Jump to content
Dogomania

Isadora7

Members
  • Posts

    39937
  • Joined

  • Last visited

  • Days Won

    6

Everything posted by Isadora7

  1. Trzymamy kciuki za tego czarującego jamolka.
  2. Trzymajcie się ciepło, Hapiszka biega za TM z moimi: Eduniem i Batmankiem. Kiedyś wszyscy razem się spotkamy
  3. [quote name='Cheritka']Myślę, że temat można już zamknąć i nie rozdrapytać ran, i nikogo nie obwiniać . " TO JUŻ JEST KONIEC, NIE MA JUZ NIC,JESTEŚMY WOLNI,PORA JUŻ IŚĆ" Oczywiście że tak w tym celu zamieściłam wyżej pożegnanie Batmana Aczkolwiek nie widzę aby specjalnie posty w tym temacie były zamykane. Właściciele wracają niejednokrotnie po paru miesiącach.
  4. [quote name='mrowa23']mmoze wydam sie bezduszna osoba ale dla mnie przerazajaca jet mysl spuszczenia szczeniaka w okolicy ulicy i nie przemawia do mnie ze tam rzadko jezdzily samochody. nie mozna spuszczac szczeniaka na nieogrodzonym terenie badz na ulicy a tutaj mamy przyklad tego co moze sie stac przy nie zachowaniu tych podstawowych zasad... u mnei na osiedlu te psy ktore biegaly be smyczy a eni byly nauczone chodzenia przy nodze wsyztskie wyladowaly na ulicy polamane...ja mam taka suke pod opieka teraz - polamana zebrana z ulicy na szczescie tylko lapy poszly jej ale to sa efekty niedopilnowania. przepraszam ze w tragedii nie przytakuje ale mozna bylo zapobiec chyba ze cos zle zrozumialam... Masz rację może powtórzę nieco wyraźniej: było Chciałam coś napisać dokładniej, nerwy jednak nie do końca pozwoliły ułożyć właściwie zdanie. Może teraz mi się uda lepiej i nie będzie przerażało. Miało być: Byliśmy na spacerze tydzień temu, koło przedszkola, jest uliczka która nikt prawie nie jeździ. Chłopaki chodzili po trawniku przyprzedszkolnym. (teraz przerażeni będą ci co sobie wyobrażą stosy kup na terenie przedszkola, ale juz nie będe prostować, najlepiej zobaczyć samemu dlaczego określam "trawnik przyprzedszkolny" - zapraszam - dodam teren zamkniety). W pewnej chwili w uliczkę (ślepą) wjechał samochód - Batman wyskoczył przez szpary w ogrodzeniu prosto pod koła. Szpary też można obejrzeć - zapraszam. Ja tylko krzyknełam, biegnąc zaryłam (ślady nie można jeszcze obejrzeć w czasie wizji lokalnej). "Odpokutowałam brak zachowania zasad" leżac dwa dni z podejrzeniem wstrząśnienia. Dodam że nie jest to mój pierwszy pies, nie jestem nastoletnią egzaltowaną panienką, bioracą pieska dla kaprysu. W okolicy niejedna osoba sie dziwi ze moich psów nie puszczam jak inni, poza terenami zamkniętymi. I ja również przepraszam ze cokolwiek napisałam. Więcej przerażać nie będę. Proste jak budowa cepa.
  5. [quote name='Neris']Zgasło moje słonko... Mumiś [IMG]http://images30.fotosik.pl/153/0518940c4333fce8.jpg[/IMG][/quote] [IMG]http://images33.fotosik.pl/75/603f1732ea4d9ed5med.jpg[/IMG] Obaj teraz z Batmankiem sa za tęczowym mostem - smutno i tak potwornie pusto. Nichby rozrabiał, byleby był. Trzymaj się, wiem co czujesz
  6. Na spacerze tydzień temu, byliśmy koło przedszkola, uliczka która nikt prawie nie jeździ. Chłopaki chodzili po trawniku. W pewnym momencie wleciał samochód, Batman chyba sie przestraszył i... wybiegł prosto pod koła. Był czas na zatrzymanie, facet musiał widzieć, że psiak biegnie. Przyspieszył, Batmanka przekotłował, przejechał i nawet nie zwolnił - uciekł. Batmanek w szoku połamany poleciał około 10 metrów i skonał mi na rękach. Została obróżka z wykaligrafowanym imieniem i moim telefonem. Ledwo doszłam do domu, już z nieszczęsnego krew tylko leciała, zapakowałam, pochowałam. Reakcji Rambiego nie jestem w stanie opisać. Do dziś nie uprzątnęłam jego legowiska i zabawek. Pisze i płaczę :(
