcy bezprawia byliby jednoznacznie nazwani. No cóż fundacja stchórzyła. § 16. Radzie Fundacji służy prawo odwołania Zarządu w każdym czasie. A z tego paragrafu to nie chcecie skorzystać ? Ciekawe dlaczego ? § 20. Dochody fundacji pochodzą w szczególności z : - Darowizn, zapisów od osób fizycznych, prawnych, krajowych i zagranicznych, - Subwencji i dotacji, - Odsetek bankowych i innych dochodów kapitałowych, - Dochodów z majątku nieruchomego i ruchomego, - Dochodów ze zbiórek i imprez publicznych, - Dochodów z działalności gospodarczej. No proszę jaki ciekawy paragraf, a w ‘rozliczeniu’ ani słowa o podatkach z tytułu prowadzonej działalności gospodarczej ( tak, tak Wieluń i Szczyty to działalność gospodarcza). Faktury z vatem to się wystawiało, ale podateczku to nie ma kto płacić. Darowizny to się wykazało trochę ponad 6500, 0 – to chyba od tej jednej osoby, co po tysiaku płaci miesięcznie co?, a kasy od sabro to też nie trzeba pokazać, a darów w naturze też nie ? No ciekawa ta księgowość – ciekawe jak na to UKS spojrzy. Lornetek do tego nie będzie potrzebował. § 29. Decyzje w przedmiocie zmiany statutu podejmuje fundator. No proszę, Ewy nie było w Polsce, ale jakoby była i podpis złożyła. No ciekawe ? Teleportacja ?, tego to i Ewa nie potrafi. Aby udowodnić sfałszowanie podpisu w tym przypadku nie musi być wniosku Ewy - fundatora . Sprawa jest publiczna, jak i pieniądze, którymi obracała fundacja i obraca nadal. A tu proszę Państwa rzeczony adres do korespondencji i skład fundacyjki : Fundacja ZWIERZYNIEC ul. 18-go Stycznia 131, 98-300 Wieluń Adres do korespondencji : Przytulisko "Zwierzyniec" Szczyty, ul. Wieluńska 108 98-355 Działoszyn NIP 832-19-56-574; Regon 731-65-37-91; KRS 0000215068 Zarząd Fundacji: Prezes Krystyna Krzymińska Rada Fundacji: Małgorzata Grabowska Tomasz Hendrych Maja Jastrzębska PS. Jeśli ktoś ma pytania służę. Mam też prośbę zadajmy na piśmie pytania Zarządowi i Radzie Fundacji Zwierzyniec o udzielenie odpowiedzi zgodnie z ustawą o informacji publicznej : Gdzie podziało się 400 psów ? Mogę na PW podać specjalny wzór pisma w takich sprawach.
  10. Czas pogadać. Otóż 17 września MałGośka w dziale Newsy, wieści, informacje zamieściła oświadczenie w imieniu Rady Fundacji Zwierzyniec. Oświadczenie to powołując się na par. 13 oraz par. 18 statutu fundacji krótko mówiąc stwierdza, iż rada nie ma żadnego obowiązku odpowiadać na jakiekolwiek pytania jej zadawane przez kogokolwiek, zwłaszcza internautów. Wskazuje, iż to wyłącznie zarząd fundacji jest za coś tam odpowiedzialny i władny, i zobowiązany jak rozumiem odpowiadać na wszelkie pytania zainteresowanych działaniem fundacji Zwierzyniec. Do tego , aby uwiarygodnić swoją moc wypowiedzi powołuje się na ustawę o dostępie do informacji publicznej. Mianowicie, tu cytat : ‘Żaden przepis prawa nie przewiduje możliwości udostępniania informacji publicznej przez członków organów nadzorczych lub kontrolnych, żaden przepis prawa nie przewiduje możliwości udostępniania informacji publicznej przez Zarząd na forach internetowych.’ I dalej poczytajcie sobie Państwo sami. W związku z tym oświadczeniem mam następujący komentarz i pytanie, które zadam na końcu. Uważam to oświadczenie za wyraz niezwykłej arogancji i buty, pogardy okazywanej internautom aktywnym tzn. czynnie piszącym w sprawach zaginięcia ca 400 psów na forum Zwierzyńca jak i tym, którzy pasywnie czytają to forum, niedowierzając przedstawionym faktom, bez jednoznacznej odpowiedzi zarządu i rady fundacji nie będąc w stanie ocenić tej sytuacji po prostu milczą. Otóż Wasza, Nasza MałGośka, wykładnia i wyrocznia wszystkiego co się działo do tej pory na forum i w schronisku, mówiąca zawsze moja Pani Krysia, ustaliłam i Krysia zrobi … mówi Wam, Nam niczego się nie dowiecie, bo Ja nie mam