Dlatego to są wymysły. Czasmi ludziskom głupim się wydaje, że to maskotka, kiedy maja ochotę głaszczą, bawią się. A tu się okazuje, że żywe stworzenie.
Nigdy nie zapomnę, jak mój TZ planował z Maxem oglądać wieczorową porą mecze. A Maksiu spod telewizora, z kojca tam specjalnie przeciągniętego uciekał do paniusi. I do dzis meczy nie ogląda.