  7. Batman nie żyje, nie jestem w stanie mówić. Dzisiaj założę mu miejsce na dognecie, obok mojego poprzedniego jamolka. Jak tylko dojdę do siebie napisze więcej. Nie pytajcie tymczasem. Odchorowałam już. Nie jestem w stanie mówić. Cud że wszyscy nie poszliśmy do piachu. Odezwę się. Wybaczcie na razie nie jestem w stanie
  8. Klatka jest/była tego typu Do tej pory taką same klatki miały wszystkie pieski, i jamolek i ratlerkowata sunia i boksio i nie było problemu. Piękna ta twoja Zuzia jest
  9. Nie uwierzysz - ale klatka do wglądu - wygryzł dziurę i wydostał się, słowo daję. Klatka nie nadaje się do użytku. To było pierwsze co zrobiłam po paru dniach. Rambo też ma klatkę, która bardzo lubi. Niestety Batman sam sobie otwiera ta klatkę. Natomiast w nocy w niej śpi, bo inaczej byłabym obsikana i os...na - pasjami uwielbia to robić na mojej kanapie. Rezygnacja z Batmana to oczywiście ostatnia droga, bardzo sie do siebie przyzwyczailiśmy, ale nie ukrywam że jestem podłamana. Na dodatek jestem astmatykiem i takie efekty tudzież zmęczenie i stres nie są wskazane.
  10. [quote name='Izabela124.']A czemu ten nie jest do zrealizowania? Moze skontaktuj sie z jakims behawiorysta Dałam zapytanie w paru miejscach - NIKT nie odpowiedział, Szkolenie kosztuje - nie stać mnie na to, Miałam jak pisałam 3 psy w domu. Mieszanka wybuchowa: bokser, jamnik i pani kundelka ratlerkowata. Nie było problemu, Batman prawdopodobnie ma jakieś skrzywienie psychiczne, uraz, nie wiem. W tej chwili sprzątam resztki drzwi od łazienki, tudzież inne resztki, na razie nie będę jadła bo to co zastałam spowodowało u mnie fale torsji (rozmawiałam o tym z Beatą nie mam siły opisywać ponownie). Pisze i płaczę sorry. Sajgon, Z tego co obserwuję Batman nie może ABSOLUTNIE zostawać sam w domu. Generalnie jest z dnia na dzień gorzej, Jak dojdę do siebie to może coś jeszcze napisze.
  11. Szukam jakiś raczej możliwych do zrealizowania pomysłów:diabloti:
  12. Muszę znaleźć jakąś rade, bo albo psiak ma nieprawidłowe cechy (aktualnie totalnie zniszczone drzwi do łazienki), albo znajdzie się dobry pomysł. Psiak jest coraz ładniejszy, nabrał ciałka, ale tez coraz bardziej rozrabiający. Nie jest to mój pierwszy pies. W domu był czas niedawno że mieszkały 3 psy (bokser, jamnik i kundelka) i nie było żadnych problemów. Wczoraj idąc do pracy umówiłam się ze znajomą mieszkająca obok i wzieła batmana. Chciałam ulżyć sąsiadom (rozpacza jak jestem w pracy) i zaoszczędzić trochę mieszkania. Po 15 minutach Batmanik juz był w domu. Wyrwał sie , uciekł i trafił. Wierzcie mi naprawde mam problem.
  13. Batman to 100% pinczera :) wszystkie typowe cechy. Problem sie robi coraz poważniejszy, rozmawiałam już z Beatą. Wpisałam się na forum pinczerów. Dodam, że tymczasem mam: sajgon w domu, Rambo zaczął sie załatwiać w domu, zjedzoną deskę do prasowania i parę innych drobiazgów. Oczekuję teraz na fachowe sensowne porady (np z forum pinczerów gdzie zadałam pytanie), napisałam tez do redakcji "Mój Pies". Wysłałam też maila do kynologów.
  14. Tak szczeniak, słyszałam ze to sie trafia nieraz u szczeniaków. Ale jak wspomniałam oba jamole miałam w domu od 7 tygodnia życia i żadnemu to nie przyszło do głowy. Nie znam problemu, a jakieś szamańskie sposoby jakie ostatnio usłyszałam od jednej czy dwóch osób - nie wchodzą w rachubę. Jestem alergikiem, astmatykiem (na sterydach minimum 6 miesięcy w roku). I nawet nie będę próbowała trzymać gnijącego mięsa w domu. Heh jasne zadzwonię w najbliższych dniach i się umówimy.
