Jump to content
Dogomania

marysia55

Members
  • Posts

    9747
  • Joined

  • Last visited

Everything posted by marysia55

  1. [quote name='zuzlikowa']Dziewczyny,czy któraś mogłaby zrobić- zaprojektować,wydrukować...cegiełki dla Gonzia...zastanawiam się,czy nie zamienić aukcji allegro na poszukującej domek i pieniądze,czyli na aukcję cegiełkową.Jakby wyskoczyła jakaś okazja z domkiem tymczasowym...albo dobrym hotelikiem,to trzeba mieć mony! marysia55 to co będziemy lecieć po wątkach na zmianę ????? ...to nie zły pomysł!Jutro mam cały dzeń z głowy-jadę pomagać mamom w porządkach,ale pojutrze...mogę się włączyć! Ewuś...jakbyś trochę czasu znalazła...to mogłabyś też pośpiewać:loveu: na innych wątkach,abo pw miłe podesłać z Gonzikowym wątkiem. zuzlikowa ja mogę napisać tekst do takiej cegiełkowej aukcji,:loveu: po wątkach tez mogę sie przelecieć:lol: żeby sie jakieś pieniążki znalazły ... ale dalej jestem przekonana , że dla niego wybawieniem jest dom. W domowych warunkach jestem pewna , że te ataki by ustały lub zminimalizowały się bo zniknąłby podstawowy powód ich istnienia czyli moment opuszczenie Gonzia przez opiekuna :loveu: przy epilepsji przecież bierze sie też leki psychotropowe również po to aby uniknąć podłoża wielu przypadków padaczki , oczywiście plus miłość, ciepło, oparcie w człowieku
  2. [quote name='stokrotka']Czy my o czymś nie wiemy, czy Ciotka Gosiapk nie doczytała........wspaniałych wieści?[/QUOTE] chyba sie tak kobitka rozpędziła , że nie wychamowała w odpowiednim momencie :diabloti::diabloti:
  3. ciotki co jest grane:crazyeye: , dosyć tych porządków :mad: , skończcie malowanie paznokci na niedziele :cool3:. Do klawiatury i czas rozpocząć kącik nocnych zwierzeń :diabloti::diabloti:
  4. karusiap to nie w porządku :mad::mad: skoro możemy patrzec na Tolka to niby dlaczego na Ciebie nam nie wolno :diabloti::diabloti: ja bardzo chętnie popatrzyłabym na was oboje :evil_lol::evil_lol: i podejrzewam że jest to zdanie wielu osób z wątku :eviltong::eviltong:
  5. [quote name='luka1'][IMG]http://img232.imageshack.us/img232/382/dscn2835x.jpg[/IMG][/QUOTE] [SIZE="3"][COLOR="Blue"]ale spryciarz ... niech wszyscy widzą, że ma pustą miskę :evil_lol: do czego to podobne żeby Pedro tak cierpiał :diabloti:[/COLOR][/SIZE]
  6. Trufelek jest cierpliwy i dalej czeka :loveu::loveu: Komu taki cudowny psiak który z pokorą czeka na swojego pana lub pańcię :lol:
  7. [quote name='agamika']marysiu :loveu: dzieki za czujnośc . kAMIS JEST CUDONY, WIEC JESLI NIE ZAGLĄDLI, TO ICH STRATA :cool1:[/QUOTE] nawet nie wiedzą ile stracili, ale tak w cichości duszy liczyłam że sie zainteresują . Szkoda :shake:
  8. [B][SIZE="3"][COLOR="Blue"][CENTER]Czasami gorszym od koszmaru śmierci jest koszmar bycia ciągle żywym i nikomu niepotrzebnym.[/CENTER][/COLOR][/SIZE][/B] Brytan - pies , który podczas swojego młodego zaledwie 1,5 rocznego życia doświadczył wiele okrucieństwa. Jego życie to jak podróż w jedną stronę bez możliwości powrotu, to podróż w głębiny rozpaczy i ogromnego lęku. Jego pan załatwił mu miejsce w kolejce po śmierć, ponieważ Brytan cierpi na krzywicę i zwyrodnienie stawów i bez pomocy ludzi o szczególnie wrażliwych sercach sam nie jest wstanie sobie poradzić w tym bezwzględnym świecie, w którym przyszło mu żyć. Brytan zaliczył schronisko już dwa razy. Za drugim wyjściem ze schroniska wydawało się że rozsunęły się czarne chmury i zaświeciło nad jego głową ogromne