Chciałam radośnie poinformować Was, że nie dałam rady czekać i sunia od dwóch godzin jest już u Anecik!!! Mam nadzeję, że uda sie jeszcze coś uzbierać na jej utrzymanie, a jak nie, to najwyżej zacznę jeść suchy chleb Najważniejsze, że ona jest już zaopiekowana!
Mała okazała się radosną, rozmerdaną i odważną sunią. Bez problemu podeszła do Anecik, a potem do Arka. Załatwiła się już na miejscu i nie widać, żeby była przestraszona. Bardzo lgnie do rąk, więc Anecik niewiele więcej przy niej zrobi przynajmniej przez kilka dni. Teraz trzeba nadrobić czas, kiedy była sama:)
Napiszę coś więcej o sytuacji suni. Była bardzo kochana przez Panią. W książeczce zdrowia wszystkie szczepienia, zapisane nawet daty cieczek.
Takie informacje dostała Anecik:
Jeśli chodzi o JEDZONKO to preferuje paszteciki, tak średnio zjada mokrą karmę w puszkach gdzie są kawałki mięsa w galarecie Rano i wieczorem jadła pasztecik, suchą (drobną) karmę miała dostępną cały dzień w miseczce, nie zawsze ale czasem po porannym i wieczornym posiłku lubi "dojeść" suchą, albo upomina się o przekąskę (smaczek) Przekąski (miękkie)uwielbia, na hasło "ciasteczko", "chcesz ciasteczko" jest przeszczęśliwa, umie sama upomnieć się o smaczek wtedy piszczy i skacze Z kocyka sama sobie robi legowisko w którym śpi plus poducha Lubi wygrzewać się na słoneczku Nie lubi kąpieli (ucieka i się wyrywa) kąpaliśmy ją w szelkach żeby ją móc przytrzymać.
Pani miała dwie córki i obie po jej śmierci próbowały zabrać sunię do siebie. Niestety u jednej pies rezydent jej nie zaakceptował. U drugiej córki z kolei koty bardzo napadały na nią i ona się bała. Wiem, co napiszecie, że wszystko można wypracować... ja się z tym zgadzam, ale nie wszyscy potrafią, nie wszyscy chcą, niektórzy sie boją i chcą chronić swoje zwierzaki przed stresem. Na obronę córek mogę tylko dodać, że nie wystawiły suni na bruk, tylko zorganizowały pomoc tak, że raz dziennie ktoś do niej przyjeżdżał. Bardzo w jej pomoc zaangażowała się znajoma Anecik i to ona zarządzala tą pomocą.
Sunia przyjechała z wyprawką. Smycze, obróżki, szelki, kocyki, które lubi i do tego córki zakupiły naprawdę dużo karmy, którą maleńka zjada. Anecik będzie ją bardzo powoli przyzwyczajać do nowej i uczyć jedzenia suchej. Anetka mówi, że na 2 miesiące to spokojnie tego jedzenia wystarczy, a może na dłużej.
Magda - ta, która zajmowała sie pomocą dla suni od siebie dała dla niej aż 300 zł! Sądzę, że duża w tym zasługa, że to akurat Anecik odbierała sunię, bo się znają i dużo psów wspolnie ratowały:)
Ponieważ maleńka ma swoja karmę Anecik zdecydowała, że dopóki jest będę placić 700 zł, a nie 800 zł. To wspaniala wiadomość, bardzo dziękuję
Czekamy teraz 6 tygodni i kastrujemy małą. Prawdopodobnie trzeba też będzie wyczyścić ząbki. A potem ogłaszamy, bo sunia jest urocza i może skradnie komuś serce.
Śmiać mi się chciało dzisiaj w czasie rozmowy z Anecik, bo co chwilę słyszałam jak mówi coś do suni. Ona cały czas była przyklejona do Anecik, tak jakby nie chciala jej puścić.
Anetce dziękowałam dzisiaj za przyjęcie małej, za zorganizowanie tam na miejscu całej logistyki łącznie z przepisaniem czipa w bazie, za kontakt z rodziną... za wszystko
A to zdjęcia z dzisiaj już z hoteliku:)