-
Posts
1023 -
Joined
-
Last visited
Content Type
Profiles
Forums
Events
Everything posted by Kinya
-
OFIARY SCHRONISKA ! ! ! Żywe trupy błagają o PILNE WSPARCIE ! ! !
Kinya replied to hanek's topic in Już w nowym domu
Nie zauważyłam takiej :shake: Lisiczki też nie. Starałam się obejrzec każdego psa, żeby być pewną, że ich tam nie ma. Nie zauważyłam, ale głowy nie daję, że nie przeoczyłam. Jest tam wielki, piękny bernardyn. Ledwo się obraca w ciasnej klatce :-( Jest też przepiękna sunia (w klatkach dla suk ze szczeniakami) - czekoladowa, cała w kołtunach i bardzo smutna. Ona się ugotuje w tych upałach, a w najlepszym przypadku dostanie odparzeń i chorób skóry :-( Po wyczesaniu byłaby z niej pięknotka. Jest bardzo ładny, dobrze wyglądający i kontaktowy astek, z dużą ilością białego krawata. O biedakach siedzących w budach, w totalnej depresji, nawet nie chcę myśleć - ich wzrok znowu długo będzie mnie prześladował :-( -
OFIARY SCHRONISKA ! ! ! Żywe trupy błagają o PILNE WSPARCIE ! ! !
Kinya replied to hanek's topic in Już w nowym domu
Jadę tam zaraz, popatrzę. -
[COLOR=black][FONT=Verdana][quote name='xxxx52']Owczarek +szetland to mieszanka ta mieszanka kocha zajecie,ruch.[/quote][/FONT][/COLOR][quote name='xxxx52'] [COLOR=black][FONT=Verdana]Moim zdaniem psy nie sluza do pilnowania.Do tego celu mozna zainstalowac kamery lub czujniki.[/FONT][/COLOR] [COLOR=black][FONT=Verdana]Moim zdaniem Kinya ,jezeli pies nie pasuje do pozostalej rodziny,nim stanie sie tragedia poszukaj moze przez dogomanie odpowiednich opiekunow co moze znajda czas na psia szkole ,jazde rowerem przy boku z psem itd.[/FONT][/COLOR][/quote] [COLOR=black][FONT=Verdana]Zgadza się, i ma go pod dostatkiem. Tyle, że ta mieszanka potrzebuje jeszcze jednego - totalnego braku kontroli i w tym leży sedno problemu. Nie cieszy jej zabawa, codzienne długie spacery (mamy 1,5 ha lasu, więc ma urozmaicenie) kiedy w jej pobliżu jest właściciel. [/FONT][/COLOR] [COLOR=black][FONT=Verdana]Twoja argumentacja mnie powaliła. Do czego więc służą psy??? I może mi podasz której firmy czujniki inaczej reagują na znajomych i rodzinę, inaczej na listonosza, a inaczej na osobę, która pierwszy raz pojawia się pod moją bramą :megagrin: Może mam im wszystkim założyć jakieś specjalne czipy?:razz: Kamery są, mam podgląd na to co dzieje się na moim podwórku nawet z pracy położonej 20 km dalej (przez komputer), ale w domu zamiast siedzieć, gapić się w monitor i wypatrywać gości, wolę kiedy powiadomią mnie o tym szczekające psy - zwłaszcza kiedy jestem np. w ogródku. Poza tym nie mam na to czasu, który muszę poświęcać psu, z którym już nikt kto go choć odrobinę poznał, nie chce mieć do czynienia.[/FONT][/COLOR] [COLOR=black][FONT=Verdana]Może też nie uwierzyłabym, że są niereformowalne psy, że tak jak wśród ludzi trafiają się egzemplarze nie do wychowania. Ale coś takiego mam w domu i to jest dla nas potworne obciążenie, wierzcie mi. Z moim facetem kłócę się prawie wyłącznie z powodu tego psa, taka atmosferę wprowadza to w domu.[/FONT][/COLOR] [COLOR=black][FONT=Verdana]Szkoda tylko, że czas który poświęcamy Mercy jest stracony, a przez to reszcie zwierzaków nie dajemy tak dużo jak bym chciała:shake: Dlatego - podkreślam, że po wyczerpaniu moich wszystkich możliwości - będę zmuszona pójść w stronę terapii szokowej, przestać się nad nią tak rozczulać, poświęcać jej tyle czasu i uwagi, a zamiast tego zastosować metody bardziej radykalne. A to co tu czytam to - za przeproszeniem - brzmi dla mnie jak bełkot pijanego w głębokim śnie. Pisałam po wielokroć, że pies BYŁ SZKOLONY przez KILKU specjalistów, poświęcamy mu MNÓSTWO CZASU, niestety kosztem innych