słońce zwane „własnym panem” o którym marzy każdy schroniskowy pies. Zabrał go ze schroniska człowiek, który twierdził, że wie co to kalectwo, że wie ile czasu, pracy i wysiłku wymaga taki pies jak Brytan ponieważ sam ma niepełnosprawne dziecko dla którego jest ostoją i wsparciem. Człowiek dojrzały , świadomy swojej decyzji zabrał do swojego domu Brytana aby po roku czasu oddać go z powrotem jak niepotrzebną rzecz "powód-nie szczeka" Oddał go bez wyrzutów sumienia, bez poczucia winy. Brytan czuje że nikt go nie chce, że jest niepotrzebny, że nie ma nikogo do kogo mógłby się przytulić , iść na spacer z podniesioną głową aby patrzeć w oczy swojego pana w których wyczyta to wielkie uczucie zwane miłością. Przecież każdy ma do niej prawo bez względu na to czy chodzi na dwóch nogach czy na czterech może trochę koślawych łapkach, które się czasami rozjeżdżają ale zawsze nadążają za swoim panem. Brytan w swojej samotności pomału odchodzi w głęboką depresję, w jej najciemniejszy zakątek. Pozostawiony samemu sobie powoli systematycznie z niesamowitym uporem desperata wygryza sobie ogon. Nie czuje bólu, nie widzi krwi spływającej z rany . Co jeszcze musi ten pies w swojej rozpaczy sobie zrobić żeby zwrócić na siebie uwagę człowieka. Mówią, że miarą człowieczeństwa jest nasz stosunek do zwierząt. Widzimy krzywdę małych, niewinnych dzieci, widzimy krzywdę starszych, chorych ludzi. Czy ktoś zobaczy krzywdę tego małego i chorego psiaka ??? Czy ktoś pomoże mu znaleźć odpowiedzialny dom, który zapewni mu opiekę i rehabilitację. Brytan ma szansę być normalnym, zdrowym psem ale musimy mu pomóc aby kolejny pies wpatrzony w człowieka nie odszedł z powodu „grzechu zaniechania”.
  9. chyba jednak nic z tego bo nie widzę żeby tutaj zaglądnęli :shake::shake: szkoda myślałam, że coś z tego wyjdzie . Czyli dalej szukamy domku dla Kamisa :loveu::loveu:
  10. [quote name='irenaka'][IMG]http://img406.imageshack.us/img406/4533/soniakrzyczki79.jpg[/IMG][/QUOTE] piękna sunia, piękne oczy!! tylko dlaczego ja ciągle widzę w tych oczach to nieme pytanie " cos mi uczynił człowieku " Czy czas zatrze kiedykolwiek ten koszmar, który musiała przeżyć???
  11. Asior wiem, że za chwilę usłyszę " miało być krótko :mad: " ale ja na prawdę nie wiem jak można tragedie takiego psa zmieścić w kilku zdaniach :-( . Spróbuje jeszcze raz przeanalizować tekst i trochę go zsrócic aby nadawał sie do gazety. Wydaje mi sie , że do allegro taki mógłby byc po korektach zrobionych przez Biafrę :lol:
  12. [CENTER][B][SIZE="3"][COLOR="Navy"]Czasami gorszym od koszmaru śmierci jest koszmar bycia ciągle żywym i nikomu niepotrzebnym. [/COLOR][/SIZE][/B][/CENTER] Brytan - pies , który podczas swojego młodego zaledwie 1,5 rocznego życia doświadczył tak wiele okrucieństwa, że trudno to opisać słowami. Jego życie to jak podróż w jedną stronę bez możliwości powrotu, to podróż w głębiny rozpaczy i ogromnego lęku. Skazany przez decyzję swojego pana na koszmar, który dopiero się zaczyna i będzie trwał , na koszmar którego mały Brytan nie jest do końca świadomy. On nie zdaje sobie sprawy, że jego „pseudoczłowiek” załatwił mu miejsce w kolejce po śmierć w schronisku. Ten pies bez pomocy ludzi o szczególnie wrażliwych sercach sam nie jest wstanie sobie poradzić w tym bezwzględnym świecie, w którym przyszło mu żyć. Brytan cierpi na krzywicę i zwyrodnienie stawów. Brytan zaliczył schronisko już dwa razy. Dwa razy zetknął się z „ludzką dobrocią”. Po raz pierwszy trafił jako młodziutki szczeniak. Zaraz jednak wydawało się że zaświeciło nad nim ogromne słońce zwane „własnym panem” o którym marzy każdy schroniskowy pies. Wydawało się że wygrał los na loterii. Zabrał go ze schroniska człowiek, który twierdził, że wie co to kalectwo, że wie ile czasu, pracy i wysiłku wymaga taki pies jak Brytan ponieważ sam ma niepełnosprawne dziecko dla którego jest ostoją i wsparciem. Człowiek dojrzały , świadomy swojej decyzji zabrał do swojego domu Brytana aby po roku czasu oddać go z powrotem jak niepotrzebną rzecz "powód-nie szczekał", na kogo Brytanek miał szczekac na to niepełnosprawne dziecko swojego pana????. Pan oddał go bez wyrzutów sumienia, bez poczucia winy. Jaka to ostoja ??, jakie to wsparcie ?? w wydaniu istoty zwanej człowiekiem. Pies to stworzenie, które myśli i czuje. Brytan czuje że nikt go nie chce, że jest niepotrzebny, że nie ma nikogo do kogo mógłby się przytulić , iść na spacer z podniesioną głową aby patrzeć w oczy swojego pana w których wyczyta to wielkie uczucie zwane miłością. Przecież każdy ma do niej prawo bez względu na to czy chodzi na dwóch nogach czy na czterech może trochę koślawych łapkach, które się czasami rozjeżdżają ale zawsze nadążą za swoim panem. Brytan w swojej samotności pomału odchodzi w głęboką depresję, w jej najciemniejszy zakątek z którego za chwilę już nikt nie usłyszy jego wołania o ratunek, o życie i o bycie. Pozostawiony samemu sobie powoli systematycznie z niesamowitym uporem desperata wygryza sobie ogon. Nie czuje bólu, nie widzi krwi spływającej z rany .Co stanie się kiedy już tego ogona zabraknie??. Co jeszcze musi ten pies w swojej rozpaczy sobie zrobić żeby zwrócić na siebie uwagę człowieka. Brytanek ma cudowny charakter, w kontakcie z człowiekiem jest bardzo radosny, wesoły i przymilny. Podporządkowuje się innym psom, nawet szczeniakom, przyjacielsko nastawiony do wszystkiego co się rusza . Jego tragedia zaczyna się gdy zostaje sam w boksie zdany na siebie. Wolontariuszki , których Brytan ujął swoją potrzebą bycia z człowiekiem i przeogromną miłością w stosunku do każdego kto okazuje mu choć odrobinę zainteresowania wyciągnęły go ze schroniska i umieściły w domu tymczasowym z nadzieją na wsparcie finansowe. Niestety same nie podołają potrzebom jakie wymaga wyprowadzenie Brytana z depresji, opłacenie badań i leków, zastosowanie odpowiedniej karmy oraz opłacenie domu tymczasowego w którym znajduje się Brytanek. Tak niewiele potrzeba aby ten psiak wrócił do normalnego życia , aby jego podróż przez życie nie była podróżą w jedną stronę, w stronę śmierci którą zafundował swojemu przyjacielowi jego pan , który był dla niego Bogiem i wyrocznią. Jak rzadko kiedy mamy wpływ na zmianę tego wyroku, ale potrzebujemy bardzo Waszej pomocy, potrzebuje ją Brytan. Każda wpłacona przez Państwa złotówka pomoże nam wyprowadzić go z otchłani rozpaczy i ogromnego lęku w którą zapada coraz głebiej. Mówią, że miarą człowieczeństwa jest nasz stosunek do zwierząt. Widzimy krzywdę małych, niewinnych dzieci, widzimy krzywdę starszych, chorych ludzi. Czy ktoś zobaczy krzywdę tego małego i chorego psiaka ??? Czy ktoś pomoże mu znaleźć odpowiedzialny dom, który zapewni mu opiekę i rehabilitację, czy ktoś wesprze finansowo tego psiaka. Brytan ma szansę być normalnym, zdrowym psem ale musimy mu pomóc aby kolejny pies wpatrzony w człowieka jak w Boga nie odszedł z powodu „grzechu zaniechania”.
