Jump to content
Dogomania

Nutusia

Members
  • Posts

    44210
  • Joined

  • Last visited

  • Days Won

    13

Everything posted by Nutusia

  1. Jezusie, przecież Wy jesteście szybsze niż światło! Zobacz o której wątek założyłam!!! Skopiowałam sobie link i wklejam na zaprzyjaźnionych wątkach (Ellig mi zdaje się pomaga ;)) Się tak nie bawię - chciałam być pierwsza...
  2. A ja po "znajomości" zaproszę do moich kolejnych Podopiecznych: [url]http://www.dogomania.pl/threads/223534-Dwa-olkuskie-insekty-Muszka-i-Pche%C5%82ka-zas%C5%82uguj%C4%85-na-normalno%C5%9B%C4%87-po-tym-co-przesz%C5%82y[/url]
  3. No dobra - zapraszam na wątek Insektów, które wykorzystały wakat po Emi ;) [url]http://www.dogomania.pl/threads/223534-Dwa-olkuskie-insekty-Muszka-i-Pche%C5%82ka-zas%C5%82uguj%C4%85-na-normalno%C5%9B%C4%87-po-tym-co-przesz%C5%82y?p=18694290#post18694290[/url]
  4. I z wczorajszego dnia: Byłyśmy na przeglądzie technicznym z Insektami. Obie maja wadę kolana lewego. Pchełka mniejszą, Muszka ma poważniejszy stan plus problem z prawym. Bez RTG nie da się stwierdzić jak poważny jest stan i czy wymaga interwencji chirurgicznej (i jakiej). Żeby prześwietlić, trzeba znieczulić. Nie ma sensu znieczulać jeszcze tak słabego psiaka, więc zrobimy fotki przy okazji znieczulenia do sterylki. Muszka utyka wyraźnie na lewą tylną łapkę i tak ogólnie przedziwacznie stawia tylne nóżki - jakby obie odwodziła w biodrach. Ale biega jak oszalała i skacze jak sprężynka. Gorączka kompletnie nie wiadomo z czego się wzięła. Mamy obserwować i w razie czego gnać do lecznicy. Na razie od wczoraj nic niepokojącego się nie dzieje. Wczoraj zjadła... zupę zacierkową! Jadła z takim apetytem, że jej dałam dolewkę [IMG]http://www.dogomania.images/smilies/icon_wink.gif[/IMG] A dziś rano na śniadanie dostała twarożek i też ładnie zjadła. Ona po prostu nie chce żadnego "psiego" jedzenia [IMG]http://www.dogomania.images/smilies/icon_frown.gif[/IMG] Ugotowałam rosołek na kurczaku, z ryżem, będziemy karmić i przemycać suchą karmę, może się przyzwyczai, jak moja poprzednia podopieczna. Pchełka nie chce suchej karmy, ale tę puszkową zajada. Na serek też miała apetyt, więc jadły z jednej miseczki - bez żadnych problemów, choć np. na zbliżającą się do miski Kreśkę (że o Lili nie wspomnę) warczą. Jeśli gorączka okaże się sprawą chwilową (oby!!!), będę chciała się w miarę szybko umówić na sterylkę, żeby nas cieczka nie zaskoczyła, bo wtedy czasowo umarł w butach... Zrobimy też USG Pchełce, żeby określić jaki czas minął od porodu i czy też za jednym zamachem można by ją wysterylizować. W cycochach nie ma już śladu po mleku, więc nie jest to sprawa świeża. Moja ręka wygląda jak poduszka, ale Doktorzy orzekli, że jak nie umrę, to żyć będę i nawet szanse na to, by się wściec mam minimalne [IMG]http://www.dogomania.images/smilies/icon_smile.gif[/IMG] Dziewczynki wczoraj były bardzo grzeczne - nic nie nabroiły w sypialni. Cieszyły się, kiedy wróciliśmy z pracy. W drodze do lecznicy leżały na siedzeniu przyklejone do mnie. W lecznicy bardzo się bały, ale bez agresji. Muszka tylko obwarczała sporego psiaka (ona w ogóle jest bardziej warkotliwa i dziamgotliwa). Po powrocie do domu, same wyskoczyły z auta i jeszcze zaliczyły rundkę wokół domu. Pchełcia już dziś spała ze mną, a rano nawet się zakopała pod kołdrę jak... jamnik! [IMG]http://www.dogomania.images/smilies/icon_wink.gif[/IMG]
