Ponieważ nikt mnie nie zapytał o maila do p. Lucyny która się pytała o Liska pozwoliłam sobie skopiować teks Tosi omijając tylko słowo Angie i wysłałam do Pani Lucyny. Niestety bardziej go przekształcić nie miałam jak, bo poza innymi zajęciami mój osobisty jamniś zaczął kolejny sezon padaczkowy, więc za mało czasu mam między atakami. Musze się zając wyciszaniem psiaka.
[B]Czekamy na dalsze informacje i szczerze błagam o dobry los dla tego bednego psiaka. Liseczku kochany trzymaj się.[/B]