-
Posts
7523 -
Joined
-
Last visited
-
Days Won
5
Content Type
Profiles
Forums
Events
Everything posted by filodendron
-
O matko! A ja się śmiałam, gdy czytałam, że w Wenezueli najmodniejszym prezentem dla dziewczynki na pierwszą komunię jest operacja plastyczna...
-
[quote name='gops']co do tabliczki to jak mowilam juz kupilam, i jak by ten sasiad chcial do nas wejsc to napewno by go sucz potraktowala zebami , a majac tabliczke i zamknieta brame nic nam nie moze zrobic jak sam wejdzie? [/quote] Jeśli tabliczka będzie na widocznym miejscu, brama zamknięta tylko na klamkę czy coś w tym stylu, a sąsiad jest w wieku, który pozwala domniemywać, że potrafi czytać ;) to raczej nic Wam nie zrobi. Ale jeśli wejdzie dziecko, które czytac nie potrafi, to już - w przypadku pogryzienia - może być gorzej. Najbezpieczniej jest mieć i tabliczkę i takie zamknięcie bramy, które - żeby wejść- trzeba sforsować (np. zasuwa od środka, klucz, kłódka)
-
[quote name='Śnieżynka']Jak dla mnie psy z protezami jader czy zrobiona szczeka nie powinny byc użyte do dalszej hodowli, ale czemu nie moga sie pokazywac jak im to dobrze wychodzi i odnosza duze sukcecy :)[/quote] psy z protezami jąder to chyba trudno skierować do dalszej hodowli, no chyba że proteza jest tylko jedna :) ale powiedzcie, że z tą szczęką to żartujecie... ;) Czytałam coś o operacjach plastycznych, ale raczej w kontekście niefajnym, czyli oszukiwania sędziego. Pies nie ma świadomości swojej ozdobności, więc dobrowolnie nie da się pokroić tylko i wyłącznie w imię sukcesów wystawowych :razz:
-
[quote name='Gośka']Dołóż do tego jeszcze protezy jąder:razz:[/quote] :crazyeye: i co potem? Utrzymywanie, że pies jest odmiennej orientacji, krycie nie wchodzi w grę i sprzedaż domniemanego nasienia wyłącznie wysyłkowa? :evil_lol: Kiedyś na Animal Planet oglądałam program o gościu, który robi takie protezy - jego zdaniem psu poprawia to relacje z innymi psami :mdrmed:
-
Tak, do plastyka :) Ale z muzycznej też tam przybiegali ;)
-
O grzywce i ślepnięciu, i o wąsach słyszałam, ale o witaminie C i karłowaceniu to jeszcze nie :evil_lol:
-
No właśnie ja obroży nie kupię ze względu na ryzyko alergii nie tylko u psa, ale i u córki (jest wrażliwa na chemię). Pediatra te obróżki odsądza od czci i wiary.
-
[quote name='Gośka']W Niemczech burzyli się mocno "zieloni", swego czasu nawet o ścinanie włosa z kufy. [/quote] Przepraszam, że tak nie na temat zapytam, ale dlaczego? Ze względu na wibrysy?