ochoty z Wami gadać, tym bardziej odpowiadając na pytania informować kogokolwiek o czymkolwiek. Dla mnie osobiście to zwykłe chamstwo wobec ludzi, którzy okazywali wszelką możliwą pomoc. Pomoc finansową, rzeczową i mentalną. Po prostu wielki wstyd i smuta. Tyle. Stan prawny, jaki jest ? Ano taki : Obowiązek udzielenia informacji o charakterze publicznym wynika z przytoczonej przez MałGośkę ustawy (Dz. U. z 2001 r. Nr 112, poz. 1198 z późniejszymi zmianami) oraz orzeczeń Naczelnego Sądu Administracyjnego dot. przedmiotu i zakresu działania przytoczonej ustawy o dostępie do informacji publicznej. Otóż proszę łaskawej pani MałGośki w orzeczeniu z dnia 12 września 2003 r. NSA prawomocnym orzeczeniem stwierdził, iż tu cytat : Stowarzyszenia, które realizują cele i zadania o charakterze publicznym, mają obowiązek udzielania informacji publicznych. Zgodnie z art. 4 ustawy z dnia 6 września 2001 r. o dostępnie do informacji publicznej /Dz. U. nr 112 poz. 1198 ze zm./, podmiotami zobowiązanymi do udzielania informacji publicznej są m.in. jednostki organizacyjne wykonujące zadania publiczne lub dysponujące majątkiem publicznym. Jeżeli więc ze statutu stowarzyszenia wynika, iż realizuje ono takie cele i zadania, to ma obowiązek udzielania informacji o swojej działalności. Natomiast od osoby, która się o taką informację zwraca, nie można żądać wykazania interesu prawnego lub faktycznego. Ponieważ fundacja posiadając zawarte umowy z wieloma gminami ościennymi na odbieranie z ich terenu bezdomnych psów - realizacja zadań statutowych tychże gmin, a także otrzymując subwencję na działalność gospodarczą w postaci prowadzenia schroniska w Wieluniu z Urzędu Miejskiego w Wieluniu posiadała i nadal posiada w swojej gestii majątek publiczny przeznaczony na utrzymanie psów – realizację zadań publicznych jak najbardziej podlega temu wyrokowi i musi się do niego stosować po groźbą sankcji karnych. Więcej nic nie trzeba dodawać, wszystko jest jasne. Więc skoro nie chcesz MałGośka odpowiadać w Internecie, na swoim forum, to dlaczego nie odbierasz poczty kierowanej na podany przez Ciebie adres do korespondencji ? Poczty tej nie odbiera ani Rada fundacji, ani Zarząd. Ale uwierz prokuratura zna metody na takich delikwentów i nie ma to nic wspólnego z tematem głównym : GDZIE SIĘ PODZIAŁO 400 PSÓW, KTÓRE BYŁY PRZEZ WAS PRZĘJETE ZA PUBLICZNE PIENIĄDZE Z WIELU, WIELU GMIN 6 WOJEWÓDZTW POLSKI.
  11. Gagato masz rację, jak wynika z moich obserwacji to do masówek przyczyniają się wyrafinowane handlary i naiwne ciecioły (kochacze zwierząt z pozycji zbieractwa wszelkiego ogona) w stosunku 60/40. Ja nie chcę tylko, aby wskazywać możliwe ścieżki i słabe punkty (bo one są niestety, jak wszędzie) tym co jeszcze się nie nauczyli kombinować, bo od tych co to już robią się nie nauczą z powodu ich ostrożności i strachu przed konkurencją. To co istotne podam, to jeszcze nie koniec 'kryminału w odcinkach' :shake: :lol:
  12. [quote name='myschonok']................ Jesli macie konkretne pytania- prosze o zebranie w watku lub na maila: [email protected] To jedno. A drugie- jest i druga strona medalu- czyli naszej tutaj dyskusji: mianowicie- czy ktos z Was pomyslal, ze przeciwnicy, czyli handlarze tez czytaja Dogo i pewnie bardzo pilnie sledza niektore watki? Jakies takie mam niejasne wrazenie, ze wiedzac i rozumiejac zasady prawne- moga i wiecej i szybciej i latwiej w nim dziury znalesc i klasycznie w majestacie prawa wykorzystac. Myschonok święta racja. Tak ogólnie trzeba by z Nabu skorzystać. Będzie łatwiej. Zgłaszam jednak problem jest już fuuura materiału do przetłumaczenia z tego co Wy piszecie, że o sobie nie wspomnę. Te odnośniki do tekstu : in Deutsche Sprache mają sens jeśli i inni poza niemieckojęzycznymi będą mogli też poczytać. Ja już rozesłałem żebracze prośby - czekam tylko na zgodę autorów na tłumaczenie i publikację, potem zaatakuję. :loveu: :evil_lol:
