Jump to content
Dogomania

agnieszka32

Members
  • Posts

    8957
  • Joined

  • Last visited

  • Days Won

    1

Everything posted by agnieszka32

  1. Agata, ja Ciebie doskonale rozumiem. Strasznie trudno rozstać się z psem, dla którego jest się całym światem, to jest właściwie niemożliwe... Ja to przeżywam z Marusią, dla której nie ma ważniejszej ode mnie osoby, właściwie, beze mnie, ona nie funkcjonuje. Ale wiem, że będzie Wam (Tobie przede wszystkim) ciężko z trzema psami i dwójką dzieci. Całe szczęście, że mieszkacie na wsi, to naprawdę błogosławieństwo w takiej sytuacji - wiem to przecież po sobie, człowiek nie musi się martwić codziennymi spacerami, znoszeniem wnoszeniem wózka, a nawet zakupami (ja np. kupuję wszystko przez internet, nawet spożywkę :)). Teraz sobie wyobrażam, jak ciężko musi być młodym mamom z niemowlakami i psami, mieszkającymi w bloku, zwłaszcza, gdy mężowie pracują przez cały dzień... Coś czuję jednak, że decyzję prawie podjęliście ;) :)
  2. [quote name='Marta666']No bo skoro Ty już 9 miesięcy się małą zajmowałaś to teraz czas na tatusia....:evil_lol::evil_lol::evil_lol: a poza tym nic [B]Aga[/B] nie kojarzę,żebyś coś pisała o pielgrzymkach gości do Zosi - a to po porodzie podobno najgorsza rzecz :diabloti: no chyba,że goście oprócz zainteresowania własną herbatą wymęczą dziecko i śpi tak z tydzień :cool3:[/QUOTE] A jakże! Ale Tadziu jest bardzo chętny zajmować się Zosią - zaskoczył mnie tym, bo wraca do domu z pracy bardzo późno, jest wykończony, a mimo to chętnie nosi ją na rękach, karmi, usypia, wozi i kąpie :) Nawet w nocy, gdy słyszy że brakuje mi cierpliwości, gdy Mała marudzi, wstaje by mi pomóc. Jest kochany :loveu: [quote name='agaga21']boją się marusi i nie przychodzą ;) a tak to niestety prawda, że goście w pierwszych tygodniach są bardzo nie na miejscu delikatnie mówiąc. pamiętam jak tego dnia gdy wróciłam ze szpitala(lub następnego) zwaliła mi się do domu rodzina męża by zobaczyć dziecko. koszmar! nie dość że usiedzieć nie mogłam, to jeszcze musiałam jak by nie było jakoś sie nimi zająć, do tego zająć sie dzieckiem a nie miałam wcale wprawy i do wszystkiego sama chciałam dojść, bez asysty...[/QUOTE] Co do gości, to na szczęście nie ma pielgrzymek ;) I nikt do nas nie przybył pierwszego dnia (faktycznie, koszmar :shake:) Mama była z nami przez kilka dni, od początku narodzin Zosi, bardzo mi pomagała, bez niej nie dałabym rady przez te pierwsze dni, tata też często Zosię widywał. Jedna siostra jest u mnie 2-3 razy w tygodniu, bo bez jej pomocy nie dałabym rady ogarnąć domu :oops:, a druga siostra była z mężem kilka dni temu, co mnie ogromnie ucieszyło, bo spędziliśmy miłe popołudnie wspominając nasze dzieciństwo :lol:. Czeka nas jeszcze wizyta rodziny męża, ale mam nadzieję, że to za jakieś kilka tygodni ;) A znajomi... no cóż, naprawdę boją się Marusi :diabloti: [quote name='jonQuilla'][FONT=Georgia][COLOR=olive][B]przyszłam zobaczyć Zosieńkę :) śliczny głodomorek z niej...niech rośnie zdrowo :loveu:[/B][/COLOR][/FONT][/QUOTE] Dzięki :loveu: Faktycznie, ciągle by jadła, ale muszę jej ograniczać ilość, bo je łapczywie, wypija całą butlę, a później męczy ją ciągłe ulewanie :roll: Mam nadzieję, że jej to minie ;) Mam trochę fotek, ale Zośka się budzi i trzeba butlę szykować :evil_lol:
  3. Jakby się tak na mnie spojrzała, to bym jej w życiu nikomu nie oddała :loveu: [URL]https://lh3.googleusercontent.com/-egbOgXtbxbM/Tkl59lzvxVI/AAAAAAAACl8/S1LaFU5rkbA/DSCN6481.JPG[/URL] Na szczęśliwego nie wygląda :evil_lol: [URL]https://lh3.googleusercontent.com/-2uqkU2z9MYg/Tkl-esnHufI/AAAAAAAACoQ/E4MHvXftq3w/DSCN6633.JPG[/URL] Ale grzeczne! :crazyeye: [URL]https://lh6.googleusercontent.com/-9whOBNOqSJ8/Tkl9LJkMzeI/AAAAAAAACno/c-QZ5ZbbyLo/DSCN6588.JPG[/URL] A Etna znowu zmienia kolor? :diabloti: [URL]https://lh3.googleusercontent.com/-x5XzZcCJEqs/Tkl6PJj9WZI/AAAAAAAACmA/-7wcug0Avx0/DSCN6489.JPG[/URL]
  4. [quote name='agaga21']wysłałam pocztą. może jutro dotrze to zobaczysz :) taki malutki drobiażdżek. coś nietypowego, bo wiem, że twoja zośka ma już wszystko :D[/QUOTE] Ciekawość mnie zżera :evil_lol: Dziękujemy :loveu: [quote name='Marta666'][B]Agnieszka[/B] a jak się czujesz w roli mamy? :)[/QUOTE] Całkiem nieźle :) Nabrałam wprawy w przewijaniu, usypianiu, karmieniu, myciu, sterylizowaniu, przebieraniu, kąpaniu, pielęgnacji... a przede wszystkim - w podrzucaniu małej tatusiowi :diabloti::evil_lol::evil_lol::evil_lol:
  5. [quote name='agaga21'][URL]http://img402.imageshack.us/img402/9743/p8145351.jpg[/URL] ślicznie wygląda figunia:loveu:! jaka zrelaksowana :) fajnie, że czuje się u konrada kochana, tylko się z tego cieszyć! [URL]http://img803.imageshack.us/img803/2825/p8145345.jpg[/URL] aga, nie chcę cię straszyć ale gondola chyba niedługo okaże się za krótka! ;) ciekawa jestem czy się zosi spodoba prezencik od cioci agagi :evil_lol:[/QUOTE] To największa gondola, jaką udało mi się znaleźć :roll: :evil_lol: A co to za prezencik? :cool3:
  6. [quote name='Aleksandra95']cudne masz dziewczynki.:loveu:[/QUOTE] Dziękuję :) [quote name='Kajusza']Agnieszka - mi się wydaje, że (zabrzmi to niefajnie, ale trudno), u was, teraz, gdy każde odwiedziny to konfrontacja z Marusią (nawet na odległość) poprostu Piczka ma tylko stresa jak u was jest, jak widzi Konrada to jest tp sygnał, że w końcu będzie miała luz i mogła złapać oddech... niestety. Pewnie jakby była sama, nie czuła obecności Marusi to byłaby zrelaskowana i inaczej odbierała te odwiedziny. No i jeszcze jej obecne życie... ma dobrze, jest kochana, zaopiekowana, nie ma na co narzekać... pewnie jakby jej się krzywda działa to tak chętnie by z nim nie szła :-) Zosia jaki śpioch :-D[/QUOTE] Masz całkowitą rację - Figa była przez te dwa dni u nas smutna i stęskniona za Konradem - nic nie jadła przez cały ten czas! Staraliśmy się, by nie odczuła rozłąki, ani stresu, ale jednak... jak tylko zobaczyła Konrada, gdy po nią przyjechał dzisiaj po południu, był szał radości, taniec po całym domu - poszła z nim do samochodu i nawet się na nas nie obejrzała. Ryczałam po tym przez godzinę :-( Ale też serce mi się raduje, że jest szczęśliwa.
