-
Posts
7958 -
Joined
-
Last visited
Content Type
Profiles
Forums
Events
Everything posted by Pipi
-
[quote name='Asior'][B]PIPI, mam kontakt, z bardzo fajną reporterką z panoramy, opisz mi krótko całą sprawę, prześlę jej to!!!!!![/B][/QUOTE] Ale jak to opisać? Od początku, jak się zaczęło? o Dogomanii? o pomocy od Was? Czy tylko o sytuacji tu z bezdomnością zwierząt? i o tym, że mi podrzucają? Czy pisać, że p. wójt nie ma umowy i że nie jest w stanie nic zrobić? Opisać, że wiem, że co jakiś czas ludzie mówią, że gmina jak sie udaje złapać, to łapie psy, ale nikt nic nie wie, gdzie one sa? Wczoraj dzwoniłam do wójta. Rozmawialiśmy długo, ale nic dalej nie wiem. Pytał, czy jak uda mi się złapać te suczki, to czy mogę wtedy zadzwonić. Podeśle ludzi z klateczką i zabiorą. Na moje pytanie, co się z nimi dalej stanie, p. wójt odpowiedział, że będzie myślał, ale nie wie jeszcze co z nimi zrobi. Obiecał mi, że będzie myślał, jak ten problem załatwić. Dowiedziałam się, że Gmina nie ma na to pieniędzy. Słuchajcie, może faktycznie tak jest? ja już nie wiem co mam myśleć. Myslałam, że jesteśmy w Unii, to Gminy mają na te cele pieniądze? Nie wiem co mam mysleć? Rozmowa była miła, ale nic konkretnego. Suczki są, siedzą w tej stodole. Daję jeść, to nawet nie wychodzą. Zaczaiłam sie cichutko, to słyszałam, że bawią się, brykają tam po sianie. Jednak nie ufają i jak weszłam, to już w środku nie było. Ta stodoła jest dziurawa i one mają sto wyjść z niej. Dołem, górą mogą wyskoczyć, bo z jednej strony ściana jest rozwalona. Jedna z nich, to merda na mój widok ogonkiem, ale jak bliżej podchodze, to tez ucieka. Druga, obawiam się, że jest chora, albo zarobaczona, bo nie widzę żeby jadła. Siedzi obok siostry i patrzy jak je. Nie wiem, może jak ja znikam, to ona wtedy je. Na razie one tam sa bezpieczne, ale jak przyjedzie właściciel i je tam zobaczy, to nie wiem jak to będzie, ale przepędzi je to na pewno. Jak je wezmę do siebie, to znowu okaże się, że to moje. . . . .No bo przecież psy przebywające na posesji, są psami własciciela!? no tak, czy nie?
-
KOLEJNA porzucona stara miłość. potrzebujemy pomocy.
Pipi replied to meganka5's topic in Już w nowym domu
Jestem, jestem. Tofinio ma się lepiej. Już nie kaszle, biegunki nie ma, nie drapie się. Jest wesołym kochanym pupilkiem, misiakiem, przytulakiem. Zaprzyjaźnił się z kotami. Dobrze sobie radzi. Dziś dzwonił wet i przekazał mi, że wyniki sa w normie. Jak będę w mieście to odbiorę. Itak sobie żyje chłopaczek szczęśliwie i Ciocie Wszystkie pozdrawia i dziękuje [url=http://smajliki.ru/smilie-778729575.html][img]http://s10.rimg.info/ecceadb384e36f2d6eedddef3c84c83f.gif[/img][/url] -
Ja kilka razy nagrywałam się na sekretarki w celowniku w expresie reporterów, w interwencji, w tvn chyba też i prosiłam o to żeby ktos przyjechał, zainteresował sie problemem, ale nawet do mnie nikt nie oddzwonił. Pewnie trzeba tragedii, żeby tak sami z siebie zainteresowali się, albo trzeba mieć znajomości.