  5. Przeklejam z ogólnego wątku olkuskich psiaków wyciągniętych z tej mordowni przez Iwoniam i spółkę: [url]http://www.dogomania.pl/threads/223045-Pieski-wyci%C4%85gni%C4%99te-z-olkuskiej-mordowni-pod-moj%C4%85-opiek%C4%85-pilnie-szukaj%C4%85-dom%C3%B3w[/url]. Relacja z dnia przejęcia Drobiażdżków: Moje insekty (Pchełka i Muszka [IMG]http://www.dogomania.images/smilies/icon_wink.gif[/IMG]) mają się dobrze. Trochę się powierciły w samochodzie pomiędzy siedzeniami, ale wkładałam tam rękę i wyczuwałam raz jeden, raz drugi nosek - nawet parę lizów zaliczyłam. W końcu uznały, że żaden ze mnie smok wawelski, więc przelazły na przednie siedzenie na kołderkę. Większa (w zasadzie wyższa) - Muszka to chyba jeszcze całkowity dzieciak, bo ząbki szpiczaste - takie co dopiero wyrośnięte stałe. No i zaczepiała mnie łapką na czerwonym świetle, podgryzała. Mniejsza - Pchełka mocniej zestresowana, też niby szukała kontaktu, ale o wiele mniej odważnie. Dojechałam do domu, wjechałam, zamknęłam bramę, przyszedł Sławek. Otworzyłam drzwiczki, Muszkę wyjęłam, dałam na smyczce Sławkowi. Sięgnęłam po Pchełkę i zaliczyłam fest dziab (dziś trudno mi cokolwiek w lewej dłoni utrzymać, bo dziab był pomiędzy kciuk i wskazujący palec, więc utraciłam "chwytność"[IMG]http://www.dogomania.images/smilies/icon_rolleyes.gif[/IMG]). Potem położyła się na pleckach, zsikała ze strachu [IMG]http://www.dogomania.images/smilies/icon_frown.gif[/IMG] Po prostu o jedną niepewność wczoraj było za dużo - system nerwowy nie wytrzymał... Krew się lała, ale jakoś udało mi się ją wydobyć. Postawiłam na ziemi - panika! Szarpała się na smyczce, bałam się, że wysmyknie się z obróżki, a było ciemno i gdyby mi czmychnęła gdzieś w choinki, to bym jej szukała pół nocy, więc szybko usiłowałam z powrotem wziąć na ręce. Tradycyjnie, nowicjuszki zostały podane Sławkowi przez okno sypialni, następnie moje potwory wypuszczone na dwór "na zakładkę". Insekty nawet dość szybko wystawiły nosy z sypialni, ciekawe co będzie dalej. Zdecydowanie to, że są dwie dodaje im odwagi. Pierwszy wrócił do domu Lesio - odhaczył nowe "pozycje" na swojej haremowej liście i dał im spokój. Za parę chwil wparowały Kreska i Lili. Było trochę zamieszania, bo Muszka dostała ataku szczeku. Jednak z powodu kompletnego braku reakcji ze strony moich dziewczyn, dała sobie spokój [IMG]http://www.dogomania.images/smilies/wink333.gif[/IMG] Przez drzwi od drugiego pokoju słyszały miauczącą Helenkę. Usiadłam na podłodze i uchyliłam drzwi. Co zrobiła Helena na widok obcych psiaków? Centralnie wpakowała się nosem i ich noski, a następnie zaczęła się o nie ocierać. Pchełce mało się ogonek