zwierząt. A nieustannie czuję się ganiona, że nic nie robię. Robię, nie mając pretensji do nikogo, tylko do losu, że akurat do mnie ten pies trafił. [/FONT][/COLOR] [COLOR=black][FONT=Verdana]A co do jeżdżenia na rowerze w jej towarzystwie, to dopiero może skończyć się tragedią. Ona niestety (sic!) jest inteligentna, doprowadza do przewrócenia rowerzysty (nawet z trenerem ten manewr prawie się jej udał!), a chwilę jego nieuwagi wykorzystuje na przegryzienie taśmy i ucieczkę. Linki nylonowe, paski parciane i skórzane też nie mają szans. A z łańcuchem raczej nikt się na to nie zdecyduje. Jej podstawowym celem jest UCIECZKA i dąży do niej, nawet wiedząc, że grozi jej niebezpieczeństwo, czując ból i strach (zaciśnięta obroża, wbieganie na ulicę pełną rozpędzonych aut, których się boi). Kiedyś powlekła za sobą cały rower - jest bardzo silna - byle uciec. Według Ciebie to normalne?[/FONT][/COLOR] [COLOR=black][FONT=Verdana]Ten pies jest po prostu chory i nikt do tej pory go nie wyleczył :-([/FONT][/COLOR] [COLOR=black][FONT=Verdana]Zgadzam się, że trzeba jej szukać nowego domu, robimy to, ale nikt się nie chce podjąć opieki nad tak niezrównoważonym psem. Ja sama się obwiniam za dwie rzeczy: za zbyt miękkie serce, które nie pozwala mi jej uśpić (bo taką radę słyszę najczęściej) i ogromne poczucie odpowiedzialności, które nie pozwala mi jej wydać do innego domu, gdzie wiem, że może dojść do tragedii. Jeżeli znalazłby się chętny, który zagwarantowałby właściwą opiekę nad nią i bezpieczeństwo - oddam ją bardzo chętnie, skoro ze swoimi obawami i bezsilnością jestem nieodpowiednim opiekunem… Jestem, mam odwagę się do tego przyznać, ale odpowiedniego jeszcze nie spotkałam, a skoro nawet specjaliści twierdzą, że takowy nie istnieje, to co mi pozostaje?:-? Oddać byle komu, a potem sobie wyrzucać jeśli coś się zdarzy?[/FONT][/COLOR]
-
[quote name='xxxx52']Kinya-lancuch dla Jamnika?:crazyeye: Prosze przekaz: Ile godzin piesek jest sam w domu? Czy jest wykastrowany? Czy ogrod ,podworko masz zabezpieczone plotem? Czy moze znajdziesz na czas Twojej nieobecnosci sasiada co zajmie sie Twoim psem. zastanawiam sie rowniez po co Tobie pies ,jak nie masz dla niego czasu? sadze ,ze to zwierzatko sie nudzi ,gdyz potrzebuje zajecia ,dlatego ucieka.[/QUOTE] Żaden jamnik (jak ja lubię powtarzać to co napisałam wcześniej...:roll:), to potomka ON-ki i szetlanda. Jest wysterylizowana (znowu powtórka...) Ma do towarzystwa dwa inne psy. My z tż mamy nienormowany czas pracy, można oszacować, że psy są same w domu (a raczej koło niego) około 8-10 godzin max. Posesja z trzech stron ogrodzona jest siatką (już wcześniej pisałam), a z jednej strony, od sąsiada 2 m płotem drewnianym (inaczej cały dzień wisiałaby i ujadała na psy sąsiada). Nikt poza nami nie zajmuje się psami, nie ma takiej możliwości ani potrzeby. Dwa pozostałe psy są normalne, tylko z Mercy jest problem. Pies miał służyć do tego, do czego - z trego co wiem - przede wszystkim stworzyła go natura. Do pilnowania terenu i ostrzegania przed intruzami. Tylko i aż tyle. Ja wiem, że stopień ześwirowania niektórych dogomaniaków nie pozwala na dopuszczenie do siebie myśli, że pies nie jest od leżenia na kanapie, od zabawiania go, od robienia mu trwałych ondulacji, tylko od pilnowania domu. Ja uważam inaczej. Dwa pozostałe psy jakoś się nie nudzą :roll: Nie nudzimy się my, zastanawiając co znowu ten pies wykręci, chodząc z nim na spacery i poświęcając mu zbyt wiele (jak na nasze możliwości) czasu. Nie nudzi się dzielnicowy, który regularnie dzwoni do mnie, że znowu ktoś się na Mercy skarży, nie nudzi się Straż Miejska, która odwozi ją do domu :roll: Biedne zwierzątko...