  15. No nie wiem, Rambo jest psiakiem specjalnej troski. Stres nie jest wskazany. Jak sie okazuje ta seria ataków padaczki zaraz po nastaniu Batmanka była z tym związana. Co do czasu - cóż ostatnie 6 lat mozna powiedziec miałam czas, byłam bez stałej pracy utrzymywałam się z prac dorywczych (utrzymywałam duże słowo, żeby nie ludzie nieraz bym "zdechła" z głodu"). Teraz kiedykolwiek się trafia najmniejsza fucha biorę, pozostał mi lęk poniekąd uzasadniony, aby znowu nie nastąpił dzień, gdy będę wywalaż wszystko z szafek i śmiać sie w głos, jak dorwę paczkę przeterminowanej nieco kaszy gryczanej. Jednym słowem SAMO ŻYCIE. No i złapałam Batmana na tym co podejrzewałam go od pewnego czasu... zjada swoje odchody. Na razie zakończyło sie tym że sprzątałam "niezjedzone resztki" i efekty jakie wywołane zostały u mnie. Z żadnym psiakiem nie miałam dotychczas takiego problemu. Od pewnego czasu widziałam, czułam że Batmankowi capi z pyszczka okrutnie. Wracałam z pracy i czułam w domu smrodek. Przeszukiwałam i nie znalazłam. Wczoraj wieczorem dorwałam Batmana na gorącym uczynku. Oczywiście na kanapie.
  16. No włąsnie z tymi kolanami :):):). Ja go nie biorę - obrażam się oczywiście. Ale to jego spojrzenie... szczególnie gdy wezme Rambiego. Cwaniaczek :):):). Z tym preparatem spróbuje - nie słyszałam nigdy o tym, nie miałam takiej potrzeby. Rambo jak był mały i spróbował dostał ze 2 razy klapa i starczyło. No właśnie - Batman nie jest jamnikiem - dla mnie i jak sie okazuje dla kilku osób które go poznały to 90% pinczer. Skacze na wysokość twarzy, łazi po regałach. I im starszy tym bardziej pinczer zewnętrznie :):):) Do pudli zaglądam, mało ostatnio pisze bo mam bardzo zajęty czas. :D:D:D:D
  17. Mam problem, może ktoś ma pomysł :). Wynika to zapewne z faktu że "rozpuszczam" psy. Batman uporczywie "uszlachetnia" mi kanapę. Codziennie po 2-3 razy. Bywamy na spacerach, załatwia co potrzeba. Nie ma znaczenia czy byliśmy długo czy krótko. Ewidentnie chce zwrócić na siebie uwagę, a i tak spędza większość czasu u mnie na kolanach. Wykona swój rytuał i chowa się. Wie że źle zrobił. Jakies pomysły?
  18. [quote name='GrubbaRybba']Jak się czuje Batman w nowym roku? Na początek przepraszam że się nie odzywałam. Miałam troche problemów zdrowotnych a wtedy nie nadaję się do kontaktów nawet pisanych. Chłopaki rozrabiają. Batman nie spuszcza mnie z oka, nie ma mowy abym samodzielnie poruszała sie. Chodzi za mną jak cień, oderwie sie od najlepszej zabawy. Rambo od razu też reaguje i pchają sie obaj na kolana. Dramat jest jak ide do pracy. Batman płacze. Własnie siedzą mi panowie na kolanach i ogladamy: http://pies.onet.pl/82,1,1,koszmar_w_pseudohodowli,galeria.html szok, nie jestem w stanie sobie wyobrazić
  19. fotek nie ma bo nie mam aparatu
  20. Tak Rambo miał jeszcze jeden atak. W 2 dni potem wyczułam że będzie atak, bo go obserwowałam od paru godzin. Poszłam do lekarza i zapobiegawczo dostał "strzałkę". Jest jednak bardzo prawdopodobne co lekarz potwierdził, że Batman (który z nim dzieli teraz legowisko, miskę, pokój - niestety nie reagują na wystawione tabliczki z ich imionami) jest czynnikiem który wywołał ataki. Chłopaki sie lubią, ale również radość też jest stresem.
  21. No to Batman jest po pierwszych Świętach. Pojechałam z psiakami do brata. Uprzedziłam że jeden to zestresowany bo po przejściach. No i na miejscu okazało się, że Batman niczego sie nie bał. Szaleństwo było absolutne. Batmanowi zupełnie nie przeszkadza czy kobieta czy mężczyzna czy dziecko. No włąsnie u brata jest 3 letni chłopczyk. To co sie działo to trudno opisać. Sajgon w wykonaniu 3letniego Franka, Rambiego i Batmana trwał kilka godzin. Był tez plus tej imprezy. PSiaki wróciły do domu i... padły i do 10 następnego dnia spały. To były dla mnie pierwsze chwile wytchnienia od kiedy jest Batman :):):) pozdrawiamy ja i chłopaki (Rambo+Batman)
