Już nie raz się z tym spotkałam, np. w podstawówce miałam koleżankę, jej rodzice mieli hodowlę PON-ów, psa i sunię, od czasu do czasu miały młode, więc ciągle przy nich siedziałyśmy. Sunia nakarmiła, umyła i do widzenia, bawić się nie chciała, pies za to był na każde zawołanie.