Jump to content
Dogomania

Ryss

Members
  • Posts

    1201
  • Joined

  • Last visited

Everything posted by Ryss

  1. [quote name='Gezowa']O mój "borze".[/QUOTE] Oj, w Kadzidlańskim borze źródełeczko bije... A poza tym masz coś do powiedzenia na temat?
  2. [quote name='Kmm']Jak można komuś ukraść psa? Przestanę zostawiać psa przed sklepem nawet przez 5 minut.[/QUOTE] I tak trzymać, i nie popuszczać! Nie ma strachu, gdy przed sklepem czeka na nas rottweiler bez kagańca, czy jakiś inny urodzony morderca. ;) Gorzej, gdy zostawiamy tak jakiegoś słodziaka. Wtedy czuj duch, szczególnie w Krakowie.
  3. [quote name='evel'][B]tojm[/B], to co opisujesz - dotyczy każdego niewychowanego/nieumiejętnie wychowywanego psa. Ciągnięcie na smyczy (rozbawiło mnie zresztą "nie nauczył[B] [U]się[/U] [/B]chodzić przy nodze", no urocze :lol:) [/QUOTE] Nie rozumiesz, więc to Cię śmieszy. [B]Tojm [/B]bardzo dobrze posługuje się językiem polskim i tak się właśnie mówi: "nie nauczył się chodzić przy nodze". Tak, bo to w końcowym efekcie pies[B] się[/B] uczy, niezależnie od tego, czy jest samoukiem, czy nauki ktoś mu przekazuje. Ty też teraz stukasz w klawiaturę dzięki temu, że w podstawówce nauczyłaś [B]się[/B] czytać, choć niepoślednią rolę odegrała w tym Twoja pani nauczycielka. :lol: [quote name='evel'] Co to znaczy "był dominantem, skakał na ludzi"? Mam nadzieję, że nie masz na myśli bzdurnej i nieaktualnej od dawien dawna TD... [/QUOTE] Ano znaczy tyle, że przejawiał cechy osobnika dominującego, czy to w kontaktach z człowiekiem, czy w kontaktach z pobratymcami. A potrzeba dominacji jest podstawową siłą motoryczną w psim świecie, niezależnie od tego, czy się zgadzamy z Johnem Fisherem, czy nie. Wystarczy tylko poobserwować spotkanie dwóch silnych samców na spacerze. Inna sprawa, czy skakanie na ludzi jest akurat przejawem chęci dominacji u psa. ;)
  4. [quote name='gryf80']powikłaniem może byc ropomacicze,jeśli pies dużo waży (np.20-30 kg)to proponowałabym sterylizację - oczywiście jeśli suka nie jest psem hodowlanym,bo taka seria inj.jest bardzo kosztowna-porównywalna ze sterylką.[/QUOTE] Zgadza się, właścicielce suki w jednej z lecznic zasugerowano sterylizację, właśnie ze względu na groźbę ropomacicza. Cena sterylizacji miałaby wynieść tam 300-350 zł, a więc dokładnie tyle, ile "kuracja" Alizinem. Suka nie jest hodowlana.