  7. [quote name='kimiji']Bardzo potrzebujemy wizyty przedadopcyjnej w Policach dla bokserka z tego wątku([URL="http://www.dogomania.pl/threads/212613-Devon-kochany-bokserek-który-nie-potrafi-być-sam"][COLOR=#4444ff]http://www.dogomania.pl/threads/2126...trafi-być-sam[/COLOR][/URL]), czy mógłby ktoś pomóc? Adres na PW[/QUOTE] Z Polic jest[URL="http://www.dogomania.pl/members/102685-tatankas"][B] tatankas [/B][/URL]z TOZu ;)
  8. [quote name='Asior'] polecam coś lepszego: [url]http://allegro.pl/poduszka-dla-niemowlaka-klin-zdrowy-sen-i1725590913.html[/url] u nas sprawdziło się REWELACYJNIE, jest to niewielka podusia (w sensie, ze niezbyt wysoka) i super zastępowała podkładanie pod materacyk kocyków. Jest na tyle niska, że nie powoduje skrzywień ani nie szkodzi dziecku . Polecam wam bardzo zakup tej podusi, dopiero niedawno z niej zrezygnowałam.[/QUOTE] No i właśnie to miałam na myśli, pisząc wcześniej o "klinie". Babka z hurtowni doradziła, aby podkładać go pod prześcieradło, nie pod materacyk, czy na materacyk. Zaraz sobie zamówię, zobaczymy jak się spisze :)
  9. I jeszcze Zosia - żeby Was nie zanudzać, tylko kilka fotek ;) [IMG]http://img41.imageshack.us/img41/68/p8145344.jpg[/IMG] [IMG]http://img803.imageshack.us/img803/2825/p8145345.jpg[/IMG] [IMG]http://img804.imageshack.us/img804/3675/p8145347.jpg[/IMG] [IMG]http://img21.imageshack.us/img21/3320/p8145348.jpg[/IMG] [IMG]http://img221.imageshack.us/img221/1042/p8145350ek.jpg[/IMG]
  10. [quote name='agaga21']ech...dobrze cię rozumiem. mimo że naszą tymczasowiczkę mam niecałe 2 miesiące, to drżę gdy dzwoni telefon i mam nadzieję, że to w sprawie innego psa... tobie znacznie trudniej, nie mam co porównywać tych sytuacji nawet ale wyobrażam sobie jak bardzo ci z tym ciężko. sprawa mieszkania-masakra! jak dobrze, że na konrada możecie liczyć mimo tych problemów![/QUOTE] Jest mi tak ciężko, że trudno to sobie wyobrazić.:-(:-( A Konrad zachował się naprawdę wspaniale - inny w obliczu możliwości utraty mieszkania kazałby psa zabierać natychmiast, a on od razu powiedział, że wobec tego, się wyprowadzi i znajdzie inne, gdzie pies nie będzie przeszkadzał. Z nowego mieszkania jest bardzo zadowolony - jest nowiutkie, umeblowane, lepiej położone, a czynsz i opłaty niższe od poprzedniego - nie ma tego złego, co by na dobre nie wyszło ;) [quote name='Kajusza']w takich podbramkowych sytuacjach od razu widać, na kogo można liczyć ..... szkoda, że człowiek tak często się rozczarowuje :-([/QUOTE] Niestety, przykre to jest bardzo :( A my mamy "gościa" :) [IMG]http://img402.imageshack.us/img402/9743/p8145351.jpg[/IMG] [IMG]http://img36.imageshack.us/img36/6211/p8145352.jpg[/IMG] Konrad pojechał wczoraj nad morze i Figunia spędza u nas dwa dni :) Jaka ona jest cudowna :loveu: Anioł nie pies! Grzeczna, posłuszna, spokojna - wspaniale zareagowała na dziecko, z resztą, tak jak się spodziewałam :) I muszę przyznać, że wygląda pięknie - sporo schudła! - ma