  13. [quote name='admirabilis6']:evil_lol: czyli jak ktos zabiera psy z Polski to co robi? Albo ma zrzeczenia wlascieli z Polski;) albo zglasza,ze znalazl psa?[/quote] Właśnie w tym ambaras. Dla polskiego pomagacza się uwiarygadnia, że ma od niego papiór i pomagacz se kalkuluje w matolim łbie 'o jak jest wspaniale', jakiego to uczciwego człowieka spotkałem, który pieskom pomaga i dalej ....... A ten wspanialec za...jefajnie se kombinuje no te dwa to opylę tu, dwa tam, a te wielkie, do schronu wdoooopię, przecież i tak będą miały lepiej niż w Bolandzie. :angryy:
  14. [quote name='admirabilis6'] Psy schroniskowe i inne, ktore sa przekazywane na podstawie tzw. karty/umowy adopcyjnej sa psami "użyczonymi" na okreslonych warunach pod kogos opieke, do konca jego zycia mogą tak pozstac albo mozna je poprostu odebrac na podstawie wlasnie tej umowy adopcyjnej. Tylko prawny/faktyczny własciel psa ma prawo przekazac swoje prawo wlasnosci osobie innej np. hodowca poprzez umowe sprzedazy/oddania-zrzeczenia sie tych praw. Dlatego tez osoby biorace psy do Niemiec z Polski chca aby przekazac im zrzeczenie sie psa na pismie, aby to miec dla swoich władz, wrazie cos. I tak naprawde psy zabierane ze schronisk itp. jesli takie zrzeczenia wystawiaja im schroniska czy tez inne osoby, ktore w jakis tam sposob weszly(bez zrzeczenia wlasciela psa) w posiadanie psa(bezdomnego) takie zrzeczenia na zyczenie niemieckich organizacji czy tez hadlarzy, robią to bezprawnie i takie zrzeczenie nie ma mocy prawnej a wrecz jest poswiadczeniem nieprawdy przed uplywem 3 lat od momentu zalezienia psa. Miejscem dla rzeczy znalezionych jest biuro rzeczy znalezionych a miejscem dla znalezionego(czytaj bezdomnego) psa jest schronisko czyli dokladnie gmina jest zobowiazana do: opieki nad bezdomnymi zwierzetami. Ustawodawca nic nawet nie mowi,ze gmina staje sie ich wlascielem prawnym, jedynie mowi, ze gmina ma obowiazek opieki nad nimi. Ustawodawca tez mowi w art.1.2 ustawy o ochronie zwierzat, ze: w sprawach nie uregulowanych w ustawie do zwierzat stosuje sie odpowiednio przepisy dotyczące rzeczy. Admirabilis6 tak mi mów, jak mi dobrze. O tak !:loveu:
  15. [quote name='Charly']własnie czekam na zacytowanie ustawy, która to zabrania. Czy umowa zwana w Niemczech np. Schutzvertrag nie jest tak naprawdę umową kupna sprzedaży? Nie jestem pewna, jaką wartość ma w przypadku tych konkretnych umów klausula o nie przeniesieniu własności przed sądem.[/quote] Znajdę podstawę, jak napisałem - podam. Taka jest praktyka. Umowa przed sądem o charakterze cywilnym, a o takiej mówimy jest pełnowartościowa zawsze o ile nie zawiera znamion czynów zakazanych lub niedozwolonych klauzul. Pozostawienie własności psa po stronie schroniska lub fundacji ma na celu jego ochronę - wyłącznie i nie jest to niczym zabronione. Jeszcze raz - jest to forma zabezpieczenia prawnego psa poddanego adopcji. Kupić psa można od właściciela - hodowcy, o ile się zgodzi. Ze schroniska psa się nie kupuje, nigdy o czymś takim nie słyszałem.
  16. [quote name='Charly']Epe nie miałam takiej umowy w ręce, ale sobie oglądam wzory w sieci. i np. są takie umowy, które przekazują prawo do własności, takie według których prawo do własności przechodzi po kilku miesiąch i takie, które tego prawa nie przekazują nigdy.[/quote] Tak są takie umowy, które maja zastrzeżenie czasowe, iż Besitzer po okresie roku lub więcej otrzymuje po dokonanej kontroli po-adopcyjnej i jej pozytywnej ocenie tytuł własności psa. MÓWIMY TU O PSACH , NIE O INNYCH ZWIERZĘTACH GOSPODARSKICH, UŻYTKOWYCH NP KONIACH. To są wzory, umów stosowane najczęściej, jak wiem, tylko przez fundacje i stowarzyszenia.