-
[quote name='Gośka'] Wbrew pozorom te wystawowe nie rodzą się już w pomponach :evil_lol: Chociaż na wystawach czasami padają takie pytania:cool3: [/quote] Wierzę bez zastrzeżeń, bo jeszcze parę lat temu, gdy pierwszy raz zobaczyłam pudla we fryzurze "siodełkowej" - tej z "nerkami", to w pierwszej chwili pomyślałam, że chyba na coś chory... ;) Jeśli chodzi o pierwsze strzyżenie to niestety w realu można spotkać dziwne, a całkiem fachowo dla laika brzmiące, opinie - na przykład taką, że strzyżenie przed 10 miesiącem życia trwale zmnienia strukturę włosa (na niekorzyść oczywiście) ;)
-
Piękne zdjęcia :loveu: A najpiękniejsze to z placem ZWM z "Mikołajem" w tle. Za "moich czasów" na tym placu były cztery siermiężne chodniki wiodące z każdego narożnika placu do środkowego mizernego skwerku, na którym, na długiej przerwie, zajadało się bułki z piekarni na ulicy Celnej :lol: Z tamtych czasów na ZWM-ie został chyba już tylko bar "Pierożek", w którym wciąż można zjeść kluski na parze (przynajmniej minionego lata jeszcze można było). Śliczne zdjęcia, dzięki. I zamek już odremontowany :)
-
Nikt nie używa repelentów? Tak na szybko (w środku krótkiego, długiego weekendu) kupiliśmy Ixoder (z lab. dr Seidla) - nic innego nie było w zoologu z repelentów. Popsikałam psa tuż przed kolejną wycieczką i wieczorem nie znalazłam żadnego kleszcza (tym razem wzięłam też grzebień na wycieczkę, żeby z grubsza psa przeczesać przed wejściem do samochodu). Nie wiem, czy to ten psikacz zadziałał czy raczej region inny i mniej kleszczy (30 km od poprzedniego miejsca). Zaproponowano mi obróżkę Kiltix (oprócz Fiprexu), ale to - moim zdaniem - trochę za dużo chemii na raz, skoro na co dzień wystarcza sam Fiprex. Wycieczki są okazjonalne, weekendowe a producent obroży wymaga, żeby była noszona na stałe. W dodatku trzeba ją ściągać do kąpieli i zakładać na suchego psa, a wiadomo, że pies na takich wycieczkach włazi do wody.
-
Piękne są! Jak małe węgielki :) Tak z ciekawości zapytam - takim maluszkom strzyże się już pyszczki czy one z natury mają je takie? (Nigdy nie widziałam na żywo takiego pudlowego maleństwa)
-
Jakie cudne średniaczki. Przepiękne. Gratuluję :) Takie cudne i w dodatku w BB :) Pozdrowienia dla Bielska-Białej, mojego rodzinnego i najpiękniejszego (i tak rzadko odwiedzanego :placz:) miasta
-
[quote name='p4w3l84']Jeszcze mam takie pytanko(bo ojciec w sanepidzie sie nie dowiedzial): psa mam zaprowadzic do weta bez skierowania ?? czy obserwacja psa bedzie mnie cos kosztowala ??[/quote] O ile wiem, skierowanie nie jest potrzebne a obserwacja, owszem, jest odpłatna (bo niby kto miałby za to zapłacić, podatnicy?). W przypadku ambulatoryjnego opatrzenia rany lub hospitalizacji szpital potrzebuje zaświadczenia o odbytej obserwacji psa do dokumentacji pacjenta. Jeśli masz "na pieńku" z rodziną pogryzionej załatwienie tego leży w Twoim interesie. Kuzynka może zgłosić pogryzienie na policję (wtedy sąd grodzki, jakiś mandat, może grzywna). Może również wnieść sprawę cywilną o zadośćuczynienie i pokrycie kosztów leczenia - jeżeli nie było tabliczki na ogrodzeniu to są podstawy. W sumie więc lepiej próbować dogadać się możliwie polubownie.
-
Właśnie tu zajrzałam, żeby o to samo zapytać :lol: Czy ktoś ma/używa quick finder - obcinacz z sensorem bezpieczeństwa? Czy wart jest swojej ceny?
-
[quote name='Karilka']JA jestem przewodnikiem i to JA decyduje kiedy i czy atakować.[/quote] Sorry, że pytam, ale w jakich okolicznościach mogłaby ewentualnie zapaść taka decyzja? :roll: Czy to tylko taka literacka parabola?