-
Gmina, to powiedziała mi juz nie raz, że to nie moja sprawa czy maja umowe podpisaną czy nie? Jak zgłaszałam, to za każdym razem to samo mi mówią: niech pani nie bierze, co panią obchodza jakies psy. Ja wiem, że Gmina nie ma z nikim umowy. Jak jest na prawdę, mnie nikt nie powie. Już kilka razy ludzie mówili mi, że w Gminie jak ktoś zgłasza problem, że są psy wałęsające, albo gdzieś suka ze szczeniakami, to wysyłali do mnie. Właśnie Gmina potrafi do mnie odsyłać. Ja jestem nikim i ze mną się nikt nie liczy, zwłaszcza w Gminie. Pan Wójt jest do mnie miły, grzeczny, ale ja nie mam po co tam chodzić. Mogę jutro zgłosić do Gminy ze sa szczeniali/ok pół roku/, no to może i przyjadą chłopy i będa pędzać zeby złapać, choć wątpię. A jeśli nawet to marny ich los tych psów. Ostatnio po cieczce Dody wałęsało sie kilka psów i też juz ich nie ma, bo wiatrówka załatwiła sprawę. Tu tak jest, że jesli pojawi się jakiś, a śmie wejść na posesję, to już po nim. Zaraz albo widłami, jesli wejdzie do chlewa, albo z wiatrówki sprawę się załatwia. Ja sama drogą urzędową nic nie zdziałam. Nikt mnie nie traktuje poważnie. Najgorsze jest to, że ktoś kiedyś przesłał wójtowi, albo komuś w gminie linki na dogomanii do mojego watku i do dzisiaj śledzą co u mnie się dzieje. Pewnie poczytali ze Tycie pojechały, to przynieśli następne. Ja uważam, że ktoś, kto ma uprawnienia powinien zająć się tym żeby Gmina zaczęła coś robić. Ja tu 7 lat siedzę i nic się nie zmienia. Nie chcę awantury, dlatego nie powiem głośno, kto mógłby cos tu zadziałać gdyby chciał, ale nie chce. Ja po prostu już tego nie moge wytrzymać. Boli mnie, że tyle ludzi mi pomaga, w nadziei, że to już będzie dla mnie lżej, że z kilkoma psami poradzę sobie i będę mogła jakoś zyć i co już wyprowadzą mnie na prostą, to znowu się zaczyna. To jest koszmar nie do wytrzymania. Mnie dzisiaj trzęsie i w głowie pustka, nie potrafię nie dam rady nic robić. Płakać nawet nie mam już czym. Daję słowo, że załamana jestem i sensu życia tu nie widzę. W ogóle nie widzę. Daję słowo, gdybym mogła się dowiedzieć kto to zrobił, chyba bym [B]POSZŁA I ZABIŁA TEGO GNOJA[/B], który to zrobił. Tych piesków nie wezmę do siebie, to te które są u mnie taki raban będa robić, że zaraz będą na mnie pluć, że spokoju nie mają, że spać nie mogą. Tu u mnie we wsi nie ma suk, które mogą mieć szczeniaki. Te które sa to dopilnowałam żeby zostały wysterylizowane. Sama woziłam na zabiegi, w nadziei, że będzie spokój. To ktos z innej wsi przytargał te pieski tutaj. Tylko kto?
