-
Posts
4847 -
Joined
-
Last visited
Content Type
Profiles
Forums
Events
Everything posted by Wet-siostra
-
Jako drugi PT jedzie Kers:loveu:Dla niego też trzeba szukać transportu.:lol:
-
To prawda-W JEDNOŚCI SIŁA!!! Na Śląsku,z którego pochodzę w schronisku współdziałały ze sobą trzy różne organizacje,żeby tylko zwierzakom życie ułatwić.Każdy miał co robić...Wierzcie mi-tam jakoś to hulało...Nie wiem,czemu w Przemyślu nie wychodzi...Może faktycznie władze miasta nie mają pomysłów,sił,chęci...Wystarzy pojechać do Rzeszowa-wyraźnie widać różnicę...Tu,u nas,też się zmienia na lepsze,ale tak strasznie powoli...A zwierzaki cierpią...Im nas więcej tym lepiej!Sobotę już mi mój TZ załatwił na cacy...Wymyślił odwiedziny u jego rodziców...Nie mam ochoty tam jechać,może się jakoś wykręcę...
-
Czyli przeciwwskazań do transportu brak???Skoro tak-zmieńcie tytuł na taki z zaznaczeniem,że DT czeka-potrzebny transport-i szykujcie Kersikowi wyprawkę(ulubione posłanko plus dwie miski).W sprawie transportu nie jestem w stanie Wam pomóc...Czekam na Kapselka.Teraz też i na Kersika.Będzie familia na K(Koli,Kapsel,Kers)...Pozdrawiam!
-
Nie wymieniłam niczyjego imienia,napisałam tylko zgodnie z prawdą jak odczułam tą rozmowę...Wyglądało na to,że chce mnie Pani na wszelkie sposoby zniechęcić do pomocy-tak to odebrałam...Być może źle,ale każdy odbiera na swój sposób...Dla mnie to był taki policzek,typu:kobieto,do czego się pchasz???Ty się do tego nie nadajesz...nie masz warunków!!!!Oczywiście,SAMA nie mam warunków.Oczywiście,że SAMA niczego nie jestem w stanie załatwić...Do tego potrzeba grupy osób.Ja tylko rzuciłam hasło,bo wiem,co mogę.Jeśli ktoś mi pomoże dam radę wziąść na DT dwa małe pieski lub jednego dużego.Nie ma znaczenia,skąd,od p.Romy,z Warszawy czy z innego miasta...SAMA nic nie mogę...Bo SAMA mogę co najwyżej pisać wątki i podnosić je do góry...MUSIMY trzymać się razem,zwłaszcza tu,w Orzechowcach.Nie możemy się nawzajem zniechęcać...Może jestem przewrażliwiona,ale przeszłam już naprawdę wiele zła w życiu...Kocham zwierzęta nad życie i chcę im pomagać jak tylko mogę..Jestem krótko na DOGO-nie mam szans wiedzieć wszystkiego...Cały czas się uczę."Szpilko"-dziękuję za te słowa...Wybacz,że źle Cię zrozumiałam.Pani Beatko-Pani też nie chciałam urazić.Po prostu taka jestem i zawsze piszę szczerze co czuję czy myślę,jak coś odbieram...Nie zawsze na tym dobrze wychodzę,ale nie potrafię udawać...Obie mi wybaczcie. i słówko do "Żaby"-jak dasz radę przyjdź dziś na zebranie.Pozdrawiam!!!
-
No to może takie zakończenie mój ból tęsknotę samotność i strach może jednak nie będę już sam Niech mądrzejsi ode mnie w sprawach techniki komputerowej jakoś dołączą tą końcówkę do reszty... Myślałam,ale ja piszę raczej wierszaki-smutaki,dzieci to nie interesuje...Poza tym trzeba mieć kasę i znajomości...A ja nie mam ani jednego,ani drugiego...
-
Sztafeta olimpijska z Kapslem w roli głównej:Jedna osoba idzie z nim do np.Rzeszowa,druga dalej...albo więcej osób mniejszymi odcinkami...Kurcze,w tym temacie nie jestem w stanie pomóc...Na Koliego też czekałam,bo nie było transportu,ale szybko się znalazł,bo oferowałam DS.Teraz może być trudniej,bo to jednak tylko DT więc w perspektywie kolejny transport do DS...Ale-może coś się znajdzie.Trzymam kciuki!!!