  5. Ze wstępnego rozpoznania w kilku lecznicach weterynaryjnych wynika, że obecnie przerywania niechcianej ciąży u suk wykonuje się prawie wyłącznie preparatem Alizin. Jest on dosyć drogi, a potrzebne są dwa zastrzyki. Cena zależy od wagi suki. Dla orientacji powiem, że jeden zastrzyk dla 25-kilogramowej suki kosztuje ok. 150 zł. Zdania uczonych (wetów) na temat ubocznych skutków działania Alizinu, są podzielone: od przemijających niegroźnych dolegliwości, do groźby późniejszego ropomacicza. Producent Alizinu podaje następujące informacje o preparacie: [B]Alizin[/B], roztwór do wstrzykiwań, aglepriston 30 mg/ml w bezwodnym nośniku (zawiera olej arachidowy). [B]Wskazania[/B]. Wywołanie poronienia u ciężarnych suk do 45 dni po kryciu. [B]Dawkowanie[/B]. Podawać podskórnie, 10 mg aglepristonu (co jest równoważne z podaniem 0,33 ml preparatu Alizin 30 mg) na kg masy ciała, dwukrotnie w odstępie 24 godzin. Podawanie produktu w fałd skóry na karku pomaga zapobiec występowaniu ostrych reakcji lokalnych. Zalecane jest lekkie rozmasowanie miejsca wstrzyknięcia preparatu. U dużych suk, zaleca się podawanie maksymalnie po 5 ml preparatu w jedno miejsce. Produkt nie zawiera żadnych konserwantów antybakteryjnych. Należy przetrzeć gazikiem zatyczkę fiolki przed pobraniem każdej dawki, stosować suche, sterylne igły i strzykawki. [B]Przeciwwskazania[/B]. Wobec braku odpowiednich danych, nie zaleca się stosowania u psów z zaburzeniami funkcji wątroby lub nerek, zwierząt z cukrzycą oraz u psów w złym stanie zdrowia. Ponieważ aglepriston wykazuje powinowactwo do receptorów glukokortykoidowych, nie powinno się go stosować u psów z objawami (lub bez objawów – forma utajona) niewydolności nadnerczy (choroba Addisona – cisawica) oraz u psów z genetyczną predyspozycją do chronicznej niewydolności nadnerczy. Preparatu nie powinno się stosować u psów ze znaną nadwrażliwością na aglepriston lub nośnik (olej arachidowy) użyty w preparacie. [B]Działania niepożądane[/B]. U suk, którym podaje się preparat po 20-tym dniu ciąży, poronieniu towarzyszą fizjologiczne objawy porodu: wydalenie płodu, upławy z pochwy, spadek apetytu, niepokój, przekrwienie gruczołu mlekowego. W badaniach terenowych, u 3,4% zwierząt stwierdzono zakażenia macicy. Po sprowokowanym podaniem preparatu poronieniu, często jest obserwowany wczesny powrót rui (okres międzyrujowy skrócony o 1 do 3 miesięcy). W badaniach terenowych stwierdzono występowanie efektów ubocznych takich jak brak łaknienia (25%), pobudzenie (23%), depresja (21%), wymioty (2%), biegunki (13%). Badania terenowe wykazały, że podanie preparatu wywołuje u 17% suk krótkotrwały ból podczas i bezpośrednio po iniekcji, a u 23% zwierząt lokalną reakcję zapalną w miejscu wstrzyknięcia. Rozmiar i natężenie tej reakcji zależy od objętości podanego produktu. Może dochodzić również do występowania obrzęku, zgrubienia skóry, powiększenia lokalnych węzłów chłonnych i powstania owrzodzeń. Wszystkie reakcje lokalne zanikają zazwyczaj w ciągu 28 dni po iniekcji. Badania terenowe wykazały, że u 4,5% psów podanie preparatu wywołało zmiany hematologiczno – biochemiczne. Zmiany te były zawsze przejściowe i odwracalne. Obserwowano: neutrofilię, neutropenię, trombocytozę, zmiany w wartości hematokrytu, limfocytozę, limfopenię. Obserwowano też zmienione (podwyższone) wartości wskaźników biochemicznych: mocznik, kreatynina, chlorki, potas, sód, aktywności enzymów ALT, ALP, AST.
