Agat21, łapka Jackusia i tak w super formie!!! Biorąc pod uwagę w jakich spartańskich warunkach się goiła ( szopka z materiałami po budowie domu, upał i tylko ślina Jackusia do wylizywania łapki, bo fiolet, którym scarletto polewała łapkę był od razu zlizywany, jak też srebro odkażające pana weterynarza, też zaraz znalazło się na języku Jackusia, czyli gojenie strasznej rany przebiegało zupełnie " el naturelle"... Opiera się na niej, biega ale czasem podnosi w górę no i długie spacery nie dla niego....