Z Betką jest o tyle dobrze, że nie ma mowy o jakimkolwiek starciu z innym psem. Dużych się boi, zwiewa z podkulonym ogonem, najwyżej napyskuje (zwłaszcza jak jest na smyczy - och, jaka ona jest wtedy odważna!) Chociaż ostatnio mnie zadziwiła - podbiegł do nas onek i koniecznie chciał się pobawić z Mixerem. A Mixer to do zabawy raczej ostatni jest, stoi bezradny i nie wie, co ma zrobić. Betka wtargnęła między nich i tak napyszczyła onkowi, że ten pognał do swojego pana i już dał spokój. Co jak co, ale Betka napyszczyć potrafi!
Alma2, to jest tak: jak widzę przed sobą jakiegoś psa z właścicielem, to staram się schodzić mu z drogi. Z grubsza jesteśmy dogadani. W końcu te same psy wychodzą na spacer o określonej godzinie. Ale zawsze znajdzie się jakiś palant, który myśli, że jak kroczy ze swoim rodowodowym, to cały świat powinien zejść mu z drogi. Nie z Betką te numery!