  22. [quote name='beka']Isadora, nie wiem czy ci to pomoże ale podzielę się z Tobą moimi doświadczeniami z padaczką: [...ciach...]:mad: Wet powiedział że jak ataki bedą częściej niż 1 na miesiąc to na stałe leki. Powiedział mi też że padaczkę może być "z podniecenia", jak pies sie za bardzo nakręca...(np. jeden opies był taki nakręcony na zabawę piłką że dostawał ataku zawsze po tej zabawie...) Staramy sie żeby sunia miała spokój i nie zawiele podniet. [...ciach...]:mad: Może spróbuj zaobserwować czy są jakieś powtarzające sie okoliczności w jakich występują? Aha mnie zalecił relanium i to codziennie (ale narazie jesteśmy bez leków). Nie wiem czy czytałaś, ale o padaczce jest jeszcze dużo informacji tu: http://www.dogomania.pl/forum/forumdisplay.php?f=502 No ja właśnie oczekuję doświadczeń innych. Co do wetków to konsultowałam z kilkoma z różnych lecznic. I powiem że diagnoza jak i propozycja "prowadzenia" powielały się. Obserwacje owszem, robię od czasu gdy stwierdzono u niego to paskudztwo i oczywiście jest to wynikiem stresów (niekoniecznie przykrych, bo stresy są również gdy jest radocha). Wiedząc o tym w związku z nowym domownikiem, z którego Rambo jest zadowolony staram się aby nie odczuł że moja miłość zmniejszy się. Niemniej jednak jest bardzo prawdopodobne, że Batman poniekąd przyspieszył atak. Może sie pocieszam ale wydaje mi się, że ten atak (poza faktem wysypania sie języczka) miał łagodniejszy przebieg. W chwili gdy się zaczęło, przytulalam, uspokajałam jedną ręką :) a drugą szykowałam do wyjścia do weta. Zanim zeszłam było po ataku. Dostał luminal. Podejrzewam że jak pójde na konsultacje z jego i moim ulubionym wetkiem to właśnie padnie decyzja o relanium. Do tej pory lekarze nie chcieli go sprycować, te leki uzależniają jednak. Siedzę teraz w pracy i myśle jak on się tam czuje. Dzieki ci za ten link ide poczytać. Suma doświadczeń bywa nieraz najlepszą radą
  23. No raczej będzie trzeba przejśc na stałe leczenie. Yyyyy ja mu nie daję żadnego syropu :) dostaje luminal - typowe w początkach padaczki. Lekarza raczej nie zmienię, naprawdę nie narzekam. Zmian nie cofnie padaczki a tok leczenia będzie taki sam. Do tej pory nie było sensu, prowadzić stałego leczenia bo ataki nie były częste. A ryzyko przy takiej chorobie istnieje zawsze. Natomiast mam bardziej wzmożoną uwagę teraz na oba pieski. Zauważyłam przed atakami, że Rambo warknął na Batmana - aż nieprawdopodobne. Bo Rambo jak widzi że Batman podchodzi do miski to się nawet mu usuwa. No i potem był atak. Czyli to warknięcie było związane z tym, że zbliżał się atak. Oba psiaki normalnie szaleją. Znalazły sobie miejsce w mojej szafie z ubraniami. "Walczyłam" - zrobiły takie miny, że ustapiłam :) cwaniaki.
  24. Leczę go w przychodni koło siebie. Dobre Wetki są naprawdę. Mam do dawania doraźnie luminal. Bo nie było do tej pory potrzeby aby brał na stałe jakieś leki. Ataki były dużo rzadziej niż raz na miesiąc. Teraz niestety między atakami było nieco ponad 2 tygodnie. On jak ma to od razu 2-3 ataki pod rząd niemalże. A dzisiejszy atak był jeszcze "bogatszy" o jeden efekt - języczek mu wyszedł i zwisał, to krok od tego aby sie nim udławił skoro już to następuje. A ja pracuję, nie zawsze jestem przy nim. I trzyma go po ataku jak nigdy, lezy w kącie , prawie nie oddycha, nie chce jesż, nie chce pić :(
×
×
  • Create New...