-
Posts
2259 -
Joined
-
Last visited
Content Type
Profiles
Forums
Events
Everything posted by Astaroth
-
Podjeliśmy decyzję, wczoraj poszliśmy do weterynarza i pozwoliliśmy Dziadkowi odejść. Byłam twarda, spokojna i zdecydowana, do momentu kiedy wet powiedział że nie mogę zostać z Dziadkiem do końca, że przed drugim zastrzykiem mam wyjść. Miałam ochotę zabrać psa, wrócić do domu i poszukać innego weterynarza. TZ mnie powstrzymał, powiedział że pies się męczy i dajmy mu już spokojnie odejść. Tak się zdenerwowałam że nie dotrzymam obietnicy że nie będę z nim do końca, że nic nie poszło tak jak było zaplanowane, nie pożegnałam się tak jak chciałam, poryczałam się z bezsiliności, jestem zła na weterynarza, na TZta, na samą siebie, na durny samochód który musiał się popsuć i nie mogliśmy pojechać do naszej pani weterynarz tylko poszliśmy do lecznicy pod domem. Rozumiem że weci boją się że właściciel użądzi histerię, że zemdleje czy coś takiego, ale jest to nie sprawiedliwe, on już pewnie zapomniał o sprawie a mnie to będzie dręczyć. Jeszcze usłyszałam że niepotrzebnmie brałam schorowanego starego psa ze schroniska bo tylko sobie niepotrzebny stres zafundowałam.
-
PiS grzmi - sterylizacja jest okaleczeniem zwierzęcia!
Astaroth replied to Agnieszka(Visenna)'s topic in Sterylizacje
Szczerze powiedziawszy to widziałam psy niekastrowane w depresji, mój TZ miał psa który jak tylko wywąchał suke z cieczką to wył pod drzwiami całe dnie i noce, nie jadł, nie spał, a na spacerach próbował zwiać za wszelką cene. -
Nowy Sącz Właściciel zmarł - 30 psiaków do adopcji MAJĄ DOMY
Astaroth replied to Szami's topic in Już w nowym domu
może przenieście zdjęcia psów do pierwszego post, albo chociaż niech będzie tam informacja na której stronie zdjęcia się znajdują. -
PiS grzmi - sterylizacja jest okaleczeniem zwierzęcia!
Astaroth replied to Agnieszka(Visenna)'s topic in Sterylizacje
[quote name='shin'] Jak psy to nie wiem, ale koty, od kiedy poznaly pojecie 'ogrod'... maja taka pasje zycia [i pozbawiania zycia wszystkiego, co sie rusza w trawie i na drzewach], ze budza mordercze checi w calej rodzinie :evil_lol: [SIZE=1][/SIZE] [/quote] Mam nadzieje że mają chociaż dzwoneczki na szyjach żeby to były tylko mordercze zamiary, a nie rzeź drobnych ssaków i ptaków :mad: -
Witam! Czy macie jakieś dobre rady jak zajmować się takim psiakiem? Mam dokładnie taki sam problem z moim i szczerze powiedziawszy myślę już o uśpieniu bo mam wrażenie że się męczy i że i tak nie ma jak mu pomóc , ale jeśli macie jakieś wypróbowane metody to podzielcie się, spróbuję jeszcze powalczyć.
-
Dziadek jest z nami od kilku miesięcy, wzieliśmy go ze schroniska jako 16letniego staruszka, taki rodzaj emerytury, był ponad 10lat w schronisku. Wiedziałam że to nie pies na lata, że biore go do domu żeby ostatnie miesiące spędził poza schroniskiem. Jakiś czas temu zaczął powiększać mu się nadziąślak, za radą Komety poszliśmy do bardzo dobrego onkologa, okazało się że to nie nadziąślak tylko czerniak, wiek psa i miejsce w którym czerniak się znajduje wykluczają operacje. Nie wiem co mam robić, TZ mówi że czas psa uśpić bo się męczy, a ja nie jestem tego pewna. Na spacery wychodzi normalnie, ma apetyt, ale z drugiej strony już nie merda ogonkiem przy głaskaniu, nie piszczy ale często się kręci, chodzi i nie może sobie znaleść miejsca może w ten sposób reaguje na ból? To bardzo dzielny pies, wiele przeżył, jest taki odporny na ból, nigdy nie słyszałam żeby piszczał, ani przy zastrzyku, ani jak ktoś niechcący stanął mu na łapie, nawet jak bez znieczulenia musieliśmy mu naciąć skórę skalpelem to nawet się nie wyrywał , leżał grzecznie. Od kilku dni z mordki tak mu śmierdzi że nawet na korytarzu czuć, nie przeszkadza mi to, nie uśpimy go dlatego że śmierdzi ale czy taki zapach nie jest dodatkową wskazówką że to musi boleć. Nie mam go od szczeniaka, tylko od kilku miesięcy, ale wydaje mi się że to jeszcze gorzej, gdyby całe życie spędził ze mną to wiedziałabym że to 16 dobrych dla niego lat że był szczęśliwy itd, ale on jest szczęśliwy od 4miesięcy to tak krótki czas że nie zdołał mu jeszcze wynagrodzić tych lat w schronisku :-(
-
ostatnio dobił mnie ten wątek: [URL]http://www.dogomania.pl/forum/f402/jaki-los-moze-spotkac-bezdomne-schroniskowe-wywozone-zwierzeta-104040/[/URL] nie chce nic sugerować,nikogo oskarżać, ani wszczynać niepotrzebne awantury poprostu obserwuję ten wątek od jakiegoś czasu i nie chciałabym żeby coś złego spotkało małą, więc proszę sprawdźcie przyszły domek.
