-
Posts
7523 -
Joined
-
Last visited
-
Days Won
5
Content Type
Profiles
Forums
Events
Everything posted by filodendron
-
[quote name='Yorkomanka']Trzymanie misiów a bawienie się nimi to 2 różne sprawy:eviltong: większości swoich zabawek pozbyłam się baz żalu już w podstawówce:p dla biednej bezzabawkowej chrześniaczki mojej ciotki:p ale te co zostały do teraz kurzą mi się na półkach. A nie mam już 15 tylko 17 lat:cool1:[/QUOTE] Mam 15-letnią córkę i znam jej koleżanki, więc dokładnie wiem, jak to jest z tą dorosłością w tym wieku ;) To nie są dwie aż tak różne sprawy, jak mogłoby się wydawać - powiedzmy, że z misiami to skrót myślowy ;)
-
[quote name='Sybel'] nie umiem myśleć o piętnastoletnim gościu z łysą pałą, dresem i nadmiarem źle ukierunkowanego testosteronu niesterowanego mózgiem jak o dziecku.[/QUOTE] A o miłej, oczytanej i inteligentnej 15-letniej panience, która mimo pozorów dorosłości wciąż trzyma w pokoju swoje pluszowe misie i klocki lego? ;) To kwestia środowiska, z jakiego dziecko się wywodzi. Nie zmieni się tego ad hoc ani kijem, ani tłumaczeniem.
-
[quote name='Ineger']tylko mówię: wypierdalaj szczeniaku, bo z laczka dostaniesz...[B]po prostu tak mam[/B];[/QUOTE] No, to ssso się dziwisz, że potem hipotetyczny szczeniak idzie sobie jeża podpalić - jakoś musi frustrację wyładować, każdy ma własnego psa do bicia, jak mówi przysłowie. [quote name='Ineger']i większość ludzi ma podobnie.[/QUOTE] Najwyraźniej mieszkam wśród kosmitów :roll:
-
Jadłam kiedyś takie kalmary. A krewetki bardzo lubiłam, szczególnie z cytryną, sosem sojowym i szczypiorkiem. A potem uczuliłam się na owoce morza i już nie mogę jeść :placz:
-
[quote name='panbazyl']ja też tą krokodylinę widziałam - pewnie w supersamie w tej samej galerii ;) [/QUOTE] No właśnie :) Mieli też ładne kalmary :)
-
[quote name='ulvhedinn']Jasne, że bramka powinna byc zamknięta, ale popatrz- jesli dorosła, normalna osoba pcha się mimo wiszących ostrzeżeń do psa i to do psa na łańcuchu, to chyba nie właściciel jest winny? [/QUOTE] Ale który z opisywanych tu przypadków masz na myśli? Bo jeśli chodzi o ugryzienie pana od kanalizacji, który przyszedł na zlecenie, pracować, to uważam, że jednak właściciel psa jest winny. A jeśli o tego, który wsadził łapę przez bramkę, sam przekręcił klucz i wszedł mimo tabliczek na ogrodzeniu, to oczywiście sam sobie zrobił "kuku".
-
No tak, ale on zawsze kiepsko jadł - ma szansę zasuszyć się na starość ;) To tak, jak z ludźmi - w pewnym wieku jedni idą wszerz, a inni się zasuszają. Królika próbowałam - nie je. Baranina - owszem, ale szału nie ma. Muszę się rozejrzeć za przepiórką, bo jelenia, zająca a tym bardziej krokodyla czy kangura to chyba jednak nie kupię. (Krokodyle mięso wprawdzie jest u mnie do kupienia, mrożone, ale cena jest zaporowa - 160 zł za kilogram :))
-
[quote name='betty_labrador']albo surowe mu sie znudziło jesli dostaje ciagle podobne? co on dostaje w ogole?[/QUOTE] Głównie drób - indyk, kurczak, kaczka ale ta nie bardzo wchodzi. Plus dodatki wołowe, wieprzowe kości karkowe. Cielęciny księciunio nie jada wcale i nigdy nie chciał jej jeść. Podroby oczywiście, warzywa, owoce, kiełki, oleje, algi, czasem pokrzywę. Sera, kefiru żadnego nie zje. Jajek też nie - przemycam w mięsie samo żółtko. Teraz, na gotowanym, mniej więcej to samo tylko bez kości, za to ryb jest trochę więcej, bo ugotowane lepiej wchodzą. Jemu się szybko nudzi - trzeba wymieniać mięsa i warzywa, żeby nie było tego samego kilka razy z rzędu. To jest chyba ta cecha, która u nas wyklucza suche karmy, bo zjada je przez jeden dzień, góra dwa. Dziś rano np. zjadł całkiem chętnie gotowany udziec z indyka z jabłkiem i mączką ze skorupek. A wczoraj go nie chciał, może dlatego, że był z marchewką :diabloti: Tak się zastanawiam, czy jemu po prostu metabolizm nie zwalnia - w końcu to już 6 lat.