-
[quote name='karjo2']Kinya, skoro mam uwierzyc w takiego psa, to co, on sobie drzwi i okna otwiera i wychodzi? Bo skoro ucieka z obejscia, badz puszczony luzem, to koniec z takim bieganiem, dopoki nie bedzie odwolywalny, to chyba oczywiste? A ze wymaga zaangazowania, szkolenia, linki, pracy ze strony czlowieka, no coz...[/QUOTE] Mieszkam w domu, pies nie jest w nim zamykany. Rozumiem, że to źle, że ma zapewnioną przestrzeń? A może ciemna komórka kiedy nie ma nas w domu, co? :roll: Da się zrobić, mamy, ale nie korzystamy ( na razie :angryy:) Już po jej wzięciu dowiedziałam się, że kiedy u szczeniaków z jej miotu była behawiorystka stwierdziła, że Mercy (jako jedyna z maluchów) zawsze będzie stwarzać kłopoty i ona nie rokuje w jej przypadku zbyt pomyślnie. Szkolenie reszty miotu dało efekt, jej nie. Dwoje innych treserów, w tym jeden zawodowiec z Komendy Wojewódzkiej Policji w Krakowie, także wymiękli. Mój tż całe życie pracował albo przynajmniej miał kontakt z psami oraz końmi, i on też postawił (po hektolitrach wylanego potu) na Mercy krzyżyk. Nie mam możliwości stawiania gigantycznych płotów i zasieków, posesja jest ogrodzona standardową (chyba) siatką 1,7 m. Zresztą to nie metoda, i nie w tworzeniu niedostępnej fortecy - moim zdaniem - stoi rozwiązanie problemu. Pracuję, prowadzę firmę, cały czas się szkolę, aktywnie działam na rzecz zwierzaków i nie mogę całych dni poświęcać na przerabianie tego, co nawet fachowcom nie wyszło :roll: karjo2, jasne, łatwo jest komuś zarzucać lenistwo i brak zaangażowania nie znając sytuacji, klepiąc w klawiaturę, nie wiedząc co przeszliśmy, ile z jej powodów mieliśmy problemów i nieprzyjemności. O finansach już nie wspomnę, bo to odzielna kwestia. Jeżeli znajdziesz kogoś kto TRWALE ustawi tego psa, to wypłacam Ci wynagrodzenie tej osoby. Bo ja już nie zamierzam więcej wyrzucać pieniędzy w błoto, są zwierzęta, które za okazane im serce potrafią się odwdzięczyć. Tak jak napisałam wcześniej - na dzień dzisiejszy, po tym co z nią przeszłam, mogę kupić tylko pastucha ew. łańcuch :angryy: Od wielu miesięcy szukamy dla niej domu. I co? "Taki śliczny piesek, wesoły, zdrowiutki, wysterylizowany, my go tak bardzo chcemy!" Chętnych nie brakuje, ale wystarczy wizyta, kilka minut obserwacji i wszyscy rezygnują :shake: Zresztą zwykła uczciwośc nie pozwala mi mówić, że pies jest ok, że nie sprawia problemów. Jestem święcie przekonana, że choroby (czy też zaburzenia) psychiczne u psów istnieją. I bydwoma rękami podpisuję się pod postem Alaa - ja mam taki przypadek :-(
-
OFIARY SCHRONISKA ! ! ! Żywe trupy błagają o PILNE WSPARCIE ! ! !