  17. [quote name='Ewa Pikulska']Mnie po tych informacjach rodzą się następne pytania. Jeśli organizacja ( rozumiem, że szeroko pojęta organizacja - schronisko, fundacja, stowarzyszenie) działająca legalnie na podstawie udzielonego przez urząd pozwolenia na działalność "adopcyjną" "pozyskała" sobie psa i jest on chipowany na nią i zarejestrowany na nią więc przypisany do niej na zawsze to jak to jest zrobione, że niektóre psy, które pozyskały różne organizacje siedzą w schroniskach w Niemczech ( a wiemy, że tak jest) to dlaczego - schronisko nie zawiadamia organizacji X, że waszego pieska źle wyadoptowaliście, chyba bo jest u nas więc go zabierzcie [/quote] Zacznę od tego miejsca ( ale jazda - podoba mi się, żeby tak jeszcze handlary zechciały zadawać sobie tyle pytań co będzie dalej z psolami wypchanymi za Odrę było by git). Ewo jest pilna potrzeba dokonania podziału na przypadki. Ja pisałem prawie o wszystkich łącznie choć starałem się sygnalizować różnice. Najważniejszą jest udział lub jego brak w psolu środków finansowych : publicznych. Bezwzględnie przypadki dzielimy na : (mówimy o Niemczech) 1. Pies w schronisku gminnym, nawet pod fundacyjnym vervaltungiem - administrowaniem, przekazany tam przez służby lub na zlecenie gminy w wyniku znalezienia go na terenie gminy jako Strassenhund - pies wolny, szwendacz. Czy porzucony, czy amator turysta bez znaczenia bo o znaleziskach musi decydować BGB - prawo cywilne, o tym było już - dość dobrze napisane. Tu oczywiście można domagać się sprawdzenia chipa o ile jest w rejestrze - to sprawdzisz. A jeśli to Polak wywieziony do fundacji niemieckiej 'dobrego bytu' nawet z chipem - to masz pewność, że go zarejestrowali, ja nie mam bo wiem , że najczęściej nie. Stąd dożywocia 'Polaczków' w niemieckich schronach. Innych myków nie opiszę , bo to niebezpieczna nauka. Takie psy w przypadku adopcji pozostają zawsze własnością tego schronu o ile w wyniku postępowania administracyjnego poszukiwania właściciela ( bo pies może być kupiony u hodowcy) się go nie znajdzie i mu po wystawieniu rachunku za noclegi i inne usługi nie odda. Pies w przypadku śmierci rzeczywistego właściciela podlega spadkobraniu, jeśli nie ma spadkobierców, przechodzi na własność gminy. Czy jest regulacja ustawowa, że musi on pozostać własnością gminy, muszę pogmerać, ale taka jest praktyka i chyba jest klika podstaw tej regulacji. 2. Pies w schronisku z par. 11. Jak już pisałem jeśli ma wsad finansowy publiczny podlega regulacji jw., choć tu kantować można łatwiej. Jeśli wsadu nie ma - to tak naprawdę tyle przypadków ile fundacji. Wytyczne Tierschutzbundu są , ale realizacja ? 3. Pies u osoby prywatnej - najczęściej należącej do sieci jakiejś fundacji, sprzedawany z ogłoszenia. Tu boli głowa od możliwych kombinacji. Kontrola nad takim zjawiskiem - żadna. Czepić się można opodatkowania przychodów, ale trzeba udowodnić ich wysokość. Zawsze Hans Kloss może powiedzieć : Kowalski z Wielunia mi dał. Ja teraz nie mogę się dłużej nim opiekować, bo nie wiedziałem, że to takie trudne i kosztowne - wulkany fantazji i nic Klossowi nie zrobisz. I to też kolejny polskojęzyczny kandydat do niemieckiego schronu. Pewnie są i inne kombinacje możliwe. Jak dla mnie ważna jest świadomość naszych przypadkowych pomagaczy co musi być minimalnie choć spełnione, żeby mieć jakieś tam 50 % pewności , że jest możliwy regres do osoby, która psa bierze do Niemiec. Ewo na inne pytania z oczywistych powodów nie odpowiem otwartym tekstem.
  18. Epe, pisaliśmy o stosunkach prawnych panujących w tych sprawach w Niemczech. Ty tu mówisz o tym, że polskie schroniska zrzekają się własności eksportowanych psów na rzecz organizacji niemieckich - to zupełnie inna para kaloszy. Nasi robią to dlatego, albo tylko tak mówią raczej do upierdliwców co zadają pytania, żeby uzasadnić fakt , iż paszport psa ( o ile jest wystawiany) wypisany jest na niemiecką organizację. A dlatego tak robią, żeby se w transporcie dooopy nie umoczyli jakby ich kontrola napadła. A o tym, że napada można w gazetach poczytać, tak polskich jak niemieckich.