-
[quote name='panbazyl']a jakie ma siuśki? Na kleszcza sprawdzałaś? Może zrób mu krew?[/QUOTE] Ładne, ładne - zaglądam w każdy sik. Kleszcz był jeden ale martwy, nienapity - czyli u nas Fiprex działa. Poza tym jest wesolutki, szaleje za piłką, zachowuje się normalnie, pije normalnie, nos zimny. To już trwa dłużej - właśnie od wyjazdu w góry, czyli od 24 kwietnia - bardzo słabo jadł na wyjeździe mimo znacznie zwiększonego wysiłku, bo wychodziliśmy w góry prawie codziennie. Orijenu, który zwykle podaję na wyjazdach, odmówił całkowicie i trzeba było jakoś organizować gotowane, bo surowego też nie chciał.
-
[quote name='ulvhedinn'] Aha, a tłumaczenia "bo dzieci", "bo niesprawni umysłowo"- nosz kurcze, dzieci powinno się uczyć poszanowania własności, a do wieku, w którym są w stanie same przeczytać ostrzeżenie, powinny byc pod nadzorem. To samo osoby upośledzone w stopniu, który uniemożliwia im ocenę sytuacji..[/QUOTE] To jest trochę jak z wypadkami na drodze. Wszyscy powinni jeździć zgodnie z przepisami, zachowując rozsądek, obserwując drogę, dostosowując prędkość do warunków, być trzeźwi i przede wszystkim mieć prawo jazdy. I co? I w jedne święta wielkanocne 35 trupów, 1800 pijanych. Jeśli można zrobić cokolwiek, żeby uniknąć wypadku, to należy to zrobić. W szczególności jeśli ma się psa, który już raz ugryzł. Nawet gdyby prawo nie wymagało zamykania bramek na klucz, to jeśli ma się gryzącego psa, powinno się tę bramkę zamknąć "na wszelki wielki wypadek". W końcu żyjemy wśród ludzi - różne rzeczy się zdarzają i nie da się wszystkiego przewidzieć.
-
A mój na nic nie ma fazy :shake: Jak o normalnej porze wrzuciłam do miski ugotowanego indyka, to nawet głowy nie podniósł, żeby niuchnąć z daleka, co tam wpadło. Zjadł ze trzy godziny później. Przy czym jest wesoły i normalny. Nie wiem, może musi odpocząć - w sobotę wróciliśmy z 10-dniowej "majówki" w górach - sporo się nabiegał, trochę jest rozregulowany. Ale chyba jutro/pojutrze skoczę po tabletę odrobaczającą mimo, że jeszcze nie czas, bo mi to jakoś się nie do końca podoba.
-
[quote name='elaja']Nie , przekręcił klucz , który był z drugiej strony . [/QUOTE] Z drugiej strony w sensie, że od posesji a nie na zewnątrz? To już chyba jednak wchodził, bo zdecydowanie chciał na własne życzenie - jak ktoś wkłada łapę między sztachety, żeby przekręcić klucz, to równie dobrze mógłby użyć wytrycha. Jak bramka nie puszcza pod naciśnięciem klamki, to znaczy (powinno znaczyć), że są ku temu powody.
-
Oczywiście, ale nie nauczysz psa nieszczekania szczekając na niego ;) Niektórzy wprawdzie próbują leczyć kaca klinem, no ale robią to samym sobie i na własne życzenie.
-
Co nie znaczy, że przypadkowi ludzie na ulicy są od ich kopania ;) ;)
-
xxxx52, Ty chyba jesteś z Niemiec, prawda? Tam są inne przepisy i inne kary za ugryzienie - to pewnie i poglądy na te sprawy też są nieco inne ;) Jak się sąsiad poskarży na psa, to wysyłają na obowiązkowe szkolenie. A może to w Holandii było?
-
Raczej nie, po prostu ludzie (w naszej kulturze) "uczłowieczają" psa uważając go za przyjaciela człowieka - krowa nie budzi takich emocji. Konie też nieco łatwiej u nas ratować niż świnie czy kurczaki, bo mamy te jakieś tam ułańskie tradycje, Pałasza, co nosił Sobieskiego, Piłsudskiego i jego Kasztankę, El-Paso chlubę hodowli sprzedaną za bajońskie wówczas milion dolarów i takie tam. To kwestia tzw. kontekstu kulturowego.
-
Co nie zmienia faktu, że jak wzywam hydraulika, to psa mam na oku, mimo że nie gryzie ani nie stróżuje. Pies to pies. Mogą się sądzić, jeśli nabiorą ochoty. Ktoś przychodzi naprawiać rury a nie liczyć, ile metrów dzieli go od psa i liczyć ogniwa w łańcuchu czy to już czy jeszcze nie.