znacznie więcej ruchu niż u nas - przede wszystkim długie i częste spacery, czego u nas nie było. Szkoda, że nie udało mi się zrobić fotki całej sylwetki, ale straciła sporo tłuszczyku, szczególnie po bokach, tylko cycochy nadal wiszą po ciąży urojonej... Oczywiście, Marusia przywitała Figę odpowiednio - ukazując jej całe swoje uzębienie (Figa cieszyła się do niej z daleka, ale na takie przywitanie odpowiedziała również zębami. Dziewczyny są cały czas całkowicie izolowane - ciężko jest, zwłaszcza przy małym dziecku... Aaaa, i niespecjalnie chciała u nas wczoraj zostać - kiedy Konrad wychodził, pobiegła za nim, piszcząc - cieszy mnie to i smuci ... Chyba uważa już Konrada za swojego nowego Pana :(
  11. [quote name='toska_latte']No wlasnie tez nie wiem, co sie dzieje. Jak ktos sensowniejszy dzwoni, to za chwile sie okazuje, ze chce Latka do budy. A hitem byli Panstwo, ktorzy chcieli go, zeby sobie latal swobodnie kolo domu i, cytuje: "to za lisem pogoni, to za czapla, a jak sie zmeczy, albo znudzi to wroci" :roll:[/QUOTE] No rewelacja po, prostu :angryy:
  12. Układam małą na boczku za każdym razem po karmieniu, ale jej się ulewa nawet 1,5 godziny po jedzeniu :( Ulewa się niezależnie od tego, czy się jej odbije po jedzeniu, czy nie. Boję się, że jak ten pokarm już taki trochę strawiony wydostaje się z żołądka, żeby to jej nie zaszkodziło - przecież to są kwasy żołądkowe. Poobserwuję jeszcze przez 2-3 dni i zadzwonię po lekarza. A może też niepotrzebnie panikuję, położna wczoraj powiedziała, że to normalne, no ale... ;) Nefesza - wspaniały, wzruszający tekst :) Nie dziwię się, że mąż chodzi dumny jak paw!
  13. [quote name='jukutek']jeśli macie sztywny materacyk, dobrze sprawdzi się również zwinięty ręcznik - też jest efekt pochylni i dzięki sztywnemu materacowi nie ma "schodka" :)[/QUOTE] [quote name='havana']U mnie ten "klin" kompletnie sie nie sprawdzil. duzo lepie bylo po podniesieniu do gory calego lozeczka z jednej strony (na ksiązkach ;))[/QUOTE] Dzięki, dziewczyny :) Ja właśnie podniosłam całe łóżeczko, ale efektu nie ma żadnego :shake: Może trzeba dać jeszcze po jednej książce... A o tym ręczniku to nawet nie pomyślałam, muszę sprawdzić, czy materac jest wystarczająco sztywny ;) Małej ulewa się po każdym jedzeniu, trzymam ją pół godziny, zanim położę do łóżeczka, a ona i tak się kręci, wierci i widać, że w przełyku pokarm zalega. Bardzo ją to męczy i mnie też.
  14. [quote name='LAZY']No widzisz! Jednak człowiek to zawsze po lekarzu musi wszystko sprawdzić...ehhh. Agnieszko dr Dawid jest naprawdę dobrym fachowcem. Powiedz mi gdzie ten "podwyższacz" do łózeczka znalazłaś?[/QUOTE] A w tej hurtowni TATO niedaleko mnie - na Cukrowej ;) Ale powinni go mieć w każdej hurtowni, na Prawobrzeżu też. To jest taka jakby poduszka z gąbki w kształcie klinu, którą wkłada się na materac pod prześcieradło. Chciałam kupić jeszcze przed porodem i zupełnie o tym zapomniałam. A teraz by się przydało...