nie urwał! Potem zdecydowanie Pchełka była bardziej zainteresowana kotem, ale raczej chyba w pokojowych zamiarach - dziwne takie toto, miauczy i biega po domu... Niestety, kąpiel była nieodzowna i doszliśmy do wniosku, że jak już i tak się boją, to dokończymy dzieła. Na pierwszy ogień poszła Muszka. Wyrywała się oczywiście, ale daliśmy radę - brudna była okropnie! Nie używaliśmy prysznica, tylko polewaliśmy wodą z kubeczka. Pchełka bardziej zaciekle walczyła - Sławek ma podrapane do krwi dłonie (pazurki ostre i o wiele za długie!), ale też się udało i już nie próbowała ząbków. Muszka w tym czasie stała oparta łapkami o wannę, jakby chciała powiedzieć "da się przeżyć, zaraz Cię wyjmą"[IMG]http://www.dogomania.images/smilies/evil_lol.gif[/IMG] Dałam im suchą karmę, ale nie tknęły. Otworzyłam puszkę - Pchełka trochę zjadła, Muszka nic. Po pół pratela im dałam w domowej roboty szyneczce - poszło. Resztę wieczoru spędziły na kolanach u Sławka - bardzo się do niego garną - pierwszy taki przypadek od kiedy tymczasuję psiaki[IMG]http://www.dogomania.images/smilies/new_Eyecrazy.gif[/IMG][IMG]http://www.dogomania.images/smilies/diablotin.gif[/IMG]. W nocy Muszka spała trochę ze mną, a trochę w salonie, bo tam, na fotelu spała Pchełka. Rano przyszła i wskoczyła na łóżko, ale jednak bardzo ostrożnie. Śniadanie Pechełka zjadła, Muszka nie tknęła - trochę mnie to martwi... Obie są chudziuteńkie, żeberka na wierzchu, Muszce kości biodrowe o mało skóry nie przebiją. Muszka ma też problem z lewą tylną łapką i ogólnie dziwną postawę - jest jakby wygięta w łuk i tylne łapki ma przygięte. Lewą często trzyma w górze. Co prawda wcale jej to nie przeszkadza we wskakiwaniu wszędzie z prędkością światła (na stole nawet juz była[IMG]http://www.dogomania.images/smilies/cool3.gif[/IMG]). Jeśli dam radę, wybiorę się z nimi dziś na przegląd do naszego Doktora. Miałam je dziś zostawić w kenelu, ale zrobiło mi się ich żal - już się nasiedziały w klatce... Zamknęłam je w sypialni, zostawiłam podkład na podłodze, jedzenie i wodę. Mam nadzieję, że nie przyjdzie mi dziś spać na polówce:cool3:[IMG]http://www.dogomania.images/smilies/eviltongue.gif[/IMG]
  6. Pierwszego dnia najbardziej sobie upodobały mojego Małża (pierwszy raz od kiedy tymczasuję psiaki, takie uwielbienie dla Pańcia! ;)) [IMG]http://images10.fotosik.pl/864/ae4c67dfedfb563egen.jpg[/IMG] [IMG]http://images10.fotosik.pl/864/ece6b3e3e4a86136gen.jpg[/IMG]
  7. [IMG]http://images10.fotosik.pl/864/dea0f174f4c488c9gen.jpg[/IMG] [IMG]http://images10.fotosik.pl/864/dd2fc8493f2e38a2gen.jpg[/IMG] [IMG]http://images10.fotosik.pl/864/7c0e1e03001b6ba5gen.jpg[/IMG] [IMG]http://images10.fotosik.pl/864/32f8f95f5f2b5bf0gen.jpg[/IMG] [IMG]http://images10.fotosik.pl/864/fadcacf943f8bec8gen.jpg[/IMG]