Kinya replied to hanek's topic in Już w nowym domu
[quote name='hanek']Nie mają wątku na miau, nie jestem tam zarejestrowana, a dopiero dziś rano im robiłam zdjęcia. Jeśli ktoś mógłby kociakom założyć wątek na miau, to bardzo prosimy![/QUOTE] Miau już powiadomione, jest szansa, że uda się je stamtąd wyciągnąć, zgłosił się (bardzo awaryjny) dt. Potrzebuję tylko potwierdzenia, że jeszcze są i pojadę po nie (nie wiem jak zniosę kolejną wizytę w tej rzeźni i kontakt z tymi indywiduami:angryy:) -
[quote name='BlackSheWolf']wiecie co Wam powiem. Najlepiej na DGM teraz już o nic się nie pytać... Boże... :roll::shake: co się dzieje z tymi ludźmi. Oprócz [B]xxxx52 [/B]nikt więcej mi nie doradził, tylko wszyscy się czepiają zamiast pomóc... :shake: sądzicie, że 80% psów w Polsce co robi całe dnie ? nic. Siedzi albo na łańcuchu, albo non stop w kojcu. Moja babcia zapewniła suni opiekę, jedzenie i wszystko co może dać psiakowi od siebie. Sunia ma też wielkie podwórko do biegania, codzienne spacery ze mną. A wy mi twierdzicie, że ona u babci nie może być. To przepraszam, kto ma wreszcie mieć psy ? pewnie nikomu byście nie wydali psów ze schroniska, bo tam będzie się nudził, tam nic nie będzie robił itp. A to, że ucieka to nie nasza wina. Sunia jest u nas 2 tygodnie i widocznie tego się gdzieś nauczyła... I ciągle chciałaby wychodzić. Jednak nikt z Was nie chce mi pomóc jak oduczyć ją uciekania i sprawić aby u babci czuła się naprawdę bezpiecznie. Bo wkońcu większość życia spędziła w schronisku, to całe to zamieszanie jest dla niej czymś obcym. Więc już lepiej nie będę się nic Was pytała. Przepraszam za krótki OFF ale musiałam powiedzieć swoje zdanie na ten temat. A żeby do końca nie było OFFu to napiszę, że sunia w piątek uciekła raz. Wczoraj wogóle, a dziś widziałam ślady drapania pod siatką ale nie udało się jej nigdzie przekopać, bo już zabezpieczyliśmy płot jak mogliśmy...A u sunia nie ucieka przy każdej wolnej okazji, np. gdy wychodzę przez furtke czy nawet jak ją otworze to ona nie próbuje wyjść. Sądzimy, że ucieka do sąsiadów ponieważ tam jest pies. A on całe życie siedzi na łańcuchu... :-( I jak ona ucieka, to zawsze znajdujemy ją koło psiaka.[/QUOTE] Mam dokładnie ten sam problem i szukając informacji trafiłam tutaj. Rezczywiście - dawno nie widziałam prośby o pomoc z taką ilością głupawych odpowiedzi :shake: Jedna z moich suk ucieka od samego początku. To nie ta wzięta z przytuliska w Harbutowicach, wcześniej odebrana psychopacie, który katował ją za zagryzanie kur (jamiczka). To nie ta wyrwana z mordowni w Olkuszu, gdzie czekała tylko na śmierć. To ta wzięta z dobrego domu, gdzie psy się kocha i rozpieszcza. To ta, która miała zawsze opiekę, spacery, zabawy, michę pełną przysmaków i ciepłe, wygodne legowisko. I NIC nie skutkuje - najszczęśliwsza jest kiedy może spieprzyć z naszej posesji, poszlajać się bez kontroli po okolicy i wrócić za dzień albo dwa. Jeżeli ktoś nie miał takiego psa, niech nie truje, że nie wierzy w coś takiego. Taki pies to horror. Ja jestem na etapie takiej desperacji, że - niezależnie od wszystkiego - poczynię inwestycję postaci pastucha elektrycznego. W ostateczności - łańcucha. Bo nic innego, chyba poza morbitalem, mi nie pozostaje :-(
-
Było kilka reportaży w Uwadze! na temat tej okolicy. Strach się bać :crazyeye: - przecież to stolica... [url]http://uwaga.onet.pl/szukaj.html?q=dudziarska&sb=Szukaj&qt=0&c=uwaga_all[/url]
-
Ast i Leonbergerka w jednym kojcu w gnoju-> MAJĄ DOMY!!!