  15. Co za wiadomości - cudownie! :)
  16. [quote name='dzodzo']a ja wlasnie wrocilam z 4 dniowego pobytu na połoznictwie, myslalam ze zwariuje w tym szpitalu......nuuuuddddaaaaaa we wtorek rano szlam (bardzo inteligentnie)z otwartym laptopem i potknelam sie o spiącego psa i fiknęlam jak długa, uderzajac brzuchem w parkiet,zaczelam tracic przytomnosc, zabralo mnie pogotowie i nie chcieli mnie do dzis wypuscic, dopiero po poludniu mi pozwolili wyjsc bo zaczynalo brakowac miejsc na oddziale poznalam panstwowa sluzbe zdrowia,Boże bron:) i tak na przemian ktg, usg, luteina... a dzis przy wypisie i badaniu dowiedzialam sie ze mam juz otwarte zewnetrzne ujscie szyjki macicy,niby moze tak byc, bo to 34 tydzien, ale cos mi sie zdaje ze terminu nie doczekam[/QUOTE] Ojej, ale przeżycie! :shake: Ale z dzieckiem jest wszystko w porządku? [quote name='LAZY']Jesli chodzi o ortopedę to polecam dr Szczura (prywatnie oczywiscie). Lepszy ortopeda dzieciecy niz zwykły. Szczur jest naprawdę dobry. Jesli chodzi o kardiologa to my idziemy do dr Dawid. Prywatnie przyjmuje na Łuczniczej. Bardzo dobry fachowiec i współpracuje z dr Węgrzynowskim. Badała Małego jak był w brzuchu i w szpitalu. Z tego co czytałam to PDA powinno się zamknąć i za to trzymam kciuki! Mam nadzieje, ze u nas ASD/PFO tez sie samo zamknie.[/QUOTE] Dzięki :) O dr. Szczurze słyszałam, ja sama się leczę u dr Larysza - jest niesamowity, ale tam gdzie przyjmuje prywatnie, nie zrobi USG bioderek... A do tej p. kardiolog to się umówię na pewno - skoro współpracuje z Węgrzynowskim, to musi być dobra ;)
  17. [quote name='LAZY']Była u mnie położna i niby wszystko w normie:) Ale i tak dla pewności idę jeszcze po południu do pediatry żeby zważyć Małego i osłuchać czy gdzieś ten niby normalny katar nie schodzi niżej. Nefesza mam nadzieję, że układ moczowy szybko wyleczycie a w ewentualnych badaniu kontrastu wszystko bedzie ok. My w nastepnym tygodniu mamy ortopede a za niecałe dwa tygodnie kardiologa. Na spokojnie muszę usłyszeć z czym się "je" te nasze ASD itd.[/QUOTE] U mnie też dzisiaj była ;) i też stwierdziła, że wszystko jest w porządku. Zosi również ulewa się po każdym jedzeniu, noszę ją w pozycji półleżącej co najmniej pół godziny, rzadko też się jej odbija - ale tu również położna stwierdziła, że to normalne i nie ma powodu do niepokoju. Pod nogi łóżeczka od strony główki podłożyłam kilka książek, żeby mała leżała pod kątem. Chciałam kupić w hurtowni taki specjalny klin pod prześcieradło, ale będzie dopiero w przyszłym tygodniu. U Zosi wykryto po porodzie DAP :( Za miesiąc kontrola u kardiologa - LAZY, Ty się już chyba umówiłaś z Olusiem, prawda? Dobry ten kardiolog? Bo ja nie mam pojęcia do kogo iść... No i ortopeda - jest potrzebny ortopeda dziecięcy, czy może być "zwykły", ale dobry? Ja na wszystkie wizyty będę chodzić prywatnie, bo mnie trafi coś z tym zapisywaniem się w przychodni, czekaniem w kolejkach i robieniem wielkiej łaski, że się pacjenta przyjmie...
  18. [quote name='Dorothy']karma royal- derma komfort dzieci lubi niemowleta ignoruje goni tylko malutkie, z ta zagryziona sunia ponoc bylo tak ze sie do niej rzucala ta mala z zebami, ?Tosia warknela pogonila klapnela i po psie... w koncu tosa ma pusk spory... a tamta to byl york w domu czysciutka nie niszczy, jedynie szpera po garnkach schronisko nie przyjmuje psow od wlascicieli, trzeba sie sporo namediowac, poza tym w schronisku z taka alergia ma przed soba krotkie zycie... moge sprobowac oddac oczywiscie, wepchac lub przywiazac do plotu pod schroniskiem, nie wiem, czy uwazacie ze to lepsze rozwiazanie?[/QUOTE] Bardzo dziękuję. A ta karma nie jest aż taka strasznie droga, jak zwykły Royal, nic nadzwyczajnego, moja suka też ją jadła. Mam nadzieję, że uda się ją uratować.