  8. [URL="http://www.dogomania.pl/forum/threads/213164-Klub-Wytrwałych-Baloniarek-Razem-możemy-odnosić-sukcesy-)"][IMG]http://images10.fotosik.pl/3027/9b03ddb4af677efcgen.jpg[/IMG][/URL][B][SIZE=3] POST ROZLICZENIOWY DOTYCZĄCY FINANSÓW NA OPERACJE KOLAN MUSZKI[/SIZE][/B] [B]Stan konta: 282,00 zł [/B] [B]Wpływy: 2.051 zł [/B][COLOR=#8b4513]- 80 zł konsultacja Muszki u dr chirurgi specjalistycznej Beaty D., zapłaciła Ellig - DZIĘKUJEMY[/COLOR] - 100 zł - przekazane przez Rodzinę Lali - 500 zł - przekazane przez DT Muszki, czyli p. Danusię - 500 zł - pomoc od Baloniarek - 200 zł - pomoc od Kundelkowej Skarbonki - 351 zł - z bazarku, na którym został wylicytowany aparat fotograficzny SONY podarowany przez Ellig - 400 zł - pomoc od Baloniarek na kolejny zabieg [B]Wydatki: 1.719 zł [/B]- 61 zł - badania krwi przed zabiegiem (morfologia i biochemia) - 1.211 zł - operacja - 375 zł - zabieg usunięcia wszczepów, czyli po ludzku gwoździ ;) - 16 zł - zastrzyk z antybiotyku - 16 zł - drugi zastrzyk z antybiotyku - 50 zł - preparat wet z glukozaminą - 40 zł - RTG kontrolny [IMG]http://images10.fotosik.pl/1439/d6ac8a831a826596.jpg[/IMG] [IMG]http://images10.fotosik.pl/1601/08c1e8d1a126b112.jpg[/IMG] [IMG]http://images10.fotosik.pl/2160/481b005d86b2f1degen.jpg[/IMG]
  9. Post rozliczeniowy: [B]By tradycji stało się zadość - "spadek" po mojej poprzedniej podopiecznej, zamienia się w "posag" dla kolejnej/ych![/B] [B]Lusia / Emi - tu jej wątek: [URL]http://www.dogomania.pl/threads/222168-Opuściłam-schron-strach-zniknął-znalazłam-dom-jak-marzenie[/URL]![/B] [B]zostawiła nam rezerwę finansową w wysokości 1.099,76 zł[/B] [COLOR=purple][B]Bieżący stan konta: 263,00 zł[/B][/COLOR] [B][COLOR=darkgreen]Wydatki:[/COLOR][/B] [B][COLOR=darkgreen]1.369,50 zł[/COLOR][/B] [COLOR=darkgreen]- 30 zł dojazd do domu[/COLOR] [COLOR=darkgreen]- 70 zł "przegląd techniczny", morfologia, obcięcie pazurów[/COLOR] [COLOR=darkgreen]- 10 zł dojazd do lecznicy[/COLOR] [COLOR=darkgreen]- 400 zł sterylizacja (2x200 zł)[/COLOR] [COLOR=darkgreen]- 60 zł RTG Muszki[/COLOR] [COLOR=darkgreen]- 10 zł dojazd do lecznicy[/COLOR] [COLOR=darkgreen]- 16,88 zł 2 op. podkładów[/COLOR] [COLOR=darkgreen]- 50 zł (2 x szczepienie na wściekłość x 25 zł)[/COLOR] [COLOR=darkgreen]- 35 zł fiprex (jedna pipeta na obie)[/COLOR] [COLOR=darkgreen]- 30 zł stress-out dla Pchełci[/COLOR] [COLOR=darkgreen]- 10 zł dojazd do lecznicy[/COLOR] [COLOR=darkgreen]- 40 zł chip - 10 zł dojazd do lecznicy - 30 zł podróż Pchełki do DS - 30 zł podróż Lali do DS - 30 zł podróż Muszki do DT i Bobsleja do DS - 370,62 - dla Gapci - 40 zł szczepienie Pchełki na wirusówki - 30 zł podróż Pchełki do DS w Warszawie - 37 zł Propalin - 30 zł stress-out Ponieważ Muszka ma osobne rozliczenie w poście poniżej, a Pchełcia nie potrzebuje już dużego "posagu", gdyż zostało nam tylko szczepienie na wirusówki i ewentualnie karma, przekazuje [/COLOR][COLOR=#ff0000][U][B]370,62 zł[/B][/U] [/COLOR][COLOR=darkgreen]na rzecz swojej "młodszej stażem" koleżanki - Gapci: [/COLOR]http://www.dogomania.pl/forum/threads/225901-Gapcia-strach-i-brak-wiary-w-lepsze-jutro?p=18966669#post18966669 [COLOR=#800080][B]Wpływy: 1.632,50[/B] - 1.099,76 "spadek" po Lusi/Emi - 332,74 "prezent" od Luny i Saszki (wcześniej Pixie i Dixie) - BARDZO DZIĘKUJEMY![/COLOR][COLOR=#8b4513] [/COLOR][COLOR=#800080]- 200 zł od byłego DS [/COLOR][COLOR=#8b4513] [B]Dary rzeczowe:[/B] [/COLOR][COLOR=#8b4513]- 12 kg karmy Hill's od Ellig:loveu: - środek na odrobaczenie (Pratel) od Ellig [B]:loveu:[/B] [B]-[/B] 2 obróżki czerwone, skórzane od Ellig - legowisko, koszyk wiklinowy z poduszkami od Ellig - spot na pchły i kleszcze dla Pchełki do Ewy Marty[/COLOR]
