Rozmawiałam z Hałabajówką, Maksiu zmienił się od czasu jak przyszedł tam gdzie jest, ale nie są to jeszcze zmiany o jakich marzymy. Nie rzuca się, nie ucieka w popłochu, macha ogonkiem jak widzi Magdę, liże ręce przez kraty, może do niego swobodnie wejść, nie boi się tak jak kiedyś, ale o przytulaniu nie ma jeszcze mowy. Przy bramie szczeka na obcych, ale ostrzega, żeby go nie dotykać, nie rzuca się w szale;), Magda mówiła, że jak weszła do kojca z inną osoba, to rozdzielił ją z gościem i bronił :placz:, tak mi go szkoda, bo on się stara i chce, ale nadal się boi.