Wow, piekne! Smieszna jest ta historia. Wprawdzie moj maz tez tak kiedys zrobil, ale jak przyszedl do domu, to zapytalam gdzie pies? Jego mina - bezcenna! Bylam tak zla na niego, ze polecialam jak na skrzydlach, a pies oplatany w smycz, bo widzial pana jak wychodzi ze sklepu i skakal na wszystkie strony zeby go zawolac. Ale pan, jak to pan, mysli tylko o sobie. Guly jedne! Dobrze ze wszystko sie szczesliwie skonczylo! :)