  10. Muszka i Pchełka - najprawdopodobniej psie siostrzyczki - zostały wyrwane z olkuskiego piekła 20 lutego i przyjechały do mnie na BDT. Mają ok. roku, są chudziuteńkie (obie ważą niespełna 5,5 kg), wystraszone i bardzo spragnione uwagi i obecności człowieka. Pchełka na pewno rodziła - ma wyciągnięte sutki. Obie mają wadę kolana w tylnej lewej łapce (prawdopodobnie genetyczną), z tym, że Muszka głębszą. Pełna diagnostyka (RTG w znieczuleniu) zostanie wykonana przy okazji narkozy przy sterylce. Wtedy zapadnie decyzja czy konieczna będzie operacja kolana i w jakim zakresie. Na razie Insekty powoli uczą się normalności, podpatrują nasze psiaki, coraz śmielej do nas podchodzą, pchają się na kanapę i do łóżka... :razz: Oto nasze Drobiażdżki: Tekst do ogłoszeń: Pchełka - maleńka, filigranowa sunia, trochę w typie jamnika, trochę pinczerka... Ma ok. półtora roku, góra dwa latka. Jest drobniutka, waży niespełna 6 kg. Została zabrana z podłego miejsca, zaniedbana i przerażona. Jej strach był większy niż ona sama! Na widok człowieka i wyciągniętej w jej kierunku ręki, przywierała do podłoża i siusiała ze strachu. Cierpliwość i łagodność opiekunów oraz towarzystwo radosnych psiaków i kotka przełamały jej strach, niepewność i brak wiary, że komukolwiek można zaufać. Dziś Pchełcia jest jeszcze trochę nieśmiała w stosunku do obcych, ale gdy się przekona, że nie mamy wobec niej złych zamiarów „mięknie”. Pozwala się wtedy głaskać, wykłada się brzuszkiem do góry, przytula, a jej oczka mówią: „ufam Ci i wierzę, że mnie nie skrzywdzisz”. Na jej zaufanie trzeba sobie jednak zapracować - przede wszystkim cierpliwością i wyrozumiałością. Sunia jest odrobaczona, zaszczepiona i wysterylizowana. Malutka szuka spokojnego domu, gdzie byłaby kochana, przytulana i bezpieczna. Najlepszy byłby dom bez innych zwierząt, bo to człowiek jest dla niej najważniejszy. Może jednak zamieszkać z innym psiakiem (ale tylko takim, który jej nie zdominuje) albo z kotem (do kotów ma stosunek zupełnie obojętny). Za chwilę uwagi i przyjazne gesty odwdzięczy się przywiązaniem i oddaniem do końca swoich dni. To wyjątkowy psiak, który w swym krótkim życiu przeszedł zbyt wiele złego - dlatego teraz zasługuje na „psi raj”. Warunkiem adopcji jest wyrażenie zgody na wizytę przed adopcyjną oraz podpisanie umowy. Kontakt do adopcji: Magda Lipińska tel. 502 002 322, e-mail: [email protected]
  11. Tak z nią Sławek już kilka razy wychodził. Ale latem się nie da - drzwi tarasowe ciągle otwarte na oścież. Musielibyśmy ją zamykać w pokoju i wypuszczać dopiero w nocy, jak taras zamykamy - bez sensu...