-
Już miałam pisać na wątku i piać z zachwytu, po telefonie od Ciebie Evelin, że Tycia w ds, kiedy spojrzałam w okno i zobaczyłam dwa szczyle, jak z podkulonymi ogonkami biegały po polu, a potem przy wjeździe do mojego podwórza. Mirek od dwóch dni mówił mi, że w stodole obok, gdzie nie ma włascicieli jakieś psy słychać, ale ja mówiłam, że to na pewno Gucio z Kucykiem. Dzisiaj wiem już kogo słyszał tz. Nie ma sensu, to nasze pomaganie, nie ma sensu. . . . .nigdy się nie skończy. Ci ludzie tutaj czytaja wątki i wiedzą jaki ruch. . . .no to czemu nie, proszę bardzo, niech ma, da radę. . . .Jak ja mam mieć szacunek, usmiechac się, byc miła??????[B]DLACZEGO JA???????????????????????????[/B] Na jedzenie udało się cyknąć kilka fotek. To dzikusy, nie wiem czy nie jeszcze większe od Poświętniaczek. [IMG]http://images50.fotosik.pl/589/9eb3f57487032d8bmed.jpg[/IMG] [IMG]http://images40.fotosik.pl/572/5d900b7dc0132c34med.jpg[/IMG] [IMG]http://images41.fotosik.pl/583/bf720f1e40df9f70med.jpg[/IMG] robiłam z ukrycia, bo uciekaja [IMG]http://images41.fotosik.pl/583/db23b540950f0fe7med.jpg[/IMG] [IMG]http://images46.fotosik.pl/551/c7cb354581f7b76cmed.jpg[/IMG] Masakra, nie wiem czy ja na zawał nie zejde. I jak tu się cieszyć? zyć sie nie chce.
-
KOLEJNA porzucona stara miłość. potrzebujemy pomocy.
Pipi replied to meganka5's topic in Już w nowym domu
Dziękujemy pięknie :multi:, fakturkę wyślę po zakończeniu leczenia, ok? :loveu: Tofinio/Cygano, dzisiaj juz o niebo lepiej. Całą noc spał spokojnie i nie zakaszlał ani razu. Kupkę zrobił, ale już koloru ładniejszego i lepsza w konsystencji. Nie wiem, czy by go nie wykastrować, bo niestety jak sam jest w pokoju tylko z kotami/Sylwek i Agatka/, to w porządku jest, ale jak wpuszczam tu do nas na "salony" do wszystkich, to obsikał dziś wszystkie kąty. Nawet mówiłam, że nie wolno, feeee, krzyczałam. Nic z tego, sikał dalej, czort :eviltong:. Myślę, że dlatego, że moja Sasza choć bardzo stara jest, to ma jeszcze cieczkę i w tej chwili jest końcówka. Poczuł zagrożenie i dawaj znaczyć teren :mad: Saszy nie mogłam wysterylizować, bo z sercem jest słabiutko. Z resztą ona nigdy dzieci nie miała i cieczki takie, że psy nie przych odzi ły. Teraz to już tym bardz iej jej nie ciachne, bo ma prawie 19 lat. Tofik jak poczuje sie lepiej, to popytam weta, czy można go ciachnąć. Chyba, że z serduchem też będzie słabiutko. Osłuchowo, to tak sobie. Słowa weta: ma serce. -
Ja to tylko jednego dla nich pragnę. Aby ich nigdy nikt nie bił i nie głodził. One są rozrabiaki małe i oby trafiły pod dobrych ludzi, rozumiejących, że pogryziona np. gazeta, to nic takiego. Dzisiaj wracając od weta zajechałam na chwilę do znajomej i trafiłam na straszne wrzaski u jej sasiadów. Było wielkie lanie piesi malutkiej, która pogryzła gazetę i to na podwórku. Pan okropnie sie zdenerwował, że musi zbierać te gazetę. Najpierw zbił szczeniaka, a potem syna, a na końcu puszczając joby na pół wsi zaczął zbierać gazety. Sunia wylądowała w chlewie. Znajoma mówi, że to już drugi szczeniak u nich. Co z pierwszym się stało, trudno powiedzieć. Ponoć ukradli. Tak to jest z tymi szczeniakami, nie rozumieją, że to ich rozrabianie może wkurzyć człowieka. Nasze Tycie na szczęście już troche odchowane i zanim pójdą do nowych domków to już nie beda rozrabiać. Śliczne sa.
-
KOLEJNA porzucona stara miłość. potrzebujemy pomocy.
Pipi replied to meganka5's topic in Już w nowym domu
Tak, otrzymałam od Ciapuś 100 zł, bardzo dziękuję. Jesli pozwolisz, to zatrzymam te pieniążki na karmę. Jesli zabraknie tej która otrzymał od Feli, to zamówie następną. Animondę je bardzo chętnie i wet mówi żeby nie zmieniać, bo w jego wieku to nie dobrze zmieniać posiłki. Dzisiaj została pobrana Tofikowi krew i bedzie wiadomo co tam u niego słychac w srodku. Na dzień dzisiejszy to po badaniu usg, ma zapalenie jelit. Jest niewielkie, ale jest i dlatego jest głodny i natychmiast się wypróżnia. Wet oglądał też zeskrobinę, ale na szczęście nic nie stwierdził. Mówił, że jeszcze będzie oglądał. Osłuchowo jest nieźle, ale dobrze by było zrobić ekg, ale potem, bo na razie dostał leki p. zapalne, antybiotyk, p.świądowe, od nóżeńca i świerzba. Jutro mam zadzwonić i powiedzieć jak się czuje mój synuś. Mówię Wam jaki to biedny malutki, jaki on nerwowy jest. Bardzo boi się jechac samochodem. Jak on płacze, jak się tuli. . . . przy pobieraniu krwi płakał tak, że az lekarz był w szoku i mówił, że jak dziecko płacze i go uspokajał, głaskał. Podczas usg, to nawet płakaniem nie mozna nazwać, po prostu wył. Na pewno go bolało jak tą głowicą mu po brzuszku jeździł wet. Z powrotem już płakał tylko kilka kilometrów, potem usnął. Był już tak zmęczony, że nic go nie obchodziło. A jak wszedł do domu, to biegusiem pobiegł na swoje łóżeczko i zadowolony merdał ogonkiem i mruczał. Teraz śpi i ja już mykam do niego, pa, pa [url=http://smajliki.ru/smilie-807314439.html][img]http://s12.rimg.info/b08feb4588cf0caacce609fe19d81775.gif[/img][/url] -
KOLEJNA porzucona stara miłość. potrzebujemy pomocy.
Pipi replied to meganka5's topic in Już w nowym domu
Tofik to chyba ładniej jak Cyganek. Myślę, że jemu wszystko jedno jak go nazywamy. Wazniejsza jest bliskość człowieka. Niech będzie i tak i tak ;) Za chwilę wyruszamy do Lecznicy. Kaszle, zwłaszcza w nocy i po zjedzeniu, natychmiast robi kupę, co dla mnie jest dziwne. Enia podpowiedziałas mi żebym gotowała ryż i już dwa razy zjadł z ryżem i marchewką, ale dalej ta przemiana jest natychmiastowa. [B]Felu kochana, do Ciebie mam prosbę, czy moge mu zrobić komplet badań, żeby było wiadomo co mu jest? Obiecuję wytargować minimum zapłaty. Zresztą wet traktuje mnie na prawdę bardzo po kosztach tylko. Prosimy, ja i Tofik. [/B] -
To jest Tesia/roboczo/. [IMG]http://images47.fotosik.pl/534/55c6690181db2309med.jpg[/IMG] Urodziła się przypuszczalnie w sierpniu. Będzie, jak urośnie mniej więcej do połowy łydki. Jest tak zwanym pieskiem niskopodłogowym, jamnikowata budowa. Jest bardzo grzeczna, pilnuje się domu. Jak to szczeniak, lubi rozrabiać, ale jak cos broi, wystarczy powiedzieć feee, to natychmiast przestaje, kładzie się i patrzy. Bardzo kocha człowieka, psy, koty. Jest troszeczke nadpobudliwa, ale to dlatego, że bardzo dużo przeżyła złych doświadczeń. Potrafi płakać przez sen i zrywa się w popłochu z krzykiem. Wystarczy wtedy przytulić, pokochać i wszystko wraca do normy. Jest troszeczkę jazgotliwa, ale zawsze ze strachu, w chwili zagrożenia. Np. jak wszystkie psy szczekają, to ona choć nie wie o co chodzi, to szczeka bardzo i stara się schować i nadal szczeka, choć inni juz dawno przestali. Wymaga indywidualnej uwagi raczej. Potrzebuje dużo miłości i bliskości człowieka. Uwielbia swoją siostrzyczkę Tycie. Jest wysterylizowana, odrobaczona, zaszczepiona i czeka na swój domek i człowieka, który ją pokocha. To jest Tycia, siostra Tesi [IMG]http://images47.fotosik.pl/577/166c50b0d298574fmed.jpg[/IMG] [IMG]http://images50.fotosik.pl/577/22f71a7e8245f161med.jpg[/IMG] tu widać jaka jest mała [IMG]http://images43.fotosik.pl/576/ea2ca5963d85b643med.jpg[/IMG] Tycia ma lepszy charakter od Tesi. Jest spokojniejsza, bez potrzeby nie szczeka, bardziej karna i opanowana. Budowy jamnika. Bardzo przyjazna, milusińska, kochana sunia. Każdy jest jej przyjacielem. Ona nie ma wrogów, nikogo raczej się nie boi. Sygnalizuje potrzebę wyjścia na siusiu. Trochę niszczycielska, jak to szczeniak, ale do opanowania. Nie niszczy zabawek, butów. Interesuje się koszem na smiecie/trzeba wychodząc z domu chować. Chodzenie na smyczy jest dla niej ogromnym przeżyciem. Trzeba uważać, nie można zostawiać uwiązaną na smyczy, bo w sekundę przegryzie. Suczka do ułożenia, bardzo inteligentna. tu razem [IMG]http://images43.fotosik.pl/577/7b00294ad752ac4cmed.jpg[/IMG]
-
[quote name='Asiaczek']Ciągle Jej zabieracie jakiegoś zwierzaka, więc nie będzie miała z czego uszyc tego futerka;) Ale to i dobrze! Pzdr.[/QUOTE] Futerko :crazyeye: ??? [url=http://smajliki.ru/smilie-473624775.html][img]http://s4.rimg.info/b1a1ada5a05f3815648aa47b0c542e32.gif[/img][/url] , nigdy w życiu !!!!!!! :shake: Wiecie? jak byłam małą dziewczynką, dziadek przywiózł mi z ZSRR futerko z królików. Ja nie wiedziałam dlaczego, ale płakałam jak mama mi je zakładała. Jakoś tak podświadomie nie chciałam go nosić. Tłumaczyłam się, że mi w nim gorąco, bo nie chciałam żeby dziadziusiowi było smutno. On tak się cieszył, że udało mu się kupić i przywieźć. Potem jak byłam starsza, to znowu babcia ze strony mojego taty kupiła mi futerko z kozy. Wtedy jednak byłam już świadoma, dlaczego nie chcę chodzić w kozie i powiedziałam babci wprost, że nie bedę w tym chodzić. Od tamtej pory nikt nawet czapki futrzanej już w mojej rodzinie nie nosił. Woleli nie słuchać, co mam im do powiedzenia. A u mnie w okolicy, to ludzie zastanawiają się, dlaczego u mnie co raz to nowe psy. O futrach to nie przyszło im do głowy, ale sa tacy, co mówią, że ja psy karmię psami. A kto ją tam wie, może i sama ich je - też słyszałam :roll:
-
KOLEJNA porzucona stara miłość. potrzebujemy pomocy.
Pipi replied to meganka5's topic in Już w nowym domu
Tofiś, bardzo ładnie reaguje na imie Cyganek. Jest pieszczoszkiem kochanym. Jednak niepokoi mnie jego kaszel. Na początku kaszlał, ale nie pisałam o tym, bo myslałam, że kaszle od robali i kaszlał delikatnie. A od wczoraj kaszle często i to taki kaszel, jak u człowieka mówi się, że ma kaszel oskrzelowy. To taki duszący i świszczący kaszel. Jutro pojade z nim do weta. Jeszcze jest sprawa jedzenia. On co 2 godziny chce jeść i jak mu dam, to zaraz musi kupe zrobic i nie koniecznie jest ona zawsze dobra. Jak daję mu rano i wieczorem, to jest ok, z tym, że zaraz po zjedzeniu jest wypróżnianie. Jedynie po animondzie kupki sa dobre. Wydaje mi się, że te strupy na ciele, to może być alergia. Obym sie myliła. Po za tym wszystko jest ok. Wchodzi już do psów, ale nie chce być ze wszystkimi. Obejdzie, obwącha i do siebie chce. Wieczorem, już wie, że zaprosze go do łóżeczka. Obowiązkowo musi być mizianko, całuski, mruczanki niedźwiedzie. Po porcji pieszczotek, układa się przy mnie i śpi do rana. Rano, pierwsza rzecz to na podwórko. Doskonale już zna swoje ścieżki i załatwia się w tym samym miejscu. Nawet ze sprzątaniem po nim nie sprawia problemu, bo wszystko w kupie :evil_lol: -
Randa, a może Pani też utraciła telefon do Ciebie? Tak bywa, ja też kilka miesięcy utraciłam wszystkie nr z kontaktów w telefonie. Wiecie, że srebro koloidalne to lek na wszystko?. . . .wczoraj dotknęłam palcem do cegły w piecu i bardzo mnie bolało, choć natychmiast wsadziłam pod kran z zimną wodą. Po chwili zrobił sie czerwony, bardzo bolało i spuchł. Posmarowałam dwa razy srebrem i po kilku minutach przestało mnie boleć, poczułam nawet ulgę. Dzisiaj nie ma śladu. Cud!
-
Tak, ja to wszystko wiem, tylko jak sercu wytłumaczyć. Wiem przecież, że to szansa dla nich, a takich szczylków jest ogrom i czekają na pomoc. Jestem ogromnie wdzięczna, doceniam bardzo i bardzo dziękuję za pomoc. Dzisiaj już jestem "przespana" z ich odejściem i z drugiej strony nie ukrywam, że fajnie było wejść po nocy do pokoju i zobaczyć czysta podłogę. Jakoś tak dziwnie mi się zrobiło, że sucho. Jeszcze bywało, że w nocy posikały na podłogę. Oby tylko się nie rozchorowały, bo u mnie na łóżku spały. . . . .OK, ok, ok, już koniec, kropka i nie ma tematu. Teraz poczekajmy na wątek, który Evelin im założy i tam będziemy kibicować dziewczynkom. One mogą już być ogłaszane, o co bardzo proszę. Randa cosik się nie odzywa, co do Bruni. Myślę, że Pani, która ma ją wziąć, przedłuża się pobyt w szpitalu. Iza, jak tam z Sylwkiem????? Wiesz, Brunia ma iść do Czarnej Białostockiej. A tu jeszcze ząbki mleczne Tesi [IMG]http://images40.fotosik.pl/559/49bc24359493b996med.jpg[/IMG]
-
Tycia, szczęśliwa [IMG]http://images49.fotosik.pl/533/3ee74f22fc6e4d8bmed.jpg[/IMG] [IMG]http://images43.fotosik.pl/533/f3a55f91f22e00bbmed.jpg[/IMG] [IMG]http://images45.fotosik.pl/534/8ed755e86e80dc33med.jpg[/IMG] Tesia z Żulem [IMG]http://images38.fotosik.pl/526/c1eb45621161b72emed.jpg[/IMG] przyjaciółki [IMG]http://images41.fotosik.pl/473/862d042662f44c70med.jpg[/IMG]
-
Cioci Evelin Wielkie dziękuję. . . .tyle kilosów zrobiłaś i jeszcze na dogo masz siłę. . . ho, ho, ho???? Tu szczylki jadą do Evelin [IMG]http://images38.fotosik.pl/568/146d4e2332d26e75med.jpg[/IMG] Tesia smutna [IMG]http://images45.fotosik.pl/577/917cadde080fbcafmed.jpg[/IMG] [IMG]http://images43.fotosik.pl/576/5a6fb28d2d66d0bemed.jpg[/IMG] A tu już u Evelin w samochodzie, zostały przepakowane - ostatnie spojrzenie na mnie:-(:-( [IMG]http://images45.fotosik.pl/577/5597b3e20adb2e2bmed.jpg[/IMG]
-
[quote name='soniamalutka']Pozdrowienia dla Pipi i jej zwierzyńca.Fajne te Twoje zwierzaki i widać że szczęśliwe.Naprawdę masz WIELKIE SERCE!!![/QUOTE] Oooo, [B]soniamalutka[/B], witaj i dziękuję. Zapraszam do zwierzaków na żywo, masz przecież niedaleko i wiem, że już zmotoryzowana jesteś - tak?. Wpadaj na chwilę choć, zapraszam. Nie ma jak się spotkać, bo ciągle coś tam. . . .a tak pogadamy i przekażę Ci cosik od Ciotek, które u mnie były niedawno. Przywiozły i dla Ciebie. Wpadaj Ciotka. Dostałam linka od [B]joi[/B], pomyslałam, że może komus smutno? . . . .fajne tam zwierzątka [url]http://kotburger.pl/page/1[/url]
-
Bazarek, super, dziękuję, kochane z Was Ciociunie. Sunie czują się dobrze, ale tym razem jakoś inaczej niż zawsze. Od wczoraj dopiero przed chwilą zjadły. Mówię o szczylkach, bo Doda jeszcze nie chce jeść i jest na mnie obrażona. Byłam u niej godzinę temu. Małe sunie są gotowe do wyjazdu i doczekać się nie moga [url=http://smajliki.ru/smilie-310904679.html][img]http://s3.rimg.info/ba28b24df6c9baa1e85ce752a597732a.gif[/img][/url] U jasnej wet nawet ząbki usunął, mleczaki, przy okazji. U czarnej zostały, bo zauważyliśmy za późno, była już wybudzona. Zostały zaszczepione, odrobaczone, mają książeczki zdrowia, a to wszystko dzięki Cioci [B][COLOR="#008000"]EVELIN[/COLOR], która na dokładkę zawiezie je do Hoteliku, po lepsze życie. Mało tego, to hotelik trzeba opłacić????!!! a kto????? . Chyba nigdy nie będe miała okazji żeby odwdzięczyć się za to co robisz dla "moich" zwierzaków. Dziękuję [url=http://smajliki.ru/smilie-1067387175.html][img]http://s17.rimg.info/818e34877fc01763a227600ce398173e.gif[/img][/url] Doda jeszcze w samochodzie, przed zabiegiem [IMG]http://images43.fotosik.pl/568/e8ed5545ecd2b6d1med.jpg[/IMG] [IMG]http://images45.fotosik.pl/569/d76052eab5bbafcemed.jpg[/IMG] tu już na stole i okazało się, że miała 9 dzieciaków [IMG]http://images47.fotosik.pl/569/8909306992acadc0med.jpg[/IMG] tu Tycia [IMG]http://images47.fotosik.pl/569/bcb2b326c3eb6b63med.jpg[/IMG] a tu Tesia, ale przed zabiegiem, bo podczas zabiegu nie wyszło zdjęcie [IMG]http://images49.fotosik.pl/567/f022c5edb871edf3med.jpg[/IMG] Tycia i Tesia, to takie moje tymczasowe tymczaski. W sobotę pojadą już do hoteliku do Ania MilwaiUlver.
-
Aniu, jesteś kochana, bardzo dziękuję. Zawsze wszystkiego dopilnujesz, martwisz się o te "dzieci". Nam dostarczasz świeżych informacji, zdjęć. Jestem Ci bardzo wdzięczna. Teraz już mi nie smutno [B][COLOR="#ff0000"]D Z I Ę K U J Ę [/COLOR][/B][url=http://smajliki.ru/smilie-591445863.html][img]http://s7.rimg.info/a5f1f7b41d71db7931215b4e32206fa5.gif[/img][/url]