-
Jakaś perspektywa dla Krówki...Nareszcie...Na DOGO,jak już wiem,nie ma rzeczy niemożliwych,więc pewnie jakiś sposób się znajdzie.Choc z drugiej strony ja Koliego brałam na żywioł,nie wiedząc jak moja suka zareaguje....Po prostu-serce piknęło,powiedziało:ten pies będzie mój-i nic więcej się nie liczyło.Owszem,na początku Tyrsa nie przywitała Koliego zbyt przyjaźnie...Ale na dziś wszystko robią razem,jedzą z jednej miski i w ogóle.Więc może po prostu wziąść Krówkę do domciu i popilnować,aż się doszczekaz drugim psiakiem? A co do osądzania-jestem na DOGO od niedawna,a już zdążyłam poznać temat i odczuć na sobie "przychylność"pewnej cioteczki...Łatwo jest mówić,osądzać,potępiać,gdy nie zna się sytuacji danej osoby...Ja osobiście DIF podziwiam,jest moją"najlepszejszą"-najlepszą-przyjaciółką i jestem z nią cały czas myślami.Trzymaj się,kochana!!!DAMY RADĘ!!!
-
Cioteczki,dziękuję za dobre słowa...Być może jestem ciut przewrażliwiona,ale spotkało mnie w życiu już tak wiele przykrości,że nie mam sił na kolejne...Jutro mamy spotkanie założycielskie nowego stowarzyszenia.Proszę,trzymajcie kciuki.Pozdrawiam!!!
-
A może spacerkiem???:cool3: ;) Prędzej czy później dotrzecie do Przemyśla...:evil_lol:
-
Dziękuję za słowa otuchy!!!Naprawdę,czasami ma się ochotę walić głową w mur...Dobrze,że są jeszcze ludzie,którzy chcą pomagać zwierzakom...Tak ciężko się żyje nam,ludziom,a co dopiero mają zrobić te psiaki???Życie jest niesprawiedliwe...:shake:
-
Dokładna waga jest potrzebna,by obliczyć ilość środka znieczulającego.Na moje oko Kapsel nie waży więcej niż 10kg,więc może uda się zamknąć koszty w 50-60zł...Jeśli u Was będzie taniej-zdecydujcie sami.Z tego,co piszecie ciężko o transport.A nuż zdążycie z zabiegiem,zanim się znajdzie transport?Z drugiej strony źle by było,gdyby data transportu zbiegła się z zabiegiem.Ja tylko rzuciłam hasło.Wy wiecie lepiej,co i jak.DT jast pewne,przed czy po kastracji.Pozdrawiam!
-
Ze swojej strony postaram sie poprosić doktora,by koszty były jak najmniejsze.Na żywca tego nie zrobimy,ale może wystarczy tylko znieczulenie miejscowe zamiast pełnej narkozy...Ostateczny koszt co prawda i tak będzie znany po zabiegu,ale tak mniej-więcej...Ile waży Kapselek?DOKŁADNIE?