-
Śleputki i głuchutki Promyczek odszedł za TM....
Astaroth replied to kikou's topic in Psy, które pożegnaliśmy....
dawno tu nie zaglądałam, czy to znaczy że Promyk jest znowu w schronisku? -
PiS grzmi - sterylizacja jest okaleczeniem zwierzęcia!
Astaroth replied to Agnieszka(Visenna)'s topic in Sterylizacje
[quote name='CHI']Chodził o to, aby z tego chipa (jeśli "olewa psa":angryy:) się rozliczył...:mad:[/quote] no niby tak , o tym nie pomyślałam, tylko że musiałby być ktoś kto będzie kontrolował to czy pies jest czy go nie ma a kontrola czy każdy pies w Polsce jest na miejscu jest raczej nie możliwa, a niestety jak się znajdzie psa z wyciętym chipem to ciężko będzie znaleść jego pana bo nie wiele osób pozbywa się psa pod swoim domem. Nie wiem jak to jest rozwiązane? -
PiS grzmi - sterylizacja jest okaleczeniem zwierzęcia!
Astaroth replied to Agnieszka(Visenna)'s topic in Sterylizacje
Przymusowe kastrowanie i chipowanie to niestety w Polsce tylko marzenie. Nawet jeśli takie przepisy by weszły to wiadomo "Polak potrafi". Jak będzie chciał psa łopatą zatłuc albo przywiązać do drzewa w lesie to z pozbyciem się chipa spokojnie sobie poradzi. Przecież chip jest malutki i tuż pod skórą. A przymusowa kastracja psów na wsi? Po pierwsze jak to wyegzekwować? Wyobrażacie sobie rolnika który psom daje do jedzenia to co świnie zostawią bo psy to przecież tylko darmozjady i on ma 200zł zapłacić za sterylizację? To już łatwiej i taniej psa się pozbyć, jakby co kara za zabicie to tylko 50zł, a sterylizacja minimum 200. Inicjatywa wspaniała, bardzo popieram ale niestety boję się że to byłby martwy przepis. -
Kaja potrzebuje pomocy.....leki na stawy na cito.kto pomoze?
Astaroth replied to giselle4's topic in Już w nowym domu
[FONT=Times New Roman][FONT=Verdana][SIZE=2]Nie mogę znaleźć skąd jesteście i gdzie są psiaki. W Warszawie mogłabym załatwić dla suni karmę po cenie hurtowej. Ale jeśli to gdzieś daleko to z transportem się pewnie nie opłaci. Dziwi mnie to dodawanie oliwy, oliwa raczej działa hmm.... przeczyszczająco. Mój psiak z Krzyczek też miał problemy i krew w odchodach, pomogła zwykła purina sensitive(z rybą) i powoli przestawialiśmy na coś lepszego, teraz jest na trovecie i jest super, żadnej biegunki i wreszcie przestało być widać kręgosłup pod skórą.[/SIZE][/FONT][/FONT] -
RAZEM MAJĄ 24 LATA- 1 za TM (był chory), 2 za TM
Astaroth replied to jusstyna85's topic in Psy, które pożegnaliśmy....
no wiecie co ,dopiero się ucieszyłam że Antyk znalazł Dt a tu kolejny biedak -
Śleputki i głuchutki Promyczek odszedł za TM....
Astaroth replied to kikou's topic in Psy, które pożegnaliśmy....
zaznaczam sobie -
10 MIES HUSKY z ŁAŃCUCHA wykupiona od IDOTY w DS
Astaroth replied to jusstyna85's topic in Już w nowym domu
zaznaczam sobie -
rozumiem że problem się zaczął wtedy kiedy był jeszcze sezon na zające, ale jeśli już się skończył to niestety nie jest gwarancją że on już nie będzie tam polować bo zawsze może napisać że idzie polować na "szkodniki" i jak się uprze to będzie tam łazić a z tego co piszecie wynika że facet konfliktowy.
-
[quote name='sara_rokitnica'] tak w ogóle to czy myśliwych czasem nie obowiązują jakieś terminy? znaczy w tym sensie że jak np. jest sezon na jakąś zwierzynę to polują, a jak nie ma to nie? bo trochę szukałam, szperałam i gdzieś wyczytałam że sezon zarówno na dzikie króliki jak i na zające szaraki przypada na listopad-grudzień, a nasz "łowczy" pojawił się na hałdach teraz w styczniu...[/quote] Niestety termin polowań na zdziczałe psy jest od 1stycznia do 31grudnia więc on może być w terenie z bronią kiedy chce.
-
[quote name='jusstyna85']Trzymam też kciuki za Twojego emeryta,może jemu sie poszczęści...[/quote] Mój to już chyba zostanie u mnie do końca (ostatnio guzy które ma na szyi zaczeły mu się powiększać więc to pewnie kwestia tygodni najwyżej kilku miesięcy). Gdyby nie to że za kilka dni będę się przeprowadzać to może udałoby mi się przemycić Antyka ale w tej chwili niestety :-( Będę obsrewować wątek jeśli nic się dla staruszka nie znajdzie to spróbuje przekonać TZta że możemy sobie pozwolić na jeszcze jednego psa w domu, ale nic nie obiecuje.