Kinya replied to hanek's topic in Już w nowym domu
Wygląda jak moja Berta po goleniu! Nic tylko dołączyć ją do klubu :diabloti: Urabianie zacznę dziś wieczorem ;) -
[quote name='Tweety']W niedzielę pomoc kociakom szła pełną parą. Az serce rośnie [IMG]http://forum.miau.pl/images/smiles/1luvu.gif[/IMG] Kinya z Edytą ratowały jednodniowe kociaki, którym matka zmarła przy porodzie. Kinya od rana szukała mamki, próbują z Figą od Jawy i Jaro, bo ona jeszcze lubi się zajmować dziećmi i wkurza się, że one się nie dają już niańczyć więc może zajmie się nowymi.To opowieść Kinyi:"Pewni państwo przygarnęli kotkę, która wczoraj przy porodzie zmarła. Maluchy uratowano przez cesarkę. Kicia miała 5 kociąt, jeden odszedł w nocy [IMG]http://forum.miau.pl/images/smiles/icon_cry.gif[/IMG] Dziś przez cały dzień dramatycznie poszukiwali pomocy, odwiedzili m.in. Edytę i Wielopole, nic z tego nie wyszło. Ja po obdzwonieniu wszystkich zaprzyjaźnionych wetów i znajomych przypomniałam sobie, że jakiś czas temu zawoziłam do DS koło Niepołomic (i naszego Kłaja [IMG]http://forum.miau.pl/images/smiles/icon_twisted.gif[/IMG] ) szczeniaka i w tym domu była kotna cicia. Pani tej kotki nawet dostała od nas ochrzan, że jej nie wysterylizowała [IMG]http://forum.miau.pl/images/smiles/icon_twisted.gif[/IMG] Zadzwoniłam do tej pani (zdobywając numer w Pro Animals w Chrzanowie) i okazało się, że jej kotka okociła się przedwczoraj, ma trzy maluchy. Pojechaliśmy oczywiście, podłożyliśmy jej kociaki od zmarłej, zaczęła lizać wszystkie, więc jest szansa, że przyjmie. Państwo pojechali jeszcze kupić w lecznicy jakąs pożywną karmę dla kici, mają do mnie zadzwonić i powiedzieć jak sytuacja wygląda. Strasznie się niepokoję, proszę o kciuki! Zwłaszcza, że jeden z koteczków jest strasznie słaby [IMG]http://forum.miau.pl/images/smiles/icon_cry.gif[/IMG]" Od 19-stej moja Joaśka z chłopakiem, a potem i nasi wolontariusze pomagali łapać małego kociaka na ul. Sarego. Kociak przechodziła spod maski jednego samochodu do drugiego. Straż miejska odmówiła, schron nie miał czasu, w końcu dzięki Kinyi (bo samodzielne próby też nic nie dały) nadjechali policjanci i udało się odszukać własciciela auta, w kótrym kocinka utknęła na dłużej ale za to juz na Gertrudy gdzie samochody i tramwaje:angryy: .[/quote] To była szalona niedziela, zwłaszcza, że cały dzień chodziłam do tyłu, bo rano wróciłam z wesela. Może to i dobrze, bo mniej bodźców do mnie docierało :evil_lol: Kicia przyjęła maluchy :multi: Niestety jeden biedaczek, najsłabszy odszedł w nocy :-(, zostały więc trzy. Państwo zawieźli hałdę najlepszych karm, kicia w życiu takich smakołyków nie widziała ;), jeszcze ściągną na wyżerkę koty z całej gminy :lol: Państwo są zdecydowani wziąć koteczkę (oby jedno z kociąt było tej płci), więc zostałyby dwa kotki do adopcji. Tak więc sytuacja jakoś opanowana. A co do policji, to pan rzecznik musiał zainterweniować i pogonić, ja tylko zadzwoniłam :diabloti:
-
Ast i Leonbergerka w jednym kojcu w gnoju-> MAJĄ DOMY!!!