  6. Wczoraj na spacerze spotkałem znajomą ze znajomą suką. Poinformowała mnie, że dwa dni wcześniej ta jej suka puściła się, jak to suka z cieczką. Oczywiście bez zgody właścicielki, po prostu szarpnięciem zdjęła obrożę i dała w długą. Na szczęście po czterech godzinach wróciła jak gdyby nigdy nic do zrozpaczonej właścicielki, ale co się przez te cztery godziny działo, można się tylko domyślać. A możliwości suka miała, bo okolica zasobna w psy, także luzem chodzące. Właścicielce suki rzecz jasna ani w głowie czekanie na przychówek, więc w te pędy udała się do weta, z pytaniem, co robić? Odpowiedź już ma: sterylizacja (a właściwie - kastracja) aborcyjna, lub zastrzyk wczesnoporonny. Na decyzję ma 2-3 tygodnie, bo ten zastrzyk można podać dopiero po 2 tyg. od "momentu", a USG może wykazać ciążę dopiero po 3-4 tygodniach. Tako rzecze wet. Teraz moje pytanie: czy ktoś ma PRAKTYCZNE doświadczenie z podawaniem suce wymienionych zastrzyków (bo mają być dwa)? Jak to znosi suka, jakie są powikłania i skutki uboczne? Nie chodzi, jak wspomniałem, o informacje znalezione w sieci, czy jedna pani drugiej pani, ale o fakty znane z autopsji.
  7. Oj tam, oj tam. Czyż nie napisano w Piśmie: "Rozradzajcie się, i rozmnażajcie się, i napełniajcie ziemię" /Rdz 1,28/? A tyczy to nie tylko rodzaju ludzkiego, jak mniemam, bo inaczej gadzina wszelaka nie przetrwałaby przecie. Czyż więc bogobojna wetka nie ma prawa żyć i pracować zgodnie ze swymi wewnętrznymi przekonaniami? Czyż nie ma ma prawa uważać jak większość matek-Polek, że suka/kotka to przynajmniej raz w życiu musi zajść, bo inaczej w niej się hormony zagotują? A co ona z innej gliny ulepiona, w innym kraju żyje? Ech, trochę tolerancji, miłe hunwejbinki! ;)
  8. [quote name='ala56']Joker w hotelu wygląda dzis tak... może ktoś przerobi te linki na zdjęcia. [/QUOTE] Proszę bardzo: :) [IMG]http://lh6.googleusercontent.com/-nF88Xd4ET3k/TyHkEJow49I/AAAAAAAAB2w/zxmnYmf-j-0/s600/Joker%25201.jpg[/IMG][IMG]http://lh5.googleusercontent.com/-KDak6fRJgmg/TwI1SE_WquI/AAAAAAAAE0I/Y5bbznPbJE8/s640/2011-12-30%25252013.23.07.jpg[/IMG][IMG]http://lh4.googleusercontent.com/-WtPc_I7Xsuc/TwI1FaaIy2I/AAAAAAAAEzw/th5UIsMlsRE/s640/2011-12-30%25252013.21.30.jpg[/IMG][IMG]http://lh3.googleusercontent.com/-yeZ7kCM7xUU/TwI1ABYICjI/AAAAAAAAEzo/NnjKhJcObwo/s640/2011-12-30%25252013.20.42.jpg[/IMG][IMG]http://lh3.googleusercontent.com/-ran9K7yUDM8/TwI06LVA14I/AAAAAAAAEzg/6b1tUOIHUXM/s640/2011-12-30%25252013.18.37.jpg[/IMG]
  9. Z grzybicą pies może normalnie funkcjonować, choć oczywiście lepiej, by do adopcji poszedł już bez sublokatorów, z wyleczonymi uszami i oczami. Ale prawdą jest też, że [B]w domu[/B] - nawet w DT - wszystko lepiej się leczy i goi, niż w schronisku. A Joker z tymi dermatofitami i gronkowcami już przyszedł do schroniska, ale tam, ze zrozumiałych względów, zajęto się przede wszystkim jego strasznym bokiem. Więc teraz już z górki. :)
  10. [quote name='hayena']Mam nadzieję,że możemy liczyć na pomoc w sfinansowaniu leczenia.[/QUOTE] My, to znaczy kto? Bo nie jestem na bieżąco w dogomaniackich finansach, bazarkach i kontach.
