Jump to content
Dogomania

marako

Members
  • Posts

    2783
  • Joined

  • Last visited

Everything posted by marako

  1. No, mam lenia już dziś, a wstaję o 3:00 odwieźć męża, więc nie chce się rozbudzać kąpielami psów. I tak muszę jeszcze z nimi wyjść na siku. Wykąpię ją (Jogę) pewnie jutro. Światówka, czyli wystawa światowa (piątek), ale nie mam jak jechać (pracuję, no i nie mam z kim zostawić psów, nie było lekko ostatnio zorganizować opiekę). No i Honda znowu zarośnięta. I kasy brak na paliwo (chcieliśmy jechać bez noclegu i tak, żeby taniej i psy na krócej zostawione, ale paliwo kosztuje najwięcej).
  2. Nie, padliny bym nie zdzierżyła. Tylko nawóz z obory rozsypany po polu. Taki już niemłody, wyleżały. No, zapach wsi po prostu. Padlinę mi przyniosła Tajga w dziobie, ale jak wrzasnęłam feee, to o dziwo wypuściła natychmiast. Ale buzi jej dziś nie dam.
  3. Przeprać małą, to dla niej trauma. Przeprać dużą - nie wiem jak, bo nie powinna już być prana przed światówką. Więc musiałabym tylko lokalnie (ma to tak bardziej na udzie i z boku). Spróbuję jutro wykruszyć, a dopiero potem lokalnie przeprać. A małą podstrzygę i wykąpię, jakby miała już odjeżdżać (trudno, nie musi mnie już później kochać, ale teraz jeszcze niech kocha, wiec nie kąpię)
  4. Jutro po południu będzie wiadomo kiedy wizyta, mam nadzieję, że w środę (a nawet lekkie przeczucie, ze zaraz we wtorek...). Joga dziś przechodzi samą siebie w śmiałości. Byliśmy około zachodu słońca w szóstkę (tzn. ja z bandą) na dość długim spacerze. Honda wytarzała się wielokrotnie w czymś pachnącym, ale było za mokro na polu, żebym miała jej przerwać, a w transie nie słyszała jak zakazuję. Joga przypatrywała się, po czym podeszła w to samo miejsce i tez walnęła się na plecy z lubością. Teraz mam dwa śmierdziele, więc nie wiem, czy się zdobędę na spanie z nimi, a na kąpanie ich nie mam siły (wstaję jutro o 3:00 i odwożę męża na pociąg, 30 km x 2.)
  5. To jesteś gigant. Ja mam od roku rzeczy pofotografowane i nie wystawiłam jeszcze. (dużo mnie kosztuje zawsze pierwszy raz cokolwiek takiego zrobić i odkładam w nieskończoność).
  6. Powiem Ci, że Otiś też ma zacięcie takie jak Felix, do pozwiedzania, posępienia o jedzonko, a wzrok ma taki fajny jak mu na czymś zależy, że nie sposób się oprzeć. Chodzi na 2 łapach, podskakuje, zaczepia, po prostu cyrkowiec. Felix na parkingu, w lesie od razu podszedł, wskoczył łapami, jakby znał nas od zawsze. Pamiętasz? Ja byłam zaszokowana, bo moje psy zawsze pierwszy moment miały rezerwy, dopiero później się łasiły. A tymczasy to w ogóle na początku zestresowane.
  7. Ja też odreagowuję w ten sposób, ale o nowych wątkach dowiaduję się zawsze późno, że istnieją. (no, ale po ilości Twoich postów widać, że szalejesz, ja jestem dłużej o prawie 2 lata, a nie mam nawet ogieńka, buu)
  8. Ne znam nikogo z nich (prócz Kory78), a od niej miałam w ubiegłym roku 3 tymczasy, więc miałam więcej śmiałości, żeby poprosić.
  9. To prawda, że mam szczęście do tymczasów (i stałych też). Ale jednak na początku bywa różnie, Oti dał mi popalić tym sikaniem.
  10. Na razie Kora78 nie odbiera tel. i nie odpisuje na sms-a ani pw, więc nie mam nikogo do wizyty. A Kredka przecież do Kłodzka, a nie Wałbrzycha, więc osoba od wizyty nie stamtąd do końca.
  11. Odebrałam, dzięki.
