I wierzcie mi, że wszystkie te zakupy trwały kilka minut, ja swoje zrobiłam tak szybko, że TŻ nie zdążył z psem obejść placu, co zwykle udaje się dwa razy... Kur.... Ta dusząca się sunia była taka przerażona, jak podeszłam. Ale stwierdziłam, że lepiej ją wystraszyć, niż pozwolić się zpalątac jeszcze bardziej w łańcuszkową smycz.