  11. Dokąd idą psy gdy odchodzą? No bo jeśli nie idą do nieba To przepraszam Cię, Panie Boże Mnie tam także iść nie potrzeba Ja poproszę na inny przystanek - Tam gdzie merda stado ogonów Zrezygnuję z anielskich chórów Tudzież i innych nagród nieboskłonu W moim niebie będą miękkie sierści Nosy, łapy, ogony i kły W moim niebie będę znowu głaskać Wszystkie moje pożegnane psy... Barbara Borzymowska
  12. Wszystko wydarzyło się w sobotę w Milejowie (powiat łęczyński, lubelskie) w jednym z domów jednorodzinnych podczas zabawy dziecka z psem. Dziewczynka z obrażeniami twarzy, które nie zagrażają życiu trafiła do lubelskiego szpitala. Pomocy lekarzy potrzebowała także mama dziecka i jego babcia, które widząc psa atakującego trzylatkę próbowały go odciągnąć. Kobiety po opatrzeniu wróciły do domu. Okoliczności wypadku wyjaśnia policja. http://wiadomosci.gazeta.pl/wiadomosci/1,114883,10838860,Amstaff_pogryzl_3_letnia_dziewczynke__jej_mame_i_babcie.html
  13. Pomysł z protezą dla psa całkowicie pozbawionego łapy jest tak absurdalny, że naprawdę szkoda tracić na to czas, tym bardziej, że psy doskonale funkcjonują na trzech łapach, o czym wszyscy przynajmniej na tym forum powinni wiedzieć, a pozostałych trzeba oświecić. I akurat tu nie brak łapy u Carmen jest problemem, ale kobieca bojaźń, że ta urodzona morderczyni unicestwi słodką labkę. No nie wiem, może warto Pańci usilnie powtarzać za Grechutą: [I]nie ma się czego bać, nie ma się czego bać[/I]... albo po prostu zabrać od razu Carmen z tego salonu, nim przywiąże się do nowego miejsca, do nowych ludzi. Jest duża szansa, że Carmen z czasem odpuści labce, ale też trzeba liczyć się z tym, że nie. Oczywiście, nic strasznego jej nie zrobi, ale potrafi zatruć labce życie przez ustawiczne nękanie. Suki niestety są do tego zdolne, niezależnie od tego, czy to Lassie, czy bullmastifka. A w wydaniu tej ostatniej widziałem to na własne oczy.
  14. Ministerstwo Finansów odwraca kota ogonem: http://www.mf.gov.pl/dokument.php?const=1&dzial=153&id=277399&typ=news
  15. Wielki smutek przepełnia tego pieska. Jego rany fizyczne goją się szybko, ale jego rany psychiczne, to wciąż "krew i żywe mięso".:shake: Wystarczy spojrzeć na wyraz jego pyska na każdym zdjęciu. Ale miłość czyni cuda i Joker potrzebuje na wyłączność swego, kochającego człowieka. By znów zaczął się uśmiechać. Jak to collie.
  16. Szczęście w nieszczęściu, że to tym razem wydarzyło się u braci Czechów, a nie w Polsce, bo znów podniosłaby się medialna wrzawa o rottweilerach - urodzonych mordercach. A tak naprawdę w takich przypadkach zawsze jest winny tylko człowiek - jego głupota, lub nieodpowiedzialność, a nie pies. I jak powiedziała Martha Scott: [I]Nie popełnij błędu i [I]nie traktuj[/I] swojego [I]psa jak człowieka[/I], albowiem on potraktuje cię jak [I]psa[/I]. [/I]
  17. 25 rottweilerów zagryzło w północnych Czechach właścicielkę hodowli psów tej rasy. Do zdarzenia doszło w pobliżu miasta Louny. 60-letnia kobieta zmarła na miejscu w wyniku odniesionych ran. Więcej tu: [URL]http://wiadomosci.gazeta.pl/wiadomosci/1,114881,10792683,Rottweilery_zagryzly_w_Czechach_swoja_wlascicielke.html[/URL]