  19. Charly oczywiście Umgangssprache i oczywiście Rechtsanwalt ma rację i Ty też masz rację - o tym samym pisałaś od początku to fakt. Ja też nie muszę pytać w tej sprawie RA. Myschonok tak napisała i tak rzeczywiście rozmawia wielu Niemców - jak wielu, nie liczyłem, ale tak rozmawiają w RFN i DDR, i oczywiście nie wszyscy. Masz rację, że nie powinienem w kwestiach prawnych sobie słowo-tworzyć, ale stanąłem celowo za Myschonok, bo informacje, które przekazała są b. ważkie i podane tu pierwszy raz, i Ona tu też pierwszy raz. Istotne uważam jest to, że osoby z Polski podtykające psa handlarom pod płaszczykiem takiej czy innej pomocowej fundacji bladego pojęcia nie mają jak tam, czyli w BRD wygląda to prawo od pomagania. Istotne jest to, że organizacje te maja obowiązek się rozliczać z wziętych pod opiekę psoli i nie mogą one przepadać za np ochroną danych osobowych, bo organizacje między sobą są uprawnione do wymiany informacji. Gdy robią to prywatne osoby jest inaczej. Podane tłumaczenie paragrafu 11, też nie może w mojej formie zafunkcjonować przed sądem i nikt tego robił nie będzie. Chodzi o ogólną w tym przypadku wiedzę. Istotną informacją jest to, że pies adaptowany ze schroniska, nawet fundacjo-stowarzyszenia pozostaje jego własnością - bo musi. I jest to fakt ukrywany przez znanych nam 'pomagaczy'. Tylko tyle i aż tyle. Co do logiki budowania zdań po niemiecku zachowam, swoje zdanie. Natomiast sądziłem, że odczytałaś moje wyjaśnienie jako przyznanie Tobie racji i oznajmienie , że ciepło myślę o Myschonok. Więcej, wcale nie obiecuję, że wyzbędę się chęci do słowo-tworzenia - ot tak dla żartu, lub podkreślenia inaczej mojego stosunku do tego co piszę. Nie jestem w stanie zachowywać cały czas należnej powagi, bo skończę z zawałem, albo w psychiatryku i dlaczego pisać mam nadzieję nie muszę. Pozdrowienia dla Tych z Hiuston przekazane.:lol: PS. Dialekt gado sie pochodzi z około Częstochowskiej Polski. M.in. z Wielunia, gdzie jak może wiesz pewnej fundacji zaginęło około 400 psoli i nie wiedzą biedaczki, Zarząd i Rada Fundacyji 'dobrego bytu' gdzie też się une podziały. 'Ciekali sie , ciekali i zadziali sie, gadajo jedne, że do Nimca pojachali'. A inni sądzą , że pod trawnik też. Jak bym chciał zachować powagę do końca to powinienem chwasty powyrywać i to pole oczyścić, żeby ........ na przyszłość było łatwiej obserwować teren - oczywiście, bo chwasty się baaardzo rozrosły.:diabloti:
  20. Dziewczyny wróciłem właśnie szczęśliwie z Vaterlandu. Zmęczony i wpół oślepły, ale postaram się wyjaśnić ten temat ( udział w tym wyjaśnianiu ma mój RA) i proszę zakończmy go już. W tym o co nam chodzi to nie jest ten najważniejszy temat i tu mam nadzieję się zgadzamy wszyscy. Zatem w sensie prawnym, procesowym pojęcie Eigentum jak najbardziej dotyczy także takiej 'rzeczy' ruchomej jak pies, czy kot. Pojęcie własności nie jest w żaden sposób zależne od podmiotu, w stosunku do którego używa się tego określenia i jest zawsze nadrzędne ograniczone czasowo wyłączną eigentumera-właściciela wolą, pomijam wyroki sądowe. Punkt. Określenie Besitzen jest stwierdzeniem faktu wejścia w posiadanie, używanie czegoś, rzeczy lub podmiotu żywego (nie dot. żywych lub martwych dwunożnych - ludzi) realizowane w przestrzeni czasowej, może być ograniczonej, zakreślonej przez właściciela - Eigentumera. Punkt. Tak to właśnie jest. Czyli jeśli dzierżawię (np. leasing) samochód to jestem oczywiście tylko Besitzerem, a nie Eigentumerem. Natomiast Myschonok ma rację, że w stosunkach umownych schronisko, a przyszły stały opiekun (DS) jest on w umowach automatycznie dookreślony jako Besitzer (aktualny posiadacz) z jednoczesnym powierzeniem obowiązków wobec przekazywanego w Halterung (opiekę) podmiotu - Einego Hunda (jednego psa):evil_lol:. I do tego pamiętajmy, bo to uciekło także mnie, że jest tak tylko w przypadku adopcji psola. Jeśli kupuję psola od znienawidzonego hodowcy rasowców:angryy: to staję się jego Eigentumerem, jeśli tak zakłada umowa cywilna pomiędzy mną , a znienawidzonym hodowcą.:angryy: Może też być inaczej, ale zależy to od znienawidzonego hodowcy.:angryy: I dalej Myschonok także ma rację, że w umgebungschprache gado się tak jak Ona mówi i nie pytajcie mnie dlaczego. Może z podświadomości wychyla się prawo, albo z głupoty tak gadajo, bo nie wiedzą co gadajo. I to też fakt, że niemiecki język to paskudny język, i gramatycznie, i ortograficznie, że o logice nie wspomnę. Dajmy już luz bo mamy większy problem, a nie będę wołał Tych z Hiuston tylko Was. :loveu:
  21. [quote name='Charly']Zwierze jak najbardziej podlega pod prawo własności. Besitz a Eigentum się nie wykluczają. Mogę być właścicielem i mieć psa w posiadaniu ( czyli Eigentum i Besitz) lub tylko posiadac psa lub tylko byc właścicielem. umowy nie widziałam, więc się nie wypowiem.[/quote] Charly jeśli Ci baaardzo zależy to poproszę swojego RA , który jest też biegłym D-PL, w sprawie procesowego tłumaczenia tekstów. :lol:
  22. [quote name='Ewa Pikulska']W świetle tego co napisałeś mnie nasuwa się pewne pytanie. Obrazowo żeby nie było nieporozumiem postaram się sprecyzowac o co mi chodzi. Organizacja X zabiera z Polski psy w celu szukania im domu czyli w celu wyadoptowania ich - czy w związku z tym, co napisałeś, że z mocy prawa te psy pozostają na zawsze pod opieką organizacji 1. organizacja ta ma prawo przekazać to prawo ( dożywotnie prawo ale jak rozumiem i obowiązek opieki nad nimi) innej organizacji bądź pośrednikom? Bo jakoś z tego co napisałeś mnie jawi się taka prawidłowość - ściągam psy skądś bo tak chce i nawet mam na to zgodę urzędów - i jeśli to robię jestem za te psy do końca ich dni odpowiedzialna ( obligatoryjnie czyli nie mogę inaczej zdefiniować moich obowiązków wobec tych zwierząt) i zobowiązana do zapewnienia im opieki jesli osoba, której przekazałam psa pod opiekę utraci np. możliwość opieki nad nim? Czy dobrze rozumiem?[/quote] Ewo tak naprawdę to scenariusz: organizacja bierze psa po to , żeby mu szukać domu jest prawnie nieumocowana. Co to znaczy ? - no oficjalnie nie ma takich opcji. W zasadzie jest tak, że w statucie każda z tych organizacji musi zakreślić swój obszar działania. Rzadko która ma wpis Polska, czy inny kraj. Jeśli jest opcja to raczej współpracy z organizacjami zagranicznymi właśnie, ale nie w przedmiocie odbioru psów z danego kraju, a pośredniczenia w adopcji psów, a ogólnego pomagania w utrzymaniu dobrostanu i przeciwdziałania.....itd. Organizacja może, mając chętnego na konkretnego psa, już przedstawionego, przejąć go od innej organizacji w celu jego przekazania nowym opiekunom. Właścicielem staje się ta fundacja i przekazuje go opiekunowi. Tu powinna być jednak utrzymana własność warunkowa dla fundacji zagranicznej na tych samych lub odnośnych zasadach co w Niemczech właściciel ca opiekun, w stosunku polska fundacja ca niemiecka. Tylko kto o tym myśli u nas wypychając psole do Niemiec. W rozwinięciu przykładu masz rację. Dałem psola osobie, która np. zginęła w wypadku, poszła do miejsca odosobnienia na dłużej niż jeden dzień ( lekki areszt) no to mam obowiązek mieć tego psa znowu na stanie u siebie. To wynika m.in. z ustawy o ochronie zwierząt - obowiązek zapewnienia określonego dobrostanu i nie pogarszanie go.
  23. [quote name='epe']Psie Wolny! Czy ja dobrze zrozumiałam,że akt adopcji psa na terenie BRD,bez względu na to czy ze schronu,czy od organizacji jest ten sam? Czy to oznacza,że wszystkie wyadoptowane psy nadal należą do tych organizacji?:crazyeye::evil_lol:[/quote] Otóż nie jest zawsze taki sam. Są różnice pomiędzy schronami oraz pomiędzy fundacjo-stowarzyszeniami. Generalnie wytyczne są od dawna opracowane i wynikają z prawa o ochronie zwierząt, prawa cywilnego oraz różnych wytycznych i stanowisk opracowanych przez różne organizacje pro-zwierzęce m.in. przez Tierschutzbund oraz wiele innych. W każdym razie wzory są ustalone. Nie istnieje jeden ogólny wzór zakreślony zarządzeniem do stosowania. Własność w stosunku do psa przez schronisko wynika z tego, że pies bezdomny, będący w schronisku jest własnością gminy z której pochodzi, a schronisko gminne jest agendą gminy lub wykonuje tę funkcję. Nieco inaczej jest jeśli psy 'znajduje' fundacjo-stowarzyszenie. Są tu generalnie dwa scenariusze. Jeden to taki, że fundacjo-stowarzyszenie występuje do gminy o dotacje i najczęściej jakąś tam otrzymuje, wtedy psy stają się niejako własnością gminy. Może też nie występować i tu jest dziura. Formalnie niby OK, ale kombinuje się rejestrem i psole idą w adopcje bez kontroli i de facto umowa to bzdet.
