Ja się przyznaję bez bicia, że też czasami puszczałam psy na plaży, szczególnie jak rzucałam patyk do wody :oops: Przez las w Orzechowie, w drodze do plaży tez im się zdarzało iść luzem, chociaż nie zawsze. Szczerze mówiąc trudno mi przyjąć, że pies ma zawsze siedzieć na smyczy. W SPN też jeden raz je puściłam, nad jeziorem Gardno, rano, kiedy nie było ludzi jeszcze, schłodziły się w wodzie i potem na smycz, a jak ludzie zaczęli się schodzić, zniknęliśmy z tego miejsca. Rctr, wystawiam tył pod bat, a Tobie gratuluję, bez ironii. Chociaż zastanawiam się czy są takie miejsca gdzie puszczasz psa, czy poprostu zawsze z nim wędrujesz? Również pozdrawiam.