  18. Dokąd idą psy gdy odchodzą? No bo jeśli nie idą do nieba To przepraszam Cię, Panie Boże mnie tam także iść nie potrzeba Ja poproszę na inny przystanek - Tam gdzie merda stado ogonów Zrezygnuję z anielskich chórów Tudzież i innych nagród nieboskłonu W moim niebie będą miękkie sierści Nosy, łapy, ogony i kły W moim niebie będę znowu głaskać Wszystkie moje pożegnane psy... Barbara Borzymowska
  19. A propos ogłoszeń i fotograficznego "koszmaru z ulicy Wiązów": jeśli autor/autorka zdjęć Jokera z pierwszych stron tego wątku, jest w stanie wrzucić te zdjęcia na jakiś hostingowy serwer, to postaram się z nich wykroić ładniejszego Jokera i dopracować je fotograficznie. Warunek: zdjęcia muszą być w oryginalnym formacie, nie zmniejszone. Pewnie, że lepiej byłoby po prostu samemu zrobić Jokerowi nowe zdjęcia, ale do BP mam 300 km z dużym hakiem. I postscriptum, optymistyczne: na [B]Tablicy[/B] i[B] Morusku[/B] ukazały się przedwczoraj ogłoszenia [B]Justyny[/B] o Jokerze, a na [B]Alegratce[/B] i [B]Olxie[/B] - ogłoszenia [B]Cavani[/B]. Opisana jest tam martyrologia pieska jak należy, ale na załączonych zdjęciach widzimy co prawda jeszcze smutnego Jokera, ale dostojnego i pięknego, jak to collie. :) Czyli można - po ludzku, bez krwi i żywego mięsa. Brawo, dziewczyny! :multi:
  20. [quote name='maja602'] Jeszcze dodam, że na poprzednim allegro było ponad 2 500 odwiedzających.[/QUOTE] No i? Piesek dalej w schronie, mimo tysięcy wizyt. Bo to byli po prostu gapie, podobni do tych gromadzących się przy każdym wypadku drogowym. W spisie aukcji zobaczyli na miniaturce krew i mięso, kliknęli więc, by pogapić się bliżej i lepiej. Gdy metoda nie działa, trzeba zmienić metodę. Przecież Joker i tak nie pójdzie do ludzi w takim stanie, więc czemu ma służyć to propagowanie sadyzmu? Zamiast po prostu pokazać pięknego, uśmiechniętego pieska, jakim jest w istocie Joker - z uwagą, że jeszcze niedawno nie wyglądał tak pięknie, bo miał tu i tu wielkie kuku - pokazuje się ból, strach, krew i żywe mięso, czyli to, co najbardziej lubią sadyści. A na Jokera bez tego horroru zwróciłoby uwagę może tylko 5 osób, ale każda z nich gotowa byłaby od razu przyjechać po niego do Białej Podlaskiej, czy gdzie tam on jest.
  21. Może jednak warto pamiętać, że Carmen jest psem bez rodowodu, nim będziemy jej przypisywać cechy owczarka szkockiego. Nie muszę tu chyba tłumaczyć, do czego tak naprawdę potrzebne są psie "papiery", poza możliwością udziału w paradach próżności właścicieli psów z metryką - nazywanych dla zmyłki wystawami psów rasowych;) i jakie konsekwencje pociąga za sobą brak owych "papierów" u psa. Ale to tak tylko przy okazji o tym wspominam. Przy okazji przymiarek do DS dla Carmen. Ten dom byłby super, gdyby nie było tam suk-rezydentek, lub Pańcia była przygotowana do radzenia sobie z ewentualnymi sytuacjami konfliktowymi między "nową" a rezydentkami. Wiemy, że tak nie jest. Jeśli więc Pańcię się tego nie nauczy - i to praktycznie - to wrzucanie tam Carmen na głęboką wodę sensu wielkiego nie ma. Skończy się bowiem wielkim stresem u Bogu ducha winnej Carmen i u pozostałych suk, oraz jeszcze większym stresem u Pańci, która ma dobre serce i dobre chęci, ale Alfą w psim stadzie nie jest. [B]Obym się mylił[/B]...