  24. Ewo masz rację to trzeba do-tłumaczyć (uzupełnienie odnośników), myślę o tym i nawet jedna dobra dusza może mi w tym pomoże. Jeśli to ja sam lub z osobistą TZ musi to potrwać - czas. Będzie cały obraz dla wszystkich. Drugi poruszony problem - to już grubszy temat. Miałem to opisać potem, ale ok. parę słów teraz. Generalnie z organizacjami prozwierzęcymi jest tak, iż mogą to być organizacje non-profit, jednak nie muszą. Wszystko zależy od ich statutu zarejestrowanego w sądzie rejestrowym wg właściwości miejscowej danej osoby prawnej - wnioskodawcy, nie zaś od formy osobowości prawnej. Występują tu dwie formy osób prawnych tj. stowarzyszenie ( .....Verein e.V.) i fundacja (...Stiftung). Pierwsze powstaje na podstawie niemieckiej ustawy o stowarzyszeniach drugi podmiot w oparciu o prawo cywilne. Zgodnie z federalną ustawą o działalności gospodarczej żaden z tych typów osób prawnych nie jest wykluczony w sensie zdolności do wchodzenia w obrót gospodarczy, czyli może prowadzić swoją działalność i generować zysk. Są oczywiście różnice w opodatkowaniu, jednak prawo podatkowe niemieckie jest tak skomplikowane i ma tyle różnych meandrów, że ja nie podejmuję się tego opisywać. Jaka jest zatem praktyka w rozpoznawaniu tych różnic. Otóż non-profit są najczęściej fundacje, bo tak ustalił fundator w umowie erekcyjnej i nikt tego nie może bez jego zgody i upoważnienia zmienić. Jak ma być bez zysku i to co zarobią mus wydać na statutowe cele - to tak będzie. Jak ktoś się sprzeniewierzy to w ciurmu. Natomiast stowarzyszenie ma możliwość zmiany statutu i ustalenia, że cały rok pomagają, a potem odpoczywają .... na Florydzie na ten przykład. Ograniczeniami dla obu tych osób prawnych mogą być nie tylko ich własne postanowienia statutowe, ale też różne ograniczenia i wyłączenia wynikające z prawa lokalnego - landu, czy też uchwały rad gminy, powiatu, województwa. Sąd rejestrując dany statut może powiedzieć i często mówi - obcych ogonów z innych niż nasz niemiecki kraj nie bierzemy. Albo na ten temat nic nie mówi. Skoro nie ma wyłączenia to można brać. Wszystkie rodzaje działalności specjalnej, a do takich zalicza się hodowla zwierząt niegospodarskich może podlegać różnym lokalnym ograniczeniom. To co jest miarodajne ?. Miarodajne w tym przypadku, aby stwierdzić czy są non-profit, czyli łatwiej zaufać (choć też patrzeć na łapy) czy nie są (statutowe podejrzenie ściemy) jest - [B]czytanie ze zrozumieniem ich[/B] [B]statutu[/B]. Jeśli nie chcą go pokazać - to należy dopić kawę i grzecznie się wycofać nie zapraszając do ponownych odwiedzin. Jeśli pokażą (to już jest plusik) należy dokładnie przestudiować i o ile nie ma tam postanowień o przestrzeganiu specjalnych trybów uzyskiwania zgody na działalność lub jej część ( a to jest zawsze przy hodowli do badań) to gadamy i wąchamy się dalej ( można przyjaźnie merdać ogonem). Jeżeli wywąchamy jakieś niejasne sformułowania, odnośniki, nieznane nam tryby prawne postępowania pytać, pytać i nic nie obiecywać ( można demonstrować ogólną ogładę i uprzejmość). Gdyby coś było na rzeczy, że do badań albo przez Niemcy do Holandii, Belgii, albo jeszcze dalej na zachód - bo zdarza się, to proszę mnie zawołać (i opuścić teren, żeby nie było świadków). Trzeci poruszony temat : żebractwo. Otóż tu jest najwięcej kłopotów. Jeśli organizacja non-profit lub mająca prawo do generowania zysku ogłasza ogólną zbiórkę środków finansowych na swoje cele statutowe to musi wdrożyć procedurę jej zgłoszenia w lokalnym urzędzie skarbowym, właściwym miejscowo dla sądu rejestrowego osoby prawnej lub w zależności od terenu objętego zbiórką zgłoszenia do centralnego szczebla ministerstwa finansów, gdy chodzi o cały obszar BRD. Środki uzyskane są rozliczane jako wyodrębniony przychód w rozliczeniu podatkowym. Są one w różny sposób opodatkowywane w zależności od sposobu i celu ich konsumpcji. No ogłaszać się można, no bo jak inaczej. Robi się bazarki, wystawki, prezentacje i takie tam jak u nas. Ale nie wolno posługiwać się materiałami gdzie w drastyczny sposób pokazywany jest domniemany podmiot na który się zbiera, gdzie pokazywane jest jego kalectwo, ciężka choroba, uszkodzenie ciała - dające możliwość indywidualnej identyfikacji tego podmiotu zbiórki. Temat rzeka. ale fakt faktem część pokazywanych zdjęć powinna skończyć w koszu, a nie na plakacie. Czy ktoś tego pilnuje. Czasami. Inne organizacje - żyjące najczęściej ze zbiórek - bo życie z prowadzonych różnistych zbiórek to też dobry przepis na 'pranie'. Faktem jest też, że liczba pokazywanych horrorów tu i tam jest wielce podobna. Trudno tu oddzielić ostrzeżenie prewencyjne od łapania za ....kieszeń. A teraz na cześć [B]myschonok [/B]trzy razy hip hip huuura. Jest dobrze. Jedno chciałem na razie ukryć i nie walić prosto w oczy, ale może to i lepiej. Chodzi o szokującą informację nt formy umowy adopcyjnej w Niemczech i pojęcia właściciel i opiekun. Dla naszych dzielnych organizatorek wywozów:angryy: to gwóźdź do ...... Teraz będzie się działo, albo ....znikną.:diabloti:
  25. No to pogadajmy o tym paragrafie. Jest sobie i wcale nie jest tym o czym u nas na różnistych forach się pisze, a po domach przy ognisku opowiada. Dlaczego - no można poczytać - a dla mnie dlatego, że jest tu pewien istotny brak. Tak jest, brak sformułowania o zgodzie na import psów do BRD dla tych, którzy zgodnie z literą tego paragrafu otrzymali status jego posiadacza, czyli potocznie mówiąc Hundepflegestelle lub Katzenpflegestelle lub Pflegestelle. Jak zwał tak zwał - status legalnego schroniska dla zwierząt, czy miejsca ich hodowli w celach przewidzianych ustawą, nawet handlu. Czyli jest dziura polegająca na tym, że nie podaje się miejsca pochodzenia psów, poddanych temu legalnemu zbieractwu. Tu mają zastosowanie inne akty prawne i regulacje. Ogólnie psy mogą być z ulicy - tzw. Strassenhunde, bezdomne, znalezione, odebrane z powodów o których mówi też ustawa itd,itd. Nigdzie natomiast nie ma stwierdzenia, że mogą to być też psy pochodzące z poza terenu BRD np. z Polski, Ukrainy, Węgier, Rumunii, Włoch, Hiszpanii, Grecji, Turcji. O tym jak i kto może przywozić masowo psy do Niemiec, w jakim celu par. 11 nie mówi. Od tego są inne regulacje. Przepis jest generalnie dla Niemców, nie dla nas i nic nam do niego. To o co chodzi. Mnie osobiście o dwie rzeczy, które są nadużyciami lub wykroczeniami przeciw temu przepisowi (par.11). Sprawa pierwsza, doprowadzająca mnie osobiście do szału. Jest to wykorzystywanie zwierząt do żebractwa. Realizowane jest to oficjalnie przy użyciu netu, gazet centralnych. lokalnych, TV. Widzieliście może te audycje, te opisy, te zdjęcia z polskich schronów. Nie - to wkrótce podrzucę parę. Cel niby jest jasny : ratowanie psów.... oooo ... już o tym było ?, a było i jest cały czas, że to w 90 % ściema dla kasy. Pomoc, taaak, też, ludziska robią zbiórki różnistych rzeczy i składają w swojej centrali (czytaj .......Tierschutzverein e.V.) a oni to przywożą do Bolandy, do małego, dużego schronu, do swoich ludków, żeby rozdali potrzebującym. Znane są takie akcje wielce szanowne i uczciwe, ale też takie sobie. Co by nie pisać - często jest to znakomity chwyt za ... reklamowy, przepraszam, reklamowy. Ponieważ ta pomoc ma się nijak do faktu, że za psole tam się kasuje w Euro i nikt u nas nie wie ile (mam tu na myśli tych ukąszonych jadem tej pseudo pomocy - masowych wywozów, polskich pomagaczy) to mnie szlag trafia jak widzę te łapiące za serce zdjęcia psich bid i naszego, prawda, naszego schroniskowego gnoju. Sprawa druga. To zastępcza procedura potwierdzenia posiadania niezbędnych kwalifikacji pozwalających na prowadzenie posiadanego schroniska. Ponieważ ta procedura statystycznie jest wykorzystywana prawie wyłącznie przez naszych 'dwupaństwowców', czy też posiadaczy 'pochodzenia', czy też pozostałości duldungowców. Oni to właśnie uwiarygadniają się najczęściej tak, iż mają w Polsce działającą fundację pro zwierzęcą i działające schronisko dla bezdomnych zwierząt, i że tam wykonywali wszelkie czynności i dlatego mają umiejętności - wymagane par. 11. Co robi stosowny urząd w Niemczech rozpatrując taki wniosek ?. Ano przy użyciu ciężkiej procedury, bo muszą za pośrednictwem ministerialnych departamentów - takie ich prawo, że nie mogą bezpośrednio pytać sami, składają zapytania do naszych odpowiednich urzędów, czyli Regionalnych Izb Lekarsko-Weterynaryjnych czy też to prawda co pani XYP pisze. I czekają, czekają, czekają - i często nic nie dostając albo sami dają kwity, albo jak kto upierdliwie, czyli po niemiecku, po pariadkie, rozpatruje wniosek to nie dają. I dobrze. Ale tak po prawdzie to która nasza fundacja ma oficjalnie i po polsku schronisko. Czyli handlary do wora ? a nieeee, bo jak się nie dało info to się zdarza dostać tę [B]11 [/B]i jechać z tym koksem. A metody. A proste w jeden T-4 WV wchodzi ca. 30 szt. ogoniastych, nocą pakowanych, a w dzień jak patrzą to może 10 do 15. Smacznego. No i tak to jest z tą [B]11[/B] - tką. Jest też parę innych myków, ale o tym w następnym odcinku , jak to było ata - kryminału ?, jak dojdę do Twojej ilości postów to coś Ci napiszę.
×
×
  • Create New...