  12. Właśnie... Mówi się o kimś z nienawiścią wręcz "niech zdycha", albo gorzej "niech zdechnie jak pies"... Trudno z takimi emocjami mówić o śmierci psiaka, którego się traktowało jak członka rodziny... O tak, Helena jest pierwsza do wychodzenia! Na wiosnę zaczniemy ją wypuszczać, choć już drżę co będzie jak się wypuści gdzieś dalej i spotka obcego psa :(
  13. Dla mnie też pies umiera... Niektórzy ludzie się bulwersują - wtedy pies odchodzi... Zdycha - nigdy, choć tak jest w słowniku ;) Bardzo negatywne emocje to słowo wywołuje, bo jest stosowane w bardzo pejoratywnych kontekstach. Unurzany w błocie pies... Dla niego to frajda! Pewnie jeszcze większa niż sam spacer... Na szczęście w większości mamy już wodę bieżącą, więc łatwo można rozwiązać ten "problem" :) A wiosnę i ja poczułam - gdy dziś o świcie - jeszcze prawie ciemno było - nasza kicia Helenka czmychnęła na dwór gdy wypuszczałam psy. Na piżamę wrzuciłam kurtkę, na bose stopy gumowe klapeczki, latarkę w dłoń i dawaj ganiać kota. Po jakichś 10 minutach udało mi się ją złapać, choć w owych klapach musiałam wleźć w śnieg, wróciłam do łóżka, potem wstałam, pojechałam do pracy i... jeszcze nie mam kataru - znaczy... WIOSNA! :)
  14. Kciuki to są zaciśnięte do białości (w moim przypadku jeden, bo drugi został dziabnięty przez jedną z moich nowych tymczasowiczek i się... nie zgina ;)) Pozytywne myślenie to już połowa sukcesu - co najmniej połowa :)
  15. Ale to fiśki są, no!!! U mnie też wielokrotnie lądują tak, że aż podłoga zajęczy. Otrzepią się i gonią dalej...:evil_lol: Martuś, a jak sprawa z "jedynym problemem" Milki?...:razz: Za próbę puszczenia Milusi luzem trzymam oczywiście kciuki, ale jestem dziwnie spokojna, że zda ten test z wyróżnieniem!:loveu:
  16. Jeśli chodzi o środek działający wyciszająco, bardzo polecam stress-out (60 tabl. ok. 30 zł). Była u mnie mocno przerażona sunia z mordowni w Kotliskach. Prawie 2 doby przesiedziała wciśnięta pod łóżkiem. Bała się wyjść, bała się jeść, bała się dotyku - wszystkiego. Ma wątek na dogo - można poczytać. Znalazł się dla niej dogomaniacki dom aż w... Szwecji! Na samą myśl jak długą i stresującą podróż będzie musiała odbyć, włos mi się jeżył na głowie. Nasz wet polecił wtedy podawanie jej właśnie stress-out już na ponad 2 tygodnie przed podróżą. Jest to środek ziołowy, nie uzależnia, nie otępia, nie powoduje "paraliżu" jak np. sedalin. Już w domu zauważyłam, że Milusia była bardziej wyluzowana - nawet robiła przymiarki do zabawy z moimi Rudymi. A podróż?... Nikt nie chciał wierzyć! W drodze do Świnoujścia (z obcymi dla niej ludźmi!!!), wypuszczona na parkingu, SZŁA na smyczy, ZAŁATWIŁA się bez problemu... Na prom WESZŁA sama, na smyczce (podczas gdy u mnie po ogrodzie to stanowiło problem) i całą noc podróży promem spokojnie przespała. Potem jeszcze jechała pociągiem! Preparat nie działa "od ręki". Nasz Doktor mówi, że organizm musi się nim wysycić. Ale w przypadku naszej Milki naprawdę zdziałał CUDA! Dostawała 2 x dziennie po 1 tabl.
  17. A jemu się już domek w Warszawie kroi ;) Tak jak pisała Ellig - byłyśmy wczoraj na przeglądzie technicznym z Insektami. Obie maja wadę kolana lewego. Pchełka mniejszą, Muszka ma poważniejszy stan plus problem z prawym. Bez RTG nie da się stwierdzić jak poważny jest stan i czy wymaga interwencji chirurgicznej (i jakiej). Żeby prześwietlić, trzeba znieczulić. Nie ma sensu znieczulać jeszcze tak słabego psiaka, więc zrobimy fotki przy okazji znieczulenia do sterylki. Muszka utyka wyraźnie na lewą tylną łapkę i tak ogólnie przedziwacznie stawia tylne nóżki - jakby obie odwodziła w biodrach. Ale biega jak oszalała i skacze jak sprężynka. Gorączka kompletnie nie wiadomo z czego się wzięła. Mamy obserwować i w razie czego gnać do lecznicy. Na razie od wczoraj nic niepokojącego się nie dzieje. Wczoraj zjadła... zupę zacierkową! Jadła