  22. [B]Bejotko[/B], przywróciłaś moją wiarę w kobiecą wrażliwość i delikatność, bo już zaczynałem myśleć, że na tej Dogomanii, to kobiety jakieś inne są. ;) Gdybym był bliżej Jokera, to zrobiłbym mu zdjęcia jak należy, bo fotografuję pieski od lat. :lol:
  23. Spotkałem dzisiaj na Allegro [B]Jokera[/B], wystawionego na akcji przez [B]Maję602[/B]. Opis aukcji jest dobry, ale dobór zdjęć jest moim zdaniem fatalny. Myślę, że akurat na Allegro wystarczy słowny opis psiego dramatu i nie ma potrzeby epatowania jeszcze potencjalnego "kupca" brutalnymi, szokującymi wręcz fotografiami. To jest przegięcie w "braniu na litość" akurat tam, niestety. Owszem, napisać gorzką prawdę o wystawianej na aukcji "rzeczy", ale nie musi to być poparte jeszcze dokumentacją fotograficzną. Wystarczy dołączyć [B]aktualny[/B] portret psa, jego prawy, wyczesany profil i chwatit, jak mawiają Rosjanie. Bo to jest naprawdę piękny piesek i takim go trzeba pokazywać ludziom. Gdyż co było a nie jest... ;)
  24. http://wiadomosci.gazeta.pl/wiadomosci/1,114883,10764010,Zarzuty_za_cierpienie_zwierzat_w_schronisku_w_Dyminach.html www.gazeta.pl: Przełom w śledztwie dotyczącym nieprawidłowości w schronisku w Dyminach. Była kierowniczka tej placówki Grażyna K. jest podejrzana m.in. o znęcanie się nad przetrzymywanymi tam zwierzętami. Zdaniem prokuratury kierownictwo schroniska nie zadbało nawet o to, by psy miały co jeść. - W czasie śledztwa Prokuratura Rejonowa Kielce-Wschód ustaliła, że Grażyna K. była odpowiedzialna za zadawanie cierpienia i znęcanie się nad przetrzymywanymi w schronisku psami - informuje Sławomir Mielniczuk, rzecznik Prokuratury Okręgowej w Kielcach. Postawiono jej zarzut z artykułu 35 ustawy o ochronie zwierząt: "Kto zabija zwierzę z naruszeniem przepisów albo znęca się nad nim w sposób określony podlega grzywnie, karze ograniczenia wolności albo pozbawienia wolności do roku". Grażyna K. była kierowniczką schroniska w Dyminach od 2006 do 2010 roku. - Zwierzęta przebywały tam w niewłaściwych warunkach, bez uprzedniej segregacji ze względu m.in. na płeć czy wielkość. W efekcie dochodziło do agresji psów, niekontrolowanego rozmnażania, zarażania chorobami - wylicza Mielniczuk. Zdaniem prokuratury kierownictwo schroniska nie zadbało nawet o to, by psy miały co jeść. Chociaż Grażyna K. usłyszała już zarzuty, prokuratura jeszcze nie zakończyła śledztwa. - Podejrzana złożyła nowe wyjaśnienia, przekazała dokumenty, które nie były wcześniej znana prokuraturze. Rzucają ona inne światło na całą sprawę, musimy to przeanalizować - mówi Mielniczuk. Przypomnijmy, że jesienią ubiegłego roku "Gazeta" jako pierwsza napisała o nieprawidłowościach w kieleckim schronisku dla bezdomnych zwierząt. Wówczas placówką zarządzało Przedsiębiorstwo Usług Komunalnych w Kielcach. Zwierzęta przetrzymywano w skandalicznych warunkach, część z nich była wygłodzona. Psy zagryzały się w boksach, usypiano je, a schronisko nie potrafiło wyjaśnić z jakiego powodu. Grażyna K., przedstawiciele PUK-u i władze Kielc na początku bagatelizowały te zarzuty. Gdy jednak schronisko odwiedziła delegacja parlamentarzystów i na miejscu zobaczyli jak to wygląda, miasto musiało zareagować, a powiatowy lekarz weterynarii w Kielcach skierował do prokuratury doniesienie o popełnieniu przestępstwa. PUK odsunięto od prowadzenie schroniska