Mówiłam, że przyjedzie ktoś po niego, że psiak będzie leczony.
Podobno znaleźli go rano nieprzytomnego i od razu dostał zastrzyk. Najpierw wetka mi mówi, ze jest zakwalifikowany do uśpienia, ten potem, że da się go leczyć, a teraz, że u nich nie ma czegoś takiego jak "kwalifikacja do uspienia" i że już nie żyje :angryy:
Niech ktoś z Krakowa pójdzie tam i zobaczy, może on faktycznie jeszcze żyje, tylko tak jak mówisz przestraszyli się