  19. Mam potencjalny chętny domek w Szczecinie. Ludzie z doświadczeniem, mieli rodowodową tosę, która bardzo chorowała, stoczyli prawdziwą wojnę, by ją ratować, niestety nie udało się :( Cała rodzina psiolubna, jak pies do nich trafi, to już na zawsze - ręczę za nich swoją własną głową ;) Zastanawiają się intensywnie, wiedzą że czasu jest niewiele... ale potrzebują trochę więcej informacji o suni: - jaką karmę musi jeść (nie ile kosztuje, ale nazwa - mają dostęp do hurtowni), - zamierzają mieć dzieci - więc jaki jest stosunek do niemowlaków (ja wiem, że ciężko tu o miarodajną informację), bo jak czytam, do dzieci w poprzednim domu zachowywała się w porządku? problemów nie było? - czy poluje jedynie na małe psy (na koty też?), czy też na średnie również - co prawda dom jest bez innych zwierząt, ale cała reszta rodziny jest zwierzolubna - jamniczka z adopcji z Lublina, rodowodowy starszy agresywny spaniel (gryzie wszystkich, jak mu się coś nie podoba, albo ma zły dzień, a oni kochają go pomimo pogryzionych rąk, nóg i jego humorków) - łagodny do suk, poprzednia tosa się z nim wychowywała - oczywiście, byłoby dobrze, gdyby zwierzaki się zaakceptowały, bo rodzina spędza ze sobą dużo czasu, ale nie jest to konieczne, - czy zachowuje czystość w domu, czy niszczy (pracują po 8 godzin, więc to ważne, a mieszkają w mieszkaniu (dużym), - dlaczego jest rozważane uśpienie psa, a nie (w najgorszym przypadku) oddanie do schroniska. Na razie, zanim będą dzwonić i robić niepotrzebną nadzieję, te informacje im przekażę, by mogli z całą rodziną podjąć decyzję. Podesłałam im wątek, czytają... Edit: doczytałam, że zagryzła jamniczkę :( kurczę, to nie wiem, czy się ludzie zdecydują, bo co innego gonić psiaki, a co innego zabić...
  20. [quote name='LAZY']Coś się u Ciebie szykuje? Dziewczyny mam pytanie: czy Waszym dzieciom zdarza się zwracać lekko strawiony pokarm? Olusiowi takie sytuacje się zdarzają raz na jakiś czas. Po każdym posiłku ulewa a raz na kilka dni zdarza się, ze wymiotuje "serkiem". Dzisiaj na przykład przy podniesieniu Go do góry żeby sobie odbił...Jutro będzie u mnie położna to ją wypytam o wszystko ale tak się zastanawiam na ile to jest normalne zachowanie i czym może być spowodowane. No i jeszcze o jedno Was spytam. Oluś już w szpitalu kichał. Powiedziano nam wtedy, ze oczyszcza sobie drogi oddechowe. Ale on kicha codziennie do dnia dzisiejszego. Z noska ściągam mu również "gile", co prawda takie przezroczyste albo białe ale zawsze i już nie wiem czy on nadal się oczyszcza czy to już jakiś katar. Zaczyna się zastanawianie nad każdym kichnięciem...[/QUOTE] Paulinka - dosłownie jakbym czytała o swojej Zosi! Wszystko u mnie wygląda IDENTYCZNIE - ulewanie, serek, kichanie (już w godzinę po urodzeniu się zaczęło), gile w nosie itd. Wygląda więc na to, że wszystko to jest normalne ;)
  21. [quote name='Marta666']Z rodziną to dobrze tylko na zdjęciach........ [B]Agnieszko[/B] a jeśli Marusia znajdzie domek to mimo to szukasz dla Figi innego domu? A tak poza tym to lubię czytać Twoje posty :cool3:[/QUOTE] Oczywiście, że szukam domu tylko dla jednej swojej suczki ;) Bardzo chciałabym, aby Marusia znalazła dom idealny, a Figa została z nami. Wiem jednak, że to nie będzie łatwe. Dlatego też równolegle będę szukała domu dla Figi - ale nie ma na razie żadnego pośpiechu, Figa jak na razie jest bezpieczna i ma najlepszy tymczasowy domek. Może znalezienie domku dla Figuni będzie łatwiejsze, niż dla Marusi. Urodą Marusi ustępuje, ale charakter ma boski, może ktoś to doceni. Najgorsze jest to, że szukam domu dla Marusi, a modlę się, by nikt nie dzwonił w jej sprawie. Z Figą będzie jeszcze gorzej. Dla takiego wspaniałego psa nie ma wystarczająco dobrego domu :( Myślałam, że będzie mi łatwiej rozstać się z którąś z nich, gdy urodzę Zosię. Ale gdzie tam... Jest jeszcze gorzej i jeszcze bardziej tęsknię za Figą, już tak dawno jej nie widziałam :( Jak pogoda się poprawi, pojedziemy do niej z dzidzią i pójdziemy na wspólny spacerek. Chcę, żeby o nas nie zapomniała, żeby oswajała się z dzieckiem, jeśli jest szansa, by do nas wróciła...
