[FONT=Times New Roman][SIZE=3]Przepraszam wszystkich zainteresowanych za milczenie, ale położyło mnie do łóżka na półtora tygodnia, a „dzięki” naszemu telekomunikacyjnemu monopoliście od ponad pół roku nie mogę doczekać się netu w domu :angryy:.[/SIZE][/FONT]
[FONT=Times New Roman][SIZE=3]Czesiek ma się dobrze, tyle że od dwóch dni ma problemy gastryczne. Rzuca się jak szalony do misek (je z kilku równocześnie, bo odgania inne koty), je łapczywie, a potem wszystko zwraca. Już sama nie wiem co mu dawać do jedzenia :-( Na szczęście dużo pije, więc odwodnienie mu nie grozi. Jeśli ta niestrawność się utrzyma, jedziemy do weta. W zachowaniu zmian nie widać, wymyśla coraz bardziej szalone zabawy, galopuje po całym domu, skacze po czym się da :lol:[/SIZE][/FONT]
[FONT=Times New Roman][SIZE=3]Jeśli chodzi o Lusię to wieści są i dobre, i złe. Złe to takie, że z chorej łapki (drapiąc się pazurkiem) przeniosła sobie świństwo na uszko i szyję, i te miejsca zaczęły łysieć. W ogóle traci ogromne ilości sierści, całym kłębami, których nie nadążam sprzątać. Ale najgorzej wygląda ta szyjka, prawie całkiem łysa :-( Smarujemy, poza tym dostała krople przeciw linieniu, ale na efekty trzeba będzie poczekać. Za to z dobrych wiadomości pierwsza jest taka, że wyniki krwi wreszcie są w normie :multi: Druga to fakt, że Lusia może mieć nową panią (na razie wiemy to tylko my dwie ;)). Moja mama po wizycie u mnie tak przejęła się losem kici, że chce ją zaadoptować. Ponieważ jednak z rodzicami mieszka brat, który ma potworną alergię na sierść, mama nie może wziąć Lusi do siebie, chociaż ogromnie by chciała. Wobec tego propozycja jest taka, że Lusia zostaje pod moją opieką, a mama płaci alimenty :cool3: Co Wy na to?[/SIZE][/FONT]