Nie masz za co być wdzięczna bo to ja miałam radość z bycia z tymi szczeniorkami. roboty trochę ale ile zabawy i radości :) No i porządku nas nauczyły-wszyscy chowają buty do szafy. Poległ tylko jeden-oczywiście mój :P A moja Bunia też nauczyła się cierpliwości :) no cóż Kika wieszała jej sie na faflach, uszach i nodze a ta, jak gdyby nic, szła dalej. :)
ech... pustki w domu moim.. i wielki bałagan-malowanie itp. Pewnie jeszcze tydzień. Cudne "tymczasy" masz :) i jakie zgodne :)
Bunia nie lubi kotów po tym jak jeden super rozbojnik uspokoił, wtedy jeszcze szczeniaka, kilkoma pacnięciami po jazgoczącym pysku :)