Nie jesteś sama Brygida, dużo ludzi podglada ten wątek. Mam ,,na tapecie" podobny problem jak Ty , może(?) jeszcze mniej zdiagnozowany, ale wiem, że teraz przede wszystkim dobre samopoczucie naszego przyjaciela sie liczy i
we właściwym czasie trzeba podjąć decyzję, a nie ,ratować" za wszelką cenę-wiem, bo przerabiałam kiedyś ten temat. Cudownie, że Juras nie będzie odchodził anonimowy, tylko w rękach ukochanej Pańci, a może macie jeszcze trochę czasu? Cudownie, ze znalazła się taka osoba jak Ty na drodze Jurasa.