  22. [quote name='agaga21']obie dziewczynki w nowych domach :) niestety jest nowa astka w gaju :( niebawem założę jej wątek.[/QUOTE] Ale ekspresowe tempo! Oby wszystkie psiaki tak szybko domy znajdowały :) Szkoda tylko, że na ich miejsce trafiają nowe... :(
  23. [quote name='rozyczqa'][quote name='Dorothy']szukamy wiec prosze kto tam ma dostep do ogloszen, molosów facebooka itd, podnoscie, oglaszajcie... w kwestii pana Mariusza - tez nikt sie wiecej nie odezwal, wiec szukamy, szukamy czas nam sie kurczy....:-([/QU no coz bez komentarza a moze cos zaczniesz robic w tym temacie? moze zaczniesz jej szukac domu skoro nie umialas z tymi sie dogadac? zrob cos aby Tosia miala dom... piszesz niech ktos oglosi czyili ciebie nie interesuje aby szybko dom znalzla... mialas kilka domkow do wyboru ciekawe jak z nimi rozmawialas ze zrezygnowali.. a pan mariusz jest znajomym twoim ze jemu chcesz dac Tosie jeszcze w dodatku nie wykastrowana? moze chcecie ja rozmnażać? nie dosc ze psina ma zla przeszlosc to jeszcze bedzie ja rozmazał? dlaczego przy dwoch psach nie wykastrowanych chce suka nie wysterylizowana? ciekawa sprawa ze nagle przy dwoch psach chce suke ktora bedzie nie wysterelizowana .. jestes odpowiedzialna za nia wiec bierz ja do weta i sterylizuj ja natychmiast ... inaczej jezeli ja dasz mariuszowi sprawa bedzie podejrzana..[/QUOTE] Dziecko drogie, co Ty za głupoty wypisujesz :crazyeye: Do szkoły marsz! uczyć się poprawnie pisać!
  24. [quote name='Aleksandra95']Obie słodkie dziewczyny ! :loveu: trzymam kciuki za domek. :)[/QUOTE] Dziękuję :) [quote name='agaga21']fajnie, że marusia tak się ładnie zachowuje. ciekawe tylko czy jak zosia zacznie raczkować, sytuacja się nie zmieni. oby nie, oby nauczyła się przy dziecku delikatności. a jak się właściwie figunia miewa? jak jej skóra? poprawiło się coś? zosia na fotach wygląda na taką spokojną i zrelaksowaną :)[/QUOTE] No... przy raczkowaniu może być różnie. Z resztą, ja cały czas Marusi nie ufam i nie zaufam przy dziecku. Na minutę nawet nie spuszczam z niej oka. Figunia zadowolona i szczęśliwa :) Musiała się przeprowadzić wraz z opiekunem, bo właściciel mieszkania (notabene, BLISKA RODZINA MOJEGO MĘŻA!), kiedy zobaczył Konrada razem z Figą na spacerze, zadzwonił do niego i kazał mu się w ciągu 2 tygodniu wyprowadzić. A wiedział, że to nasz pies, znał naszą sytuację (był u nas wraz z rodziną w odwiedzinach zaraz po starciu suk, ubolewał nad ranami Figi :angryy:) - to była jego ostatnia wizyta w moim domu, frajer! Stwierdził, że go to nie interesuje i jakakolwiek rozmowa jest zbyteczna. Od nas nawet nie chciał odebrać telefonu - zafajdany tchórz :shake: Konrad w ciągu jednego dnia znalazł nowe mieszkanie, w ciągu 5 dni się przeprowadził. A właściciel poprzedniego był w szoku - zaczął wtedy do nas wydzwaniać, wyjaśniać, że przecież nie o to mu chodziło, że on rozumie sytuację i że bał się zniszczeń