Też to dla mnie dziwne.
Zwłaszcza że to dziecko się psa wystraszyło, a nie pies przestraszył dziecko.
Wiadomo że potrzeba czasu aby nowi członkowie rodziny się zapoznali i nawiązali wzajemną więź.
Pan to się chyba w ogóle na psach nie zna. Briarda ponoć chciał a się zdziwił że talki duży jest.
Briardy to psy rodzinne, kiedyś na wystawie widziałam jak d2/3 letnia dziewczynka trzymała takiego kudłatego stwora na smyczy, ten oczywiście stał spokojnie, piękny widok, mała kruszynka i kudłaty duży psiak :).
Niejedno dziecko się przy briardzie wychowało.
Biedny Joszi.