Miałam kiedyś pieska 5-miesięcznego, który całe życie siedział (z grupą, to hodowla, ZKwP zresztą) w jednym pokoju, takim ze 12m2, czasem wypuszczany do małego ogródka. Wzięłam go na podwórze na pierwszy spacer i dosłownie oszalał ze strachu, wyrywał się i wrzeszczał, jak obdzierany. W domu też z początku czmychał, bo u mnie dużo więcej przestrzeni. Nie pamiętam ile trwało, zanim okrzepł, parę tygodni, ale i potem wrzeszczał w samochodzie na przykład, albo uciekał spanikowany kiedy włączałam muzykę, mam duże kolumny, podłoga mu wibrowała.
Tak więc długo trwała resocjalizacja, nie do samego końca udana, a był młody, niecałe pół roku tkwił w tamtych warunkach. Tigra ma za sobą wiadomo co.