spowodowanych przez psa, no ale skoro to nasz pies, to na pewno byśmy koszty pokryli, itd... Zreflektował się, że stracił dobrego najemcę, pieniądze i rodzinę. Bo takiego zachowania szkoda nawet komentować :shake: Figa od razu odnalazła się w nowym mieszkaniu - znów okupuje kanapę i zwiedza na spacerkach nowe okolice :) Jaki to jest cudowny psiak :loveu: Plusem jest również to, że nowe mieszkanie mieści się na drugim piętrze (poprzednie na czwartym), więc ma mniej schodów do pokonania i nóżka mniej będzie ją bolała ;) A jeśli chodzi o skórę Figi, to od kiedy zrobiliśmy testy i wiemy na co jest uczulona, wszelkie problemy po wprowadzeniu diety eliminacyjnej zniknęły :multi: Sierść ma piękną, błyszczącą, nie drapie się wcale. Do jedzonka dostaje jedynie indyka (pod każdą postacią - gotowanego, w puszkach, na surowo), a ze smaczków - tylko wieprzowe ;) Za 4 tygodnie czeka ją sterylizacja i w końcu odpadnie problem ciąż urojonych. P.S. Zosia to jedynie na fotach taka zrelaksowana i spokojna. Poza nimi ma do pokazania szeroki wachlarz min, minek, grymasów - wszystko po tatusiu :diabloti::evil_lol:
  25. Gdy byłam w szpitalu, miałam dwa telefony w sprawie Marusi. Pierwszy dość obiecujący, ale poprosiłam o kilka dni cierpliwości, mówiąc że właśnie urodziłam dziecko i poprosiłam o kontakt za tydzień. Czar jednak prysł, gdy za chwilę dostałam smsa o treści: "wie pani co ja bym chciała psa przygarnąć do piątku i zrobić sobie prezent na urodziny". Drugi - jeszcze bardziej obiecujący. Pani od razu zapytała, czy to, że nie mieszka w domu z ogrodem, tylko w dwupokojowym mieszkaniu dyskwalifikuje ją jako przyszłego opiekuna Marusi, bo bardzo dokładnie przeczytała ogłoszenie i spełnia wszystkie pozostałe kryteria - Państwo mieszkają przy Puszczy Bukowej w Szczecinie, nie mają dzieci, ani żadnych zwierząt, pracują jako przedstawiciele handlowi, jedynie po kilka godzin dziennie (np do 11, albo do 15), a w domku mieszka również z Państwem mama Pani, która jest na emeryturze, więc cały czas byłaby z Marusią, więc Marusia nie miałaby szans na niszczenie czegokolwiek. Marusia ich bardzo za serce ujęła, wiedzą że jest psem trudnym, ale chcą się zmierzyć z jej lękami, fobiami itd. I co mi się najbardziej podobało - Pani powiedziała, że nie mając dzieci, ani zwierząt, całą swoją miłość przelaliby na Marusię. Czekam na ankietę adopcyjną i Państwo podjadą do nas najprawdopodobniej w weekend, by na żywo zobaczyć Marusię :) Postanowiłam też ogłaszać Figę. Na razie jest bezpieczna i kochana, ale na stałe zostać tak gdzie jest, nie może. A że jest psem zupełnie bezproblemowym, idealnym dla rodziny, nawet z dziećmi, ma ujmujący charakter, jest psem rodzinnym, radosnym, kochającym ludzi, świetnie odnajdującym się w nowych warunkach, to stwierdziłam, że ma jednak szansę na dobry dom. Oczywiście, tylko w Szczecinie, chcę utrzymywać stały kontakt z opiekunami ;)
×
×
  • Create New...