Kinya replied to hanek's topic in Już w nowym domu
Kurczę, mój TŻ mnie ubije jak przywlokę psa, zwłaszcza dużego, nawet na tymczas :shake: Niedługo zaczynamy remont dachu, bo już mi strych zalewa... Będzie dużo hałasu, zamieszania, obcych ludzi - jak ona zniosłaby takie warunki? Ma w ogóle jakies imię, w jakim jest wieku, bo nie doczytałam:oops: Będę szukać intensywnie jakiejś dobrej duszy. Tylko wakacje teraz :shake: -
[quote name='kaja555']Osoba z fundacji, z którą rozmawiałam była daleko od Łodzi i nie obiecała mi nic. Ale przez zamieszanie wokół psów może sprawdzą to na włąsne oczy. Ona zna modliszę :razz: No a ja już taka jestem, podkradam wsiokom koty, [B]straszę tak samo gminę :razz:, to taką babę też mogę. A jak mi powie tak jak Wam, że mam sie w d..pe podrapać, to jej powiem że ona się będzie drapać jak policja będzie pod jej płotem ;)[/B][/quote] I postrasz, że jej kartotekę założą i do konca życia będą ja przynajmniej raz w miesiącu kontrolować jak się sprawuje. Na moich sąsiadów to podziałało, tym bardziej, że ostatnio dwa razy widzieli jak radiowóz podjechał pod mój dom, bo policjanci kogoś szukali i pytali czy nie wiem w którym domu mieszka - ale tego to już sąsiedzi nie muszą wiedzieć :evil_lol:
-
Ast i Leonbergerka w jednym kojcu w gnoju-> MAJĄ DOMY!!!
Kinya replied to hanek's topic in Już w nowym domu
Czy to nigdy się nie skończy? :placz: -
Ada, podziwiam Cię :cool2: Mona po sterylce czuje się dobrze, dostałam sms. Może dziś jeszcze zdążę na pocztę, to wyślę Ci fakturę.
-
[quote name='Hawanka']Ja też z miłą checią obejrzałabym ,,Doktora Łape" [B]dlaczego nie ma W TVN[/B] :placz::placz::mad: [FONT=Franklin Gothic Medium][SIZE=1]:angryy:[/SIZE][/FONT][/quote] Dlatego żeby ludzie "n"-kę kupowali :evil_lol: Mogę spróbować to jakoś ściągnąć, dam znać czy się udało.