-
No właśnie to tylko tak pi razy oko można policzyć, bo zależnie od tego, które przyjmę wartości, to mi wychodzi ok. 1/4 łyżeczki, 1/3 łyżeczki, prawie pół łyżeczki :)
-
Pudle i pudlowate w potrzebie proszą o pomoc !!!
filodendron replied to Energy's topic in Już w nowym domu
[quote name='Fundacja Medor'] [IMG]http://img545.imageshack.us/img545/3476/p1340615.jpg[/IMG] [/QUOTE] Jaki piękny! To jest przecież portugalski pies dowodny :) Pies Baraka Obamy :) -
Mamy takie dzieci, na jakie zasługujemy - my, społeczeństwo. Samiśmy sobie je zrobili i wychowali. Jakoś na dogo nikt nie ma pretensji do psa, że ma schizę, napady agresji i odgryza komuś pół twarzy - wtedy dogomaniacy potrafią zrozumieć, że ktoś mu to zrobił, bo raczej taki się nie urodził. Ale dziecko to się musi od razu rodzić małą mateczką Tereseczką. Tutaj oczywiście nikt nigdy nie pociągnął kota za ogon ani nie przypalał mrówek lupą. Ale z kopa dzieciakowi, to i owszem, bo to przecież gorsza niż mrówka kategoria istnienia. Potem to skopane dziecko będzie miało swoje dziecko - i gotową receptę, jak je wychowywać, bo ten kopniak pewnie był skuteczny. Spokojnie możesz więc sobie pogratulować, że wziąłeś twórczy udział w procesie wychowania i kształtowania empatii tego i następnych pokoleń. Chłopak już wie, co robić - jak mu się coś nie spodoba, to z kopa. A jak kogoś przypalać, to dobrze się rozejrzeć, czy nikt nie patrzy.
-
Doszukałam się tego dawkowania skorupek, ale - jak zwykle - są takie widełki, że najlepsza chyba będzie metoda Panbazyl - na oko :) Zapotrzebowanie dorosłego psa - 50-80 mg wapnia na kilogram masy ciała dziennie. 1 łyżeczka (5 gram) mączki ze skorupek - 1600 (dane z dogo, z wątku z jadłospisami, rady dla "nerkowców"); 1930 mg wapnia (dane producenta mączki ze skorupek Lunderland)
-
Mnie również to się w głowie nie mieści. Obcemu, własnemu, psiemu, kociemu dziecku. Dziecko to dziecko. Tyle się na dogo opowiada, a czasem - za przeproszeniem - piep**y - o znaczeniu wychowania i o tej odpowiedzialności, którą ponosi wychowujący - ale widać działa to tylko w jedną stronę. Jakby to dziecko nie było żywe, przez nikogo nie wychowywane, ot tak, wzięło się z kosmosu i spadło na jeża - za chwilę zniknie, wyparuje, nie będzie problemu, bo kopniak załatwi sprawę :roll:
-
A'propos mielonych skorupek - czy mógłby mi ktoś przypomnieć dawkowanie dzienne na psa ok. 10 kg przy żywieniu bez kości? Pies mi się zbiesił na surowe całkowicie :shake: Jedyne surowe, ktore aktualnie wchodzi, to wołowina - hahaha - taka za min. 20 zł za kilogram, bestia jedna :diabloti: Na wadze mamy prawie pół kilo w dół i nie bardzo mogę sobie pozwolić na dalsze przetrzymywanie (już i tak sporo poszło do kosza) - boczki mu się zaczynają zapadać :roll: więc znowu gotuję. Ale to już za długo trwa - mogę dalej pogotować, ale potrzebne jakoś wyliczone źródło wapnia.
-
Pod Szyndzielnią sprzedają rzemyki do wisiorków - można coś upleść, jak kto zdolny ;)
-
[quote name='barberry']O! A to faktycznie nowość. Byłam tam z psem w Boże Narodzenie i nikt nic nie mówił o konieczności założenia Lilo kagańca.[SIZE=1] pomijając fakt, że takiego sprzętu i tak nie posiadam[/SIZE][/QUOTE] Może to sezonowa sprawa - wielka majówka, dużo ludzi. A może coś się jednak wydarzyło albo ktoś zrobił jakiś szum wokół sprawy. W sumie uważam, że to słuszne - wagoniki są ciasne - to że ktoś trzyma psa na kolanach niekoniecznie zapobiegnie ugryzieniu. Niewiele trzeba - wystarczy, że jakieś siedzące na przeciwko dziecko zamachnie się kupioną przed chwilą ciupaską. My jechaliśmy sami, tzn. mąż, córka, pies i ja, więc zdjęliśmy w wagoniku kaganiec, bo było bardzo gorąco - na górze nikt nam nie zwrócił uwagi, ale może dlatego, że było widać, że jesteśmy razem i nie ma z nami obcych.