i zaczęło nim zarządzać Świętokrzyskie Towarzystwo Opieki nad Zwierzętami w Kielcach. - To chyba druga tego typu sprawa w Polsce, kiedy kierujący schroniskiem usłyszał zarzuty prokuratorskie. Będzie to przestroga dla innych - ocenia Karina Schwerzler, pełnomocnik wojewody świętokrzyskiego ds. ochrony zwierząt. - Ta sprawa idzie do przodu. Mam nadzieję, że była kierowniczka poniesie konsekwencje - podkreśla Ewa Bartosik ze ŚTOZ-u. I przypomina, że rok temu wiele osób i instytucji zwracało uwagę, że w schronisku źle się dzieje. - Wystarczy przypomnieć, że za czasów PUK-u tony zwierząt wyjechały ze schroniska martwe. Szkoda, że wtedy nikt nie reagował - zaznacza Bartosik. Rzeczywiście, w ciągu ostatnich 10 miesięcy rządów PUK-u, czyli od stycznia do października ubiegłego roku, do utylizacji trafiło ponad 8 ton martwych zwierząt. Średnio jeden pies waży 15-20 kg. - Dobrze, że ta sprawa znalazła finał, prokuratura odwaliła tu kawał dobrej roboty - ocenia Wiesław Wyszkowski, powiatowy lekarz weterynarii w Kielcach. Prezydent Kielc Wojciech Lubawski początkowo bronił Grażyny K. i ekipy PUK-u. Teraz wypowiada się w innym tonie. - Nie ma ludzi bezkarnych. Jeśli ktoś popełnił przestępstwo, musi za to odpowiedzieć - podkreśla. - Tylko, że na razie żaden z pracowników miejskiej spółki jaką jest PUK, ani żaden urzędnik z ratusza, którzy kontrolowali w tym czasie schronisko, nie poniósł konsekwencji - zwracamy uwagę. - Poczekajmy, na razie został postawiony zarzut. Jeśli będzie wyrok, to ci ludzie nie będą mogli pracować w spółce komunalnej - zapowiada prezydent. Z przełomu w śledztwie zadowoleni są kieleccy radni. - Mam nadzieję, że teraz te zarzuty potwierdzą się przed sądem - mówi Mariusz Goraj z PiS. Agata Wojda z PO dodaje: - Sprawa była poważna, a w schronisku dochodziło do dantejskich scen. Ta decyzja prokuratury potwierdza, że ani dziennikarze, ani opinia publiczna nie byli histerykami, tylko mówili prawdę. Angelina Kosiek
  25. Collie wbrew swemu słodkiemu wyglądowi i przekazowi z filmów o Lassie, są psami z tendencją do dominacji, szczególnie wobec pobratymców tej samej płci i na własnym terytorium. Miałem kolaki, to wiem. Podstawowym błędem - jak to już zostało wspomniane - było przyprowadzenie obcych suk na terytorium Carmen. Aż się dziwię, że osoby mające do czynienia z psami, popełniają takie podstawowe błędy. Co gorsze, nawet spotkanie na neutralnym terenie nie gwarantuje, że po znalezieniu się w nowym domu, Carmen nie przystąpi do ustawiania nowej hierarchii w stadzie. Tego nie da się uniknąć na dłuższą metę, jeżeli psy mają żyć razem. Ale też i nie trzeba się bać tych "ustawek", choć oczywiście trzeba mieć mocne nerwy i nie wpadać w popłoch, że się pozagryzają. Bo się nie pozagryzają. Poza tym, gdy jeden się podda, ten drugi od razu pasuje, bo tak jest zaprogramowany w genach: walka służyć ma do ustalenia hierarchii, a nie eliminacji członka stada. Niestety, to atawistyczne zachowanie - przerywanie ataku, gdy przeciwnik się poddaje - działa tylko w przypadku samców. Suki potrafią walczyć do upadłego. Co gorsze, potrafią ponawiać ataki, mimo zapadłych rozstrzygnięć, co w przypadku samców jest nie do pomyślenia. Sumując, rokowania co do bezproblemowej adopcji Carmen w tym konkretnym przypadku są wg mnie dobre, ale nie beznadziejne. ;)
×
×
  • Create New...