[quote name='OlimpiaK']myślę, że to zasługa tego, iż chodzę z psami do weta "częściej" niż jest to potrzebne, tzn. jak moja Kora dostawała zastrzyki, jak miała pobieraną krew do badań, czy zanosiłam jej mocz, to chodziliśmy cała bandą (to był czas kiedy Szanta zawitała do nas). Dzięki temu wet kojarzy się bardziej z mizianiem, smakołykami i spacerem. U Kory zaniedbałam to zanim nastał drugi pies i ona się dość mocno stresuje, chociaż nieprzejmujący się Duszek pomaga bardzo w złagodzeniu stresu. Szanta natomiast początkowo jak z nami chodziła to była niepewna, a teraz chętnie wchodzi do gabinetu, [B]rozkłada się kołami do góry i każe głaskać wujkom doktorom po podwoziu. :D[[/B]/QUOTE]
No nie, czegoś takiego to ja nie widziałam :P