z takim apetytem, że jej dałam dolewkę ;) A dziś rano na śniadanie dostała twarożek i też ładnie zjadła. Ona po prostu nie chce żadnego "psiego" jedzenia :( Ugotowałam rosołek na kurczaku, z ryżem, będziemy karmić i przemycać suchą karmę, może się przyzwyczai, jak moja poprzednia podopieczna. Pchełka nie chce suchej karmy, ale tę puszkową zajada. Na serek też miała apetyt, więc jadły z jednej miseczki - bez żadnych problemów, choć np. na zbliżającą się do miski Kreśkę (że o Lili nie wspomnę) warczą. Jeśli gorączka okaże się sprawą chwilową (oby!!!), będę chciała się w miarę szybko umówić na sterylkę, żeby nas cieczka nie zaskoczyła, bo wtedy czasowo umarł w butach... Zrobimy też USG Pchełce, żeby określić jaki czas minął od porodu i czy też za jednym zamachem można by ją wysterylizować. W cycochach nie ma już śladu po mleku, więc nie jest to sprawa świeża. Moja ręka wygląda jak poduszka, ale Doktorzy orzekli, że jak nie umrę, to żyć będę i nawet szanse na to, by się wściec mam minimalne :) Dziewczynki wczoraj były bardzo grzeczne - nic nie nabroiły w sypialni. Cieszyły się, kiedy wróciliśmy z pracy. W drodze do lecznicy leżały na siedzeniu przyklejone do mnie. W lecznicy bardzo się bały, ale bez agresji. Muszka tylko obwarczała sporego psiaka (ona w ogóle jest bardziej warkotliwa i dziamgotliwa). Po powrocie do domu, same wyskoczyły z auta i jeszcze zaliczyły rundkę wokół domu. Pchełcia już dziś spała ze mną, a rano nawet się zakopała pod kołdrę jak... jamnik! ;)
  18. Jeśli już, to bez NAS, Joluś ;) Obie nie w każdym momencie podróży trzymałyśmy się ściśle ograniczeń prędkości:evil_lol:
  19. Założy, założy ;) A jak się miewa Emi?... Nadal taki aniołecek, czy trochę różki jednak pokazuje?... :)
  20. Jeden Surprajz, insekt o imieniu Pchełka, dziabnęła mnie ze strachu przy wyjmowaniu z samochodu. Nawet Doktorzy się wczoraj dziwili, że tak mocno - fakt, miejsce dość niefortunne, bo pomiędzy kciukiem a palcem wskazującym. Popatrzyli jednak i orzekli, że... jak nie umrę, to żyć będę ;) I nawet na wścieknięcie się mam marne szanse - przynajmniej z powodu capnięcia, bo z innych powodów, to a i owszem...
  21. Dziewczyny, nie panikujmy i nie przeinaczajmy faktów, proszę... Z mojego punktu widzenia (choć nie rozmawiałam z Opiekunami Saszki, bo gdybyśmy tak wydzwaniały co chwilę inna, to by się z rozumem nie pozbierali ;)), ale z relacji Edek, z tego, co mówił Piotr, a przede wszystkim z kroków podejmowanych przez Państwa wnioskuję, że się nie poddają i zależy im na tym, żeby ta adopcja się udała. Nie każdy by się zgodził na wstawienie do w sumie niewielkiego mieszkania klatki dla psa, nie każdy "marnowałby" dodatkowy tydzień urlopu na bycie i pracę z psem! Fakt, że nie zwrócili Dixola a) z powodu rozczarowania Pana jej wyglądem i zachowaniem b) z powodu pierwszego napotkanego problemu (reakcja na koty, na dziecko, brudzenie w domu, wycie, strach...), dobrze rokuje. Myślę, że teraz trzeba odpuścić, nie dzwonić, nie wywierać presji, pozwolić Państwu na swego rodzaju samodzielność i kontakt jedynie z Piotrem. Cały czas serce mi drży, ale staram się być dobrej myśli...
  22. Nie ma się co dziwić - Kreśka, choć mała, swoją siłę ma - tak łatwo nie odpuszcza! ;)
  23. Ależ Milcia ma łapska - jak u niedźwiedzia! Szczególnie przy moich odwczorajszych Surprajzach - Muszka ma łapeczki chudziuteńkie jak wykałaczki :) Aha, jeszcze zapomniałam napisać przy okazji wstawienia tu gdzieś fotki z opakowaniem od czekolady Milki, że nasza Milcia też ma dar... zbliżania ludzi! :)
  24. Za wszystkie psiaki i Ciotki kciuki zaciskamy do białości (znaczy ja prawy tylko mogę, bo mnie wczoraj moja nowa tymczaska w lewy tak dziabnęła, że mnie ręka do łokcia boli... w dodatku nie szczepiona, więc istnieje duże prawdopodobieństwo, że mogę się nie na żarty... wściec :))
×
×
  • Create New...