Jump to content
Dogomania

Kinya

Members
  • Posts

    1023
  • Joined

  • Last visited

Everything posted by Kinya

  1. [quote name='Patia'] Kinya , mam wielką prośbę , jak będziesz Marcysia zawozić we wtorek do Arwetu weż kenelkę , bo jest bardzo potzrebna AdzeG i zostaw w Arwecie , nie myj jej czasami , to się zrobi potem .[/quote] No pewnie, kuwetkę też zawiozę. Baaardzo Ci dziękuję za te sprzęty :loveu:, Marcelek dzięki temu miał jakiś komfort, no a ja nie stresowałam się, że dojdzie do niechcianych sytuacji ;) Jak rozumiem we wtorek ktoś od Was go odbierze? ;) Bo jak nie to lecznica go mi nie odda, ostatnio wetka Agnieszka mówiła, że chętnie by go tam zatrzymała:lol:
  2. Wszystkie ogony się chyba wieczorem zmówiły: moje chłopaki zaminowali całą piwnicę, tak że nie było gdzie nogi postawić (oczywiście poza kuwetą stojącą w tym celu). Babunia uparła się od dwóch dni na sikanie na biurku (koopki na podłodze w łazience pomijam, koło sedesu je robi ;)), no a Marcelek po prostu wszystkich pobił pomysłowością :lol: Jedna Lusia nie wzieła udziału w tym niecnym projekcie zasmrodzenia domu od piwnicy po dach:lol: A ja dałam się wyprowadzić z równowagi :oops:
  3. Teraz przypuszczam, że ktoś sprawił sobie (albo dziecku) pięknego, puchatego kotka, tylko kotek nie został wykastrowany, sikał nie tam gdzie trzeba i znaczył teren... Najpierw pewnie był za to karcony i bity, a w końcu został wyrzucony :-( Byłam u niego przed chwilką, wymiziałam pieszczocha, ale za te moje poranne złości dalej mam :wallbash:
  4. Wiecie co, mam dziś przez Marcysia takiego kaca moralnego, że cały dzień chodzę jak struta. Okrzyczałam go dzisiaj rano , bo znowu zasikał całą klatkę, wszystko pływało, a on w tym siedział cały mokry i śmierdzący, a co najgorsze - miał też zamoczoną tę ranę, nad którą tak się trzęsę. Kiedy otworzyłam klatkę i wyciągnęłam po niego rękę on wcisnął się do kąta, sklulił, zacisnął oczka i zaczął się trząść jak w malarii :-( Po prostu w całej rozciągłości wyszedł z niego syndrom bitego zwierzaka. Jak sobie przypominam ten widok to mi się po prostu wyć chce - jak można uderzyć takie bezbronne maleństwo?? :placz: A on mimo tego ma w sobie tyle ufności i sympatii do ludzi... Wypieściłam go potem za wszystkie czasy, delikatnie wykąpałam, wysuszyłam w ręczniczkach, ale i tak gryzie mnie sumienie :shake:
  5. Dziś już wiadomo: Marcyś będzie miał dom:multi: I to wyjątkowo sprawdzony, bo u rodziców Patii. Czeka go jeszcze tylko kastracja (we wtorek) i już będzie mógł zamieszkać z nimi. Wczoraj odpadł chłopakowi strup z tej rany, ale wetka powiedziała, że to bardzo dobrze; pod spodem pokazała się coraz ładniej gojąca się skóra. Odrastająca sierstka zaczyna się pokazywać. Tweety, Patia mówiła, że koszty jego "obsługi" rodzice wezmą na siebie, ale to musicie jeszcze dogadać, bo nie chciałabym nikogo wprowadzać w błąd. Czyli wiadomości jak najbardziej pozytywne :)
  6. [quote name='KWL']Bardzo prosimy o dokumentowanie kociej metamorfozy :-)[/quote] Postaram się. Poki co nie jest to widoczne, jedynie lekko odczuwalne;)
  7. Widzę, że Marcelek podbija coraz większą rzeszę serc:) I nic dziwnego, to takie słodkie, wiecznie niedopieszczone maleństwo. Cały dzień mógłby nie schodzić z kolan :loveu: Zaczyna pokrywać się delikatnym puszkiem :)
  8. [quote name='Tweety'] Kinya, jakie mamy koszty do tej pory? bo muszę coś już rezerwować dla Marcysia, o Babuni nie wspominając[/quote] :oops: ojej, ja do tej pory starałam się do spraw finansowych nie mieszać; wszystko załatwiała Patia. Ale oczywiście dowiem się jak najprędzej, mam zamiar podjechać z Marcelkiem do lecznicy jeszcze w tym tyg. to poproszę o podsumowanie. Koszty na pewno podniosły te ostatnie badania Babuni, na wyniki których czekamy, bo skóra + wymazy z oczu (każde oddzielnie - żeby nie było za łatwo to każde zupełnie inaczej jej ropiało :-() to pewnie nie są tanie rzeczy. Dam znać jak tylko będę wiedziała.
  9. Biedactwo:-( Ale jest taki kochany i śliczny, że na pewno znajdzie jeszcze domek. Na zawsze :)
  10. Kocurek ma się śiwtnie, apetyt mu dopisuje, tylko pieszczot ciągle mu mało ;) Rana powoli się zasklepia, musi to potrwać, ale wydaje mi się, że już jest ciut lepiej. Jest przeuroczy - wiem, że się powtarzam po raz któryś, ale nie mogę przestać się nim zachwycać :loveu:
  11. [quote name='GreenEvil']Japiernicze... chyba tylko mi sie trafiaja ordynarne (yyyyyyy po polsku to chyba zwykle) krowy .. skad Wy macie takie cuda? :loveu: pzdr GreenEvil[/quote] U nas koło Krakowa tylko takie po wsiach chodzą :evil_lol: (bez animozji - bardzo lubię Wawę, kiedyś omal tam nie zamieszkałam:roll:) Pozdrawiamy z Marcysiem!
  12. Nasze cudo jest najbardziej bezproblemowym kotem jakiego kiedykolwiek znałam. Pozwala mi na smarowanie ran żelem, zakraplanie uszu (nawet nie trzepie potem łebkiem:crazyeye:), zjada wszystko, załatwia się do kuwetki i jest niesamowitym pieszczochem - wtula się we mnie całym ciałkiem i mruczy bez końca:loveu:. Chwilę temu zaliczył pierwszą wpadkę, wypuszczony z klatki natychmiast oznaczył pudło z książkami i to tak sprytnie, że ucierpiały grzbiety trzech z nich ("Słownika terminów muzycznych", pierwszego wydania "Kto jest kim w Polsce" z 1984 r. i biografii Black Sabbath). Na szczęście wszystkie w okładkach, które dało się szorować, zobaczymy czy ocaleją ;)
  13. [quote name='wandul 66']do tego jest długowłosy - domki sie pobiją !!![/quote] Zanim znowu będzie długowłosy to trochę czasu minie :cool3:
  14. Marcelek chyba dobrze przespał noc, nie telepał się już z zimna, a rano wołał o pieszczoty:loveu: Załatwia się do kuwetki :multi: Żebyście widzieli jak on wcina kocią karmę :shake:. Musi biedak nadrobić, chudziutki jest bardzo...
  15. [quote name='Tweety']tez uważam, że Kinya świetenie się spisała. Patia przypominam o kasie dla Was, bo w końcu wydam na coś, znaczy na jakiś koci ogon;)[/quote] :roll: dajcie spokój dziewczyny, przy tym co Wy macie na koncie... Nic, tylko korzystać z doświadczeń. Dobrze, że zapowiadało się gorzej niż jest. Ale leczenie i tak go nie ominie, te uszka są rzeczywiście brzydkie w środku.
  16. [quote name='Patia']No nie wiem czy Marcel się zgodzi , żeby rozpowszechniać jego nagi wizerunek ;) Własnie :mdrmed: Ale z tego co widzę to jego interesuje tylko jedzonko i pieszczoty. Cudowny jest! Kinya , jak dobrze , że go zabrałaś , w ostatniej chwili :Rose::buzi:[/quote] A ja Ci dziękuję za pomoc , bez tej klatki byłoby cienko - Babunia kominowała jak się dostać do środka, a on kompletnie ją ignorował, wsunął kolację i zagrzebał się w kołderkę :sleep2:
  17. [quote name='Tweety']łomatko:crazyeye::crazyeye::crazyeye: ależ to piękny kot .... będzie;). To ja od razu dorzucam jego zdjęcie do zbiorczego żebraczego allegro. Patia, wypożyczam, mam nadzieję, że mogę:roll:[/quote] Patia, pozwolimy? :cool3:
  18. O tak, podbił serca wszystkich w lecznicy. Słodziak nieprzeciętny :loveu:
  19. [quote name='Kinya']Przepraszam, że nic nie piszę o kociątku zza Kocmyrzowa, ale mam do nadrobienia robotę, bo dziś najpierw długo siedziałam w lecznicy z Babunią i spóźniłam do pracy, a potem wyrwałam się wcześniej żeby jechać po kocię no i muszę teraz przysiąść, żeby na rano skończyć. Bo jak mnie wywalą to będę do Wieliczki na nogach z kociakami do weta chodzić;) Tweety wie co i jak, jutro postaram się założyć kociątku wątek; już się z Patią umówiłam na sesje przed- i pofuterkową :evil_lol:[/quote]' Kocię ma już swój wątek, zapraszam ;) [URL]http://www.dogomania.pl/forum/showthread.php?t=110948[/URL]
  20. [FONT=Times New Roman][SIZE=3]Przedwczoraj Tweety poprosiła o zainteresowanie się kociakiem z Kocmyrzowa. Kocię miało być potwornie pogryzione, z płatami skóry wiszącej po bokach. Zresztą tutaj jest link dla zainteresowanych:[/SIZE][/FONT] [URL="http://www.dogomania.pl/forum/showthread.php?t=108836&page=28"][FONT=Times New Roman][SIZE=3][COLOR=#800080]http://www.dogomania.pl/forum/showthread.php?t=108836&page=28[/COLOR][/SIZE][/FONT][/URL][FONT=Times New Roman][SIZE=3].[/SIZE][/FONT] [FONT=Times New Roman][SIZE=3]No i powiedzcie, jak mogłam nie jechać?? Pojechałam. Jakieś kilkanaście km za Nową Hutą, wioska, sklep, a obok sklepu pod tują siedziało kudłate toto i zajadało kiełbaskę podaną przez panią sklepową, która co prawda bardzo żałowała kotka, ale równie mocno się go brzydziła. Kiedy zawołałam i toto zaczęło biec w moją stronę zobaczyłam dlaczego. Za kociakiem, niczym skrzydła, wlokły się dwa płaty :crazyeye: – zrozumiałam, że to ta odgryziona skóra. Jednak najgorzej wyglądała rana na grzbiecie powyżej ogona – wygryziona, otoczona jakimiś owrzodzeniami i kulkami, które przypominały zaschnięty kał. Obawiałam się, że to już martwica, wyglądało okropnie :bigcry:Z tego co przekazały mi sklepowa oraz pani, która zadzwoniła do Tweety (i chwała jej za to! ) kotek mieszkał koło tego sklepu już kilka dni, spał w rurze odpływowej i bardzo garnął się do ludzi. [/SIZE][/FONT] [FONT=Times New Roman][SIZE=3]Zapakowałam kocię do transportera i wio do lecznicy. I tu zdziwienie: kocię (z powodu skudlonej sierści nie byliśmy w stanie stwierdzić płci) był w całkiem niezłej formie, a głównym problemem okazała się skrajnie sfilcowana sierść, która zdążyła przekształcić się w twardą, ciężką skorupę:shake:. Płaty wiszącej skóry to nie innego jak wiszące, zbite, częściowo odrywające się futro, a kulki wokół rany to gały ropy zmieszanej z futrem brudem i co tam jeszcze złapał. Weterynarz nie mógł wyjść z szoku, pierwszy raz widział coś takiego. Mnie spadł kamień z serca, kiedy usłyszałam, że rana to chyba najmniejszy problem – największym okazało się usunięcie sierści, bo maszynka grzęzła, a nie chcieliśmy zwierzaka dodatkowo stresować. W końcu zapadła decyzja o przywiezieniu kota dziś rano do lecznicy, gdzie pod narkozą usunięto mu ten koszmarny skafander. Dziś okazało się, że to młody kocurek, dostał na imię Marcyś [/SIZE][/FONT] [FONT=Times New Roman][SIZE=3]Patia robiła fotki i ma je wstawić, więc sami zobaczycie.[/SIZE][/FONT]
  21. Przepraszam, że nic nie piszę o kociątku zza Kocmyrzowa, ale mam do nadrobienia robotę, bo dziś najpierw długo siedziałam w lecznicy z Babunią i spóźniłam do pracy, a potem wyrwałam się wcześniej żeby jechać po kocię no i muszę teraz przysiąść, żeby na rano skończyć. Bo jak mnie wywalą to będę do Wieliczki na nogach z kociakami do weta chodzić;) Tweety wie co i jak, jutro postaram się założyć kociątku wątek; już się z Patią umówiłam na sesje przed- i pofuterkową :evil_lol:
  22. [quote name='Tweety']możesz jechać do dr Szpeyera (pamiętaj o fakturze na AFN), ja u niego ciachałam kociuchy, jest ok:loveu: Jeżeli Patia może zaoferować tymczas to byłoby cudownie, bo jak nie to będzie musiał jechać do Chirona ale właśnie tam wysłałam jednego zasmarkańca wiec nie wiem ile jeszcze jest miejsca:shake: No i on tez jest do 20-stej a nie wiem jak Tobie uda się czasowo to pozałatwiać[/quote] Nie chciałam po nazwisku ;), ale takiemu wetowi warto robić reklamę, wiele razy bardzo mi pomógł, no i nigdy nie chciał pieniędzy, zwłaszcza jak ratowałam znajdy - tylko Drodzy Forumowicze proszę się na to nie powoływać, bo będzie zmuszony zwinąć interes:evil_lol: Dostałam chwilkę temu sms, że kotek cały czas siedzi sobie spokojnie pod krzaczkiem i czeka na mnie;) Z Patią będę się zdzwaniać jak będę na miejscu, wtedy okaże się do której lecznicy uderzę i gdzie kotek będzie spał ;). Wtedy dam Ci znać
  23. [quote name='Tweety']bardzo Ci dziękuję:loveu::loveu::loveu::loveu:[/quote] Nie ma za co Tweety, ja tu siedzę jak na szpilach i obwiniam się, że na maksa dałam ciała, bo on biedak czeka, a ja od południa (wizyta Babuni przeciągnęła się) nie mogę dotrzeć. Ale jak tylko się wyrwę to pędzę tam co koni (mechanicznych) w moim unochodzie. Nie wiem dokąd jechać jak już go zwinę, do lecznicy w Wieliczce? Czy do którejś w Krk? Mam zaprzyjaźnionego weta na Bobrowskiego (to na Grzegórzkach, koło Dąbia), jechać z nim tam? Jest mi po drodze, no i mam do niego zaufanie. Patia obiecała, że pomoże jeśli potrzebny byłby dom tymczasowy dla biedaka.
  24. [quote name='Tweety'] Zadzwoniła pani z Kocmyrzowa, że jest tam kotek potwornie pogryziony, w dwóch miejscach zwisają mu fałdy skóry odgryzionej od reszty ciała:-(. [/quote] Sytuacja pod kontrolą; mnie niestety z drogi do tej miejscowości (to dokładnie wioska gdzieś za Kocmyrzowem) ściągnięto do roboty:angryy:, więc jeszcze nie dojechałam, ale pani pilnuje zwierzaka, jesteśmy w kontakcie tel. Kotek ponoć ma apetyt, zachowuje się całkiem spokojnie, jest oswojony i łasi się, tyle że ponoć jest pokiereszowany, a tubylcy boja się go uszkodzić jeszcze bardziej. Poprosiłam żeby miał świeżą wodę i był pilnowany, a ja tylko jak wyrwę się z pracy od razu tam jadę.
  25. [quote name='TYGRYS-ica.']nioo ciekawe w jakiej ilosci bedzie prazencik od Lusi dla hmm... no wlasnie.... dogomaniaczek ktore ja uratowaly?? :eviltong: zeby tylko Babunia nie zazdroscila i nie zaczela udawac ze tez bedzie miec male :evil_lol: mizianko dla kociakow po rowno musi byc :mad::evil_lol: a co z reszta kotko ktore zostaly? bo jakies zostaly tak??[/quote] Byłoby po równo gdyby Babunia w końcu się zdecydowała czy ja przyjaciel czy wróg:cool3: Z kotków z tego wątku chyba wszystkie mają domki o ile się nie mylę. Piracik w dobrym domku, Czesiek to Krakus pełną gębą, w samym centrum koło Plant mieszka :p, Lusia u mnie została no i ponoć Tymuś też ma domek.
×
×
  • Create New...