  12. Dzięki za gratki dla Hondy. A Oti kochaniutki mój coraz kochańszy i jakby coraz mniej w nim objawów ADHD. Jestem od czwartku w domu, dużo z nimi (psami) rozmawiam. Niestety nie przekłada się to na spacery, bo byłam mocno chora, a weekend do bani, ale i tak korzystają, że jestem. Otisiek będzie skarbem w jakimś domku, który o nim jeszcze nie wie, zapewniam. Odmieni, rozweseli ludziom życie (o ile wybaczą mu drobne słabości albo nad nim troszkę popracują). Zalet ma tyle, że możnaby obdzielić kilka psów.
  13. Napisałam do Kory78 rano pw z prośbą o wizyte pa, ale nie wiem, czy ona ostatnio zagląda na dogo. Może znacie kogoś jeszcze od wizyt w Wałbrzychu? (zajrzałam na wałbrzyskie dogomaniaczki, ale dla osób o tych nickach jestem nieznana (6 osób). Awaria dogomanii zjadła mi kiedyś wiadomości z numerem telefonu Kory78. HELP!
  14. Nikaragua szaleje po wątkach i wszystko wie od razu.
  15. Obie od Poker idądo ludzi z tej samej kamienicy!
  16. Tak, ta Pani od Poker bierze cziłkę, a ta moja jest inna, jak się okazało.
  17. Co za maleńtaski, biedactwa, dobrze, że już wyzwolone z tego koszmaru. Poker, a ja na "rdzinę zastępczą lukam od soboty i nic... Gdyby nie Nikaragua, to bym nawet nie wiedziała o nich. Chyba, że napisałaś tam dziś po południu cokolwiek, bo byłam kilka godzin temu.
  18. Zdrowy? Takie deszcze i zimno, że dziadek mógł się przeziębić. Ale chyba wszystko OK, jak ma zaliczyć kąpiel...
  19. Zaglądam, zaglądam, ciekawość zżera, a tu cisza. Jak sobotnia wyprawa? Jak niedzielny poranek i ciąg dalszy...? Mam nadzieję, że jesteście wszyscy zdrowi.
  20. [quote name='malawaszka']o jaaa jak juz będziesz umiała te różne figury z hula hopem to pokaż pliz pliz :modla: kupiłam niedawno kółko - dla siebie, ale chyba giętkość już nie ta i nie umiem tym kręcić :D więc może dla psów się przyda :lol:[/QUOTE] Pokaż, pokaż, dołączam się. Z rozrzewnieniem wspominam czasy studenckie, kiedy z kolegą byliśmy mistrzami akademika i stawaliśmy w szranki (kręciliśmy np. pół godziny, godzinę, a potem umawialiśmy się, że na komendę przerwiemy, żeby nie było, że ktoś przegrał, bo oboje mieliśmy taką łatwość tego, że mogliśmy kręcić np. czytając książkę. A teraz kicha, próbowałam i nic.... Nawet się nie rozkręciło.
  21. Nie wiem, czy mam się cieszyć, czy płakać (bo raczej się czuję na to drugie). Rozmawiałam dziś długo przez telefon z Panią z Wałbrzycha, która bardzo chce zaadoptować Jogę. Wygląda na cierpliwą i zrównoważoną, ciepłą osobę. Jak opisałam stan Jogi z jej trudnościami w otwieraniu się, Pani zareagowała tak, jak sobie ja to wyobrażam, po prostu dla niej to byłaby też radość starać się powoli Jogusię oswajać, i uczestniczyć w tym całym procesie, kiedy Jogusia będzie dopiero uczyła się jej ufać. I zdecydowałam się, jak wizyta potwierdzi moje odczucia, co do tej rodziny, oddać im Jogusię. Serce mi pęka, bo bardzo kocham to maleństwo - dziś spałam na dole, na materacu i obudziłam się z Jogusią pół metra ode mnie. Przywitała mnie rozczulająco. Dzięki temu zwolnieniu mam więcej czasu z psami i widać zarówno po niej, jak i po Otim, że dobrze im z tym. Joga się otwiera, Oti staje się o wiele spokojniejszy, jakby wcale nie miał ADHD. Już nie skacze wcale na mnie! Jest po prostu ideałam psa wptrzonego w człowieka. (Jogusia też taka będzie, tak myślę, ale może za rok dopiero...) Zaraz napiszę do Kory z prośbą o wizytę, a może kogoś jeszcze znacie w Wałbrzychu? (dzielnica domku: Podzamcze)
  22. Współczuję, bo znam ten rodzaj stresu. Tajga zawsze nas tym męczyła. Jak się postarzała, nie ma tyle wigoru i siły.
×
×
  • Create New...