I co to da, i tak nikt nie dzwoni :(
Już koniec roku w sumie, przekiblował niemal całe swoje życie w hotelach, kto mi mądry powie co będzie dalej? Pocieszanie to chyba nic nie da, bo ja już nie chcę odpisywać na posty żeby się nie łamać, że on znajdzie dom. To już 4 lata trwa. Nie mam już jakoś ani sił, ani chęci do prowadzenia tego wątku. Jak się widzi jakieś rezultaty, to rozumiem, ale tutaj nic, permanentna cisza.