-
Czy ktoś może polecić jakiś środek odstraszający kleszcze, który można stosować okazjonalnie i równolegle z Fiprexem? Wczoraj pojechaliśmy z psem do Poleskiego Parku Narodowego (stawy, groble, rogoża, torfowiska itp) W życiu nie widziałam tylu kleszczy - po 3-godzinnym spacerze z psa się dosłownie sypało :placz: Włożyłam go do wanny, spłukałam 4 razy obficie wodą od stóp do głów i wciąż odpadały kleszcze (takie, które jeszcze nie zdążyły się wbić). Umyłam go, bo w czystej sierści łatwiej wszystko wymacać. Postawiłam na rozłożonym białym prześcieradle i czesałam, czesałam, czesałam i wciąż wyczesywałam następne. Kilka było już wbitych, choć jeszcze nie napitych. Pewne by zdechły, bo pies jest świeżo zafiprexowany, ale mimo wszystko to i tak jest masakra - nanieść tyle paskudztwa do domu. :shake: Czy na takie wycieczki stosujecie coś odstraszającego, jakiś odpowiednik ludzkich preparatów?
-
Mój psiak zrobi "żółwika" kiedy jest zrelaksowany - owszem zmęczony, ale tak pozytywnie ;) W sytuacjach stresowych nigdy tak się sam z siebie nie zachowa. Czy jeśli podłożę komendę i będę stopniowo podnosić kryteria to jest szansa nauczyć go, żeby tak się zachowywał na komendę np. w chwili, gdy podchodzi do nas np. pies, którego on nie znosi? Czy to ma sens?
-
Locky, a musisz koniecznie do "psiego" kubła? Na osiedlach, zapewne na tych wymienionych przez Ciebie również, są zwykłe osiedlowe śmietniki, a w nich kontenery na śmieci tak skonstruowane, że pan pracownik MPO nawet sobie za bardzo rękawiczek nie ubrudzi przy ich opróżnianiu (czego nie można powiedzieć o niektórych parkowych koszach wmurowanych na amen). Wystarczy wejść i wyrzucić - jestem pewna, że nikt nie będzie miał o to do Ciebie pretensji, nawet jeśli okaże się, że altana śmietnikowa nie jest przypisana do Twojego bloku/domu.
-
[quote name='szmaja']Sposób drugi - wymagający sporej pracy w domu, to tzw. żółwik - czyli wzięcie psa "w siebie" - objęcie jego głowy, barków i pozostawienie tylko tyłka na widoku publicznym. Nie umiem tego zobrazować, ale można to zastosować zarówno jeśli mój pies się napina, jak i wtedy, kiedy napina się na niego inny pies. Tak jak wspominałam - atakowanie tyłka nie jest atrakcyjne.[/quote] Zaciekawiło mnie to, więc pozwolę sobie wtrącić się pytaniem w rozmowę. Mój psiak wykonuje chyba coś takiego sam z siebie - tzn. bardzo często, gdy przysiądę na piętach (co dzieje się zwykle wtedy, gdy wokół jest sporo innych psiarzy i nie chce się człowiekowi tak stać i stać) on się wciska pode mnie chowając głowę i całą przednią część ciała. Oczywiście instynktownym odruchem jest wtedy objęcie psa ramionami, więc rzeczywiście na zewnątrz zostaje tylko tyłek. Robi to również w trakcie zabawy, gdy się zmęczy bieganiem, raczej kojarzę to ze stanem zrelaksowania. W związku z tym, co zostało wyżej powiedziane, powinnam to jakoś wykorzystać? Dodać komendę, utrwalić np. w sytuacjach mniej relaksowych?
-
[quote name='WŁADCZYNI']Jedyne na co zwróciłabym uwagę to materiał z którego jest zrobiony - tak żeby można było go wyparzyć co jakiś czas;)[/quote] Cenna uwaga, dzięki :lol: [quote name='WŁADCZYNI']używam metalowego gwizdka, firmy trixie - regulowany, ale zakleiłam bo się potrafił rozkręcać. Nie jest super głośny, nikt mnie nie próbował jeszcze zabić za używanie go:evil_lol:[/quote] czy taki może? [url=http://www.obywatelpies.pl/index.php?products=product&prod_id=3898]Trixie Gwizdek metalowy dla psa regulowany (2258)[/url]
-
[quote name='Ewa&Duffel']Problem widza, ale nie wierza, ze jeszcze jakis szkoleniowiec moze pomoc...[/quote] Tylko że nie bardzo jest alternatywa wobec kolejnego szkoleniowca, kolejnych prób - skoro problem trwa, a nawet się pogłębia, to sami sobie nie poradzicie i może się to różnie skończyć. [quote name='Ewa&Duffel']No i sprawa finansowa troche tez, ale to akurat ma duzo mniejsze znaczenie.[/quote] Wakacje już blisko i jakieś możliwości wakacyjnego zarobienia pieniędzy też - może rodzice udzieliliby Ci czegoś w rodzaju kredytu na poczet przynajmniej kilku "sondujących" spotkań z A. Boczulą?
-
Witam, chciałabym kupić gwizdek ale zupełnie się na tym nie znam - są różne, z dwoma różnymi dźwiękami, jeden ciągły, drugi modulowany, tylko ciągłe oraz ciche, ultradźwiękowe. Są różnych firm i w różnej cenie. Gwizdek ma służyć do przywołania oczywiście :) Przywołanie mamy przyzwoite, tylko mnie gwizdnięcie nie zawsze wychodzi - bo albo za cicho, albo za zimno i wtedy wcale mi nie wychodzi. Oczywiście zdaję sobie sprawę, że gwizdek mojego nieudolnego gwizdnięcia nie zastąpi automatycznie i trzeba będzie psa na nowo pod ten gwizdek "nastroić". Doradźcie, jaki kupić - żeby sprawdził się właśnie w tym celu. Czy gwizdki ultradżwiękowe są zupełnie dla człowieka niesłyszalne, czy jednak jakiś zakres fal do nas dociera i są po prostu ciche ale słyszalne? Czy "zwykłe" gwizdki są tak dramatycznie głośne jak te, które się słyszy na halach sportowych? (Chodzi też o to, żebym mogła go używać bez ryzyka, że oddalona o 50 metrów matka z dzieckiem w wózku porzuci wózek, żeby przybiec mnie zabić ;)) Prosiłabym też o podanie jakiegoś rzetelnego producenta - nawet nie wiem, czy gwizdki się psują, ale chyba wszystko może się zepsuć, chodzi więc o to, żeby to był gwizdek statystcznie rzadko się psujący. Z góry dziękuję za podpowiedzi.
-
[quote name='Gośka']Filodendron tak dokładnie to właśnie kupowałam. A czy algolith nie jest na pigment?[/quote] To suszone algi, miały być takie naturalne witaminy - teoretycznie powinien poprawiać wszelkie funkcje organizmu, a zwłaszcza skóry, czyli w następnej kolejności - sierści. Niby ja też stosowałam jakieś kosmetyki z algami, ale efekt był mniej więcej taki sam jak u psa, czyli niewymierny ;)
-
[quote name='Ewa&Duffel']szkoda, ze nie wiedzialam o tym wczesniej i od razu sie nie zdecydowalam z nia spotkac, no ale ta pomocna lapa robila takie dobre wrazenie i wszedzie sie spotykalam z opinia, ze psa z agresja trzeba pozytywnie szkolic... wiec u mamy mam troche przerabane, bo wczesniej naopowiadalam jej o tym , jaki to cudowny pozytywny szkoleniowiec, wylozyla sporo kasy, a efektow nic:-([/quote] Spróbuj z mamą porozmawiać, to może być szansa dla psa i dla Was. Wcale nie jest powiedziane, że Boczula nie postawi na metody pozytywne. Mnie się wydaje - tak na marginesie - że ona zrobiła sama sobie taką trochę "niedźwiedzią przysługę" tą książką (Dobre psy), bo to chyba po tej publikacji zrobił się troszkę taki medialny ferment wokół jej osoby. Jak wspominałam wyżej - nie miałam z nią bezpośredniego kontaktu, ale miałam kontakt z osobami, które znają ją osobiście i wszystkie opinie są absolutnie pozytywne, żeby nie powiedzieć - entuzjastyczne.