Strasznie mi Was szkoda z tym długiem, to wygląda na studnię bez dna. Myślę, że powinniście się z całych sił skupić na tym, żeby dług się nie powiększał, to znaczy walczyć wszelkimi sposobami o pieniądze na wydatki BIEŻĄCE. Dług podliczyć dokładnie i oddzielić go kreską, to jest kwota do zwrotu. A z bieżącą pomocą zacząć jakby od zera w tym momencie. W ten sposób będzie Wam łatwiej zapanować nad finansami. Wiem, że to nie jest łatwe, ale nie podejmujcie się działań, na które nie ma funduszy.
W kwestii organizacyjnej powinniście się (moim zdaniem oczywiście) podzielić na dwie grupy - jedna zajmowałaby się długiem i tylko długiem, a druga potrzebami bieżącymi. Na potrzeby bieżące utworzyłabym Kasę Zapomogową. Zebrałabym fundusze na pożyczki, nie darowizny, tylko POŻYCZKI, wymagające zwrotu, nie osłabiające trwale funduszu głównego.
Pozdrawiam. Mam sporo książek, postaram się zrobić listę zbędnych i przekażę może Weszce.