  13. no to Kenia ruszaj tyłek i szoruj do nowego domu po miłośc i ciepło :loveu:
  14. kolejna psia dusza, która trwała wiernie przy swoim "panu" i w podzięce dostała od niego wyrok śmierci.I chociaż bardzo chciał żyć to nie udało nam sie mu pomóc, ale wszyscy tutaj bylismy przy nim i mam nadzieję, że czuł to swoim psim sercem. :-(:-(:-( Tuptuś odszedłeś od nas za tęczowy most. Tam juz nie będziesz potrzebował naszej pomocy. Tam biędziesz biegał szczęśliwy nie pamiętając cierpień jakie doznałeś tutaj.
  15. agamika przelew juz poszedł :happy1::happy1: odnów to allegro :diabloti:
  16. [quote name='gusia0106']Zakończył się mój kolejny bazarek na Krzyczkowe. Łączny dochód z niego to 207 zł.[/QUOTE] dobra wiadomość :lol::lol::lol:
  17. [quote name='Mysia_']on nigdy do szczupłych nie należał, taką budowe ma poprostu, to mięśnie :lol::diabloti:[/QUOTE] tiaaaaaaa pewnie wiosna ma siłownie dla swoich podopiecznych i Kubulek trochę przedobrzył :evil_lol::evil_lol::evil_lol: ta muskulatura przyda mu sie na spacerkach :diabloti: nalezy tylko współczuc wiośnie na najbliższym spacerku :cool3::cool3:
  18. a czy z nową Panią Demi jest na tyle dobry kontakt, że będzie mozna liczyc na jakieś zdjęcia i świeże informacje z domku. Bardzo mi się marzy taka więź :loveu::loveu::loveu:
  19. robie to po raz pierwszy i nie wiem czy dobrze czynię, ale na sledzonym przeze mnie wątku jest para "niebieskieoko", która była nastawiona bardzo poważnie na adoptowanie ONKA , adopcja nie doszła do skutku bo ich ktos uprzedził ( zdecydowało schronisko), może by sie zainteresowali naszym Kamisem . To jest link do wątku [url]http://www.dogomania.pl/forum/f28/gryziona-juz-pogryziona-z-bliznami-owczarkowata-sunia-taki-aniol-potrz-dt-127084/index15.html[/url] może cos z tego wyjdzie??? podrzuciłam im nasz wątek ale może dobrze by było gdyby sie ktos stąd odezwał do nich????
  20. właśnie mija rok jak szukamy tego domku, czy to mozliwe żeby tak długo nikt nie zauważył tragedii tego psiaka. Aż trudno w to uwierzyć. Ludziska cudowny pies na was czeka .... a wy nic :-( nikomu nie drgneło serce, nikt nie zastanowił sie chociaż przez chwilę że mógłby go uszczęśliwić). Trufelek trzeba jeszcze poczekać ale ja na prawdę wierzę, że kiedyś wejdzie na ten wątek osoba, która powie " ON JEST MÓJ" :loveu::loveu::loveu:
  21. okropnie mi żal tego piesa. Jest taki kochaniutki a jednocześnie choroba go dyskwalifikuje w oczach ludzi. Przecież to takie niesprawiedliwe. Mnie też się wydaje , że te jego ataki leżą właśnie po stronie tego , że jest w schronisku i na pewno przeżywa każde podejście człowieka do niego a później jeszcze bardziej jego odejście , które przyprawia go o te ataki:-(:-(
  22. jutro a właściwie dzisiaj wkleje tekst do gazety dla Brytanka. Niestety nie było mnie dzisiaj w Krakowie a teraz jestem za bardzo padnięta na pisanie ( chociaż noc to moja pora ). Asiorek dziękuje za banerki :loveu::loveu:
  23. :crazyeye::crazyeye: strasznie cicho sie zrobiło na tym wątku. Nie wiem czy przyczyna leży po stronie świątecznych porządków czy zabrakło Irenki głownodowodzącego wodza. Jeśli to to drugie to nie najlepiej świadczy o cioteczkach :mad::mad:. Ciotki włazić na wątek i podnosic go , im dłużej będzie na pierwszej stronie tym więcej dogomaniaków będzie świadomych, że sa tutaj potrzebni :loveu::loveu:
  24. [quote name='wiosna'][IMG]http://www.3rd-pole.com/photos_dgm/kuba/IMG_6714.jpg[/IMG][/QUOTE] [B][COLOR="Indigo"]a te uszyska ma jak rogi wikinga :evil_lol: widać, że kawał chłopa z niego :diabloti:[/COLOR][/B]
×
×
  • Create New...