A może Bajuś poprostu potrzebuje odpowiedniego człowieka , żeby się otworzyć. Mój pies nie jest przylepą (kilkunastoletni ONek z odzysku), TZ może go pogłaskać i tyle , ale tylko ja mogę go wytulić ,obrócić na plecy i wydrapach po brzucholu, nikt inny nawet by nie próbował , bo to moje "maleństwo" ma charakterek. To pies jednego pana .
Tyle wątków przeczytałam o psach , które niejednokrotnie jeszcze więcej lat niż Bajek spędziły w schronie. Potrzebna jest osoba cierpliwa, która będzie chciała z nim pracować, możliwe jest także , że nigdy nie będzie chciał zbyt częstego kontaktu z człowiekiem , ale i takiego psa też się kocha.