Nie uwierzycie.Pucka szukają poprzez ogłoszenia- tzn.Frędzelka oraz jego kolegi Hero. Obaj mieszkali na posesji.W andrzejki była impreza w pobliskich magazynach i rano okazało się, ze brama otwarta a psów nie ma. To było w Białymstoku.Właściciele myśleli, ze psy się czegoś przestraszyły i gdzieś pobiegły i zaginęły. Pucek-Frędzelek został wzięty ze schronu i był z państwem 6 lat. Hero(ten, który nie żyje, a przy którym siedział Pucek w rowie)był 3-letnim owczarkiem. Ktoś je musiał skatować i wywalić za miastem w drodze do swego domu-zwyrodnialcy.Stąd u Pucka był ten uraz.Miałam wielkie opory, zeby dzwonić do tych włascicieli, dzwoniłam z aparatu, którego numer się nie identyfikuje, żeby jak coś to się wycofać. Ale pani, z którą rozmawiałąm okazała się do sensu i bardzo chce aby Puc do niej wrócił-narazie jest w szoku po tym, co ode mnie usłyszała. Umówiłam się z nią na sobotę, zobaczymy. Jeśli będzie ok, to go zostawię(choć szkoda, szkoda) i może jeszcze spróbuję jakiegoś pieska polecić.
Miś na razie ok.Biedna Didusia, ciekawe jak ją leczyć i szanse na adopcję maleją-choć takich świrów jak my też rochę jest.