-
Łatwo mówić:dla chcącego nic trudnego...Czasami same chęci nie wystarczą...Może z tymi starszymi ludźmi jest tak samo?Zresztą w Przemyślu jest taka głupia tendencja,że dużo się mówi,a mało robi...I to jest wkurzające...Ktoś,kto w ogóle mnie nie zna,już mnie osądza,przylepia łatkę...Nawet nie wiecie,jak to boli..Osoba,która ze mną rozmawiała przez telefon tak mnie zdołowała,że zaczęłam się zastanawiać,czy w ogóle w mojej sytuacji mogę pomagać zwierzakom.Na szczęście inna osoba postawiła mnie z powrotem do pionu i teraz nie zamierzam rezygnować.Ale-skoro "Szpilka "uważa,że widzę tylko utrudnienia,to niech spróbuje się postawić w mojej sytuacji.TZ alkoholik,ostatnio jak wpadł w ciąg przepił wszystkie oszczędności i nawet na chleb nie miałam.Praca na czarno,o zarobku szkoda gadać...Brak meldunku stałego,do tego chore serce,kręgosłup,a od niedawna wiem,że mam coś,co mnie zjada od środka,a na co lekarstwa nie ma...Mam dwa ukochane psy,których nigdy nie oddam,mam gołębie...i nic więcej.Dom wynajmuję.Czy "Szpilka",po bardzo budującej rozmowie telefonicznej,w której usłyszałaby same zniechęcające słowa,będąc w mojej sytuacji zdecydowała się wziąść psa od p.Romy?Ta osoba,która ze mną rozmawiała sugerowała,że mam poczekać,aż podrzucicie mi psa na DT,bo tylko i wyłącznie wtedy mogę liczyć na pomoc w utrzymaniu tego psa...Więc proszę się nie dziwić i nie krytykować mnie za to,że go nie wzięłam.Po prostu przemyślałam sprawę i posłuchałam rady bardziej doświadczonych ode mnie.Ja w adopcjach nie mam żadnego doświadczenia,od niedawna jestem na DOGO.Potrafię tylko pisać wątki i wklejać banerki z innych wątków.A to trochę za mało...Powstaje Stowarzyszenie.Będę w nim działać,póki sił i zdrowia starczy.Najprawdopodobniej będę miała psy na DT.,ale raczej nie od p.Romy..Pozdrawiam "Szpilkę" i proszę,niech nie wydaje opinii,jeśli nie zna całej sytuacji...
-
W takim razie czekamy.A na razie-na pierwszą!!!
-
Też odniosłam takie wrażenie-strach i jednocześnie bezsilność...Miałam nawet ochotę wziąźć z tamtąd jakiegoś psiaka na DT,ale po rozmowie tel.z jedną osobą zrozumiałam,że nie mam szans.Sama finansowo ledwo co zipię,w tym miesiącu jest wyjątkowo ciężko...Ta osoba zasugerowała,by nie brać psa od p.Romy,bo zostanę z nim sama...Więc zrezygnowałam z pomysłu...Ale żal mi tej kobiety i tych psiaków,one się tam po prostu męczą...Moja przyjaciółka zabrała do siebie szczeniaka-mały,dziki,boi się ludzi,zachowuje się,jakby walczył o przetrwanie...Pewnie i walczył o każdy kęs...Nie wiem,czemu władze miasta tym problemem się nie zajmują-ale-może próbowały?Tylko,że nie bardzo im to wyszło?
-
Chyba tak,kastracja zwiększa szansę na adopcję,a skoro nie jesteście w stanie pokryć kosztów wykonania jej u mnie to poczekajmy,aż psiak będzie po wszystkim.Ja nie jestem w stanie zapłacić sama za zabieg,mogę tylko zapewnić bardzo dobrą opiekę pooperacyjną,ponieważ z racji zawodu mam w tym doświadczenie...Chyba,żeby w jakiś sposób uzbierać te pieniążki,wtedy Kapsel mógłby już przyjechać i kastrację wykonalibyśmy w mojej lecznicy.Na pewno asystowałabym przy tym zabiegu.Przemyślcie to,miejsce mam zarezerwowane.Pozdrawiam!
-
Pomysł ze zdjęciami jest bardzo dobry,tylko czy ta pani wpuści kogokolwiek do środka?Nas nie wpuściła,rozmawiałyśmy przez płot,przez płot dała szczeniaka...Mówiła,że musi zrobić remont,nikogo nie wpuści...A co do Żaby-może trzeba go ładniej poprosić... :help1:
-
Nie wiem,za co mnie kochasz...:crazyeye:Jakoś nie widzę szczególnych powodów...:eviltong:W końcu nic wielkiego nie robię,to ja Tobie więcej zawdzięczam i wiesz,o czym mówię....:evil_lol: :user: A co do lania,to domyślam się...:agrue:Ale Ty też na nie zasługujesz i też się chyba domyślasz,za co...:ices_bla:Więc lepiej zamiast tłuc się wzajemnie na spotkaniu mówmy o psiakach!!!