-
Widział ktoś ten program? Ewidentnie wzorowany na amerykańskich, które można oglądać na Animal Planet (np. "Początkujących weterynarzach"), ale warsztatowo bardzo przyzwoicie, nie ma się do czego przyczepić. Ładne zdjęcia, dynamiczny montaż. Najbardziej obawiałam się sztucznych, ustawianych dialogów - na szczęście w większości takie nie są. Ogólnie jak dla mnie - bardzo ok. Strona programu: [url]http://www.tvnwarszawa.pl/5994,magazyn.html[/url]
-
[quote name='scarabae']Witam, piszę tu po raz pierwszy, chociaż z fundacją AFN miałam już do czynienia...głównie poprzez allegro. Teraz zdecydowałam się zarejestrować tutaj, i przy okazji też na forum miau.pl. :) Chciałabym zrobić bazarek dla kociaków, mam kilka rzeczy do wystawienia, jednak prosiłabym o jakieś pokierowanie, co, jak, gdzie, itd. I czy lepiej by było zrobić to tutaj, czy może na forum miau. Proszę o jakieś podpowiedzi i z góry przepraszam, jeśli zaśmieciłam tutaj wątek...:oops:[/quote] Witaj :) Najlepiej zapytaj Tweety, Ona dowodzi ;) Jeśli jednak jesteś zarejestrowana na Miau, to tam bazarki wystawia nieoceniona mjs, skontaktuj się z Nią, proszę. [url=http://forum.miau.pl/viewtopic.php?p=4449276#4449276]Miau.PL :: Zaloguj[/url]
-
[quote name='j3nny'][SIZE=4]POMOCY![/SIZE] [EMAIL="Ank@2"]Ank@2[/EMAIL] pisze, ze w prokocimiu pod kosciolem jest kotka w ciazy, wyglada na to, ze niedlugo moze rodzic. Ani moze uda sie zalatwic dla niej DT ale tylko na 1 dzien. nie ma gdzie jej potem zabrac. HELP :-([/quote] Oswojona? Mam łapkę w aucie, mogłabym podjechać po pracy wieczorem(jestem na Rybitwach). Mam już kotkę z małymi w domu :shake:, ale będę kombinować, najważniejsze to złapać tamtą w Prokocimiu.
-
Wszystkie pieski i inne zwierzątka które odeszły w 2009r
Kinya replied to wtatara's topic in Psy, które pożegnaliśmy....
Dzisiaj mijają dwa miesiące od śmierci mojego Ginesika. Niespodziewanie zachorował na FIP :placz: :-( Gines X 2005 - 22III 2009 -
Ja wczoraj byłam przy ulicy Sucharskiego 67 (Stary Bieżanów). Prywatny dom, pani bardzo sympatyczna, z tego co mówiła wywnioskowałam, że strzyżeniem psów zajmuje się od lat, klientów jej nie brakuje (kolejka rzeczywiście jest). Co do jej umiejętności nie będę się wypowiadać, ponieważ po pierwsze byłam pierwszy raz w takim przybytku, a po drugie moja sunia wzięta z Olkusza była tak potwornie zaniedbana, że trzeba było kołtuny na całym ciele ogolić prawie do gołej skóry :shake: Za ostrzyżenie (a w zasadzie ogolenie;)) dużego psa – mix bernardyna – zapłaciłam 70 złotych. Pani nie kąpie psów. A, i na koniec Bercia dostała w prezencie apaszkę - bardzo miły gest :) Telefon (12)657-00-11, komórkowego nie zanotowałam, dorzucę jak będę miała. Jeżeli ktoś chce zobaczyć efekty (dla niektórych wstrząsające:evil_lol:) to zapraszam na wątek mojej dziewczyny [URL]http://www.dogomania.pl/forum/f85/bernardyn-z-olkuskiej-mordowni-ma-dom-129040/index11.html[/URL]
-
Piękne fotki :loveu: A artystka Tosia ostatnio postawiła wszystkich na nogi (i łapy). Czmychnęła z domu i weszła na najwyższe (30 m!), najstarsze drzewo w parku, w którym mieszka. Potem bała się zejść, siedziała i miauczała rozdzierająco. Nie dało się jej w żaden sposób skusić do zejścia. Przyjechała straż pożarna, próbowali postraszyć ją wodą z sikawki, ale weszła jeszcze wyżej, na sam czubek. Przesiedziała tam całą noc, wrzeszcząc, zbiegły się koty z całej okolicy, cała rodzina nie spała, psinka Zuzia warowała pod drzewem... Z głodu Tosia zaczęła zjadać gałęzki (to straszny żarłok jest), ale zejść dalej się bała. W końcu na drugi dzień zadzwoniono po ekipę z klubu wysokogórskiego i to oni ściągnęli Tosię z drzewa (dobrze, że to w Nowym Sączu i taki klub tam jest). Śmiać mi się trochę z tego chce, ale Basi i rodzinie wcale do śmiechu nie było, strasznie się o nią bali, no i tyle godzin spędzonych pod tym drzewem :shake: Po zdjęciu kicia oczywiście popatrzyła na nich wzrokiem mówiącym "a o co wam chodzi?" :evil_lol: