-
Posts
10475 -
Joined
-
Last visited
Content Type
Profiles
Forums
Events
Everything posted by bianka0
-
[SIZE=4][B]POLA [[SIZE=4]*][/SIZE] [/B][/SIZE]Jamniczka przyjechała do nas 28.11.2010, po śmierci Lilith. Sunię przywiózł osobiście Maksymilian101. Sunia została uratowana przez holly101 i Maksymiliana :lol: Przebywała od sierpnia 2010 w hoteliku u Kikou. Polcia u Kikou: [URL="http://img210.imageshack.us/i/p1070647q.jpg/"][IMG]http://a.imageshack.us/img210/3328/p1070647q.jpg[/IMG][/URL] [URL="http://img831.imageshack.us/i/p1070661.jpg/"][IMG]http://a.imageshack.us/img831/5347/p1070661.jpg[/IMG][/URL] Pola już u nas: [IMG]http://images35.fotosik.pl/270/51d43d771ddc1c99med.jpg[/IMG] [IMG]http://images45.fotosik.pl/1177/c74c3518803bf80fmed.jpg[/IMG] [IMG]http://images43.fotosik.pl/1182/26c752c843b8640emed.jpg[/IMG] Polcia to trzynastoletnia jamniczka. W sierpniu porzuconą na ulicy Karpacza, chorą znalazła holly101. Wraz z mężem Maksymilianem101 zaopiekowali się staruszką i zasponsorowali małej nowe życie. Została przewieziona do hoteliku u Kikou, gdzie pod troskliwą opieką została zoperowana i doszła do zdrowia i formy. Polcia miała usunięte guzy nowotworowe sutków i usunięte próchnicze zęby. Czeka ją jeszcze jedna operacja usunięcia guza z listwy mlecznej po drugiej stronie. Z drugiego końca Polski Maksymilian101 przywiózł ją do naszego domu. Bardzo dziękujemy wspaniałej rodzinie za cudowny ,,jamniczy prezencik'':lol: Polcia to prawdziwa miniaturka, nasz Koliberek ( reaguje również na to imię). Jest bardzo grzeczna, pieszczoszka, prawdziwa przytulanka. Ładnie zgrała się z resztą towarzystwa, jest urocza i niekłopotliwa. To jej poprzedni wątek: [B][URL]http://www.dogomania.pl/threads/191081-Malutka-Pola-już-w-swoim-wspaniałym-domku[/URL]!!! Poleńka zmarła 23.10.2012 [/B]Nie wiem co napisać, nie wiem jak opisać pustkę po Dyndadełce. Chciałam oszukać śmierć, zapomniałam że starość ma swoje prawa. Chciałam żeby ta malutka żyła wiecznie. To Maleństwo było takie silne i mocne pomimo wieku, że długo do mnie nie docierała myśl że jej już nie ma na tym świecie. Maleńka tęsknimy za Tobą :-(
-
[SIZE=4][B]MALUSZEK[/B][/SIZE] [IMG]http://i33.tinypic.com/2dc74nt.jpg[/IMG] [IMG]http://images39.fotosik.pl/1143/375c6902a20bc4c8med.jpg[/IMG] [IMG]http://images43.fotosik.pl/175/105a65d6fdddbf4fmed.jpg[/IMG] Maluszek,to Gospodarz domu, ma 7 lat. Zawsze dużo myślący ze zmarszczonym czołem jak przystało na kogoś kto urodził się 1-go września. Maluszek jako jedyny urodził się w naszym domu, nigdy go nic złego nie spotkało. Mamę maluszka Żabkę przygarnęliśmy błąkającą się po ulicy, jak się okazało była w zaawansowanej ciąży. Urodziła go jednego, a za 2 miesiące zaczęła masywnie krwawić z dróg rodnych. Diagnoza:zaawansowany rak macicy. Jakim cudem udało się jej donosić ciążę i urodzić Maluszka siłami natury przy brzuszku wypełnionym guzem do dziś nie wiadomo. Maluszek miał 3 miesiące kiedy musieliśmy uśpić jego mamę. Maluch jest spokojny, wszystko obserwuje, wszystko musi sprawdzić co się wykonuje i ocenić. Jeżeli jest gość i zostaje sam w domu to Maluszek cały czas pilnuje co on robi i czy dobrze robi. To on musi pierwszy zaakceptować nowego przybysza. Trzyma się lekko na dystans, ale jest przewodnikiem stada. Maluszek również nie ma wątku na dogo,ale jest przykładem tajemnicy przeznaczenia i instynktu przetrwania, siły macierzyństwa. [SIZE=4][B]JOGUŚ[/B][/SIZE] [IMG]http://i33.tinypic.com/oh92rt.jpg[/IMG] [IMG]http://images45.fotosik.pl/176/3a927c033465777dmed.jpg[/IMG] Jogi to kundelek ,który ma ok 10 -11 lat. Został wzięty jako szczeniak przez osobę, której parę lat temu wynajmowaliśmy dom, gdzie teraz mieszkamy. Pewnego razu paniusia spakowała manatki i wyprowadziła się pozostawiając psa, jako rzecz zbędną. I tak u nas został. Joguś to pieszczoch, sympatyczny, ale całkowicie niezdyscyplinowany. Uciekinier, lump i włóczykij. Połowę dnia śpi, a drugą myśli jak tu zwiać z podwórka i wierzcie mi nie ma takiej siły żeby coś nie wykombinował i tego nie zrobił. Nie znosi przebywać w domu, musi być na zewnątrz, zamknięcie go w pomieszczeniu nawet w największe mrozy doprowadza go do szału i rozpaczy. Ucieczka w święta Bożego Narodzenia skończyła się dla niego tragicznie, został postrzelony przez kłusownika w nogę. Pocisk rozkawałkował mu kość udową. Ma założone zespolenie kości, niestety nie powstrzymało to jego szaleństwa i wytworzył się częściowo staw rzekomy. Zespolenie musi pozostać w nodze Jogusia. W zimie 2010 kolejna ucieczka zakończyła sie pogryzieniem przez psy, wyłamaniem kilku żeber i odmą opłucnową. Joguś znowu wyszedł cało z tych opresji, wyciszył się, nareszcie przestał uciekać. Jogi z niesmakiem patrzy na napływ kolejnych jamników do domu,olewając je całkowicie,jakby nie istniały. Nawet ich nie gryzie i nie przepędza kiedy wyjadają mu z miski. Jogi to szczęściarz. Jego szczęściem jest również to że poprzednia właścicielka go zostawiła, a nie zabrała ze sobą. Mógłby wtedy trafić na strony dogo ......gdyby miał szczęście.
-
[SIZE=4][B]GOLIAT[/B][/SIZE] [IMG]http://i37.tinypic.com/efmqdw.jpg[/IMG] [IMG]http://i37.tinypic.com/2ey96bl.jpg[/IMG] [IMG]http://images41.fotosik.pl/171/9477d343594496c6med.jpg[/IMG] [IMG]http://images45.fotosik.pl/1120/9394dc42e37cb9dcmed.jpg[/IMG] [IMG]http://images46.fotosik.pl/1138/7900323a76e6c541med.jpg[/IMG] Goliat ma 4 lata. Dostałam go w prezencie od moich znajomych, którym wpadł do głowy najgłupszy pomysł w życiu: założenie pseudohodowli. To był pierwszy miot. Poszły wszystkie szczeniaczki, tylko ten - bardzo rozczochrany, jak mały dziczek zalegał im na półce. Więc jesiennym wieczorem wpadli do mnie, wyciągnęli go zza pazuchy pytając czy chcę to paskudztwo. Odpowiedź mogła być tylko jedna. I tak do naszego domu przybył Goliacik z świerzbem usznym, tasiemcem psim i najsłodszym pyszczkiem świata. Jego siostra i mama za miesiąc dostały ropomacicza i musiały zostać wysterylizowane. I tak zakończyła się historia pseudohodowli a ja zachowałam przyjaciół. Obie (Yoko i Pusia) mają całkiem przyzwoite życie i czasami wpadają do nas w odwiedziny. Goliat to wieczny szczeniaczek, nigdy nie dorósł. Zapalony piłkarz, każdego gościa zadręcza piłeczką na śmierć. Ulubieniec wszystkich odwiedzających nasz dom. Goliat nie ma wątku na dogo,ma wątek w moim sercu.
-
[SIZE=4][B]TUPTUŚ[/B][/SIZE] [IMG]http://images25.fotosik.pl/225/db810733c48d0419.jpg[/IMG] Zamieszkał z nami 01.07.2008r. Przywiozła go nam siostra LiNy z narzeczonym, u której przebywał na DT. Serdecznie dziękujemy :loveu: [IMG]http://images50.fotosik.pl/1186/eeb1eac4f21cf74amed.jpg[/IMG] [IMG]http://images49.fotosik.pl/175/78fd955b46958908med.jpg[/IMG] [IMG]http://images43.fotosik.pl/1125/23bdea4d811110b5med.jpg[/IMG] [IMG]http://images36.fotosik.pl/203/07b01a8dcdee3d20med.jpg[/IMG] Tuptuś to moja psia miłość odwzajemniona stukrotnie. Ma teraz 10 lat, kiedy do nas pryzjechał miał 6 lat. Tuptuś ma padaczkę i jest chronicznie zakochany. Przywieziony został do mnie 01.07.2008 z Warszawy. Poprzedni właściciel z przyczyn osobistych nie mógł się nim dłużej opiekować, musiał go oddać w dobre ręce. Pierwsze ręce w które trafił Tupek nie były chyba zbyt dobre skoro piesek zrobił podkop raniąc sobie grzbiet o metalową siatkę i uciekł do lasu. Tam odnalazł go p.Adam i zaczął ponownie szukać domu wraz z przyjacielem i jego narzeczoną.Tak odnaleźliśmy się na dogo i do dziś jesteśmy razem. Ataki padaczki niezbyt częste,raz na 2 tygodnie, miłość Warszawiaka niezwykle zaborcza. Kiedy przebywam w domu Tuptuś jest jak część mojego ciała. A na tym wątku rozegrała się walka o Tuptusia.To był mój pierwszy piesek adoptowany przez dogo, jego adopcja nauczyła mnie zasad dogo, w miarę możliwości unikania nałogu dogo i pokory wobec nieprzewidywalnych kolei życia: [COLOR=#0000cd][B] [URL="http://www.dogomania.pl/forum/threads/111787-Tuptuś-już-w-nowym-domku-D"]http://www.dogomania.pl/forum/threads/111787-Tuptuś-już-w-nowym-domku-D[/URL][/B] [/COLOR] [URL="http://www.dogomania.pl/forum/f85/tuptus-juz-w-nowym-domku-d-111787/"] [/URL]
-
[SIZE=4][B]FRYTKA[/B][/SIZE][SIZE=3][B] [*][/B][/SIZE] Zamieszkała u nas 22.04.2009. Jeszcze w Azylu pod Psim Aniołem : [IMG]http://i326.photobucket.com/albums/k434/mru_magda/frytka/1.jpg[/IMG] [IMG]http://i326.photobucket.com/albums/k434/mru_magda/frytka/2.jpg[/IMG] Już u nas; [IMG]http://img268.imageshack.us/img268/6302/20sew6g.jpg[/IMG] [IMG]http://images43.fotosik.pl/175/ea2a771d8e03f354med.jpg[/IMG] [IMG]http://images45.fotosik.pl/235/f3525693b67a3bc2med.jpg[/IMG] Frytkę przywiozły do mnie wolontariuszki z Azylu pod Psim Aniołem w kwietniu 2009 r. Dziewczyny przywiozły ją w nocy, a do Warszawy wróciły nad ranem. Znaleziona została błąkająca się w lasku, w Józefowie pod koniec października 2008. Miała zostać adoptowana w Warszawie, ale nie tam był jej pisany dom. Ja czekałam na nią prawie 4 miesiące. Dostałam informację, że została adoptowana, ale cały czas czułam że czekamy na siebie wzajemnie. Ma ok 13 lat. Frytka ma wadę serca z nadciśnieniem tętniczym, głęboki niedosłuch, całkowite uszkodzenie oka prawego, krzywicę, zdeformowaną klatkę piersiową z powodu wyłamania i złego zrostu 4 żeber. Ma również tłuszczaka sutka, oraz przepuklinę pachwinową. Musimy też usunąć sporo ząbków ponieważ ma zaawansowaną próchnicę. Niestety ale uszkodzenie oka prawego, zdeformowana i zbliznowaciała prawa małżowina uszna, oraz blizna pod okiem lewym wskazują że została polana czymś żrącym. Jest bardzo grzeczna , ale dość płochliwa. Ze względu na niedosłuch żyje trochę w swoim świecie. Najmniejsza ze wszystkich ale zadziorna, nie da się zdominować. Fryteczka to asystentka mojego męża, tam gdzie jest on, tam jest sunia, no chyba że ucina sobie drzemkę. Jest już bezpieczna i kochana. Krótka informacja o Frytce na str schroniska, jej wątek na dogo praktycznie nie miał już znaczenia bo Frytka była już u mnie. [B][URL="http://www.dogomania.pl/threads/136649-Stara-zużyta-jamniczka-Frytka...-już-w-nowym-domu-)"]http://www.dogomania.pl/threads/136649-Stara-zużyta-jamniczka-Frytka...-już-w-nowym-domu-)[/URL][/B] [B][URL="http://www.psianiol.org.pl/adopcje?species=d&status=1&page=3&id=1066"][COLOR=#000000]htt[/COLOR][/URL][URL="http://www.psianiol.org.pl/adopcje?species=d&status=1&page=3&id=1066"][COLOR=#000000]http://www.psianiol.org.pl/adopcje?s...page=3&id=1066[/COLOR][/URL][URL="http://www.psianiol.org.pl/adopcje?species=d&status=1&page=3&id=1066"][COLOR=#000000] p://www.psianiol.org.pl/adopcje?s...page=3&id=1066[/COLOR][/URL] Fryteczka zmarła 25.06.1011.[/B] Nie chorowała długo, tydzień czasu walczyliśmy o jej powrót do zdrowia. Ale jej serduszko było niewydolne. Bardzo nam jej brakuje. Trudno nam uwierzyć, że nie ma jej już z nami. Pozostała pustka i smutek. Żegnaj niepowtarzalna Fryteczko. :-(
-
[SIZE=3][B]LILITHKA [*][/B][/SIZE] To 12-14 letnia jamnisia, znaleziona przywiązana do bramy schroniska w Dąbrówce pod Wejherowem w masakrycznym stanie. Zamieszkała u nas 21.08.2008. Fotka ze schroniska; [IMG]http://fotogalerie.pl/fotki/28/37/89/m/1217352350s2.jpg[/IMG] W drodze do domku tymczasowego; [IMG]http://img221.imageshack.us/img221/2439/bild0920yl2.jpg[/IMG] W domku tymczasowym z kolegą Toficzkiem [*] [IMG]http://img98.imageshack.us/img98/4620/bild1084cl6.jpg[/IMG] Już u nas; [IMG]http://i37.tinypic.com/5045k8.jpg[/IMG] [IMG]http://i35.tinypic.com/29qliya.jpg[/IMG] Lilithka to suczka z zespołem Cushinga,przypuszczamy,że może mieć ok 12 -14 lat. W sierpniu 2008 r znaleźli ją rano pracownicy Dąbrówki koło Wejherowa przywiązaną do płotu schronu. Zaopiekowała się nią i ogłosiła na dogo agatkia. Niezastąpiona danka1234 pojechała ze Słupska do Dąbrówki i zabrała ją do siebie.Tam w klinice została zdiagnozowana i zoperowana. Danka opiekowała się nią 3 tygodnie doprowadzając do stanu w którym Lilith mogła przejechać całą Polskę. Spotkałyśmy się w Warszawie i dzięki suni mogłam osobiście poznać dankę1234. Lilith ma się dobrze, wymaga specjalnej opieki, ale jest już całkowicie zsocjalizowana. Z obserwacji jej zachowania musiała być w pseudohodowli , trzymana w jamach wykopanych w ziemi lub w jakiejś stodole w słomie i sianie. Nigdy nie jadła do syta. Teraz nazywamy ją Grubencją lub Księżniczką. Poprzedni wątek poświęcony Lilith : [B][URL="http://www.dogomania.pl/threads/117448-Lilithka-JUŻ-W-NOWYM-DOMU!!!!-)))))))))))"]http://www.dogomania.pl/threads/117448-Lilithka-JUŻ-W-NOWYM-DOMU!!!!-)))))))))))[/URL][/B] [B] W dniu 28.10.2010. odeszła od nas maleńka. [/B] Była przez nas kochana, pielęgnowaliśmy ją jak to tylko było możliwe. Nosiliśmy ją na rękach, zapewne przekarmialiśmy, chcąc nadrobić jej tragiczne lata życia. A ona, biedna odwdzięczała się nam miłością w oczkach jak perełki i oddaniem.Pozostał nam żal, że nie była z nami dłużej. :-( Zawsze Lilithko zostaniesz w naszych sercach.
-
Lilithka [*] odeszła za TM 28.10.2010. Frytka [*] odeszła za TM 25.06.2011. Tuptuś [*] odszedł za TM 08.11.2016. Goliat Maluszek [*] odszedł za TM 04.05.2016 Joguś [*] odszedł za TM 07.04.2015. Harnaś Pola [*] odeszła za TM 23.10.2012 Tina [*] odeszła za TM 28.03.2012. Dumka [*] odeszła za TM 13.05.2013 Negra Fiona [*] odeszła za TM 02.06.2013 Muszka Lufka [*] odeszła za TM 22.11.2016. Zuzanka [*] odeszła za TM 27.05.2015 Sara Dropsik Gutek Serdecznie zapraszają na swój wspólny wątek.:lol:
-
Ona jeszcze nie jest zupełnie podcięta,nadal ma sporo dredów,mnóstwo mnieszych kołtunów.Nawet o rozczesaniu sierści nie można jeszcze myśleć,ze względu na zapalenie skóry pod nią.Tego podcinania będzie jeszcze sporo codziennie. Najgorzej jest w uszach,tam jest ropny stan zapalny,musiały zostać ogolone żeby można je było czyścić i leczyć.
-
Jamnik to jamnik i bez znaczenia czy chłopak,czy dziewczyna.Moje wszystkie mają chumory i swoje dziwactwa.Nawet najłagodniejszy szorściuch Goliat potrafi zadręczyć człowieka piłką.Jedyny w stadzie kundelek nie mający nic wspólnego z poziomym ukierunkowaniem ,po prostu je olewa i nie uważa za psy. A ze spanielkiem po raz pierwszy mam ,,bliski kontakt'' i muszę powiedzieć ,że jestem zauroczona tą rasą.
-
Byłam dzisiaj u Róży.Jest niewyobrażalnie słodka.Trudno mi się pogodzić z tym,że nie mogę jej zostawić u siebie.Jest wykąpana ,loki na uszkach niestety wygolone.Znacznie chudsza niż się wydawało na początku,sierść maskuje stopień niedożywienia. Niestety sunia nie reaguje na polecenia z powodu głuchoty.Mam Frytkę z głębokim niedosłuchem,więc już miałam porównanie.Zareagowała na klaśnięcie.Mowa,cmokanie i gwizdanie jest poza zakresem jej odbioru.Na głaskanie i dotyk reaguje bardzo pozytywnie.Przy delikatnym nacisku na ciałko grzecznie położyła się na plecki i dała obejrzeć rany na bruszku i w pachwinach.Są powierzchowne,leżała ok 10 min czekając na pozwolenie dane ruchem ręki że może wstać.Miejmy nadzieję,że po wyleczeniu zapalenia uszu chociaż część słuchu powróci. W porównaniu z jamnikami jest wyjątkowo łagodna i niekapryśna. Nie rodziła i nie jest sterylizowana,nie ma tatuażu w uszach i pachwinach.Pojawiły się kłopoty z oddawaniem kupki i siusiu,zrobiła w pomieszczeniu w którym przebywa.Ale ona teraz jest wiecznie głodna i zjada ponad normę.Mógł jej się rozregulowć rytm wypróznień.Zobaczymy jak będzie dalej.
-
To czekamy na małego księcia,który zakocha się w Różyczce (może być duży ,może być księżniczka). Róża nie umie chodzić na smyczy,ma apetyt,nie brudzi w miejscu przebywania,spokojnie czeka na wyprowadzenie na dwór. Ma 2-3 lata,raczej nie rodziła,nie jest wystraszona nowymi ludźmi,ale na początku zachowuje niewielką rezerwę. Dzisiaj będą jej zdjęcia po kąpieli i strzyżeniu,była notorycznie zaniedbywana,ale nie krzywdzona. Można robić jej ogłoszenia z zastrzeżeniem,że będzie do odebrania po sterylizacji. Oto wczorajsze wiadomości z DT: Róża zrobiła na popołudniowym spacerku koopkę na trawce, jest ładna i "zdrowa". Bez smyczy trzyma się człowieka i nie oddala. ALe nie reaguje na żadne wołanie i cmokanie. Jak się podchodzi to nie ucieka. Apetyt ma ogromny, sucha karma znika do ostatniego ziarenka z miski.
-
Dzisiaj znowu o nią pytałam moich pacjentów.Trzy osoby widziały ją od trzech dni błąkającą się przy tej trasie i już kulejącą na nóżkę. Prawdopodobnie więc została tu wyrzucona z samochodu,od trzech dni nigdzie dalej nie odeszła. Miałam jeszcze cichą nadzieję że komuś się zgubiła.Ja ją zobaczyłam biegającą po jezdni i kulejącą z raną w pachwinie więc od razu pomyślałam,że potrącona przez samochód.Może to i dobrze,bo co to za dom,gdzie doprowadzono ją do takiego stanu.
-
Rambo ma całkiem przyzwoicie zaokrągloną dupkę.Ruda dalej ma figurkę anorektyczki.
-
Najnowsze wiadomości po wizycie u weta: Wg weta choroba Róży jest wynikiem zaniedbania - pies cierpi na zapalenie skóry (a możliwe że też tkanki podskórnej) powstałe z odparzenia skóry przez kołtuny zlepionej sierści, stąd ropa pod brzuchem. Być może infekcja uszu i oka wywołana jest przez te same bakterie, w wyniku ogólnego osłabienia organizmu Prawdopodobnie utykanie na tylną łapkę to efekt jakiegoś starego stłuczenia/złamania, mamy obserwować a jeśli się utrzyma wysłać psa na rentgen. Tik jest wywołany porażeniem nerwu. Ogólnie w.w objawy wyglądają raczej na efekty ciężkiej infekcji niż wypadku. Dostaliśmy antybiotyk ze środkiem przeciwzapalnym, od jutra kąpiemy Różę w szamponie jodowym, jeśli zmiany skórne nie bdą ustępować dodamy opryskiwanie wodnym roztworem chlorheksydyny. Wetka ostrzygła Róży kołtuny na uszach (trzeba było do gołej skóry) resztę powinna załatwić kąpiel. Pies nie ma czipa, ze wzgl na stan skóry nie da się stwierdzić czy nie ma tatuażu.
-
Co do TZ-ta to wychowywanie go trwało 13 lat,teraz jest całkiem w porządku(na ile może być mężczyzna) Różyczka miała być dzisiaj u weta ostrzyżona z tych kołtunów,i dokładnie obejrzna noga.Pierwszy weterynarz do którego wczoraj po drodze pojechałam po zębach dał jej 2-3 lata.Ale poczekajmy na ostateczną wiadomość i jutro może będą nowe zdjęcia gdzie będzie korzystniej wyglądała.Miało być też sprawdzone czy nie ma tatuażu lub czipa. Nie jest sterylizowana.